Psychoterapia

Psychoterapia i terapia ofiar 


Wywiad z czołowym polskim terapeutą ofiar przemocy, terroru, gwałtu i pedofilii, także mistrzem jogi i ajurwedy oraz wschodnich sztuk walki, Mohanem Ryszardem Matuszewskim. 


Pytanie: Prowadzisz terapie od wielu lat, jak to się zaczęło, skąd pomysł prowadzenia akurat terapii niszowych dla ofiar pedofilii czy terroru sądowego. 

Odpowiedź: Osobiste doświadczenie z dzieciństwa, znajomi z ciężkimi problemami zgwałcenia przez krewnych, księży czy prokuratora spowodowało, że już w szkole podstawowej ciekawiło mnie jak sobie radzić z takimi kłopotami w życiu i czy jest na to jakieś lekarstwo. W końcu dotarłem do rodzącej się wówczas psychoterapii transpersonalnej, do psychoanalizy czy dobrze działającej psychosyntezy oraz do jeszcze intensywniejszych i głębszych terapii inspirowanych wschodem, takich jak rebirthing czy mahikari. Prowadziłem zajęcia i treningi w klubach AA przez wiele lat, przez rok pracowałem społecznie w hospicjum. Z czasem nagromadzone doświadczenie i wiedza pokazały, że najgłębszym i najlepszym systemem terapeutycznym jest jogiczna pratyahara, w której wszystkie systemy zachodniej psychoterapii można umiejscowić jako jeden dział, jeden z przedmiotów.  



Pytanie: Polskie regulacje odnośnie psychoterapii i terapii uzależnień nie wydają się zbyt korzystne dla osób będących znawcami systemów terapeutycznych. Czy to nie przeszkadza w pracy z osobami potrzebującymi pomocy? 

Odpowiedź: W Polsce zasadniczo nie ma regulacji w dziedzinie psychoterapii, a tego rodzaju działalność w wielu kręgach bywa nie mile widziana, czego powodem jest feudalny ustrój tego kościelnego, konkordatowego państewka, w którym księża walczą stanowczo przeciwko psychoterapii, która jak im się błędnie wydaje polega jedynie na wysłuchiwaniu pacjenta przez długie godziny i zadawaniu im intymnych pytań na tym kościelnym przesłuchaniu rodem z czasów inkwizycji. Zapędy do państwowego certyfikowania metod psychoterapii i deprecjonowania metod wschodnich wywodzących się z jogi czy tantry są jedynie szkodnictwem urzędasów wywodzących się ze środowisk prawicowo klerykalnych którzy zamiast pracować dla dobra społeczeństwa zajmują się inkwizytorstwem. Nie ma to nic wspólnego ani z nauką ani z terapią. A stowarzyszenie psychoterapeutów każdy może sobie założyć zbierając 15-cie członków założycieli, a także potem nadać mnóstwo tytułów. Nic to nie znaczy, bo jeśli ktoś nie ma serca ani talentu do pomagania ludziom w ich trudnościach i problemach, to ani studia naukowe ani specjalistyczne szkolenia psychoterapeutyczne nie zrobią z niego terapeuty. Zadowoleni z usług ludzie, których problemy znikają lub maleją są najlepszym certyfikatem tych, którzy pracują jako terapeuci ofiar, uzależnień, przemocy, jako psychoterapeuci. Taki "dokument" dużej ilości wdzięcznych pacjentów jest lepszy niż 100 certyfikatów, które nie świadczą o niczym więcej niż o przesiedzeniu na różnych kursach, a może bardziej o umiejętności wypisywania certyfikatów, co komputerowo można zrobić w 10-20 minut. 


Pytanie: Jaka zatem metoda szkolenia psychoterapeutów czy terapeutów jest najlepsza albo  najskuteczniejsza. 

Odpowiedź: Od tysiącleci ciągle ta sama. Terminowanie u dobrego mistrza fachu tak długo, aż uczeń dojrzeje do tego, żeby sam mógł zostać fachowcem, a z czasem mistrzem. Jest to metoda rzemieślnicza, ale póki uczeń nie pokaże talentu i nie nauczy się wszystkiego co potrzeba, póty nie powinien grzebać w ludzkiej psychice. Dobrze pamiętam czego brakowało, kiedy sam zaczynałem poszukiwać zarówno wiedzy jak i skutecznych praktycznych metod treningowych. 

Pytanie: Czy do wykonywania zawodu psychoterapeuty konieczne jest posiadanie studiów psychologii jak proponują polscy ministerialni urzędnicy? 

Odpowiedź: W większości wypadków jakie spotkałem, setek magistrów psychologii, bardziej się oni nadają na pacjentów psychoterapii długoterminowej niźli do wykonywania zawodu psychoterapeuty. Niewielka część studiów psychologii jest przydatna do pracy w charakterze terapeuty zajmującego się cudzym umysłem, emocjami, problemami, wspomnieniami. Większość psychologów których widziałem, także na prowadzonych zajęciach, przypominało osoby, które przykładowo wykuły na pamięć formułki, czym są emocje, co to jest trauma, ale w praktyce nie potrafią tego rozumieć ani czuć. A to pokazuje, że mają wiedzę o psychologii, ale nie są psychologami, nie czują, nie rozpoznają, nie rozumieją ludzkiej natury, oznak problemów, traumy, nie mają serca do zajmowania się ludźmi w kryzysie. Często zwykła pielęgniarka w szpitalu umie dużo więcej niźli osobnik z dyplomem, dlatego wymóg studiów psychologii dla zajmowania się psychoterapią akurat jest nieporozumieniem. Najpierw trzeba byłoby zupełnie zmienić zasady naboru na takie studia, a zainteresowani musieliby przejść coś w rodzaju stażu u kilku psychoterapeutów z długoletnim doświadczeniem celem zakwalifikowania ich na takie studia. To praca w której trzeba mieć wiedzę, ale bardziej zrozumienie i wyczucie drugiego człowieka, trzeba łączyć doświadczenie chirurga od psychiki z artystycznym zmysłem i cierpliwością pocieszyciela złamanych serc czy naprawiacza wyniszczonych dusz. A do tego jeszcze trzeba mieć solidniejsze doświadczenie życiowe, co nie jest łatwe do zdobycia i unikać schematycznych, rutynowych procedur, pamiętając, że nawet bardzo podobny problem u drugiego człowieka jest jednak innym problemem. 


Pytanie: Czy możesz przybliżyć trochę specyfikę psychoterapii, powiedzieć czym jest terapia ofiar, na czym polega praca psychoterapeuty? 

Odpowiedź: Przybliżać zawsze można, także psychoterapię czy terapię ofiar. Formalnie psychoterapia to w Polsce wolny i niezależny zawód w ramach którego jest kilkanaście ważniejszych szkół czy nurtów postępowania z pacjentem, a mam na myśli systemy takie jak autoanaliza, psychoterapia głębi, behawioralna, psychosynteza i tym podobne. Najbardziej jednak psychoterapeutami są ci, którzy potrafią nawiązywać głębszy kontakt z osobami potrzebującymi pomocy i wsparcia oraz leczenia psychiki. Naukowo nazwano to umiejętnością tworzenia sojuszu terapeutycznego, w którym pacjent jest otwarty na współpracę z terapeutą i współdziała w terapii. O sojusz taki najłatwiej z osobą, która w codziennym życiu jest tak zwaną "duszą towarzystwa". Najlepiej byłoby takie osoby podszkolić w dziedzinie terapii psychiki, wtedy mielibyśmy w skali kraju dużo skutecznych psychoterapeutów. Psychoterapia jako praktyka kliniczna zajmuje się zwykle pomocniczo osobami chorymi psychicznie lub nerwowo w warunkach szpitala psychiatrycznego. 

Niestety stosowanie wielu leków w psychiatrii wyklucza skuteczne terapie psychiki, gdyż osoby zalekowane nie mają jak współpracować z terapeutami, ich psychika zostaje wygaszona, wyłączona, zamulona, zatem psychoterapia jest zwykle możliwa dopiero, kiedy dawki leków neuroleptycznych zostają obniżone, a pacjent nie jest zalekowanym zombi, od którego wymaga się jedynie aby był grzeczny, nie rozrabiał i posłusznie połykał medykamenty. Zdecydowana większość tego co się nazywa psychoterapią w warunkach lecznictwa szpitalnego ma znamiona treningu lekowego i służy namówieniu pacjenta aby jednak łykał środki psychotropowe. Najważniejsza część pracy psychoterapeutów ma jednak wymiar wolnościowy i polega na prowadzeniu zajęć indywidualnych oraz treningów grupowych mających na celu leczenie człowieka z jego problemów, pomoc w opanowaniu i usunięciu zaburzeń psychicznych, opanowaniu fobii, urojeń czy obsesji tak, aby przestały szkodliwie dezorganizować życie pacjenta i jego otoczenia. Psychoterapia ma za zadanie przywrócić dobrostan umysłowy i emocjonalny, ma doprowadzić człowieka do równowagi psychiczne i fizycznej. Często jest to skierowanie człowieka ku rozwojowi osobistemu, w kierunku dojrzałości tych części psyche, które są dysfunkcyjne, niedorozwinięte, niedojrzałe. 


Pytanie: Czy psychoterapia, mająca w jakiś sposób leczyć psychikę człowieka, powinna być jakoś regulowana, tak jak zawód medyka? 

Odpowiedź: Zawsze trzeba jakoś uregulować kształcenie i wykonywanie zawodu do którego trzeba zarówno profesjonalnej wiedzy jak i talentu oraz doświadczenia. Inaczej zawód zginie, tak jak zawód artystycznego tkacza sprzedającego piękny towar do Cepelii. Nie każdy może być artystą malarzem czy rzeźbiarzem, ale każdy jak się zaprze może skończyć Akademię Sztuk Pięknych i mieć dyplom magistra sztuki. Podobnie jest w psychoterapii, niestety, nie każdy ma talent i chęć szkolenia, poddania superwizji, doskonalenia umiejętności na tyle, aby być rzeczywiście psychoterapeutą, lekarzem dla umysłu, emocji, uczuć, wspomnień. Trzeba pamiętać, że słowo terapeuta oznacza to samo, co słowo lekarz, medyk. W dawnej Grecji terapeuci byli lekarzami zajmującymi się całym człowiekiem od każdej strony. Terapeuta przepisywał zioła i inne medykamenty, terapeuta zajmował się problemami uczuć czy umysłu, a nawet zjednywaniem duchów przodków tak jak typowi szamani, jeśli to było konieczne i dla pacjenta pożyteczne. Terapeuta musiał mieć doświadczenie aby dobrze ocenić stan pacjenta i dobrać pomocne środki lecznicze, pomocne metody terapeutyczne. 

Dzisiejsza psychoterapia nie zaspokaja w pełni wszystkich aspektów pracy dawnych terapeutów, ale też sama medycyna jest znacznie obszerniejsza i wymaga specjalizacji z powodu niemożności jej ogarnięcia. Jednym z błędów jest upieranie się przy wyjątkowej skuteczności niektórych metod terapeutycznych, jednak często stoi za tym brak jakiejkolwiek wiedzy o tych metodach, których dana grupa terapeutów nie chce stosować. Nie stosują, bo nie umieją. Dyletanctwo jest wrogiem nauki i pacjenta w każdej dyscyplinie terapeutycznej. Jeśli czegoś nie umiem, to nie perswaduję pacjentowi, że to niedobre, tylko odsyłam do kogoś, kto umie i dzięki temu może pomóc. Polaczkowatość, a jeszcze bardziej katolikowatość nie pozwala wielu środowiskom odsyłać pacjentów przykładowo na trening psychosyntezy, medytacji światła czy rebirthingu, które mogą być bardziej skuteczne albo dodatkowo pomocne. Medytacje światła jak pokazuje praktyka w wielu krajach leczą od ręki jedną trzecią przypadków depresji, ale szkodnicy wmawiają ludziom, że medytacja jest zła zamiast ich medytacją światła leczyć. Regulacje zatem są dobre, ale tylko wtedy jak uwzględnią wszystkie opcje zawodu terapeuty psychiki ludzkiej, włącznie z wieloma jego specyficznymi wymogami, które wykluczają medykalizację na wzór korporacyjnej Izby Lekarskiej, która bardziej niszczy całe działy medycyny niż służy dobru pacjenta w szerokim jego rozumieniu. 



Pytanie: Można zatem bardziej szczegółowo wypunktować różnice pomiędzy zawodem terapeuty psychiki ludzkiej, psychoterapeuty, a innymi, takimi jak psycholog czy lekarz psychiatra? 

Odpowiedź: Oczywiście, że można, a nawet trzeba. Psycholog po ukończeniu studiów czy lekarz psychiatra, nie ma za sobą pięciu lat treningów psychoterapeutycznych, chociaż ma sporą wiedzę teoretyczną o ludzkiej psychice i chorobach. Osoba grzebiąca w cudzej psychice musi sama przejść pewien trening praktycznego doskonalenia charakteru, tak, aby wykluczyć szkodliwe dla pacjentów cechy jak brak zdolności do autorefleksji, zaburzenia osobowości, deficyty sumienia, antyspołeczne zachowania, idee nadwartościowe, projekcje polegające na rzutowaniu siebie i swoich problemów na pacjenta. Psycholog czy psychiatra może być zwykłym psychopatą ze skłonnościami do szkodzenia swoim pacjentom i nikt nie bada czy zbyt duże dawki środków psychotropowych nie są skutkiem osobistej awersji do konkretnego pacjenta. Niestety są to częste przypadki, że za oblewanie żydowskiego bóstwa, Maryji, na Jasnej Górze, osoby są kwalifikowane jako chore umysłowo, chociaż są ewidentnie zdrowe i tylko protestują przeciwko zboczeniom i dewiacjom mnichów z Jasnej Góry. Pokazuje to skorumpowanie ideologiczne psychiatrii, która traci przez to status zawodu medycznego, a nabywa cech kwalifikowanego szkodnictwa mającego na celu mordowanie dysydentów reżimu katolickiego z pomocą psychiatrii. Rocznie takich pseudopacjentów lecznictwa zamkniętego jest w Polsce kilka tysięcy - z orzeczeniami chorób psychicznych, których nie mają. 

Psychoterapeuci zajmują się realnymi dolegliwościami swoich klientów, tym, co ich boli w zranionych uczuciach, w zniekształconych formach myślenia, a nie niszczeniem politycznych czy religijnych dysydentów na zlecenie klerykalnego czy faszystowskiego rządu. Polscy psychiatrzy jeszcze nie zadośćuczynili zbrodniom na swoich pacjentach z okresu reżimu hitlerowskiego, kiedy pomagali osoby niepełnosprawne umysłowo oraz chore psychicznie gazować w ramach hitlerowskiej eugeniki. Na wielu polskich szpitalach psychiatrycznych wisi historyczne odium ludobójstwa pacjentów psychicznych, a wrażliwsze emocjonalnie osoby nie da się w żaden sposób leczyć w takim miejscu, bo nawet krótki pobyt w miejscu będącym cmentarzem, zbiorową mogiłą, powiększa odczuwane przez nich cierpienie psychiczne. W takich miejscach, a to całkiem sporo starych szpitali psychiatrycznych w Polsce, można zrobić co najwyżej rzeźnię, ale na pewno nie szpital dla ludzi z problemami psychicznymi. 

Psychoterapeuci myślą bardziej o tym, żeby miejsce w którym przyjmują i leczą swoich pacjentów nadawało się dla nich do przebywania, nawet na krótki okres treningów. Kwestii takich jest oczywiście dużo więcej, chociaż aktualne represyjne wykorzystywanie psychiatrów i psychologów czy raczej psychopatów w tych zawodach - to jeden z gorących i bolesnych tematów powodujących zbędne cierpienie i niesłuszne 'leczenie' kilku tysięcy osób rocznie. Psychoterapia na takich osobach byłaby raczej zbójecką indoktrynacją polityczną i religijną niźli leczeniem z realnych problemów psychicznych. Osoba protestująca przeciwko szkodliwym decyzjom urzędników nie powinna być przyjmowana do zamkniętych szpitali psychiatrycznych w charakterze uciążliwego petenta, jak to jest w Polsce ciągle jeszcze nagminne. Wobec takich spraw nie dziwi, że Kodeks Etyki Lekarskiej w jego obecnym wydaniu jest szkodliwym społecznie bublem prawnym, gdyż zabrania jednemu lekarzowi ujawniać nadużycia innego lekarza, co oznacza nakaz ukrywania przestępstw charakterystyczny bardziej dla mafii niż dla grupy osób mających leczyć ludzi. Psychoterapeuci w swoich organizacjach na całym świecie raczej dbają o swój prestiż i szkodników albo leczą we własnym zakresie w ramach superwizji albo usuwają z listy uprawnionych do wykonywania zawodu. Medykacja zawodu psychoterapeuty na poziomie państwowym może być szkodliwa i oznaczać próbę zaprzęgnięcia tego zawodu do celów ideologiczno-politycznych. 


Pytanie: Wiele jest głosów deprecjonujących psychoterapię, a już najbardziej metody terapeutyczne oparte ma medytacjach jogicznych. 

Odpowiedź: W Polsce każdy psycholog czy psychiatra może otworzyć gabinet psychoterapeutyczny chociaż nigdy nie brał udziału w żadnej sesji psychoterapii ani indywidualnie ani grupowo i zupełnie nie wie jak wyglądają takie metody w działaniu. Spec taki zna szkoły psychoterapii z podręcznikowego opisu, ale praktycznie nie ma o nich pojęcia, tak samo jak osoby po kilkudniowych czy wręcz łykendowych kursach trenerskich jakiejś metody kołaczingu (coach), które także często podają się za psychoterapeutów. Jeśli ktoś chce dorobić sobie do pensji z innego zawodu dodatkowo jako psychoterapeuta to jest to kiepski pomysł na życie, a potem mamy w gazetach napisane, że 15 procent psychoterapii pogarsza stan psychiczny pacjenta. Gazety jednak zapomniały napisać, że to był kołaczing klienta, a nie psychoterapia, albo że psycholog się zapomniał i chciał dorobić, bo mu na życie i utrzymanie rodziny zabrakło. Jeśli ktoś chce rzeczywiście zostać psychoterapeutą, to radzę przez 7-15 lat uczestniczyć w rozmaitych treningach psychoterapeutycznych, w różnych szkołach i metodach, najlepiej idąc na zajęcia w charakterze pacjenta - klienta. Raz w miesiącu jakiś łykend w formie praktycznego treningu, raz w tygodniu 3-5 godzin zajęć popołudniowych, raz na kwartał jakiś trening przez 5 - 21 dni. Trzeba sporo czasu na praktyczną naukę i sporo czasu na przygotowanie swojej psychiki do pracy z cudzą psychiką, gdzie na drugiego człowieka możemy mieć czasem taki sam wpływ jak chirurg na to, którą nogę obetnie uśpionemu pacjentowi: chorą czy zdrową. Jeśli chodzi o metody najdoskonalsze w psychoterapii, oparte na wschodnich tradycjach jogi, należące do piątej grupy praktyk jogicznych znanych jako pratyahara, to zasadą jest 12 lat treningu u specjalistów, czyli w jodze u guru, zanim zacznie się praktykować samodzielnie w charakterze terapeuty. Pratyahara to esencjonalnie metody korekty wadliwie funkcjonującego manasu (umysłu, myśli i emocji) oraz zmysłów. 

Pratyahara to taka grupa ćwiczeń, która adeptom jogi pomaga przepracować wszelkie problemy i dysfunkcje zmysłów oraz umysłu. Pratyahara to psychoterapia oraz psychologia w jogicznym treningu doskonalenia jednostki ludzkiej. Warto pamiętać, że wszystkie metody naukowe relaksacji jakie opracowano na zachodzie pochodzą oryginalnie jako ćwiczenia z jogicznych pratyahar. Freud, Jung czy Assagioli także inspirowali się terapeutycznymi możliwościami praktyk jogi, podobnie jak czołowi transpersonaliści w tej branży. Plucie na metody wschodnie jest chorobowym objawem paranoicznego fanatyzmu religijnego, a nie wątpliwościami typu naukowego. Skuteczność metod psychoterapii na zachodzie dowiedziono naukowo dopiero w latach 80-tych XX wieku, poprzez sukcesywne badania na dużych liczbach pacjentów i wedle różnych szkół psychoterapii, zatem te same i podobne metody wschodnie, które w praktyce działają od tysięcy lat, tym bardziej są od naukowej strony niepodważalne, choć często niesłusznie uproszczone w stosunku do wschodniego oryginału. Jeśli coś wymaga tutaj korekty, to braki wiedzy w niektórych zideologizowanych umysłach oraz korekta medyczna paranoicznie fanatycznych umysłów, które przyjmują do wiadomości, że relaksacja pomaga, że dźwięk lub muzyka pomaga, ale jak ta sama relaksacja z dźwiękiem nazywa się medytacją transcendentalną z mantrą to dostają nienaukowej furii katolickości albo innej, protestanckiej jezusowatości z pianą na pyskach. 


Pytanie: To ciekawe jak bardzo religie chrześcijańskie są przeciwne w leczeniu duszy, w sensie psyche. Powinny wspierać wszystkie terapie psychiki o ile są skuteczne. 

Odpowiedź: Księża i pastorzy z reguły nienawidzą psychoterapeutów, gdyż tracą swoje źródła pozyskiwania wiedzy o danej rodzinie i tracą wpływ oraz kontrolę nad pacjentami z problemami psychicznymi. Jednakże zdarzają się bystrzejsi księża i pastorzy, którzy próbują zgłębić psychoterapię i wykorzystać w swojej pracy religijnej. Jest to jednak mniejszość, przynajmniej w Polsce, acz mniejszość w ramach tych średniowiecznych, feudalnych struktur jakimi są religie chrześcijańskie bardzo pozytywna. Przeważa jednak skłonność do egzorcyzmowania psychoterapeutów, a już szczególnie tych wykorzystujących wiedzę i praktykę rodem ze wschodu, z jogi i tantry, jako konkurencji równanej ideologicznie z szatanem i wszelkim złem, głównym obiektem kościelnych adoracji. Wiele razy widujemy pacjentów, którzy byli poddani egzorcyzmowaniu za to, że chodzili na jogę, medytacje, relaksacje czy brali udział w warsztatach psychosyntezy czy psychologii transpersonalnej. 

Kościół katolicki głównie w tym celu zwiększa radykalnie ilość swoich nawiedzonych egzorcystów, którzy generalnie nie zajmują się oczyszczaniem ludzi ze złych duchów, tylko apologetycznym zwalczaniem konkurencji religijnej oraz sztuk walki czy jogi. Rytualne działania szamańskiego typu bywają pomocne w niektórych przypadkach zaburzeń psychicznych i rzetelna praca egzorcysty mogłaby być dla wielu osób pomocna, ale wyganianie urojonych złych duchów z ludzi, którzy praktykują wschodnie kulty religijne jest ideologiczną paranoją a nie działaniem rytualnym na rzecz oczyszczenia człowieka z subiektywnie odczuwanych sił złych czy nieczystych. Kapłani hinduistyczni w Indii na te głupotę katolickich i protestanckich pseudo egzorcystów zareagowali w ten sposób, że organizują masowe, grupowe, wielogodzinne rytuały oczyszczenia ze złych duchów chrześcijaństwa, uwalnianie od Jezusa i Maryji dla wszystkich, którzy chcą powrócić do hinduizmu a skalali się chrześcijańskim chrztem czy znakiem krzyża. Wprowadzili taki rytuał kilkanaście lat temu jako zabawową formę rekreacyjnej przeciwwagi dla śmiertelnie poważnych acz głupkowatych pomysłów egzorcyzmowania Boga z ludzi wielbiących go pod postaciami Kryszny, Śiwa czy Bogini. 

Na zachodzie wśród terapeutów ciężko doświadczonych głupotą egzorcystyczną w wydaniu katolickim czy protestanckim także powstała pewna moda na oczyszczanie się z kościelnych wpływów, uwalnianie od zabobonów chrześcijańskich i tym podobne seminaria, nawet w postaci terapii desakramentalizacji czy dechrystianizacji. Uczestniczyłem w takich programach, pomagałem w ich prowadzeniu i nie ma też problemu z poprowadzeniem w Polsce, od czasu do czasu uzbiera się grupka kolejnych chętnych na właśnie taki sposób przepracowania i oczyszczenia swojego związku z religią w jej skrajnie chorej postaci. Najważniejsze jest dobro pacjenta, jego dobrostan oraz zadowolenie, co w zasadzie powinno być mottem wszelkich działań lekarskich, terapeutycznych. Kiedy widzimy takie ideologiczne przekręty w kościołach, jak katolickie czy protestanckie egzorcyzmy, musimy jako psychoterapeuci zareagować i przemyśleć jak rozmawiać z rzeczywiście potrzebującymi pomocy terapeutycznej pacjentami uformowanymi przez pomylonego umysłowo jakąś dziwaczną odmianą religii chrześcijańskiej kapłana. I małe to pocieszenie, że zdarzają się mądrzejsi księża i pastorzy, którzy potrafią rzeczywiście pomóc pacjentowi z pomocą fachowej psychoterapii. 


Pytanie: Psychiatrzy twierdzą, że pierwszy kontakt z pacjentem powinien mieć lekarz, a nie psychoterapeuta, a na psychoterapię powinni chodzić tylko ci, którzy mają skierowanie od lekarza psychiatry. 

Odpowiedź: Generalnie powinno być odwrotnie, czyli osoby z problemami najpierw powinny szukać pomocy psychoterapeutów, powinny wypróbować nawet kilka szkół psychoterapii, a dopiero gdyby metody psychoterapeutyczne nie dawały rezultatów, szukać z pomocą terapeutów dobrego lekarza psychiatry i pomocy farmakologicznej. Sytuacja o której mówią lekarze psychiatrii może dotyczyć pewnej części pacjentów psychotycznych, ale są to takie przypadki agresywnego i niekontrolowanego szału, takie ciężkie w których pacjent w kaftanie bezpieczeństwa jest przywożony na oddział zamknięty szpitala albo jest w stanie toksycznego upojenia alkoholowego, gdzie najpierw potrzebuje detoksykacji. Zdecydowana większość ludzi z problemami i zaburzeniami psychicznymi nie potrzebuje szpitala ani stygmatyzowania pobytem na oddziale zamkniętym, nie potrzebuje także leków psychotropowych. Nie wszyscy którzy mają jakieś objawy zaburzeń powinni się zaraz leczyć farmakologicznie. 

Leczyć się farmakologicznie powinni jedynie ci, którzy z powodu zaburzeń psychiki tracą kontrolę nad swoim życiem, nie mogą się uwolnić od koszmarów traumy, urojeń, obsesji czy natręctw. Jeśli jednak natężenie zaburzenia nie jest zbyt obezwładniające, wtedy o wiele lepszym wyborem jest psychoterapia która uwalnia człowieka od napięć psychicznych, pozwala odreagować i kontrolować napady negatywnych emocji czy skutecznie przezwyciężać stany lękowe. Większość ludzi którzy mają kłopoty, zupełnie słusznie szuka wsparcia i pomocy najpierw u swoich bliskich i znajomych do których mają zaufanie, dopiero potem szukają lekarza psychiatry czy psychoterapeuty, często trafiają do fachowca z polecenia znajomych, którzy znają kogoś kto pomaga lub sami korzystali z takich usług. W tym sensie, generalnie nie potrzebuję reklamować swoich usług ani treningów, gdyż, zadowoleni pacjenci którym pomogłem, nawet po 20-30 latach polecają moje usługi, terapie i zajęcia swoim znajomym czy krewnym, jak się komuś coś przykrego wydarzy czy powstanie jakiś problem związany z psychiką. 

Oczywiście, nie zawsze ludzie z problemami mogą liczyć na bliskich, jak w przypadku rozwodów, gdzie rozpada się rodzina czy w przypadku molestowania seksualnego przez księdza na wsi, gdzie od zgwałconej nastoletniej osoby odwraca się rodzina, szkoła a bywa, że cała gmina. Wtedy trzeba szukać psychoterapeuty, a do tego niekatolickiego, żeby nie wysyłał ofiary kościoła taki katolicki psycholog czy raczej psychopata do księdza gwałciciela do spowiedzi. W wypadku ofiar molestowania i zgwałcenia przez księży czy pastorów, psychoterapeuta musi umieć pomóc osobie także w rozstaniu się z kościołem i często z religią, a bywa, że jest to proces nie mniej bolesny niż sam gwałt czy molestowanie seksualne. Bywa, że taka osoba, jak jest w cięższym stanie, nawet w szpitalu psychiatrycznym, nie może być narażona nawet na okazjonalny widok księdza, gdyż bardziej trzeba chronić ofiary przed obrazem potencjalnego sprawcy niźli dbać o ideologiczne interesy potencjalnych sprawców w sutannach. 



Pytanie: Może coś o historii powstaniu psychoterapii, jak to się zaczęło, że powstała psychoterapia i różne jej szkoły? 

Odpowiedź: O terapii psychicznej w Europie uczyli już starożytni Grecy, gdzie therapein oznacza leczyć, a psyche oznacza duszę. W ten sposób psychoterapia to zbiór technik leczących lub pomagających leczyć rozmaite schorzenia i problemy natury psychicznej. Therapeutos to dawni medycy, lekarze, uzdrowiciele, szamani, którzy nie tylko pocieszali pacjenta, dawali mu zioła lecznicze, ale także zamawiali uzdrowienie przed obliczem bóstwa medycyny, Asklepiosa. Termin psychoterapia (al-ilaj nal-nafs) wprowadził jednak ponownie arabski medyk Ali al-Tabari (838-870) który docenił role wsparcia psychicznego dla osób chorych, czemu dał wyraz w pierwszej arabskiej encyklopedii medycznej zatytułowanej Raj mądrości. Medycyna europejska wywodzi się bowiem bardziej ze szkoły Awicenny niźli od Galena, a do XVIII wieku oficjalnie medycyna Awicenny była nauczana na wszystkich uniwersytetach w całej Europie, włącznie z elementami psychoterapii, która dopiero w XX wieku za sprawą Freuda, Junga czy Assagioli rozwinęła się w nowoczesną nauką. Wspólną cechą wszystkich technik jest kontakt międzyludzki, kontakt pomiędzy terapeutą a pacjentem, w odróżnieniu od leczenia czysto medycznego, gdzie bardziej istotny jest przepisany lek lub zabieg chirurgiczny. Z gruntu psychoanalizy wyrasta kilkadziesiąt różnych węższych metod terapeutycznych, jednak najlepsze okazuje się podejście integratywne czy jak niektórzy wolą eklektyczne, gdzie syntetyzuje się w pracy kilka metod psychoterapeutycznych. Pratyahara w jodze zawsze była psychoterapią wszechstronną zawierającą wszystkie możliwe podejścia jakie tylko mogą być pomocne dla pacjentów dlatego Prayahara jest psychoterapią holistyczną. 

Analiza snów, symboli, skojarzeń, fantazji, badanie wzorców zachowań wyniesionych z domu rodzinnego czy środowiska które kształtowało człowieka, wpajanie lepszych nawyków w procesie wychowania, temperowanie złych nawyków w zachowaniu i myśleniu, samopoznawanie poprzez uświadamianie pochodzenia swoich reakcji emocjonalnych, nastrojów, zachowań, uświadamianie przyczyn zachowań i stanów życiowych, wyławianie treści wypartych i ukrytych wspomnień, uświadamianie stłumień i kompleksów, uwalnianie traumy, uwalnianie stresu, uwalnianie bólu - wszystko to zawsze było obecne w jogicznej psychoterapii, a na zachodzie wydaje się być jeszcze ciągle na nowo odkrywane z jakimś niedowierzaniem znacznej części środowisk z pozoru tylko naukowych, które najchętniej widziałyby w człowieku maszynę w której każdy trybik można naoliwić jakimś psychotropem, a tak nie jest. 

Warto pamiętać starą naukę, o konieczności powtarzania, gdyż ludzie nowych nawyków, zachowań, nowych wzorców postępowania, reagowania czy myślenia uczą się zwykle stopniowo, jedni szybciej, a inni wolniej, jednak średni czas przyswajania nowego wzorca funkcjonowania (myślenia, wyobrażania) to zwykle 50-70 powtórzeń. Tyle razy zatem trzeba powtarzać psychoterapeutyczne sesje, aby pacjent mógł odnieść trwałą korzyść i ustabilizować się na nowym poziomie świadomości w praktyce życiowej. 

Wadą podejść psychoterapeutycznych jest ich zbytnia krótkotrwałość. Typowe zajęcia cotygodniowe, mające 3-5 godzin ćwiczeń, rozmów, zadań analitycznych, uświadamiających, przeformowań, muszą odbyć się dla przeciętnego pacjenta 50-70 razy, co oznacza dobry rok do półtorej roku uczęszczania na terapię. Należy pamiętać, że u cięższych i trudniejszych pacjentów cykle życiowej przemiany mogą trwać nawet znacznie dłużej, co zależy od wielu czynników. Na konkretnym przykładzie, wygląda to tak, że jeśli uczymy pacjentów techniki relaksacji, która ma się im utrwalić tak, aby pomagała im potem w codziennym życiu, trzeba z nimi zrobić średnio 50-70 sesji tej metody relaksacyjnej jaką ich uczymy. W kształceniu psychoterapeutów obowiązuje ta sama zasada, zatem jeśli ktoś chce uczyć tej relaksacji, powinien sam przejść kilkadziesiąt sesji pod okiem dobrego w tej metodzie specjalisty. W pracy psychoterapeuty bardzo ważnym czynnikiem jest jakość doktora od psychiki, jego ugruntowanie w metodach które aranżuje dla swoich pacjentów. Samo przeczytanie jak metoda ma wyglądać, jej zakucie na pamięć i zdanie na egzaminie, jak to ma miejsce na studiach psychologii, nie wystarczy do tego, żeby zostać skutecznym terapeutą uwalniającym ludzi od napięć i stresów. 


Pytanie: Istnieją jeszcze jakieś ogólne wskazówki dla prowadzenia dobrej psychoterapii? 

Odpowiedź: Oczywiście, istnieje wiele reguł dobrej psychoterapii, a nawet trudno na raz wymienić wszystkie, szczególnie zależne od skomplikowanych sytuacji życiowych pacjentów. Jedną z takich reguł jest to, aby bardziej skupiać się na rozwiązaniach niż na problemach. Autoanaliza wymaga rozpoznania i uświadomienia w czym tkwi problem, jednak to jest tylko praca początkowa. Potem trzeba skupić się na rozwiązaniach, praktykować rozwiązania o wiele bardziej niż przeżuwać problem. Niektóre traumy mają to do siebie, że nawracają, są obsesjami, jednak przez powtarzania można nauczyć się zarówno przyjąć nawrót obsesyjnych wspomnień traumatycznych jak i pokierować nimi w stronę rozładowania napięć jakie spowodowały, nawet jak działania z tym związane będą kontrowersyjne. Terapeuci dbają o to, żeby rozładowywanie napięć, uwalnianie traumy odbywało się w bezpieczny sposób, nie powinni jednak jak to bywa często w psychiatrii, wymuszać stłumienia emocji i wyparcia się bolesnych wspomnień. Mam tu na myśli bardziej skrajne stany napięć powstających przy wyjątkowo ciężkiej traumie z którą trzeba żyć i borykać się przez lata, tak samo jak ze straconą w wypadku nogą czy ręką. 

Inna zasada, to trzymać metody terapeutycznych ćwiczeń w pogotowiu niczym leki w podręcznej apteczce. Niektórzy chcą zapomnieć okres psychoterapii, porzucić ćwiczenia, gdy tylko pojawią się oznaki polepszenia. To oczywiste, że gdy jesteśmy zdrowi, nie zażywamy leków, ale zawsze na wszelki wypadek mieć trochę podręcznych leków w domowej apteczce. Warto pamiętać psychoterapeutyczne ćwiczenia i metody na swój domowy użytek, jeśli zajdzie taka potrzeba. Psychiatria z góry zakłada, że pacjent jest chory na zawsze i leki musi brać stale, co jest nieprawdą i bezsensem. Tylko czasem zdarzają się tak chorzy pacjenci, którzy wymagają stałego leczenia, ale trzeba się starać, aby było ich jak najmniej. Psychoterapia to zbiór metod dzięki którym tych pacjentów do stałego leczenia jest jak najmniej. Zaraz po zbiciu ostrych objawów psychozy, powinno się zmniejszać dawki leków, a pacjentów wdrażać w rozmaite pomocne formy psychoterapeutycznych oddziaływań, tak aby móc odstawić leki. Pacjenci miewający nawroty psychoz w dużej mierze potrafią powstrzymać nawroty na poziomie pierwszych symptomów nawrotu, tylko z pomocą dobrze utrwalonych metod psychoterapeutycznych lub z pomocą łykendowego intensywnego programu psychoterapii grupowej. 

Unikać metod i szkół oraz trenerów, którzy wszystko chcą wyleczyć jedną idealistyczną emocją, taką jak miłość, co akurat na zachodzie jest bardzo popularnym przekrętem na naiwnych klientach rozmaitych terapii oraz samodoskonalenia. Lek wszystko to lek nie leczący nic, a pacjenci po takim leczeniu się miłością ze wszystkiego miewają co najwyżej podwyższony poziom maniakalnego nawiedzenia, z którego trzeba się bardziej leczyć niż z innych dolegliwości. Piękne ideały, wzniosłe wartości i idee bywają częścią psychoterapii, ale mają swoje miejsce i pewien zakres zastosowania, zatem trzeba je pozostawić na swoich miejscach. Leczenie wszystkiego miłością powoduje, że idea ta staję się ideą nadwartościową u pacjentów i podsyca ich psychotyczne skłonności oraz dążenia, co liderom psychotycznych grupek opętanych zjawiskiem "bombardowania miłością" dobrze wychodzi, tyle, że prowadzi do uszkodzenia ludzkiej psychiki i pogłębiania rozmaitych zaburzeń psychicznych ze schizofrenią i maniami włącznie. Generalnie, zasada tyczy wszystkich prób leczenia wszystkiego jednym czymś tam, także przykładowo, popularne w pewnych kręgach leczenie wszystkiego samoobserwacją... 

Z bardzo ważnych zasad należy pamiętać, że terapeuta generalnie nie powinien zajmować się pacjentami którzy mają do niego awersje czy urazy. Nić zaufania i porozumienia musi zostać zbudowana pomiędzy terapeutą oraz pacjentem i nie może ona być oszustwem. W niektórych szpitalach, szczególnie na okrytych bardzo złą sławą oddziałach sądowych, ciągle jeszcze tak bywa, że psychiatra, psycholog i dwóch pielęgniarzy pomaga obezwładnić hałaśliwego, rozrabiającego pacjenta, czasem tylko za to, że nie chce przyjmować leków których szkodliwość wyraźnie odczuwa. Taki psycholog czy lekarz raczej nie będzie już psychoterapeutą ani lekarzem dla pacjenta psychicznego. Zdecydowana większość pacjentów sądowych ma słuszny żal, że robi się z nich pacjentów sądowych, gdyż nawet nie widzieli rozprawy sądowej ani orzeczenia sądu o winie. Mają na papierze czarno na białym napisane, że są uniewinnieni od zarzucanych im czynów, a także skierowani na leczenie przymusowe. Sama treść orzeczeń sądowych jest absurdalnie idiotyczna, gdyż orzeka niewinność i kara leczeniem w zakładzie dla wariatów, a przecież karanie osoby uniewinnionej jest czystym bandytyzmem. Sądy wobec chorych psychicznie muszą najpierw wyraziście udowodnić popełnienie przestępstwa, a dopiero potem sugerować albo odbycie kary albo podjęcie leczenia. Stosuje się jednak jakieś absurdalne nielogiczne metody rodem ze średniowiecznej kościelnej inkwizycji i czasów faszystowskiego terroru. Psychoterapeuci często protestują przeciwko tego rodzaju bandyckim w swej istocie metodom psychiatrii sądowej służącej głównie zbrodniczym reżimom, z których Polska należy do niechlubnej czołówki. 

Naprawianie zepsutych relacji z bliskimi czy ukochanymi nie powinno być maglowane za wszelką cenę, a tylko do pewnego czasu. Zakańczanie relacji z których rezygnuje druga strona oraz uwalnianie od traumy porzucenia jest istotną częścią procesu oczyszczania i leczenia. Niektóre osoby chcą za wszelką cenę, a nawet psychotycznie wrócić i odbudować związki z tymi, z którymi relacje się popsuły. Może to nie być łatwe, ale z czasem może być koniecznym pokazanie pacjentowi jak uwalniać się od relacji z tymi, którzy go porzucili. Krótkoterminowe terapie popsutych związków zwykle nie są zbyt efektywne, pomagają niewielu osobom, a leczenie zranień po rozstaniu i rozwodzie może trwać nawet 5-10 lat i wymagać pomocy kilku terapeutów mających w tej tematyce duże doświadczenie, choć inne spojrzenie na zagadnienia. 

Psychoterapeuta jest pewnego rodzaju autorytetem, ale musi także umieć rozmawiać z pacjentem jak równy z równym, nie powinien dowodzić swojej przewagi w wiedzy czy umiejętnościach ani podkreślać wad czy słabości pacjenta. Używanie nadmiernej ilości słów trudnych do wymówienia z technicznego żargonu akademickiego jest zwykle nieużyteczne. Terapeuci powinni umieć rozmawiać z pacjentem słownictwem prostym, potocznym, zwyczajowo używanym w danym rejonie, powinni umieć obrazowo opisywać zjawiska i mechanizmy z jakimi pacjent ma pracować. 

Terapeuta sztuczny, nadęty bufon, wyniosły, z powierzchowną prezencją, maskujący swoje wady i zaburzenia, uraźliwy, lękliwy, obłudny, knujący za placami pacjenta, złośliwy, mściwy, zawsze będzie mało skuteczny. Niestety, to opis większości polskich psychologów i znakomitej większości ordynatorów oddziałów psychiatrycznych, przynajmniej wedle opisu sporej grupy pacjentów trafiających na psychoterapię. 

W psychoterapii potrzebni są terapeuci niedogmatyczni, elastyczni w podejściu do pacjenta, zdolni do holistycznego spojrzenia na człowieka z jego problemami czy zaburzeniami, zdolni do poszerzania świadomości pacjenta, umiejętni w postrzeganiu emocji pacjenta, zdolni do powstrzymania szkodliwych zachowań pacjenta, a z drugiej strony wielce pomocni w integracji oddzielonych części psychiki pacjenta w jedną całość i zdolni do skierowania pacjenta ku pełni dojrzałości życiowej. 



Pytanie: Jaka jest skuteczność psychoterapii w leczeniu pacjentów z zaburzeń psychicznych? 

Odpowiedź: Skuteczność metod psychoterapii jest wysoka. Oczywiście nie wszystkim udaje się pomóc, nie ma bowiem odpowiedzi na każde pytanie a terapeuci wysokiej klasy także nie zawsze są w stanie wszystkim pomóc. Psychiatria farmacyjna wydaje się najmniej skuteczna, ponieważ ma bardzo niewiele wyleczonych osób, zwykle czyniąc z człowieka dożywotniego pacjenta i konsumenta leków, co wygląda jakby prawie każda choroba psychiczna była chorobą przewlekłą, trwałą, bez możliwości wyleczenia. Wedle wielu badań na zachodzie potwierdza się to, co wiemy z jogicznych pratyahar, że udaje się uzyskać znaczącą poprawę średnio 70-90 procent pacjentów, a wyleczyć całkowicie samą psychoterapią 50-70 procent. Z badań brytyjskich na grupie 12 tysięcy pacjentów wychodzi 80 procent ze zdecydowaną poprawą, a 60 procent z wyleczeniem, co mieści się w granicach starożytnych danych. 

Psychoterapia znakomicie zapobiega powstawaniu cięższych zaburzeń psychicznych, poprawia funkcjonowanie pacjentów, wzmaga dobre samopoczucie pacjentów, obniża także koszta leczenia, gdyż leki farmakologiczne oraz hospitalizacje są generalnie znacznie droższe niż psychoterapia indywidualna czy grupowa. Co ciekawe, względnie krótka psychoterapia pacjentów z zaburzeniami depresyjnymi oraz lękowymi powoduje całkowity powrót do zdrowia i życiowej aktywności. Jedynie najcięższe przypadki depresji czy stanów lękowych wymagają hospitalizacji i farmakoterapii, które dzięki psychoterapii może też być znacznie krótsza, ale psychiatrzy muszą nauczyć się dobrze współpracować z psychoterapeutami. Zbyt długie stosowanie środków psychotropowych, w tym antydepresantów powoduje rozmaite powikłania, w tym zaburzenia seksualne czy demencję, a chyba nikt nie chce tak skończyć. Freud powiedział, że człowiek zdrowy umie kochać i pracować, a psychoterapia nie tylko usuwa objawy zaburzeń ale także poprawia stan człowieka na tyle, aby poprawić jego samopoczucie oraz funkcjonowanie w domu i pracy. 


Pytanie: Czy psychoterapia nie działa przypadkiem na takiej zasadzie jak placebo? 

Odpowiedź: Z uwagi na to, że oficjalnie nie wiadomo jak dokładnie działa placebo, nie da się ustalić czy psychoterapia ma coś wspólnego z tym mechanizmem. Podawanie placebo związane jest z tym, że pacjent jest przekonany, że dostaje jakiś lek przeciwko swojej chorobie, a eksperymentator zlicza procentowo swoje wyniki. Leki psychotropowe o działaniu przeciwdepresyjnym mają skuteczność 2-3 procent większą do placebo, zatem ich stosowanie czy nie stosowanie znacząco nie zmienia ilości pacjentów którym się stan zdrowia poprawia, a pastylki homeopatyczne z cukrem są tańsze. Rozsądek nakazuje tutaj zmniejszyć koszta leczenia i podawać placebo. Całkiem możliwe, że działa efekt sugestii, gdyż pacjent przekonany, że spożywa lek, wmawia sobie że musi zdrowieć. Autosugestia, afirmacje, przekazy podprogowe, sugestia hipnotyczna, to od zawsze były metody uważane za lecznicze, a w wielu wypadkach za najbardziej skuteczne. Zablokowanie endogennych skłonności samobójczych najlepiej udaje się z pomocą sugestii hipnotycznych lub w czasie sugestii podawanych pacjentowi w czasie snu przez osobę o silnie sugestywnym, hipnotycznym głosie i wpływie. Nie wolno lekceważyć tej wiedzy i należy ją stosować dla dobra pacjenta. Psychoterapeuta nie zawsze może mieć zdolności hipnotyzerskie, ale czasem musi umieć polecić pacjentowi skorzystanie z takich usług u dobrego w tej branży specjalisty. 

Odnośnie placebo, jeśli wmawiam ci, że dostajesz dobry lek przeciw depresji i podaję jakąś pastylkę z cukrem, to albo cukier leczy, albo moja sugestia, albo twoja autosugestia, albo leczenie lekami jest tyle samo warte co pozostawienie pacjenta bez leków, który z czasem i tak wydobrzeje samoistnie. Wiele teorii psychiatryzmu z czasem pewnie zostanie zweryfikowana przez mądrzejszych badaczy. Jakoś nie bada się relacji pomiędzy placebo (często to sugestia podawania leku) a nie leczeniem czyli pozbawieniem leku czy relacji pomiędzy podawaniem jakiegoś leku, a pozostawieniem bez leczenia całkowicie. Lek nie powinien być porównywany do placebo, w którym nie wiadomo dokładnie o jaki mechanizm działania chodzi, tylko powinien być porównaniem pacjentów leczonych lekiem z tymi, którzy leczeni nie są wcale. To byłaby bardziej bezwzględna skuteczność leku, ale wiele leków poszłoby do kosza na śmieci, szczególnie z gatunku psychotropów. Warto pamiętać, że herbatka z ziela dziurawca ciągle jest najskuteczniejszym i najmniej ubocznie szkodliwym lekiem przeciw depresji jakie wynalazła przyroda... 


Pytanie: Wygląda na to, że jest wiele korzyści ze stosowania psychoterapii, także tej rodem ze Wschodu. 

Odpowiedź: Psychoterapia w zasadzie jest rodem ze Wschodu, bo to, co uczyła medycyna Awicenny pod hasłem psychoterapii pochodzi generalnie z Indii, ze szkoły medycznej Maharyszi Bhrygu, a co przejęli później muzułmanie podbijający dzisiejszy Pakistan i Indie Zachodnie, a za nimi stosunkowo młoda i butna cywilizacja europejska. Współczesne wynalazki psychoterapeutyczne w całości wywodzą się ze wschodniej wiedzy i praktyki takiej jak joga, tantra czy taoizm, tyle, że są ubrane w formalne szaty często sztucznego języka akademickiego i na nowo przebadane. Psychoterapia zachodnia jest najbardziej właściwie stosowana wtedy, gdy uwzględnia kilka ze znanych na zachodzie podejść do leczenia ludzkiej psychiki, a nie tylko jedno. 

Generalnie efekty leczenia psychoterapeutycznego są trwalsze od leczenia lekami psychotropowymi i zwykle znacznie silniejsze i rozleglejsze, a psychoterapia w przeciwieństwie do leków nie daje szkodliwych skutków ubocznych. Psychoterapia jest tańsza od leków psychotropowych, także w depresji, a pacjenci mający zaburzenia depresyjne i lękowe, po dość krótkiej psychoterapii, całkowicie wracają do zdrowia. Psychoterapeuci, jeśli nie są jednocześnie psychiatrami, nie są uwikłani w dwuznaczne relacje z przemysłem farmaceutyczny, co jest korzystne dla pacjentów, którzy unikają zbędnego zalekowania lub zbyt długiego podawania medykamentów o wysokim stopniu ubocznej szkodliwości. Psychoterapia zapobiega cięższym zaburzeniom i szkodom, jakie ponoszą rodziny osób z zaburzeniami psychicznymi oraz całe Państwo i nie tylko zmniejsza objawy zaburzeń, ale też zmniejsza śmiertelność, zachorowalność i niesprawność umysłową. Wiele niezależnych od korporacji farmaceutycznych badań wskazuje, że koszty leczenia z pomocą psychoterapii są nawet dziesięć razy mniejsze niż koszty lecznictwa psychiatrycznego opartego na psychotropowej farmacji. Psychoterapia zatem stanowczo opłaca się społeczeństwu - podnosi skuteczność w pracy oraz jakość życia pacjentów i ich rodzin. 

Psychoterapia jest także istotną częścią solidnie praktykowanego szamanizmu oraz wielu starożytnych systemów filozoficznych i psychologicznych zajmujących się samodoskonaleniem człowieka, w tym jogi, tantry, taoizmu. Osoby zbytnio zapatrzone w naukowość psychoterapii, powinny także pamiętać, że wielu praktyków, a nawet 'twórców' zachodnich metod psychoterapii nie posiadało solidnego wykształcenia w sensie akademickim, za to było wybitnymi samoukami dążącymi do wiedzy i umiejętności. Niektórzy zachodni mentorzy systemów psychoterapeutycznych dyplomy magistrów trzymali dopiero po latach praktyki w dowód uznania od środowisk naukowych. W dziedzinach w których talent i predyspozycje osobowe są istotne, często się zdarza, że najpierw jest się pisarzem lub artystą, a dopiero potem idzie się do szkoły zdobywać dyplomy. Dzisiejsi twórcy rozmaitych organizacji psychoterapeutycznych powinni o tym zawsze pamiętać i starać się nade wszystko rozpoznawać i dokształcać talenty do tej pracy dobrze predysponowane. 


Pytanie: Jakie warunki, jaka postawa pacjenta w terapii warunkuje dobre efekty?

Odpowiedź: W każdym rodzaju psychoterapii efekt w dużej mierze zależy od pacjenta, nie tylko od terapeuty. Wielu terapeutów nie jest tego świadoma i jeśli nie udaje się im pomóc pacjentowi, to głównie siebie lub metodę obwiniają za niepowodzenia. Efekt zależy jednak w znacznej części od pacjenta, czasem bywa zależny też od sojuszników w terapii. Sama skuteczność metod psychoterapeutycznych jest podobna, gdyż w badaniach wychodzi, że niezależnie jaką metodą szczegółową prowadzi się terapię pacjenta, ilość wyleczeń i efektów poprawy jest podobna, różnice niewielkie. Gdy pacjent zaufa terapeucie, gdy bywa kreatywny w autorefleksyjnym analizowaniu swych uwarunkowań, zdarza się, że sam staje się odkrywcą innych przestrzeni i innego, lepszego świata dla siebie. Terapeuta bywa wtedy tylko katalizatorem jego zmian na lepsze, a jak wiadomo z badań nad metodami psychoterapii, jakość psychoterapeuty jest także bardzo istotnym czynnikiem skuteczności. 

W kreatywnej postawie pacjenta upatruje się zasobów do przemiany i zrozumienia dlaczego jednostka weszła w życie dorosłe, ciągnąc za sobą dysfunkcjonalność, patologiczne objawy. Dowiadujemy  się, co zapoczątkowało, co warunkowało i co podtrzymywało, utrwalało, prolongowało patologiczne objawy. Jednak z zaangażowaniem pacjenta różnie bywa, a niekiedy trudno jest wytrącić pacjenta z biernej postawy. Jedni bywają odważni w mierzeniu się z upiorami przeszłości, a inni, opancerzeni murem zbyt wielu mechanizmów obronnych, boją się wychylić ku lepszej przyszłości, przyszłości bez dysfunkcjonalności i życia bez tylu niepotrzebnych zahamowań, ograniczeń, z brakiem wykorzystania swego potencjału osobowego. Tym drugim trudniej pomóc, nie mniej wtedy więcej zależy od zdolności terapeuty. 


Pytanie: Psychoterapia holistyczna to najbardziej rozległe podejście do człowieka, jego wnętrza oraz stosowanych metod. 

Odpowiedź: Tak, to jest podejście, taoizmu, jogi, tantry, gdyż nie sposób oddzielić jakąś część człowieka od innej i się tylko nią zajmować, chociaż czasem tak trzeba, z niektórymi objawami chorób somatycznych. Psychika, pole emocji, uczuć i myśli jest raczej rodzajem ciągłej przestrzeni, gdzie myśli płynnie przechodzą w emocje i uczucia, stąd potrzebne jest szerokie spojrzenie, szeroki wgląd w funkcjonowanie ludzkiej osoby. Podejście holistyczne integruje też potrzeby i dążenia duchowe, metafizyczne, nie oddziela ludzkich problemów od przykładowo błędnych dogmatów religijnych mających znamiona urojeń czy absurów. Psychopatologia wierzeń religijnych to istotny dział całej psychoterapii i absolutnie nie można pomijać zjawisk związanych z błędami życia religijnego lansowanego przez rozmaite kościoły i denominacje chrześcijaństwa czy islamu. Jedną z najistotniejszych przyczyn alkoholizmu w chrześcijaństwie jest dogmatyczne traktowanie spożywania alkoholu, wina mszalnego, jako sakramentu, czegoś najświętszego. Kodowanie tych obrazów i informacji od dziecka u znacznej części populacji powoduje chorobliwe skłonności do pijaństwa, które nie występują w krajach islamu, gdzie  dogmat religijny wskazuje, ze alkohol to zło pochodzące od szatana, a jego spożycie jest paktem z diabłem. 

Patrząc na koszt leczenia alkoholików i skutki społeczne pijaństwa, to dogmat islamski jest zdrowszy niż chrześcijański. Pijakom w chrześcijańskich subkulturach psychoterapeuci zajmujący się terapiami osób uzależnionych jakoś to muszą powiedzieć, przynajmniej tym swoim chorym pacjentom, że ich religia jest przyczyną ich choroby alkoholowej, często przyczyną jedyną lub główną. Nie jest to łatwe, ale bardzo skuteczne z punktu powodzenia w terapii odwykowej z alkoholizmu. Oczywiście księża, pastorzy i podobni ideolodzy naskoczą na terapeutów, którzy jednak mówią prawdę i wskazują na patologię religijną jako przyczynę choroby. Przywiązanie do pijackiej w sakramentach religii jest przywiązaniem pijaka do kieliszka, w zasadzie jest tym samym co choroba alkoholowa. Fakty dobrze znane z praktyki terapeutycznej bywają skandaliczne, ale Freud także to pokazał słusznie obwiniając religię chrześcijańską za wiele zaburzeń seksualnych oraz zboczeń. Człowiek jest całością, a wierzenia religijne, dogmaty oraz ceremonie mogą być dla człowieka zarówno dobroczynne i zbawcze jak i zgubne, rujnujące. 


Pytanie: Co się stanie z twoją działalnością jeśli zawód psychoterapeuty zostanie poddany totalnej kontroli Ministerstwa Zdrowia i korporacji lekarskiej, w Polsce generalnie katolickiej? 

Odpowiedź: Dalej będę robił to co robię, w tym będę prowadził terapie dla ofiar przemocy, terroru, gwałtu oraz pedofilii, w tym dla ofiar księży i biskupów pedofilów. A przy okazji jak będzie trzeba pogonię bandę komercjuszków ministerialnych na drzewo, gdzie mogą sobie w celach relaksacyjnych zbierać ptasie gówno na obiad i pióra na katolicki pióropusz szamański. Szkody wyrządzane nowo powstającym nurtom terapeutycznym, w tym homeopatii, aromaterapii czy dianetyce ciągle są ogromne, głównie z powodu ciemnoty i wstecznictwa establiszmentu który przyssał się do jakiś stołków. Ponieważ twórca dianetyki nie mógł swojej terapii, skutecznej jak każda inna w branży legalnie praktykować, a wyszkolił tysiące terapeutów, dodał do systemu parę wierzeń baśniowo-religijnych traktowanych ze śmiertelnie poważnym przymrużeniem oka i zarejestrował Kościół Scjentologiczny, co nawet było bardziej opłacalne z powodu zwolnień i ulg podatkowych. W Polsce osobnicy którzy zwalczają dianetykę i scjentologię są tymi samymi oszołomami, którzy generalnie zwalczają psychoterapię w każdej lub większości jej postaci. 

Głupota koncesjonizmu korporacyjnego do takich patologii doprowadza, że nowy system lub w wypadku jogi stary system z którego nowe i cząstkowe pochodzą, może nie mieć miejsca wśród pseudo elit establiszmentu. I musi sobie jakoś radzić, a dianetycy akurat poradzili sobie całkiem nowatorsko, śmiało i zaskakująco. Zmusiła ich konieczność, czyli głupota służb medycznych i korporacji zawodowych w USA. Jeśli o pratyaharę chodzi, to standardem etycznym jest zestaw reguł Yama i Niyama, a wiedza i praktyka pochodzi z tradycyjnych podręczników naukowych jogi znanych od kilku tysięcy lat, zatem wymogi takie jak studiowanie katolickiej pseudo psychologii na pseudo uczelni typu KUL czy USKW nie są nam do niczego potrzebne, no chyba, żeby mieć się z czego leczyć po katolickich mszach na pseudo naukowych 'uniwersytetach', które są raczej kuźnią kadr ideologicznych dla średniowiecza niż szkołami uprawiającymi naukę. Jeśli jakiś psycholog po KUL wygaduje, że 'joga jest od szatana', to najwyższy czas aby zaczął się leczyć z tych urojeń paranoicznych indukowanych na pseudouczelni i takim czy podobnym bełkotem wyrażanych. 

Pytanie: Czy terapia ofiar jest czymś szczególnym w psychoterapii? 

Odpowiedź: Niewątpliwie, terapia ofiar zajmuje się traumą osób w jakiś sposób pokrzywdzonych przez życiowe okoliczności, przez zwyrodniałych, zwykle psychopatycznych, a co za tym idzie uciążliwych sprawców przestępstw. Terapia ofiar to zajmowanie się ludźmi których ból często trwa przez całe życie, gdy przykładowo sędzia łapówkarz wyda złośliwie krzywdzący wyrok, komornik zrabuje mieszkanie bo bankowcy mają ochotę ukraść cudzą posiadłość, gdy osoba zostaje pobita czy okaleczona przez zwyrodniałego policjanta albo jest nękana przez katolickich inkwizytorów o zapędach hitlerowców, tak jak niektórzy polscy artyści są nękani przez katolickich zwyrodnialców pokroju Ryszarda Nowaka. W takich wypadkach, trauma to nie tylko dawne zdarzenie, ale koszmary życiowe trwające latami, koszmary, których końca nie widać, a często jedynym rozsądnym wyjściem z opresji byłoby zabicie dręczycieli, co oczywiście jest niehumanitarne. Warto pamiętać, że terapia ofiar przemocy dotyczy nie tylko ofiar przemocy domowej w rodzinie, chociaż tych także jest bardzo dużo w skali kraju. 

Prawo w Polsce ciągle stoi po stronie interesów bandytów, gwałcicieli, zboczeńców i opresorów, wcale nie chroni ofiar, przykładowo przynajmniej 100 tysięcy osób rocznie pokrzywdzonych przez prokuratorów, sędziów, policjantów oraz zwyrodniałych komorników. Terapia ofiar nie zawsze może przywrócić dobrostan w jakim człowiek był przed kryzysowym wydarzeniem, ale może radzić i pomagać odkrywać człowiekowi jak dalej postępować, jak pokonać opresorów i agresorów, jak złagodzić pojawiające się kryzysy czy nieprzyjemne wspomnienia, jak urządzić sobie życie na nowo w innym kraju, często z dala od Polski i jej szkodliwych krzywdzicieli z którymi ofiara nie może sobie poradzić, bo często przerasta to logistyczne możliwości człowieka. Jest tak w wypadkach wielu ofiar przemocy, terroru policyjnego czy gwałtu, w tym szczególnie w wypadku tysięcy ofiar księży pedofilów i efebofilów, którzy są w wypadku pedofilii i efebofilii praktycznie całkowicie bezkarni. W wypadu traumy ofiar realnych opresji psychoterapia nie jest tylko pomocą w radzeniu sobie z koszmarnym snem czy nachodzącą obsesją, ale jest zmaganiem z realnym przeciwnikiem, niczym żołnierz na wojnie. 

W terapii ofiar psychoterapeuta często jest także doradcą prawnym swoich pacjentów... 

>>> Ciąg dalszy wkrótce <<<

(Odpowiedzi udzielał mistrz Mohan Ryszard Matuszewski) 

1 komentarz:

  1. Nie wiedziałam ze coś takiego istnieje... dzięki

    OdpowiedzUsuń