niedziela, 27 kwietnia 2014

Nowa tajna rosyjska broń wojskowa

Nowa tajna rosyjska broń i uzbrojenie 


Siły powietrzne Rosji sa o wiele lepsze od amerykańskich – przyznają to sami amerykanie. Najnowsza generacja MIG-31MB potrafi związać naraz 7 obiektów i kontrolować 20, i potrafi strącić AWACS. Rodzina samolotów Suchoj SU -35 jest nie do zestrzelenia. Potrafi skręcić gwałtownie przed rakieta tuz przed uderzeniem – zmienna nastawa silnika odrzutowego – amerykanie tego nie mają i długo mieć nie będą. Rakiety, systemy S-400 przeciwlotniczy i przeciwrakietowy jest nie do przeskoczenia dla USA – Amerykanie nic nie mogą zrobić jakimkolwiek atakiem, a ich tarcza antyrakietowa nie chroni przed ewentualnym rosyjskim atakiem... 

Helikopter Kamow Ka-50
Rosyjski arsenał wojenny to nie tylko imponująca paleta pocisków balistycznych do przenoszenia głowic nuklearnych. W ostatnich kilkunastu latach Moskwa notuje skokowe przyrosty w wydatkach na zbrojenia. Dość powiedzieć, że w ciągu pierwszej dekady XXI wieku nakłady na tym polu się podwoiły. Wraz ze zwiększeniem strumienia gotówki pojawił się sprzęt, który coraz częściej nie ustępuje zachodnim odpowiednikom. Niektóre z nowych nabytków już zdążyły udowodnić swoją wartość na polu bitwy. 

Mimo kryzysu na światowych rynkach finansowych, Moskwa ani myśli zwalniać tempa i chce utrzymać dynamiczny wzrost wydatków na wojsko w kolejnych latach. Planowane są także projekty zbrojeniowe najnowszych generacji.  Iskandery są poważnym typem broni. To skuteczna broń konwencjonalna o dużym zasięgu, a do tego mobilna. Może też przenosić broń nuklearną. To istotny czynnik strategiczny. Ale nie warto dyskutować o ich dyslokacji właśnie ze względu na ich mobilność. Nie ma wielkiego znaczenia, gdzie są w danym momencie, gdyż dolecą do celu bardzo szybko. 


Broń przyśpieszana elektromagnetycznie


Tej broni Rosjanom pozazdrości cały świat. Pociski, wyglądające jak ziarno grochu, są w stanie zniszczyć czołgi, czy samoloty, topiąc stal jak masło na patelni. " W naszych laboratoriach doświadczalnych maksymalna uzyskana przez nas prędkość wyniosła 6,25 kilometrów na sekundę dla pocisków o masie kilku gramów. To już bardzo blisko pierwszej prędkości kosmicznej” tłumaczy Aleksiej Szurupow z Rosyjskiej Akademii Nauk - pisze fronda.pl. Pociski lecą więc trzy razy szybciej niż te, wystrzelone z tradycyjnych dział. 

Ludziom Szurupowa udało się stworzyć elektromagnetyczną wyrzutnię, której pociski ważą zaledwie trzy gramy. Ich siła rażenia jest jednak olbrzymia. W mgnieniu oka zamieniają stalową ścianę w plazmę. Broń, znana w USA pod nazwą "railgun", a w Polsce określana jako działo strumienowe, oparto na badaniach Lwa Arcimowicza, radzieckiego naukowca, który pracował nad "przyspieszaczami masy" już w 1951. Według ekspertów wojskowych nowa broń zmieni całkowicie oblicze wojny. Przed pociskami na razie nie ma obrony, do tego ich zasięg będzie tak olbrzymi, że rosyjskie wojsko zniszczy każdy samolot, rakiety balistyczne, czy satelity.  

Nowa broń rosyjskich zwiadowców


Rosyjskie wojsko jest wyposażane we własne bezzałogowe drony. Mogą one nie tylko prowadzić wywiad, ale także uderzyć w przeciwnika. Od 2014 roku w oddziałach armii i dywizji wojskowych zwiadowców pojawi się nowa struktura – kompania operatorów bezzałogowych statków powietrznych. W Ałtaju żołnierze tej pierwszej w Zachodniej Syberii kompanii teraz w praktyce wykorzystują otrzymaną w jednostkach szkoleniowych wiedzę teoretyczną. Rosyjskie drony taktyczne serii „Granat” ważą kilka kilogramów. Transportowane są w małych walizkach. Korpus bezzałogowca jest wykonany z kevlaru i pokryty jest żywicą epoksydową. Tak więc radary nie mogą go w żaden sposób wykryć. Silnik elektryczny pracuje tak cicho, że lecący dron jest prawie całkowicie niesłyszalny, ale najważniejsze w tej maszynie jest specjalne wyposażenie. Jest ono tak skomplikowane i drogie, że wartość tego małego samolociku jest porównywalna z wartością 50 samochodów osobowych średniej klasy. 

Zakres działań aparatu wynosi prawie 10 kilometrów. W powietrzu może przebywać do godziny, a jeśli trzeba może latać i przy - 30 stopniach mrozu, i przy + 40 ciepła. W ciągu pół godziny z tych małych dronów można zebrać za linią wroga więcej informacji, niż pluton zwiadowców w ciągu całego dnia, mówi dowódca kompanii bezzałogowych statków powietrznych Dmitrij Iwanow: "Ich możliwości są o wiele większe niż oczekiwaliśmy. Te aparaty sprawdzają się na 100%. Odkrywamy dla siebie ogromne możliwości takich samolotów." 

Bezzałogowiec jest uruchamiany z dowolnego miejsca. Nie potrzebuje pasa startowego. Ani lornetka, ani wizjer aparatu nie jest w stanie uchwycić samolotu. Przypomina trochę niedużego ptaka, pojawiając się na niebie na granicy widoczności ludzkiego oka. Wróg najczęściej nawet nie jest świadomy, że jest obserwowany. Teraz na zbrojeniu kompanii bezzałogowych zwiadowców są trzy różne modele. Ale wkrótce rosyjska armia powinna otrzymać jeszcze nowsze i lepsze kompleksy. Będą one także wyposażone w silnik spalinowy. Te mocniejsze drony mogą przewozić na pokładzie różne rodzaje broni. Tak, aby wroga można było nie tylko wykryć, ale także jednocześnie unieszkodliwić. 

T-90 - czołg podstawowy 


T-90 jest czołgiem trzeciej generacji, który w całości powstał już po upadku ZSRR. Rosyjska armia na 2014 rok posiada ich około 1600 i są one najnowocześniejszymi czołgami w jej szeregach. Chrzest bojowy T-90 przeszły w 1999 roku w czasie inwazji na Dagestan. Dzięki systemom obronnym Sztora i Arena, są one najbezpieczniejszymi rosyjskimi czołgami. Znany jest przypadek z czasów wojny w Czeczenii, gdy T-90 został siedmiokrotnie trafiony z granatnika przeciwpancernego, ale mimo to nie został zniszczony. Moskwa nie planuje zamawiać kolejnych jednostek do 2020 roku, a jedynie wzbogacać funkcjonalnie i udoskonalać istniejące. Właśnie wtedy zadebiutować ma nowoczesna uniwersalna platforma bojowa, która według planu zastąpi T-90. 

Ka-50 Kamow - śmigłowiec szturmowy


Charakterystyczną cechą jednomiejscowego śmigłowca K-50 jest tzw. "układ Kamowa", czyli system dwóch wirników, które obracają się w przeciwnych kierunkach. Podstawową zaletą takiej konstrukcji jest brak śmigła ogonowego i krótki ogon, co sprawia, że maszyna może lecieć nawet po odstrzeleniu go. Ka-50 jest wyjątkowy jeszcze z jednego powodu. Po raz pierwszy w historii zainstalowano w nim system katapultowania do góry. Ewakuacja może nastąpić na dowolnej wysokości i przy maksymalnej prędkości. Zanim pilot zostanie katapultowany, łopaty wirników ulegają automatycznemu wystrzeleniu. Ka-50 były szeroko wykorzystywany w czasie II wojny czeczeńskiej. Piloci śmigłowców zniszczyli kilkadziesiąt ważnych celów i udowodnili wyższość maszyny Kamowa nad przestarzałymi Mi-24. Śmigłowiec występuje również w wariancie dwumiejscowym Ka-52, który powstał z myślą o dowodzeniu i organizowaniu pola walki. 

Mi-28 - śmigłowiec szturmowy 


Śmigłowiec Mi-28 to maszyna zaprojektowana niemal wyłącznie do ataku. Powstała na podstawie śmigłowca Mi-24, który z czasem okazał się zbyt mało zwrotny w porównaniu do zachodnich odpowiedników. Dziś w 2014 roku najnowszy wariant śmigłowca (Mi-28N) uznawany jest za odpowiednik amerykańskich zmodernizowanych Apache. W wyjątkowych sytuacjach, oprócz dwójki pilotów, na pokład Mi-28 mogą wejść 2-3 osoby, jednak głównym zadaniem maszyny jest natarcie. Model Mi-28N, dzięki zmianom konstrukcyjnym może operować w każdych warunkach pogodowych, niezależnie od pory dnia i nocy, stąd jego przydomek - "Nocny Łowca". Mi-28N wszedł do służby w 2006 roku i jest podstawowym śmigłowcem bojowym rosyjskiej armii. Na jego bazie do 2017 roku powstaje testowany już śmigłowiec piątej generacji. 

S-400 Triumf - system rakietowy ziemia-powietrze 


System S-400 jest młodszym "bratem" wysłużonego S-300, który od końca lat 70-tych XX wieku był jednym z podstawowych oręży przeciwlotniczych w ZSRR. W przeciwieństwie do poprzednika, Triumf jest wielofunkcyjny, równocześnie może być wyposażony w rakiety o różnym zastosowaniu i zasięgu (od 40 do 400 km). Według testów i informacji z Rosji, S-400 jest w stanie skutecznie strącić nie tylko myśliwce i bombowce, ale także samoloty skonstruowane w technologii, która zapewnia niską wykrywalność przez radary. Triumf może też zestrzelić pociski manewrujące oraz niektóre typy rakiet balistycznych. Pierwsze systemy S-400 weszły do użytku w 2004 roku. Broń została zaprojektowana przez koncern Almaz-Antej, który specjalizuje się w konstruowaniu pocisków rakietowych. Pod koniec 2013 roku Rosja miała 112 platform systemu. Do 2020 roku ma mieć ich około 450, z czego większość w regionach przygranicznych i morskich. System jest ciągle udoskonalany i wzbogacany o nowe przydatne funkcjonalności. 

Okręty podwodne projektu 955 (typu Borej) 


Na początku 2013 roku do służby w rosyjskiej marynarce wszedł pierwszy okręt podwodny o napędzie atomowym od czasu rozpadu ZSRR. "Jurij Dołgoruki" dał początek planowanej serii jednostek typu Borej, określanej też jako projekt 955. Okręty tej klasy mają zastąpić starsze jednostki podwodne floty wojennej. Do 2014 zbudowano trzy okręty tego typu. Są one przystosowane do przenoszenia najnowszych pocisków balistycznych R-30 Buława. Mają być podstawowym elementem rosyjskiego systemu odstraszania nuklearnego. Każda jednostka może przenieść do 16 Buław o zasięgu do 8 tysięcy km. Z kolei każdy pocisk może przenosić nawet do 10 głowic nuklearnych o sile 150 kiloton - czyli dziesięć razy potężniejszych niż bomba zrzucona na Hiroszimę. Jedna salwa może może więc obrócić w pył średniej wielkości państwo. Do 2020 roku Rosja chce mieć osiem okrętów tego typu (w tym trzy zmodyfikowanego projektu 955A). 

Su-35 - myśliwiec wielozadaniowy


Za podstawę do stworzenia Su-35 posłużył klasyk radzieckiego lotnictwa - myśliwiec Su-27 zaprojektowany przez biuro Suchoja. Jego gruntowna, wieloetapowa modernizacja trwała ponad 20 lat. W efekcie w Su-35 poprawiono kąt natarcia, stabilność i zasięg lotu. Konstruktorzy zadbali także o możliwość tankowania w powietrzu. Pojawiły się nowe system kontroli ognia oraz trójwymiarowy radar. Całkowicie zmodernizowano także kokpit. W grudniu 2013 roku lotnictwo miało na stanie 34 myśliwce Su-35. Docelowo ich liczba ma wzrosnąć do 48 i na tym koniec, bo w 2016 roku Rosja planuje wprowadzić myśliwiec piątej generacji PAK FA (również zaprojektowany przez Suchoj). Z powodu wprowadzenia Su-35, Ameryka musiała zbudować nowe F-35... 

Pancyr-S1 - system rakietowy ziemia-powietrze 


Pancyr-S1 to system ziemia-powietrze krótkiego i średniego zasięgu. W założeniach taktycznych może służyć jako wsparcie dla omówionego wcześniej systemu S-400. Rosyjscy konstruktorzy chwalą Pancyra za jego precyzję. Dzięki nowoczesnym radarom ma on możliwość wykrycia obiektów o powierzchni jednego centymetra kwadratowego, a zastosowane rakiety pozwalają niszczyć nie tylko samoloty, ale także pociski manewrujące. W 2012 roku Pancyr potwierdził swoją bojową skuteczność. Jednostka na wyposażeniu syryjskiej armii zestrzeliła turecki samolot F4 Phantom II, który wykonywał lot zwiadowczy nad syryjską Latakią. Rosja już szykuje następcę modelu S1. Na 2017 rok planowany jest debiut wariantu SM, który ma być skuteczny również przeciwko samolotom bezzałogowym. 

GAZ Tigr - wojskowy pojazd terenowy 


GAZ Tigr to rosyjska odpowiedź na słynnego amerykańskiego Hummera (HMMWV "Humvee"). W rozmaitych testach na rosyjskich bezdrożach "Tygrys" osiąga oszałamiające wyniki. Bez problemów operuje w temperaturach od -14 do +50 °C. Potrafi pokonać gęste pustynne piaski lub wjechać pod zbocza o nachyleniu 52 stopni. "Tygrysy" robią "furorę" w czasie trwającego od zimy 2014 roku kryzysu ukraińskiego. Nieoznakowane pojazdy, które pojawiają się na ulicach m. in. w Symferopolu i Sewastopolu, należą najprawdopodobniej do rosyjskiej marynarki wojennej. Moskwa zaprzeczała, jakoby jej pojazdy uczestniczyły w konflikcie krymskim. Ministerstwo obrony odrzucało dowody w postaci fotografii (łącznie z tablicami rejestracyjnymi), twierdząc, że to tylko "prowokacja". 

9A52-4 Tornado - wieloprowadnicowa wyrzutnia rakietowa 


Jednostki 9A52-4 Tornado to w prostej linii kolejne pokolenie następców legendarnej Katiuszy. Najnowszy rosyjski system wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej zastępuje stopniowo wysłużone jednostki BM-21 Grad i BM-27 Uragan, które pamiętają jeszcze lata 60-te i 70-te ubiegłego XX wieku. Moskwa liczy, że nowa konstrukcja w ciągu najbliższych 10 lat (do 2022 roku zastąpi wszystkie stare modele, jednak na dopiero oddano oficjalnie do użytku zaledwie około 40 sztuk nowego Tornada. Broń osadzona jest na Kamazie 63501 napędzanym na wszystkie osiem kół. Wyrzutnia może zostać uzbrojona w siedem rodzajów 300 mm rakiet Smerch (m. in. pociski termobaryczne czy kumulacyjne), także zdolne do przenoszenia głowic neutronowych. 

9K720 Iskander - pociski balistyczne krótkiego zasięgu 


O Iskanderach zrobiło się w Polsce naprawdę głośno, gdy w grudniu 2013 roku roku pojawiła się informacja o ich rozmieszczeniu w obwodzie kaliningradzkim. Po raz kolejny pogłoski o Iskanderach w Kaliningradzie pojawiły się w czasie trwającego kryzysu na Ukrainie. Za każdym razem Rosja dementowała te doniesienia, wiadomo jednak, że wyrzutnie są rozmieszczone w Zachodnim Okręgu Wojskowym. Obawy Europy potęgowane są przez możliwości tego mobilnego systemu balistycznego. Rakiety Iskander mogą bowiem przenosić głowice jądrowe na odległość do 500 kilometrów. Co więcej, dzięki dużym możliwościom manewrowania i wysokiej prędkości pocisku (2100 m/s średnio), jest on trudnym celem dla obrony przeciwrakietowej. Integralną częścią systemu jest samochodowa wyrzutnia typu TEL 9P78, która również jest rosyjską konstrukcją. 

Udoskonalony radioelektroniczny Su-25CM 


Rosyjski resort obrony poinformował o zakończeniu testów samolotu szturmowego Su-25CM z nowym systemem walki radioelektro­nicz­nej. Wojskowi w Moskwie podkreślili, że próby zakończyły się pełnym sukcesem. Samoloty wyposażono w system Vitebsk-25, który zagłusza pracę naziemnych urządzeń obrony przeciwlot­ni­czej. Może też zakłócać działanie oprogramowania wrogich samolotów. Docelowo modernizacja obejmie około 80 maszyn Su-25. Model Su-25 CM to najnowsza wersja rodziny samolotów, które produkowane są już od ponad 35 lat. Maszyna była masowo używana przez wojska radzieckie stacjonujące w Afganistanie w latach 1979-1989. W 2008 roku używały jej armie Rosji i Gruzji w czasie wojny w Osetii Południowej. Rosjanie znów chwalą się swoją bronią. Samoloty Su-25CM mogą niszczyć 4 cele jednocześnie. 

Rakieta hipersoniczna i "Bestia z Głębin" - Chiny i Rosja w wyścigu zbrojeń z USA 


Chiny przeprowadziły test swojego pierwszego samolotu hipersonicznego. Supernowoczesny aparat latający jest tak szybki, że w jego obecności systemy obronności wszystkich krajów świata stają się bezużyteczne, co oznacza całkowite przewartościowanie w globalnej dyplomacji atomowej. Informacja o tym dokonaniu wywołała poważny niepokój w Białym Domu. Waszyngton obawia się, że Pekin jako pierwszy wejdzie w posiadanie ultrasuperszybkiej broni. USA przeprowadziły test samolotu hipersonicznego w 2010 r., a Indie i Rosja pracują dopiero nad prototypem tego typu aparatu latającego. Wygląda na to, że Chińczycy mogą wyprzedzić Stany Zjednoczone w uzyskaniu tej broni. Amerykę powinny niepokoić także dokonania rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego, który za wypuszcza do użytku kilka supernowoczesnych i niemal niezatapialnych okrętów podwodnych. 

Testy supernowoczesnego chińskiego "szybowca", któremu Pentagon nadał nazwę WU-14, odbyły się w ścisłej tajemnicy. Chiński szybowiec to część projektu, którego celem jest przenoszenie głowic nuklearnych przez międzykontynentalną rakietę balistyczną, poruszającą się z prędkością rzędu 10 Macha, czyli 10 razy większą niż prędkość, z jaką rozchodzi się dźwięk w warunkach normalnych. Zachodnie źródła w Pekinie komentują, że Chiny osiągnęły sukces "znacznie wcześniej", niż oczekiwano. Za najbardziej zaawansowany uchodzi nadal samolot amerykański, jednak żadnemu narodowi nie udało się na razie pokonać kilku istotnych przeszkód - wśród nich najważniejszym wyzwaniem pozostaje opracowanie systemu precyzyjnej kontroli lotu aparatu. 

Zdaniem ekspertów Waszyngton może mieć problem ze zdobyciem funduszy porównywalnych do tych, jakie w swoją technologię zainwestował Pekin. Uważa się, że sukces WU-14 to efekt współpracy ponad 100 uniwersytetów i laboratoriów badawczych w całych Chinach. Amerykańscy analitycy obronności uważają, że celem Pekinu jest zademonstrowanie całemu światu potęgi chińskiej armii. Udoskonalenie technologii hipersonicznej w teorii umożliwi zaatakowanie bronią atomową lub konwencjonalną każdego celu na naszej planecie, zanim mechanizmy ostrzegawcze i systemy antyrakietowe w ogóle zareagują. Większość pocisków rakietowych przemieszcza się z prędkością około 950 km/h. Tymczasem szybowiec hipersoniczny, przenoszony "na barana" przez międzykontynentalną rakietę balistyczną, osiąga przestrzeń kosmiczną, tam odczepia się i manewruje na cel z prędkością 10 razy większą niż prędkość dźwięku. Dzisiejsze systemy obronności nie są przygotowane do zwalczania tak szybkich obiektów w dodatku atakujących praktycznie z kosmosu. 

Wiele wskazuje, że Chiny budują też rakietę hipersoniczną, którą będzie można odpalić z myśliwca lecącego z prędkością rzędu 5-10 Ma, wyposażoną w silnik strumieniowy typu Scramjet (z naddźwiękową komorą spalania). Podczas testu przeprowadzonego w maju 2013 roku X-51 WaveRider Boeinga osiągnął prędkość 5,1 Ma. Amerykanom brakuje jednak środków finansowych na dalsze prace nad projektem wartym 300 mln dolarów. Choć Pentagon nie potwierdził definitywnie prędkości chińskiej rakiety hipersonicznej, fakt, że Pekin przeprowadził ten test wywołał poważne zaniepokojenie w Białym Domu. Trzej przedstawiciele Partii Republikańskiej, członkowie komisji ds. sił zbrojnych Izby Reprezentantów, wydali w tej sprawie specjalne oświadczenie: "Gdy kolejne cięcia budżetu na obronność kraju osłabiają amerykańską przewagę technologiczną, Chiny i inne rywalizujące z nami narody robią wszystko, by osiągnąć równość militarną z USA. W niektórych przypadkach, np. jak ten, wydaje się, że już nas prześcignęły". 

Jednak Amerykanów niepokoić może nie tylko chińska superszybka rakieta. Jak pisał niedawno "The Sunday Times", Rosjanie są bliscy ukończenia budowy supernowoczesnego okrętu podwodnego, który może zapewnić Rosji dominację wojskową na morzach i oceanach. Obecnie przeprowadzane mają być testy okrętu K-329 Severodvinsk, zwanego "bestią z głębin", którego budowa kosztowała około 2,5 mld dolarów. Poważni eksperci - zdaniem "Sunday Timesa" - uważają, że technologicznie okręt ten znacząco wyprzedzi podwodne okręty amerykańskie. W sumie ma zostać wyprodukowane osiem takich łodzi przeznaczonych do pościgu i zatapiania obcych jednostek. Każdy okręt ma być wyposażony w 24 pociski balistyczne typu Cruise z głowicami o sile wybuchu 200 kiloton. Oprócz tego uzbrojone mają być w rakiety do zatapiania okrętów, miny i torpedy. 

Według cytowanej gazety okręty typu K-329 mają być gotowe do służby wiosną 2014 i prawdopodobnie operować będą na wodach Arktyki. Podobnie jak dotychczas fikcyjny sowiecki okręt z filmu "Polowanie na Czerwony Październik" będzie niezwykle trudny do wykrycia i zniszczenia. Ma zainstalowane silniki niemal niewydające dźwięków, a jego pancerz pokryty jest materiałem absorbującym impulsy sonaru. Okręty te mogą się poruszać z prędkością do 35 węzłów oraz zanurzać na ponad 600 metrów, co sprawia, że praktycznie będą niewykrywalne i poza zasięgiem wszelkiej broni amerykańskiej oraz NATO-wskiej. 

Tajna broń Rosji sparaliżuje tarczę antyrakietową USA


Amerykańska tarcza antyrakietowa już niedługo nie będzie stanowiła żadnego problemu dla Rosji - pisały wojskowe czasopisma w 2012 roku. Rosyjska armia zostaje wyposażona w tajemniczą broń, która będzie w stanie unieszkodliwić system antyrakietowy USA. Wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin ogłosił, że do 2020 roku wojsko zostanie wyposażone w nowoczesny sprzęt zdolny do sparaliżowania amerykańskiego systemu tarczy antyrakietowej. Rogozin zapowiedział, że Rosja skonstruowała własny system antyrakietowy na terenie kraju, który może przechwycić i zlikwidować każdą rakietę. Dodatkowo rakiety przenoszące głowice zostają stopniowo wyposażone w urządzenia mogące zmylić obce tarcze antyrakietowe, w tym amerykańską, która miała zostać zamontowana w Polsce. Jeśli ktoś sądzi, że można Rosję otoczyć przeciwrakietowym murem to się myli. Rosja już za czasów Piotra Wielkiego wyrąbała sobie drzwi do Europy, a współcześnie rozwali całą ścianę, jeśli ktoś będzie próbował ją izolować lub rzucić na kolana - cytował w 2012 roku słowa wicepremiera portal polskieradio.pl. 

Tajne testy Rosjan nad nową bronią 


Pierwsze próby odbyły się już w 2011 roku. Do arsenału rosyjskiego wojska wchodzą stopniowo nowe rakiety międzykonty­nen­tal­ne, przenoszące ładunki jądrowe. Prace nad pociskami prowadzone są w największej tajemnicy. Rosyjskie władze poinformowały co prawda, że z łodzi podwodnej Jekaterynburg odpalono próbnie rakietę Siniewa, która od dawna jest na wyposażeniu floty. Jednak według nieoficjalnej informacji, testowano zupełnie nowy pocisk o nazwie Lajner - donosi rmf.fm powołując się na gazetę "Komsomolskaja Prawda". Lajnery mają najprawdopo­dob­niej zastąpić rakiety Buława, z którymi Rosjanie od lat mają problemy. Buławy są w stanie przenosić 6 głowic nuklearnych ale o małej sile rażenia. Natomiast nowe pociski międzykonty­nen­tal­ne przenoszą 4 głowice ale o większej mocy. Dziennikarze rosyjskiej gazety podejrzewają, że informacje na temat Lajnerów wyciekły bezpośrednio z fabryki rakiet w Miassie - informuje rmf.fm 

Rosja wystrzeliła pocisk międzykontynentalny


Z poligonu wojskowego Kapustin Jar na południu Rosji, wystrzelono w marcu 2014 roku pocisk międzykonty­nen­tal­ny "Topol". Oficjalnie - jak poinformował rzecznik rosyjskiego resortu obrony - była to próba celności pocisku - informował polski tvn24.pl. Celem było przetestowanie dokładności uderzenia pocisku - powiedział rzecznik Igor Jegorow.  - Ćwiczebna bojowa część rakiety z przewidzianą dokładnością uderzyła w umowny cel na poligonie Sary Szaran w Kazachstanie. Jak tłumaczył Jegorow testowanie rakiet na poligonie Kapustin Jar służy "sprawdzaniu sprzętu, który w przyszłości będzie wykorzystywany w walce". Pocisk RS-12M "Topol" to międzykonty­nen­tal­ny pocisk balistyczny, na mobilnej drogowej platformie samochodowej. Jego zasięg to ponad 10 tysięcy kilometrów. Pocisk może być uzbrojony w głowice jądrowe. W kontekście konfliktu Rosji z Ukrainą o Krym, to całkiem niezły pokaz zdolności bojowej najnowszych rodzajów broni masowej zagłady. 

Superszybki rosyjski śmigłowiec w 2018 roku 


Moskiewska fabryka śmigłowców im. Michaiła Mila podpisała w styczniu 2014 roku kontrakt badawczo-rozwojowy o wartości 3,3 mld rubli dotyczącego opracowania śmigłowca wysokich prędkości. Jak podaje koncern Russian Helicopters, do którego należą zakłady, projekt jest wspierany i chroniony przez państwo. Prace badawcze, między innymi z użyciem latającego laboratorium, które już zostało uruchomione, mają doprowadzić do zakończenia fazy badawczej w listopadzie 2015 roku. Do 2018 roku nowa maszyna ma wznieść się w powietrze i rozpocząć proces certyfikacji. Oznacza to zakończenie współzawodnictwa w zakresie projektu rosyjskiego superszybkiego śmigłowca pomiędzy zwycięską koncepcją Mi-X1 i projektowanym przez Kamowa Ka-92. 

Koncern do którego należą obie firmy uznał, że koncepcja moskiewskiego biura Mila jest "bardziej rozwojowa i obiecujący ekonomicznie". Maszyna docelowo ma być następcą rodziny Mi-8/Mi-17, z masą 10-12 ton i możliwością przewozu 20-24 osób z prędkością rzędu 500 km/h. Śmigłowiec będzie wyposażony w pojedynczy wirnik nośny i otunelowane śmigło pchające ze zmiennym wektorem ciągu. Jest to koncepcja nieco zbliżona do projektów AVX i Sikorsky S-97 biorących udział w programie amerykańskiego śmigłowca przyszłości.

Rosja wprowadza do uzbrojenia armii miny przeciwśmigłowcowe 


Rosyjskie siły zbrojne wprowadzają na uzbrojenie "miny przeciwśmigłowcowe", zdolne strącić maszynę lecącą na pułapie do 200 metrów. Testy tego typu broni przeprowadzono z sukcesem pod koniec 2013 roku. Informacje na temat nowego typu uzbrojenia przedstawił dowódca wojsk inżynieryjnych Rosji, płk Aleksiej Hazow. Miny przeciwśmiłgowcowe zwalczają cel za pomocą kierunkowego ładunku kumulacyjnego, kiedy cel znajdzie się w jego polu rażenia. Cele mogą być zwalczane na pułapie do 200 metrów. 

Amunicja uzbroi się gdy maszyna latająca znajdzie się w jej sferze obserwacji i zniszczy cel który wejdzie w pole rażenia. Dla uniknięcia wykrycia min przez systemy samoobrony śmigłowca zastosowano prawdopodobnie czujniki akustyczne. Celem tej broni mogą być nie tylko śmigłowce, ale też inne rodzaje nisko poruszających się celów powietrznych. Możliwe jest też np. niszczenie samolotów wsparcia bezpośredniego lub zaminowanie podejścia do lądowania lotnisk i w ten sposób uniemożliwienie ich użycia. Miny tego typu przeznaczone są do minowania narzutowego, na przykład za pomocą śmigłowców. Rozwiązania zastosowane w tej broni mają być zbliżone do min przeciwpancernych T-83. Jednak jak zaznaczył płk Hazow - jest to całkowicie nowa konstrukcja, nie mająca odpowiednika wśród dotychczas używanych min. 

Samoloty Su-30SM osiągnęły nowy stopień gotowości  


Rosyjskie samoloty wielozadaniowe Su-30SM, które styczniu 2014 roku wzbudziły wielką sensację w polskich mediach, osiągnęły kolejny stopień gotowości. Siły powietrzne Rosji poinformowały o pomyślnym zakończeniu prób tankowania w locie maszyn tego typu, zarówno w dzień jak i w nocy. W akcji uzupełniania paliwa w locie brał udział samolot-tankowiec typu Ił-78 a załogi przeprowadziły kilka treningów, zarówno w dzień, jak i w nocy, korzystając ze specjalnego oświetlenia latających cystern. 

Jak poinformowały służby prasowe rosyjskiego lotnictwa, tankowania ćwiczono na wysokościach od dwóch do pięciu tysięcy metrów i przy prędkościach w zakresie 500-600 km/h. Dzięki możliwości uzupełniania paliwa w locie, samoloty Su-30SM zyskują niemal nieograniczony zasięg operacyjny. Z tej perspektywy, ewentualne ich rozmieszczenie przed końcem 2014 roku w Kaliningradzie nie wydaje się takim wielkim zagrożeniem, na jakie wykreowały je niedawno polskie media. Samolot Su-30SM jest gruntownie zmodernizowanym, dwumiejscowym wariantem myśliwca Su-27, o możliwościach zbliżonych do eksportowych samolotów Su-30MK/MKI, eksploatowanych między innymi przez Indie. Su-30SM są maszynami wielozadaniowymi, zdolnymi zarówno do działań myśliwskich, jak też atakowania celów naziemnych i nawodnych szeroką gamą uzbrojenia najnowszej generacji o łącznej masie sięgającej 8 ton. 

Awionika, w tym radar, system pozycjonowania i łączności, oraz systemy sterowania uzbrojeniem, zostały znacznie unowocześnione względem poprzednich wersji. Dwuosobowa załoga ułatwia realizację skomplikowanych zadań, zwłaszcza podczas lotów na małej wysokości. Najbardziej interesującą cechą tego płatowca jest wyposażenie w przednie, dodatkowe płaszczyzny sterujące (tak zwane cannardy) i dysze wylotowe silników o zmiennych wektorze ciągu. Zwiększa to znacznie manewrowość maszyny i zakres dostępnych ewolucji. Jednak poza pokazami i sporadycznie zdarzającymi się walkami powietrznymi na bliski dystans jest to cecha w niewielkim stopniu wpływająca na możliwości bojowe. Samoloty wielozadaniowe typu Su-30SM wraz z maszynami bombowymi Su-34 zastępują obecnie w rosyjskim lotnictwie i marynarce wojennej przestarzałe i mocno wyeksploatowane bombowce Su-24. 

Pokaz nowego uzbrojenia Expo 2013 


Rosyjscy żołnierze to aktualnie już nie dawne kacapy w papachach i onucach z przewieszonym przez ramię Kałasznikowem. Pokaz nowoczesnej rosyjskiej techniki na EXPO 2013 udowadnia, że NATO nie powinno lekceważyć Moskwy, a Polska nie powinna bezmyślnie i głupkowato wtrącać się w rosyjską wielkomocarstwową politykę, bo znaczy mniej niż pchła na dupie niedźwiedzia. Nowe czołgi, bojowe wozy piechoty, terenówki tigr. Pod wrażeniem był m.in. premier Miedwiediew. 

Czasy zimnej wojny odeszły w niepamięć, wiedzą to nawet Rosjanie, którzy czerpią z systemu kapitalistycznego pełnymi garściami. Najlepiej świadczy o tym fakt, że niegdyś najlepiej strzeżone tajemnice o najnowocześniejszych technologiach wojskowych, dziś sprzedają jak świeże bułeczki. Już we wrześniu zaprezentują je na 9 międzynarodowej wystawie uzbrojenia Russian Arms Expo 2013.

Najnowsze czołgi, haubice, wozy wsparcia piechoty, samochody terenowe, broń przeciwlotnicza, rakiety bliskiego i średniego zasięgu, samoloty, helikoptery. W programie wystawy znajduje się tak wiele sprzętu, że nie sposób wymienić wszystkiego. Plotki głoszą, że Rosjanie chcą po raz pierwszy pokazać także swoje bezzałogowe drony bojowe. Te należą do najciekawszych konstrukcji z punktu widzenia technologicznego. Jak co roku najbardziej widowiskowe będą zapewne pokazy broni pancernej, w tym najnowszych odmian czołgu T-90. pokazy odbędą się na specjalnie zbudowanym na tą okazję poligonie obok miejscowości Niżnyj Tagil. Na pokazy zjadą wojskowi z całego świata, głównie by kupować, ale zapewne także by  podpatrzeć i podkraść najnowsze nowinki technologiczne. Oto przedsmak jesiennego pokazu: 

http://www.youtube.com/watch?v=B49NJdnmXgA 

Russia Arms EXPO - Крупнейшая международная выставка продукции военного назначения, проводимая под патронажем Правительства Российской Федерации - 2013.

Rosja od lat próbuje wypełnić lukę w uzbrojeniu i przeskoczyć przepaść technologiczną dzielącą jej konstrukcje bojowe od sprzetu krajów zachodnich, przede wszystkim USA. Sprzyjają im wysokie zyski jakie uzyskują ze sprzedaży gazu i ropy. Pieniądze uzyskane z tego tytułu pompowane są w rodzimy przemysł zbrojeniowy. Jednak Putin, nauczony historią ZSRR, nie chce dopuścić do nadmiernego napompowania "zbrojeniowej bańki" i szuka nowych rynków zbytu dla rosyjskiej broni za granicą, głównie w bogatych krajach arabskich. Stąd pomysł na organizację wystawy. Nietrudno dostrzec także drugiego aspektu Expo. Jest to ewidentne "prężenie muskułów" przed krajami NATO, które ostatnimi czasy zdaje się zapomniały stare przysłowie "chcesz pokoju? szykuj się do wojny".

Co ciekawe, by zadość uczynić pacyfistom, w programie Russian Arms Expo 2013 znalazły się także dyskusje i obrady uczestników na temat ograniczania rozprzestrzeniania się i sprzedaży broni. Wątpliwe jednak, by zgromadziły one choć w połowie tak liczną widownie, jak manewry na poligonie. 

Obwód Kaliningradzki 


Personel Floty Bałtyckiej - według rosyjskich danych z 2001 roku - liczy 32,2 tysięcy osób (z czego 25 tys. w rejonie Kaliningradu). Flota dysponuje 99 okrętami nawodnymi i sześcioma konwencjonalnymi podwodnymi, brygadą piechoty morskiej (z poduszkowcami desantowymi, 850 czołgami, 360 systemami artyleryjskimi i 550 brzegowymi zestawami rakietowymi) oraz dywizją lotnictwa morskiego. Większość nowoczesnych okrętów uzbrojona jest w wyrzutnie, z których odpalać można morskie pociski wyposażone w nowe, zminiaturyzowane ładunki nuklearne małej mocy. Dwa pułki samolotów szturmowych i rozpoznawczych Su-24 (ale z nowoczesną elektroniką), zgrupowanych na lotniskach wokół Kaliningradu, przygotowywane były nie tylko do filmowania ruchów floty NATO, ale także zwalczania okrętów sojuszu i atakowania portów, także za pomocą kierowanych pocisków i bomb jądrowych. Do tego arsenału dorzucić należy unowocześniane myśliwce dalekiego zasięgu Su-27, bazujące w Bagrationowsku, tuż za polską granicą. W razie konieczności - z racji potężnego promienia działania i sporego udźwigu - mogłyby posłużyć do nalotu jądrowego.  

Była 11-ta armia wniosła prawdopodobnie do arsenału KOR taktyczne i operacyjno-taktyczne rakiety (w NATO nazywane pociskami pola walki, ponieważ ich zasięg wynosi od kilkudziesięciu do 300 kilometrów). Są one dostosowane do przenoszenia różnych typów głowic jądrowych, na przykład neutronowych (obecnie ich liczbę szacuje się na 10 tys.; większych, do rakiet strategicznych, Moskwa miała w roku 2000 około 7 tysięcy. Są one zminiaturyzowane, dlatego łatwo je przemieszczać, choćby drogą powietrzną (na pokładach małych taktycznych samolotów transportowych). O ich użyciu może zadecydować - jak było w doktrynie wojennej ZSRR - dowódca armii czy nawet dywizji.  

Z pobieżnych wyliczeń wynika, że tuż za Polską granicą Rosja miała w 2001 roku około osiemnastu wyrzutni pocisków Toczka o zasięgu 70 km i ustawionych na szybkich amfibiach Toczka-U, sięgających celów odległych o 120 km, a także ponad 30 starszych modeli rakiet Scud, napędzanych silnikami na paliwo ciekłe, mogących razić obiekty odległe o kilkaset kilometrów. 

Na szczęście dzięki porozumieniu o likwidacji środków przenoszenia broni atomowej średniego zasięgu nie zagraża nam nowoczesny rosyjski system rakiet armii lądowej Oka o zasięgu do 500 km, ale w razie konfliktu, pociski dolecą do Polski w ciągu kilkunastu minut. W efekcie w arsenałach lądowych Moskwy pozostały starsze pociski i ciągle modernizowane, bardzo udane Toczki. Jedną z mutacji tych rakiet jest pocisk pola walki Iskander, o masie 3,8 tony i zasięgu do 280 km. Jego wariant, Iskander-E, oferowany jest nabywcom z Azji i Bliskiego Wschodu, co stało się powodem zadrażnień na linii Waszyngton - Moskwa. Oferta eksportowa sugeruje, że pocisk jest tak precyzyjny, iż nie trzeba go wyposażać w głowicę jądrową, skoro niszczy cel jednym konwencjonalnym ciosem punktowym. Nie można mieć wszakże złudzeń, że i ta broń nie posłuży do przenoszenia głowic nuklearnych. 

Dla Polski najistotniejsze jest to, czy Iskandry - na zawierających podwójną wyrzutnię podwoziach - trafiły do strefy kaliningradzkiej. Pośrednią odpowiedź przyniósł oficjalny dziennik sił zbrojnych Rosji "Krasnaja Zwiezda". Opublikował on 17 lipca 1999 r. informację o decyzji jak najszybszego wprowadzenia do linii kompleksów rakietowych Iskander-E, które powinny zastąpić pociski R-300 (Scud) starszej generacji. Podano jednocześnie oficjalnie, że Iskandry zostaną rozmieszczone tak, aby umożliwiały ewentualną eliminację niewielkich i szczególnie ważnych dla potencjalnego przeciwnika Moskwy obiektów. 

W 1999 roku w strefie kaliningradzkiej - co nie wywołało echa w Polsce - odbyły się manewry Zapad ’99. Ćwiczono nie tylko odpieranie zmasowanych ataków, ale i kontruderzenia za pomocą pocisków samosterujących (takich dobrych jak amerykańskie Tomahawki) oraz rakiet z różnymi głowicami. Niezależnie od tego, jakie wnioski wyciągnęli z tych ćwiczeń nasi analitycy, Polska nie dysponuje żadnymi środkami rozpoznania powietrznego, pozwalającymi na choćby pobieżną lustrację strefy kaliningradzkiej podczas lotów wzdłuż naszej północnej granicy. Skierniewicki pułk, operujący do niedawna na leciwych Migach 21R, został rozwiązany; rozpoznawcze Su-20 oddano na złom, a zaledwie kilka bazujących w Powidzu Su-22M4 (z doraźnie zainstalowanymi rekonesansowymi kontenerami KKR) musi przejść remont. Wojska lądowe natomiast nadal nie mają bezpilotowych, zdalnie sterowanych aparatów rozpoznawczych, które stają się standardem w rozwiniętych armiach zachodnich.  

Na przełomie lat 1999-2000 Moskwa wprowadziła nową doktrynę militarną, której podstawą jest użycie broni atomowej nie w odpowiedzi na groźby jej zastosowania, ale w razie zagrożenia agresją.  Najtaniej jest mocarstwu zatkać wszelkie luki technologiczne arsenałów konwencjonalnych bronią jądrową, gdyż jest ona orężem politycznym i propagandowym. Na mocy dekretu prezydenta Rosji Kaliningradzki KOR stał się autonomicznym ciałem, nie podporządkowanym żadnemu z istniejących okręgów wojskowych kraju, a podległym jedynie najwyższym władzom. Gubernator Kaliningradzki  jest dowódcą Floty Bałtyckiej i gubernatorem obwodu kaliningradzkiego, a także głównodowodzącym formacji militarnej KOR, czyli Kaliningradzkiego Rejonu Obronnego, zwanej nieformalnie najdalej na Zachód wysuniętym niezatapialnym lotniskowcem Moskwy. 

Zasoby nuklearne Rosji i innych państw 


W chwili obecnej, na 2013 rok na świecie znajduje się około 4,4 tysiąca gotowych do użycia natychmiast głowic atomowych. Prowadzone wciąż długoterminowe programy modernizacyjne wskazują, że żadne państwo posiadające broń nuklearną nie zamierza z niej zrezygnować, choć od lat liczba bomb jest ograniczana na mocy różnych porozumień międzynarodowych. Według Federacji Amerykańskich Naukowców (FAS) najwięcej głowic nuklearnych – około 8,5 tysiąca – posiada obecnie Rosja. Przynajmniej 1,8 tysiąca z nich jest utrzymywanych w stanie gotowości operacyjnej do natychmiastowego użycia. SIPRI podkreśla przy tym, że Rosja od kilku lat nie udostępnia publicznie informacji dotyczących stanu jej arsenału atomowego, zatem ilość głowic operacyjnych może być znacznie większa. Stany Zjednoczone utrzymują w gotowości bojowej 2 150 głowic nuklearnych, mając w zanadrzu 5 550 bomb niegotowych do szybkiego użycia. Choć Stany Zjednoczone i Rosja ograniczają swoje arsenały atomowe, działając na mocy podpisanej w 2010 roku umowy New START, to prowadzą jednocześnie programy modernizujące ich siły nuklearne. 

Zdecydowanie mniej głowic posiadają inne państwa z "atomowego klubu". Francja dysponuje 300 bombami, spośród których tylko 10 nie znajduje się w stanie gotowości bojowej. Wielka Brytania ma 225 głowic (160 w stanie gotowości operacyjnej). Mniej dokładne są dane dotyczące pozostałych państw. Nie wiadomo, ile należących do nich bomb może zostać szybko użytych. Chiny, które stale rozszerzają swój nuklearny arsenał, dysponują aktualnie około 250 głowicami. Pakistan i Indie posiadają po około 100 głowic, a Izrael, który nigdy nie przyznał się oficjalnie do posiadania broni atomowej, ma ich około 80. Eksperci szacują, że Korea Północna dysponuje kilkoma bombami. SIPRI podkreśla, że nic nie wskazuje na to, by wskazane państwa szczerze chciały zrezygnować ze swoich arsenałów nuklearnych, choć część z nich od lat uczestniczy w programach zmierzających do ograniczenia liczby głowic. – Długoterminowe programy modernizacyjne prowadzone w krajach dysponujących bronią atomową sugerują, że broń nuklearna wciąż jest znacznikiem międzynarodowego statusu i siły – powiedział Shannon Kile z SIPRI. 

Egipt kupił od Rosji broń za 3 miliardy dolarów 


W czasie wizyty egipskiej delegacji w Moskwie w lutym 2014 roku przygotowano szczegóły umowy dotyczącej dostaw rosyjskiej broni do Egiptu za około 3 miliardy dolarów. Ta niepotwierdzona jeszcze informacja już wywołała szok w Stanach Zjednoczonych, które do dzisiaj uważały się za głównego dostawcę broni dla Kairu. Rozmowy prowadzone bezpośrednio przez rosyjskiego prezydenta Władimira Putina i szefa egipskiej armii Abdela Fattaha al-Sisiego nie mogły przynieść innego efektu niż wielomiliardowy kontrakt na zakup uzbrojenia. Przygotowywana lub już podpisana umowa ma dotyczyć dostawy samolotów myśliwskich MiG-29 M/M2, śmigłowców bojowych Mi-35, niezdefiniowanych oficjalnie kompleksów obrony przeciwlotniczej i lekkiego uzbrojenia.

Jeżeli plotki się sprawdzą to będzie to największe egipskie zamówienie w Rosji od czasu upadku Związku Radzieckiego i ukierunkowania polityki byłego egipskiego prezydenta Anwar Sadata na współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. Tymczasem Amerykanie zaniepokojeni wydarzeniami nad Nilem zamrozili dużą część pomocy wojskowej, co bez skrupułów teraz wykorzystują Rosjanie. Putin bardzo wyraźnie przy tym podkreśla, że stabilność na całym Bliskim Wschodzie zależy do stabilności w Egipcie. I to uzbrojenie może w utrzymaniu tej stabilności bardzo pomóc.

Egipt kupuje myśliwce MiG-35 


Egipt zdecydował się na zakup 24 myśliwców MiG-35 za sumę ponad 3 mld dolarów podano w komunikacie z kwietnia 2014 roku. Jest to jeden z efektów rozmów jakie w lutym 2014 prowadził w Moskwie marszałek Abd al-Fattah as-Sisi. Rosyjskie maszyny zajmą w siłach powietrznych Egiptu miejsce amerykańskich F-16, których sprzedaż i serwisowanie wstrzymała administracja Baracka Obamy. Zakup myśliwców jest jednym z najdroższych kontraktów jakie Moskwa negocjowała z Kairem od czasu wstrzymania w październiku 2013 rok amerykańskich dostaw sprzętu i pomocy wojskowej. Prócz samolotów rozmawiano także o sprzedaży śmigłowców, systemów przeciwlotniczych etc. 

Kontrakt egipski zostanie sfinansowany dzięki funduszom przekazanym na ten cel przez Arabię Saudyjską i Zjednoczone Emiraty Arabskie, podobnie jak umowa o wartości 2 mld podpisana z Rosją w lutym 2014 roku. Dostawy myśliwców MiG-35 mogą zostać nieco opóźnione ze względu na problemy biura konstrukcyjnego MiG z realizowanymi już zamówieniami, które spowodowały, iż produkcja w zakładach chwilowo zamarła. Dopiero w kwietniu rosyjskie lotnictwo zakontraktowały 16 samolotów MiG-29SMT, które mają uzupełnić 28 maszyn tego samego typu przejętych z nieodebranego zamówienia dla Algerii. MiG-35 jest kolejną wersją rozwojową samolotu MiG-29M/M2 kwalifikowanego przez producenta jako myśliwiec generacji 4++. Pierwsza publiczna prezentacja odbyła się na wystawie lotniczej Aero India 2007. Jak dotąd żaden kraj, nawet Rosja, nie zdecydował się na wprowadzenie maszyn tego typu do służby. Egipt może być ich pierwszym użytkownikiem. Rosja zapowiedziała zakup samolotów MiG-35 w roku 2016. 

Rosyjski samolot krążył wokół amerykańskiego niszczyciela na Morzu Czarnym


Rosyjski Suchoj Su - 24 (Fencer) z najnowszego kompleksu techniki zaawansowanej zakłócił i sparaliżował na Morzu Czarnym najnowocześniejszy amerykański system zarządzania go nagłej walki "Aegis”, który to jest zainstalowany na niszczycielu "USS Donald Cook".” Rosyjski bombowiec SU-24 wyposażony w najnowocześniejszy kompleks blokady elektronicznej sparaliżował, unieruchomił, wyłączył najnowocześniejszy amerykański system prowadzenia walki “Aegis” niszczyciela “Donald Cook” na Morzu Czarnym. 

Rosyjski samolot podczas weekendu w połowie kwietnia 2014 roku 12-krotnie przelatywał na niskiej wysokości nad okrętem USA na Morzu Czarnym - podał w poniedziałek Pentagon, potępiając takie działania w czasie podwyższonego napięcia w związku z Ukrainą w stosunkach USA-Rosja. - To prowokacyjne i nieprofesjonalne działanie jest niezgodne z wcześniejszymi porozumieniami na temat interakcji między naszymi wojskami - powiedział rzecznik Pentagonu płk Steve Warren. Warren powiedział, że rosyjski Su-24 (Fencer) 12 razy przeleciał na niskim pułapie blisko amerykańskiego niszczyciela Donald Cook na wodach międzynarodowych w zachodniej części Morza Czarnego. Niszczyciel USA przebywający tam od 10 kwietnia patrolował wody. - Samolot wydawał się nieuzbrojony - dodał płk Warren. Wcześniej przedstawiciel wojska USA powiedział agencji AP, że rosyjski samolot przelatywał na wysokości około 150 m nad poziomem morza w odległości około 900 metrów od okrętu. Do incydentu trwającego półtorej godziny doszło w sobotę wieczorem. 

Prowokacja rosyjskich Su-24 wobec niszczyciela USS Donald Cook. Dwa rosyjskie samoloty bombowe Su-24 wykonały w sobotę kilka agresywnych przelotów symulujących atak w pobliżu amerykańskiego niszczyciela rakietowego USS Donald Cook znajdującego się na wodach międzynarodowych Morza Czarnego. Pentagon uznał ten incydent za element nacisku wywieranego przez Rosję w tym rejonie. Jak informuje rzecznik prasowy Pentagonu, płk Steve Warren, incydent trwał około 90 minut. W tym czasie dwa rosyjskie samoloty bombowe Su-24, należące prawdopodobnie do lotnictwa Floty Czarnomorskiej zbliżyły się do prowadzącego patrol na Morzu Czarnym niszczyciela USS Donald Cook. Samoloty naruszyły strefę bezpieczeństwa jednostki amerykańskiej i nie reagowały na próby nawiązania łączności. 

Jeden z tych samolotów wykonał w bezpośredniej bliskości okrętu 12 "bliskich przelotów na małej wysokości" i z niewielką prędkością, jak relacjonuje Warren. Anonimowy przedstawiciel marynarki mówi, iż dystans od jednostki podczas tych przelotów wynosił nie więcej niż 300-350 m na pułapie poniżej 200 metrów. Drugi Su-24 zachowywał nieco większy dystans. Jak mówią świadkowie, obie maszyny nie były podczas tego przelotu wyposażone w uzbrojenie podwieszane. Po około 90 minutach oba samoloty oddaliły się w stronę Krymu. 

Niszczyciel rakietowy USS Donald Cook, należący do klasy Arleigh Burke i wyposażony w system przeciwlotniczy Aegis, jest jak zauważył rzecznik Pentagonu - bardziej niż zdolny do obrony przed dwoma samolotami typu Su-24. Pomimo to podczas tego zdarzenia nie podjęto żadnych działań ofensywnych. Pentagon jest jednak wzburzony incydentem, a okręt pospiesznie wycofano do Rumunii, zaś 27 członków załogi poddało się postresowej rehabilitacji psychologów wojennych. Z pewnością nie był to przypadkowy wybryk niesubordynowanych, źle wyszkolonych czy lekkomyślnych pilotów, lecz zaplanowana akcja. Element nacisku i polityki prowokacji oraz zastraszania stosowanej przez Moskwę. Tego typu działania, jak zauważył płk Steve Warren, nie prowadzą z pewnością do deeskalacji obecnego konfliktu. 

Owo zastraszanie jak wynika z przecieków do Zachodnich mediów wynika z tego, że jeden z samolotów Su-24 testował nowoczesny system broni elektronicznej, dzięki któremu amerykańska jednostka była całkowicie sparaliżowana, niezdolna do wykonania rutynowych działań obronnych. System broni elektronicznej zainstalowany na Su-24 sparaliżował wszystkie urządzenia elektronicznego namierzania na pokładzie amerykańskiego niszczyciela, co jest teraz tajemnicą wojskową amerykańskiej armii. I dlatego cisza o tym w polskich mediach... 

Efektem akcji SU-24 była panika i popłoch na pokładzie oraz konieczność wycofania się do bazy w Rumunii, gdzie załodze udzielano pomocy psychologicznej, a 27 żołnierzy zrezygnowało ze służby? Otóż znane są szczegóły tego zdarzenia. Nacierający na Cooka rosyjski bombowiec dość szybko został wykryty przez amerykański system Aegis. Podjęto rutynowe przygotowania do obrony i zestrzelenia samolotu. Kiedy jednak zbliżył się na odległość ogniową, znikł z radarów. Systemy namierzania nie były w stanie go zlokalizować i zareagować. Manewr symulujący atak rakietowy został powtórzony 12 razy, po czym samolot odleciał. Jak podają rosyjskie źródła, SU-24 wyposażono w system radiowego obezwładniania przeciwnika o nazwie „Chibiny” (od polarnego masywu górskiego), który w ten sposób przetestowano w boju na sprzęcie amerykańskim. W realnych warunkach Donald Cook poszedłby na dno bez oddania jednego strzału. Docelowo Chibiny ma znaleźć się na wyposażeniu każdego rosyjskiego samolotu wojskowego. Żołnierze z amerykańskiego niszczyciela czują się zabici w walce 12-cie razy, bo tyle nalotów symulujących atak na okret zrobił rosyjski pilot, podczas gdy drugi go ubezpieczał na wypadek nieprzewidzianych okoliczności... 

Rosyjski samolot SU-24 zagrał z najnowocześniejszym niszczycielem amerykańskim w kotka i myszkę, gdy 12 razy przeleciał nad pokładem “Amerykańców”. Mógł ich zbombardować, storpedować, zniszczyć, zatopić, a  oni jak barany patrzyli na to co się z nimi dzieje. Ich system namierzania został przez bombowiec po prostu wyłączony. I choć mieli rakiety “Tomahawk” i wiele innego uzbrojenia – nie mogli ich bez systemu naprowadzania wystrzelić. Byli po prostu bezbronni, siedząc na najnowocześniejszym niszczycielu US Army. Rosja jest potęgą, takim dużym, dobrodusznym dobrze uzbrojonym niedźwiadkiem, którego nie należy wkurwiać. 

Amerykański niszczyciel Donald Cook po incydencie i kompromitacji opuścił w piątek 25 kwietnia 2014 roku Morze Czarne - dyplomatycznie powiedział przedstawiciel marynarki wojennej USA.  Po wypłynięciu Donalda Cooka marynarkę wojenną USA na Morzu Czarnym reprezentować będzie USS Taylor. Donald Cook przed ponad dwa miesiące wcześniej przybył do bazy w Rocie na południu Hiszpanii, jako pierwszy z czterech amerykańskich niszczycieli, które mają być kluczowym elementem tarczy antyrakietowej NATO w Europie. Kompletna kompromitacja amerykańskiej tarczy rakietowej, no chyba, że ma bronić przed Iranem, który jeszcze nie ma rakiet zdolnych dolecieć do Europy. Efektem tej akcji była panika i popłoch na pokładzie oraz konieczność wycofania się do bazy w Rumunii, gdzie załodze udzielano pomocy psychologicznej, a 27 żołnierzy zrezygnowało ze służby.  

SU-24 zrobił z tego super "niszczyciela" cel ćwiczeniowy, 12 razy symulował atak rakietowy, po 90 minutach skończył ćwiczenia i odleciał. Dopiero jak samolot oddalił się, systemy elektroniczne na statku zaczęły znowu pracować. Tego samego dnia "niszczyciel" zacumował w rumuńskim porcie gdzie prawdopodobnie 27 członków załogi zrezygnowali ze służby w marynarce. Dla tego taki syf się zrobił w pentagonie poleciało sporo mięsa za stołków. Niszczyciele amerykańskie mogą niszczyć jedynie piratów somalijskich, jeśli ich złapią. W realnych warunkach Donald Cook poszedłby na dno bez oddania jednego strzału, a w sumie nie wiadomo ile samolotów ma już zamontowany system "Chibiny". Rosyjscy żołnierze piją wódkę i dziękują amerykanom za podesłanie tarczy antyrakietowej w charakterze strzelnicy treningowej... 

USA wściekłe - rosyjskie bombowce nad Morzem Karaibskim


Dwa rosyjskie bombowce Tu-160 Blackjack przeleciały 31 października 2013 roku nad wodami neutralnymi Morza Karaibskiego, blisko terytorium Stanów Zjednoczonych. Rosjanie uspokajają, że to program szkolenia bojowego. Rosyjskie bombowce, które mogą przenosić broń jądrową, najpierw wystartowały z Engels w centralnej części Rosji, by po 13-godzinnym locie wylądować w oddalonej o 10 tys. kilometrów Wenezueli. Następnie przeleciały 2,5 tys. kilometrów i wylądowały w Nikaragui. To pierwsza tego typu misja od pięciu lat. Ma ona potwierdzić sojusz Rosji z Wenezuelą i Nikaraguą. Całość wygląda, jak demonstracja siły wobec Stanów Zjednoczonych. 

Tu-160 Blackjack to długi na 54 metry, ważący 117 ton, ciężki ponaddźwiękowy bombowiec, przeznaczony do atakowania celów strategicznych bombami, nawet tymi z głowicami atomowymi. USA jest super potęgo wobec Panamy, Iraku, Syrii, Salwadoru, Libii, Afganistanu, wcześniej Wietnamu, Laosu, etc. Wojna z Rosją to śmierć to zagłada, dla USA i NATO razem wziętych. 

"Dzięki tej broni zniszczymy każdą część planety w ciągu 15 minut" 


Brzmi to jak historia z niskobudżetowego horroru, ale to nie mrzonka tylko realne projekty technologiczne. Rosjanie prowadzą prace nad bronią służącą do unicestwiania całych miast i wsi. Co się stanie, gdy dojdzie do jej aktywacji? Eksperci nie mają wątpliwości. Pod jej wpływem ludzie zamienią się w bezrozumne, powolne istoty, które przypominać będą zombie. Medialne doniesienia potwierdził już minister obrony Rosji, Anatolij Sierdiukow. Wystarczy iskra zapalna i urządzenie do kontroli umysłu będzie mogło zamienić nasz krajobraz w piekło. Projekt prac nad bronią, za pomocą której można by kontrolować umysły i zgładzać całe narody, został już przedstawiony Władimirowi Putinowi. Śmiałe plany, podczas specjalnego spotkania, przedstawił prezydentowi szef resortu obrony. Prezydent miał być podobno zachwycony wizją nieodległej przyszłości i możliwościami nowoczesnej broni, nazywając ją technologią doskonalszą niż broń nuklearna.  

Urządzenie służące do zamieniania ludzi w bezwolne marionetki miałoby wykorzystywać mikrofale. W przypadku zastosowania narzędzia, osoby znajdujące się w obszarze jego oddziaływania, miałyby odczuwać potworny ból, który np. żołnierzom uniemożliwiłby wykonywanie jakichkolwiek planowych działań, prowadząc ostatecznie do ich śmierci. "Rozwój broni opartej na odkryciach w dziedzinie fizyki, takiej jak: broń wiązkowa, broń geofizyczna, broń genetyczna czy broń psychofizyczna i podobne, to część państwowego programu zamówień zbrojeniowych, przeznaczonego do realizacji na lata 2011-2020" - powiedział minister Anatolij Sierdiukow cytowany przez serwis "The Inquisitr". Zachwycony pomysłem wzbogacenia rosyjskiego arsenału o broń psychofizyczną jest wiceprzewodniczący Dumy Władimir Żyrinowski, który stwierdził, że pozwoli ona Rosji przejąć kontrolę nad światem. "Dzięki niej zniszczymy każdą część planety w ciągu 15 minut. Bez wybuchów, bez laserów, ale po cichu i spokojnie. Całe kontynenty zostaną uśpione na zawsze. I tyle" - powiedział znany rosyjski polityk, który już wcześniej groził światu zagładą.  

Podobne eksperymenty to jednak nic nowego, gdyż w czasach zimnej wojny i już po jej zakończeniu, doświadczenia tego typu były w postsowieckiej rzeczywistości na porządku dziennym. Autorem jednego z najbardziej kontrowersyjnych był Jurij Kriwonogow, z wykształcenia doktor nauk technicznych i cybernetyk, który zapragnął zawładnąć ludzkością. W latach 80-tych XX wieku prowadził on specjalne badania w tajnej placówce KGB oraz w Instytucie Cybernetyki w Kijowie. Zakres jego naukowych analiz, jak zresztą wszystko w epoce zimnej wojny, owiany był mgłą tajemnicy. Nieoficjalnie mówiło się o tym, że Kriwonogow, wykorzystując różnorodne metody, w tym zbiorową hipnozę, starał się wypracować model człowieka, który będzie w pełni podatny na kontrolę inspirowaną przez czynniki zewnętrzne. Prowadził także zakrojone na wielką skalę eksperymenty psychotoniczne z użyciem udoskonalanych technologii wpływania na mózg. Stan umysłu osób, które brały w nich udział, już nigdy nie powrócił do pierwotnej kondycji. W prowadzonych przez niego testach dokonywana była tzw. korekta osobowości, która radykalnie zmieniała sferę mentalną i psychologiczną pacjenta. Według ekspertów, podczas tych tajemniczych badań, Kriwonogow zaangażował się w sprawę tak bardzo, że zapragnął wykorzystać zdobyte doświadczenie do swoich własnych, mrocznych celów. Po wypowiedziach ważnych rosyjskich polityków można wnioskować, że podobnie może być i teraz.  

Najgroźniejsza broń na świecie wciąż zagrożeniem


Nieobliczalny wyścig zbrojeń w czasach zimnej wojny doprowadził do skonstruowania broni, której nawet sama koncepcja użycia jest przerażająca. Mowa o bombie neutronowej. W komentarzach na temat zagrożeń wynikających z broni nuklearnej, mało kto zwraca jednak uwagę na inne, nieznane szerzej opinii publicznej zagrożenie. Dnia 7 lipca 1977 roku, Stany Zjednoczone, stan Nevada. 113 km od Las Vegas, na poligonie wojskowym przeprowadzono testowy wybuch jednej bomby neutronowej w ramach programu atomowego USA. Ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych, Jimmy Carter (laureat pokojowej nagrody nobla) niecały rok po tym wydarzeniu, zaprzestał rozwijania tego rodzaju broni niekonwencjonalnej. Stało się to dopiero po masowych protestach w całej Europie Zachodniej (m.in. w Holandii, Belgii czy Norwegi), które wyrażały sprzeciw wobec instalacji na starym kontynencie pocisków z bombami neutronowymi. Warto w tym momencie się zastanowić czym w rzeczywistości jest owa bomba i jaką spełnia rolę w arsenałach militarnych po upadku "żelaznej kurtyny". 

Wzmocniona bomba termojądrowa (enhanced radiation weapon, ERW), popularnie zwana neutronową został pierwotnie opracowana przez Edwarda Tellera a skonstruowana w 1958 r. dzięki amerykańskiemu fizykowi Samuelowi Cohenowi, pracującemu w Lawrence Livermore National Laboratory. Bomba neutronowa wyzwala zabójcze promieniowanie na skutek reakcji jądrowej deuterku i trytku litu-6. W odróżnieniu od klasycznej broni atomowej jej siła rażenia temperaturą i falą uderzeniową powietrza jest niewielka, natomiast rażenie promieniotwórcze - ogromne. Jest ona zbudowana na zasadzie syntezy termonuklearnej (synteza jąder lekkich pierwiastków, w wyniku której powstają jądra cięższe o większej energii wiązania w przeliczeniu na jeden nukleon). Podczas tej reakcji, 80 proc. energii uwalnia się w postaci przenikliwych neutronów (promieniowanie neutronowe). Przy wybuchu klasycznej bomby wodorowej (ładunek termojądrowy) emisja tej promieniotwórczej energii wynosi zaledwie 15 proc. Poza tym ERW wyzwala dziesięć razy więcej radioaktywności od innej bomby atomowej o takiej samej sile. 

Dla przeciętnego zjadacza chleba powinien być najważniejszy jeden fakt - wyzwolone promieniowanie podczas wybuchu bomby neutronowej w promieniu dwóch kilometrów od epicentrum zabija życie we wszystkich postaciach flory i fauny. Można to dobrze zobrazować na przykładzie czołgu - osoby znajdujące się wewnątrz tego pojazdu opancerzonego giną natomiast on sam pozostaje w miarę nienaruszony (nawet znajdując się blisko epicentrum eksplozji ERW). Śmiertelne promieniowanie przeniknie przez stal czy beton, jedyne co jest w stanie je zatrzymać to kilkumetrowa warstwa ziemi i piasku. W przypadku wybuchu bomby neutronowej np. w centrum Warszawy, natychmiast zginęło by prawie 900 tys. osób (obszar 2 km od PKiN). Obecnie jednak bomby neutronowe są konstruowane aby również wyrządziły jak najwięcej strat materialnych na terytorium wroga, podobnie jak inna broń niekonwencjonalna.

Pierwszy, podziemny test nowej "zabawki" amerykańskiej armii miał miejsce w listopadzie 1961 r. na poligonie wojskowym Nevada, o czym informowała wówczas prasa za oceanem. Prawdziwy rozwój tej niezwykle niebezpiecznej technologi przypadł jednak na drugą połowę lat 70. ubiegłego stulecia. Wówczas USA dysponowała już gotowymi w każdej chwili do użycia głowicami termonuklearnymi typu W66 i W70. Jak można się domyślić, technologia ładunku ERW szybko dotarła do Związku Radzieckiego i innych potęg militarnych. Jednak dopiero w 1981 r. francuski minister obrony, Charles Hernu poinformował opinię publiczną o testowaniu bomby neutronowej przez ZSRR (nieoficjalnie pierwsze próby Sowietów miały miejsce w 1961 r.). Ale sama Francja też ma w tej kwestii bardzo wiele do powiedzenia, ponieważ sama posiada technologię ERW, którą próbowała już w 1967 r. ale potwierdziła posiadanie n-bomby dopiero 13 lat później. 

W 1999 roku amerykański kongresman, Christopher Cox opublikował raport oskarżający Chińską Republikę Ludową o kradzież planów budowy broni neutronowej i innych technologi wojskowych. Zarzuty komisji Coxa świadczą (...) o rasistowskim sposobie myślenia autorów raportu, którzy zakładają, że Chińczycy nie mogą być tak inteligentni jak Amerykanie, więc nie są w stanie sami zbudować bomby - słusznie zauważył wówczas dziennik "Rzeczypospolita". Warto również przypomnieć, że w roku 2003 r. Stany Zjednoczone zakończyły proceduję likwidacji używanych w czasie zimnej wojny głowic termonuklearnych z bronią neutronową. Na dzień dzisiejszy możemy stwierdzić, że zaawansowaną technologią ERW dysponuje USA, Francja, Rosja i Chiny. Inne państwa takie jak Indie czy Pakistan zapewniają, że są w stanie zbudować bomby neutronowe, ale brak jest jednoznacznych danych o realizacji tych obietnic. Jakie zatem jest obecnie zagrożenie wynikające z zagrożenia neutronowego? Podobnie jak w przypadku innej broni niekonwencjonalnej, upadek ZSRR i koniec zimnej wojny sprawił drastyczne zminimalizowanie zagrożenia światową wojną nuklearną ale przyniósł nowe powody do niepokoju. Rozwój międzynarodowych organizacji terrorystycznych czy atomowe ambicje dyktatorskich reżimów niepokoją dziś opinię publiczną. 

Bomba neutronowa to bardzo zaawansowana technologia, której skonstruowanie wymaga ogromnych nakładów finansowych oraz odpowiedniej wiedzy fizycznej i chemicznej. Również liczebność samych głowic z bronią ERW nie jest duża a wszystkie kraje posiadające bomby neutronowe podpisały w 24 września 1996 r. traktat o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową (Comprehensive Nuclear-Test-Ban Treaty, CTBT). Faktycznie, od tego czasu nie zanotowano żadnych prób z bronią ERW ale dokładnie tego potwierdzić nie można. 

„Ratnik” – rosyjski żołnierz najbliższej przyszłości


Rosyjskie wojsko przechodzi na ekwipunek wojskowy nowej generacji „Ratnik”. Uzbrojenie, pancerz, systemy łączności i nawigacji połączone w jeden kompleks. W rezultacie każdy żołnierz rosyjski staje się pełnoprawnym „żołnierzem przyszłości”, który jest w stanie wykonywać polecenia skierowane do niego osobiście. Tego typu ekwipunek znacznie zwiększa efektywność oddziałów, na przykład w obszarach lokalnych konfliktów lub w operacjach przeciwko terrorystom. Ekwipunek bojowy „Ratnik” składa się z około czterdziestu elementów o łącznej wadze 20 kg, ale w razie potrzeby komplet można zrzucić w ciągu kilku sekund. Według redaktora naczelnego pisma „Obrona narodowa” Igora Korotczenko, wszystko jest zaadoptowane do potrzeb rosyjskiego wojska: 

Ten zestaw jest planowany na wyposażenie jednostek zawodowców, pracujących na umowę – najlepiej przygotowanej do działań części rosyjskich sił zbrojnych. Jeśli mowa o właściwościach technicznych, to zestaw wykorzystuje system nawigacji satelitarnej GLONASS, rosyjskie środki odbioru i przekazywania informacji, rosyjskie stacje radiowe. Ponadto cała broń, noktowizory, sama forma ubrania - to wszystko jest rosyjskiej produkcji. Nad „Ratnikiem” pracowało 50 krajowych rosyjskich przedsiębiorstw. Jego podstawą jest kombinezon z „oddychających” włókien syntetycznych, który można nosić bez zdejmowania dwa dni (dwie doby). Polimer nie tylko będzie chronić człowieka przed otwartym ogniem i małymi fragmentami odłamków, ale także sprawi, że żołnierz będzie niewidoczny w podczerwieni, dzięki której można naprowadzać cel nocą. Przy opracowaniu kamizelki kuloodpornej – głównego składnika obrony – uwzględniono doświadczenie radzieckiego prototypu wojskowego, sprawdzonego w walkach w Afganistanie. Opowiada naoczny świadek tych wydarzeń: 

Sowieckie kamizelki kuloodporne składały się z dwóch elastycznych zielony płacht na brzuch i plecy, które były połączone od góry pasami. Każda część składała się z gęstych warstw polikaprolaktamu, gdzie przyszyto płyty z tytanu, które nachodziły jedna na drugą. Przy wjeździe do Kandaharu i na innych niebezpiecznych odcinkach kierowcy ciężarówek opuszczali szyby i wieszali kamizelkę na drzwiach: jedna połowa wisiała na zewnątrz, a druga w kabinie. Podczas ostrzału z daleka ona broniła doskonale, ale przy wystrzale z karabinu maszynowego z bliska pociski przechodziły na wskroś. Tak było kiedyś, w latach 80-tych XX wieku. 

Nowa kamizelka kuloodporna wykonana jest nie z tytanu, a z płyt ceramicznych z domieszką kewlaru, przeciwko któremu bezsilny jest nawet karabin snajperski. Jej modyfikacja dla marynarzy służy także jako kamizelka ratunkowa. Oczywiście żołnierz nie może się obejść bez hełmu. To nie są już banalne kaski, a wielofunkcyjne urządzenia z materiałów kompozytowych. Na nim znajduje się i wideokamera z funkcją zapisu przebiegu bitwy, i mały monitor połączony z celownikiem na broni, aby można było wycelować z każdej pozycji. Decyzji w sprawie podstawowej broni – automatu, który wejdzie w skład kompletu „Ratnik”, na razie jeszcze nie podjęto, mówi redaktor naczelny pisma „Arsenał ojczyzny” Wiktor Murachowskij: 

Rywalizują dwa główne modele. Jest to AK-12 koncernu „Kałasznikow” i AEK-971 Kowrowskiej Fabryki Mechanicznej. Obecnie zestaw spowalnia broń. Potrzebny jest nie tylko automat, a automat różnych wersji – dla żołnierzy wojsk zmechanizowanych, dla załogi bojowych maszyn piechoty, dla desantowców, dla jednostek specjalnych. Potrzebny jest do niego komplet celowników do strzelania w dzień i w nocy, należy powiązać celowniki z modelami broni. O ostatecznym losie „Ratnika” powinna zdecydować rada ekspercka komisji wojskowo-przemysłowej w maju 2014 roku. 

Nowa broń strzelecka „Iżmaszu” dla rosyjskiej armii


Koncern „Iżmasz”, największy rosyjski producent broni bojowej, automatycznej i snajperskiej, kontynuuje prace nad stworzeniem automatu Kałasznikowa piątej generacji AK-12. Obecnie, na zlecenie Ministerstwa Obrony, trwają jego wstępne testy. Następnie, do listopada 2013, planuje się zakończenie prób państwowych. Celniej będzie strzelać także zmodernizowana Snajperska Wintowka Dragunowa (SWD). Wszystkie dalsze prace nad rozwojem nowych rodzajów broni strzeleckiej będą przeprowadzane w ramach wielkoskalowej modernizacji produkcji i tworzenia koncernu „Kałasznikow”. Jak opowiedziała „Głosowi Rosji” oficjalna przedstawicielka koncernu „Iżmasz” Jelena Fiłatowa: - AK-12 jest platformą do rozwoju wielu różnych produktów, w tym dla organów ścigania. Już teraz na bazie AK-12 opracowuje się automaty dla Służby Ochrony Federalnej i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Te prace odbywają się w ścisłym współdziałaniu z przedstawicielami resortów, a broń całkowicie odpowiada żądaniom przedstawianym przez klientów. Także obecnie prowadzamy prace nad amunicją dla AK-12. I już w 2013 roku przedstawimy pełnowartościowy kompleks strzelecki - broń i amunicję. 

W opinii ekspertów, nowy automat piątej generacji zachował wszelkie atuty automatu Kałasznikowa – wytrzymałość, pewność, bezawaryjność. I jednocześnie jest to nowa broń, zaznacza ekspert w dziedzinie broni strzeleckiej Wasilij Leśnikow: - Zwiększono jego szybkość oddawania strzału i możliwości eksploatacyjne, a najważniejsze, to jego modułowość, czego nie było wcześniej. On łatwo przysposabia się do różnych warunków, a na jego bazie można stworzyć i pistolet, i karabin szturmowy, i karabinek. Jest on jak transformer. Na jego podstawie można wykonać całą paletę różnych modeli dla różnych celów. Bo w zasadzie teraz nie ma czegoś takiego jak uniwersalność. Jeśli wcześniej wszystko było w jednym automacie, to teraz dla różnych operacji potrzebne są różne typy broni. 

Jak wykazały próby prototypu AK-12, skoncentrowanie strzału jest u niego wyższe, niż u automatów Kałasznikowa poprzednich generacji. W czerwcu 2013 roku mija 50 lat od czasu, kiedy na zbrojenie Radzieckiego Wojska została przyjęta słynna Snajperska Wintowka Dragunowa (SWD) opracowania Jewgienija Dragunowa, zaznacza Jelena Fiłatowa: - Przez te wszystkie lata była ona nieprześcignioną bronią wojskowych snajperów, ponieważ była bardzo niezawodna i bezawaryjna. Obecnie konstruktorzy „Iżmasza” prowadzą prace nad modernizacją SWD, która właśnie przechodzi testy. Po modernizacji Snajperska Wintowka Dragunowa otrzymała nową lufę, dodatkową szynę Picatinny na komorze zamkowej broni, a także ergonomiczną kolbę. W ogóle posiada wszystkie cechy charakterystyczne dla współczesnej broni strzeleckiej. Oprócz prac nad modernizacją SWD, konstruktorzy „Iżmasza” opracowują zasadniczo nowe kompleksy zbrojenia snajperskiego. Koncern wytwarza nie tylko automaty i karabiny snajperskie, ale także szeroki wybór cywilnej produkcji – karabinów myśliwskich i sportowych wintowek. W centrum konstrukcyjno-technologicznym koncernu „Iżmasz” opracowuje się ponad 30 produktów dla celów cywilnych i wojskowych. Produkcja koncernu jest wysyłana do 27 krajów na całym świecie, w tym do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Włoch, Kanady i Stanów Zjednoczonych. 

Podczas Dnia Innowacji w sierpniu 2013 roku, rosyjski Koncern Kałasznikow pokazał nowe modele broni strzeleckiej. Część z nich została opracowana dla oddziałów specjalnych FSB. Dnia 20 sierpnia 2013 roku, podczas Dnia Innowacji (Dzień Innowacji MO FR, 2013-08-21) zadebiutowały dwa nowe karabinki automatyczne w układzie bezkolbowym należące do nowej rodziny AS (Awtomat Specjalnyj): AS-1 do amunicji 5,45 mm x 39 i AS-2 do naboju 7,62 mm x 39, zasilane ze standardowych magazynków od AK-74 i AK/AKM. Broń została stworzona przez Koncern Kałasznikow na zlecenie jednostek specjalnych podległych Federalnej Służbie Bezpieczeństwa (FSB). Długość całkowita karabinków wynosi 740 mm bez tłumika dźwięku i 910 mm z tłumikiem, masa bez amunicji to 3,5 kg. Dla porównania AK-74M mierzy 943 mm i ma masę 3,4 kg, a AK-12 – 945 mm i 3,2 kg. 

W konstrukcji wykorzystano niektóre elementy karabinków AK-74M/AK-103. Nie jest to jednak prosta przeróbka, bowiem zarówno AS-1, jak i AS-2 wyposażono w nowe komory zamkowe, mechanizmy spustowo-uderzeniowe, jak też zespoły szyn montażowych, czy gniazda magazynków. Pokrywa komory zamkowej służy jako poduszka podpoliczkowa. Wyrzucanie łusek odbywa się jednak, jak w AK, jedynie na prawą stronę komory zamkowej, choć pod dużym skosem do przodu. Niemniej, oznacza to, że broń jest dostosowana w pełni jedynie do strzelców praworęcznych. 

Rosjanie skupili się też na dopracowaniu ergonomii i funkcjonalności konstrukcji. Rękojeść napinacza została przeniesiona do przodu, na wysokość przedniej części osłony spustu. Przełącznik rodzaju ognia połączony z bezpiecznikiem został umieszczony w postaci suwaka po obu stronach komory spustowej z chwytem. Tak samo, jak w polskim karabinku MSBS dźwignie zwalniające zespół ruchomy z tylnego położenia znalazły się po obu stronach kabłąka spustowego, w jego tylnej części. Dźwignia zatrzasku zwalniającego magazynek została przeniesiona, jak w izraelskim Tavorze, przed gniazdo i ukryta w jego obrysie. Zwalnia się ją za pomocą kciuka. 

Ponieważ broń dostosowano do współdziałania z tłumikiem dźwięku, z lewej strony komory zamkowej umieszczono kolejny dwupołożeniowy suwak. Za jego pomocą można zmieniać nastawy regulatora gazowego, dostosowując karabinek do strzelania z wykorzystaniem tłumika lub bez niego.

Podobnie, jak większość zachodnich konstrukcji, karabinki AS-1 i AS-2 pozbawione są mechanicznych przyrządów celowniczych, a wyposażone w dwie stałe długie uniwersalne szyny montażowe na grzbiecie i w dolnej części komory zamkowej oraz dwa krótsze odcinki szyn, przykręcane z boków. Na pokazywanych podczas Dnia Innowacji konstrukcjach zamocowano na lufach urządzenie wylotowe rodem z AK-12 oraz tłumik dźwięku. 

Oprócz AS-1 i AS-2 Koncern Kałasznikow zademonstrował na imprezie także inne, nowe konstrukcje – karabinek AK-12 (Próby AK-12 i zmodyfikowanego AK-74, 2012-11-11, Badania ujawniają wady AK-12, 2012-11-25) dostosowany do amunicji 7,62 mm x 39, jak i też jego podstawową odmianę kalibru 5,45 mm z 95-nabojowym magazynkiem bębnowym z korpusem z czarnego tworzywa sztucznego. Broń prezentowano z nowymi, bardziej dopracowanymi pod względem wzornictwa przemysłowego kolbami z tworzywa sztucznego oraz łożami z tego samego materiału. Rosjanie pracują też nad nową odmianą AK-12SN dla jednostek specjalnych. Broń ma charakteryzować się modułową budową pozwalającą na wymianę lufy oraz zamka, a co za tym idzie przeróbkę karabinka z kalibru 5,45 mm do pistoletu maszynowego strzelającego nabojem 9 mm x 19.

Dnia 20 sierpnia 2013 ujawniono też 8,6-mm karabin wyborowy SW-338M1 z wymienną lufą, bezkolbowy, 7,62-mm samopowtarzalny karabin wyborowy WS-121, jak też zmodyfikowaną odmianę SWDM opracowaną dla rosyjskiego żołnierza przyszłości, 7,62-mm samopowtarzalny karabinek AK-103-3 z odmiennym mechanizmem spustowym, 18,5-mm strzelbę gładkolufową KS-K oraz 9-mm pistolet maszynowy PP-19 Witiaź-SN. Dwie ostatnie konstrukcje są dostarczane funkcjonariuszom ministerstwa spraw wewnętrznych.

Nowości w rosyjskim uzbrojeniu - grudzień 2014 


Siły Zbrojne Rosji otrzymają prawie 250 samolotów i śmigłowców 


Siły Zbrojne Rosji w 2014 roku otrzymały prawie 250 nowych statków powietrznych najnowszej generacji - poinformował w grudniu 2014 roku dowódca naczelny Rosji generał-pułkownik Wiktor Bondariew. Na tę liczbę składają się zarówno samoloty bojowe, jak i transportowe. Reforma, rozpoczęta w 2008 roku, jest zakrojona na największą skalę w całej poradzieckiej historii. Znacznie zmienił się system dowództwa wojskowego, zmniejszyła się liczebność armii, przy czym udział poborowych wojskowych spadł, a kontraktowych - wzrósł. Najważniejsze jest to, że udało się przyjąć bezprecedensowy pod względem skali program uzbrojenia armii do 2020 roku.

„Rakietowe pociągi” uzupełnią arsenał jądrowy Rosji 


Rosja odbudowuje trójgatunkowe ugrupowanie Wojsk Rakietowych Strategicznego Przeznaczenia - poinformował w grudniu 2014 roku dowódca WRSP Siergiej Karakajew. Nowym elementem w strukturze wojsk Federacji Rosyjskiej, na którą składają się obecnie systemy silosowe i lądowe, będą systemy bazowania kolejowego, które w czasach Związku Radzieckiego udowodniły wysoką skuteczność operacyjną. Poinformował on także, że Rosja przy tworzeniu broni strategicznej całkowicie zrezygnowała z pomocy Ukrainy. Na Krymie nie będą tworzone jednostki WRSP, ponieważ zasięg nowoczesnych rakiet balistycznych pozwoli na odpieranie celów w dowolnym punkcie świata bez zbliżenia do rosyjskiej granicy. WRSP FR w 2015 roku otrzymają 24 systemy rakietowe Jars, a najnowsza rakieta Sarmat, która zastąpi Satanę, przechodzi testy i zostanie stworzona do 2020 roku.

Przyszłościowa łódź podwodna zostanie uzbrojona w podwodne drony


Rosyjski wielozadaniowy okręt podwodny nowej generacji będzie miał na uzbrojeniu rakiety, torpedy, roboty i podwodne drony - poinformował zastępca dyrektora generalnego biura konstrukcyjnego Małachit Nikołaj Nowosiołow. Obecnie Marynarka Wojenna Rosji otrzymuje na uzbrojenie wielozadaniowe atomowe okręty podwodne czwartej generacji projektu 885 Jasien. Nowosiołow podkreślił, że na uzbrojeniu znajdą się także rakiety, rakiety torpedowe, torpedy i miny. Miłujesz pokój, szykuj się do wojny - chociażby z nieobliczalnym agresorem z Atlantydy (NATO)...

Rosja testuje nowy wojskowy samochód terenowy na kole podbiegunowym


Nowy opracowany w Federacji Rosyjskiej samochód terenowy przeznaczony do transportu składu osobowego w najbardziej niedostępnych miejscach testowany jest na półwyspie Rybacki 200 kilometrów od Murmańska. W pojeździe zamontowano również laboratorium do przeprowadzania badań środowiska i medycznych przeprowadzanych w 2014 roku. Testy nowego wozu dla rosyjskiej armii zakończą się pokonaniem 500-kilometrowej trasy na półwyspie Kolskim w okresie świąt Bożego Narodzenia. W przypadku uzyskania zadowalających wyników zostanie uruchomiona jego seryjna produkcja. I na to się zapowiada, a pojazd jeździ w najcięższych mrozach, po lodzie, śniegu oraz potrafi pływać.

Rosja tworzy własne lasery bojowe dużej mocy 


Rosja pracuje nad tworzeniem skutecznej broni laserowej dużej mocy równolegle z USA - poinformował w grudniu 2014 roku były szef Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Rosji Jurij Bałujewski. W ten sposób skomentował on złożone wcześniej oświadczenie szefa zarządu badań wojskowo-morskich Marynarki Wojennej USA Matthew Klundera, że testy umieszczonej na okręcie amerykańskiej broni laserowej „przeszły wszystkie oczekiwania”. Jak poinformowano, nowy laser Marynarki Wojennej USA jest zdolny do niszczenia drobnych okrętów i dronów. Bałujewski podkreślił, że nowoczesne wzorce efektywnej broni laserowej tworzone są jednocześnie we wszystkich państwach, dysponujących możliwością prowadzenia takich opracowań. Rosjanie także mają możliwość niszczenia dronów z pomocą mobilnej, zamontowanej na samochodach czy okrętach  broni laserowej.

Nowe rakiety „powietrze-powietrze” zapewnią sukces w walce


Rosyjskie rakiety dalekiego zasięgu klasy „powietrze-powietrze” K-100 są w stanie zestrzelić rakiety, w które wyposażona jest większość amerykańskich myśliwców. Taką opinię wyrazili w grudniu 2014 roku eksperci amerykańskiego wydania The Daily Beast. Departament Obrony USA przez długi czas nie realizował celów w zakresie rozwoju i wprowadzania nowoczesnych metod walki radioelektronicznej, pisze wydanie. A dziś Amerykanie mogą mieć poważne trudności w konfrontacji powietrznej z rosyjskimi myśliwcami. Kolejną słabą stroną amerykańskich rakiet jest zasięg rażenia. Rosyjski pocisk kierowany K-100, który ma również oznaczenie K-172, jest w stanie rozwinąć prędkość hiperdźwiękową, a jego szacunkowy zasięg wynosi około 400 km. Jednak, jak wcześniej informowano, pomimo tych właściwości rosyjskie siły powietrzne nie przyjęły na zbrojenie KS-172, a przyjęły rakietę K-37M (kod NATO AA-X-13 Arrow) „powietrze-powietrze” dalekiego zasięgu spółki Vympel. Niszczy ona lecące obiekty na kursie kolizyjnym. Po otrzymaniu współrzędnych celu jest ona prowadzona przez system inercyjny, przez co ofiara jej nie widzi.

Rakieta K37M podpięta do samolotu Mig-31
Zdaniem ekspertów, Amerykanie raczej nie uznają wyższości rosyjskich pocisków rakietowych „powietrze-powietrze” nad swoimi. Przyczyna ich oświadczenia tkwi w czym innym. Do niedawna kwestia możliwości starcia sił zbrojnych Rosji i Stanów Zjednoczonych nie była rozpatrywana, ponieważ było to wykluczone, zaznacza dyrektor Centrum Badań Społeczno-Politycznych Władimir Jewsiejew: "Jednak teraz Stany Zjednoczone zaczęły zwiększać swoją obecność w pobliżu bezpośrednich granic Federacji Rosyjskiej. W szczególności samoloty typu F-16 są już obecne w krajach bałtyckich, przeprowadzają konwój rosyjskich bombowców strategicznych. W tych okolicznościach USA zaczęły bardziej dokładnie rozważać możliwość konfrontacji z myśliwcami wielozadaniowymi, które są na zbrojeniu rosyjskiej armii. Po zakończeniu konfliktu zbrojnego w Gruzji w 2008 roku Rosja poczyniła znaczne postępy w tworzeniu środków walki radioelektronicznej. Dlatego też jeśli mówimy o konieczności opracowania nowej rakiety klasy „powietrze-powietrze”, możemy mówić nie tyle o zasięgu strzału - Amerykanie prawdopodobnie również posiadają rakiety o zasięgu do 200 km, mówi Władimir Jewsiejew: "Mowa z pewnością nie o zasięgu lotu, a o obronie przed środkami walki radioelektronicznej. W tej sferze Rosja ma duże osiągnięcia. Jako przykład można przytoczyć system „Autobaza”, który został dostarczony do Iranu i który dość dobrze sprawił się na Krymie jako narzędzie, które z łatwością przechwytuje amerykańskie drony.

Dnia 13 marca 2014 w niebie nad Perekopem został przechwycony zwiadowczo-szturmowy dron MQ-5B. Sądząc po etykiecie był on członkiem grupy 66-tej Brygady Wywiadu Wojskowego USA stacjonującej w Bawarii. Na początku marca 2014 roku brygada została przeniesiona do ukraińskiego miasta Kirowohrad. MQ-5B był na wysokości około 4000 metrów od strony zachodzącego słońca i nie był widoczny z ziemi. Jednak został przechwycony przez system „Autobaza”. „Autobaza” zerwała połączenie samolotu bezzałogowego z jego amerykańskimi operatorami, po czym maszyna awaryjne wylądowała. Prawdopodobnie z pomocą tego samego rosyjskiego systemu walki radioelektronicznej w grudniu 2011 roku irańscy wojskowi zmusili do lądowania amerykańskiego tajnego drona Sentinel. Obecnie pod względem zasięgu strzału rosyjskie pociski klasy „powietrze-powietrze” są porównywalne z zagranicznymi odpowiednikami, uważa wybitny amerykański ekspert wojskowy. Pod względem możliwości pracy w warunkach środków walki radioelektronicznej Rosja prawdopodobnie ma pewną przewagę. Teraz trzeba doskonalić system wykrywania celów, kierowania i bojowego zarządzania. Wzmocni to możliwości rosyjskiego lotnictwa bojowego w przechwytywaniu celów powietrznych.

Nowy rosyjski system wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej


Nowy reakcyjny system wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej kalibru 220 mm przeznaczony dla armii Federacji Rosyjskiej z powodzeniem przeszedł testy państwowe. Oficjalnej nazwy system na razie nie ma. Nazwa została już wymyślona, ale jest utrzymywana w sekrecie. Według ocen ekspertów, nowy system wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej będzie dysponować podwyższoną mocą ognia w porównaniu do niedawno wprowadzonego na stan w rosyjskiej armii Tornado-G o kalibrze 122 mm. Jeszcze w okresie radzieckim na stan armii wzięto system wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej Grad o kalibrze 122 mm, Huragan i Smiercz o kalibrze 300 mm. Jeśli zasięg strzału taktycznego systemu Grad wynosi 20 km, to Huragan strzela na 35, a Smiercz na 70 km. Zgodnie z nowym formatem rosyjskiej armii postanowiono stworzyć nowe systemy Tornado, opowiada redaktor naczelny pisma „Arsenał Otieczestwa" Wiktor Murachowskij: "Tornado-G jest następcą Gradu, a Tornado-S – Smiercza. W określonym momencie wojenne dowodzenie obliczyło, że kaliber 220 jest nieaktualny. Tornado-G przyjęto na stan uzbrojenia, produkowany jest on seryjnie. Testy Tornado-S kończą się, w najbliższym czasie, w 2015 roku wpłynie on na stan uzbrojenia. Zasięg strzału tych nowych systemów jest znacznie większy. Tornado-G to 40 km z możliwością dalszego zwiększenia, a Tornado-S może strzelać nawet na odległość 120 km i dalej.

Tornado G - Ostrzał rakietowy
Niedawno, jesienią 2014 roku dowództwo zdecydowało, że należy mieć nowy system o kalibrze 220 mm w ramach rozwoju systemu Huragan. Właśnie przeszedł on testy państwowe i szykowany jest do wzięcia na stan armii. Zasięg strzału może wynosić, według niektórych ocen, 70 km. Zdaniem ekspertów, rola systemu wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej we współczesnych i nadchodzących wojnach będzie rosnąć, ponieważ zasięg strzału wyrzutni rakietowej wyraźnie przewyższa możliwości artylerii polowej. Pod względem produkcji ognia – liczby wyrzuconego do celu metalu i materiału wybuchowego w jednostce czasowej – system wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej również wyraźnie dominuje nad tradycyjną artylerią. Wprawdzie konwencjonalna artyleria ma przewagę w postaci niższych kosztów pocisków i dość wysokiej precyzji w porównaniu z wieloprowadnicową wyrzutnią rakietową. U korygowanych, w tym z pomocą nawigacji satelitarnej pocisków artylerii konwencjonalnej i wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej precyzja jest taka sama. Popyt na system wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej – silną broń, mogącą zapewnić rażenie całych terytoriów przy pomocy jednej salwy, rośnie.

Tornado S - 12-cie wyrzutni rakiet
Rośnie także liczba państw, które produkują lub próbują produkować system wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej. Dziś jest ich około 60. Na pierwszy rzut oka, takie systemy wydają się proste i tanie, ale to nie do końca tak, zauważa Wiktor Murachowskij: "Główna dola na rynku w tej chwili przypada na rosyjskie systemy wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej. Rosja najwyraźniej zachowa ten udział na rynku, a nawet zwiększy w związku z pojawieniem się nowego pokolenia takich systemów. Amerykanie zajmują się swoim systemem MLRS. W ostatnim czasie Chiny aktywnie rozwijają ten kierunek, przenikając na rynki państw trzecich. Dużymi producentami wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej są Brazylia, Izrael, własne systemu produkuje także Turcja." Na świecie na pewno nie mniej niż automat Kałasznikowa znany jest system Grad. ZSRR i Rosja dostarczają go do ponad 40 państw. Tak samo, jak słynny AK, Grad nie raz próbowano kopiować i produkować w Europie Wschodniej, Afryce i Azji, jednak Rosja na tym rynku ma najsilniejszą pozycję. Niedawno pojawiła się informacja, że spółka Spław, jedyne w Rosji przedsiębiorstwo opracowujące systemy wieloprowadnicowej wyrzutni rakietowej, podpisała kontrakt i będzie organizować wspólną produkcję pocisków reaktywnych do systemów Smiercz w Indiach.

Żelazny uścisk „Morskiego Smoka” 


W 2014 roku Flota Pacyfiku otrzymała „zabójcę okrętów podwodnych” - zmodernizowany samolot Ił-38N. Jest on przeznaczony do śledzenia i niszczenia okrętów podwodnych wroga i pozwoli radykalnie zmienić rozkład sił w pobliżu rosyjskiego wybrzeża Pacyfiku. Samolot Ił-38N jest jednym z najlepszych przykładów, jak dawno wypróbowane przez wojsko i flotę platformy bojowe zyskują nowe życie po modernizacji i poprzez budowanie zmodernizowanych wersji wyposażonych w nowoczesne technologie. Samolot ten został stworzony na bazie samolotu pasażerskiego Ił-18, który po raz pierwszy poleciał w 1961 roku i do niedawna wiernie służył najpierw radzieckiej, a później także rosyjskiej marynarce wojennej. Początkowo maszyna była na zbrojeniu lotnictwa morskiego Floty Północnej i Pacyfiku i była wyposażona w system celowniczo-nawigacyjny „Berkut”. Głównym zadaniem „Iłów” było patrolowanie wód terytorialnych w pobliżu rosyjskiego wybrzeża w poszukiwaniu okrętów podwodnych wroga. Przy czym według konstruktorów załoga maszyny mogła nie tylko wykryć nieprzyjacielski okręt podwodny, ale także zniszczyć go za pomocą torped.

Jednak wojskowi już wtedy uznali, że „Berkut” nie jest tak dobry, jak tego chciano i znacznie ustępuje amerykańskiemu odpowiednikowi P-3C Orion, ponieważ został zaprojektowany tylko do walki z okrętami podwodnymi. Orion zaś mógł przeciwdziałać nie tylko okrętom podwodnym, ale także nawodnym wykonując patrol oceaniczny i wywiad radiowy. Jednak pełna modernizacja kompleksu ani w latach 60-tych XX wieku, ani w późniejszym czasie nie nastąpiła. Radzieccy i rosyjscy admirałowie rozwiązali problem poszukiwania i niszczenia zagranicznych okrętów podwodnych środkami okrętowymi. Jednak dalszy rozwój lotnictwa morskiego pokazał, że wysoko wyspecjalizowane systemy lotnicze nie mają perspektyw, dlatego w latach 80-tych XX wieku rozpoczęto opracowanie następcy „Berkuta”. Nowy kompleks otrzymał nowoczesne w tym czasie elektroniczne wyposażenie, radar, a wraz z nimi także nowe możliwości zastosowania broni. Jednak wraz z upadkiem Związku Radzieckiego projekt został zatrzymany. Do powrotu do niego zmusił kontrakt z Indiami na modernizację floty indyjskich samolotów zwalczania okrętów podwodnych Ił-38. Po modernizacji otrzymał on nazwę Ił-38SD (Sea Dragon - „Morski Smok”). Gdyby nie zainteresowanie Hindusów, którzy kupili kilka „Smoków”, mógłby w ogóle zostać stracony dla Rosji. Teraz w składzie indyjskiej marynarki wojennej jest sześć Ił-38, pięć wyposażonych w „Morskiego Smoka”.

System „Nowella-P-38” jest dalszym rozwojem projektu Sea Dragon. Jego dokładne różnice w porównaniu z bazowym modelem eksportowym są tajne, wiadomo jednak, że system jest o wiele bardziej zaawansowany. Według twórców system jest zdolny do wykrywania celów powietrznych w odległości do 90 km, nawodnych - do 320 km, jak również tych, które znajdują się pod wodą i pod lodem. System jednocześnie utrzymuje w polu widzenia 32 cele zarówno nad, jak i pod wodą. Jest on używany do prowadzenia radiolokacyjnego rozpoznania pod wodą, na powierzchni, a także w powietrzu, określania celów. Pod względem swoich możliwości technicznych i bojowych Ił-38N jest odpowiednikiem nowoczesnego amerykańskiego P-8 „Poseidon”. W celu wyszukiwania, wykrywania, śledzenia i zniszczenia nowoczesnej łodzi podwodnej nie potrzebna jest prędkość ponaddźwiękowa. Zaletą Ił-38 jest to, że posiada on zasięg lotu 2200 km. W pełni to wystarczy, aby powoli patrolując okolicę wybrzeża prowadzić wywiad. W przypadku, gdy łódź lub oddział okrętów zostanie wykryty przez inne środki floty, Ił-38 znajdzie się w tym punkcie przed głównymi siłami. I jest w stanie samodzielnie rozpocząć ściganie lub nawet atak na cel albo całą grupę celów. Modernizacja starych maszyn jest w pełni uzasadniona, także budowanie ich nowych, lepiej wyposażonych egzemplarzy. Na przykład Amerykanie wciąż wykorzystują rówieśnika Ił-38 - P-3C Orion. Te maszyny również teraz towarzyszą bynajmniej nie każdemu wyjściu rosyjskich okrętów na ocean. Jest zrozumiałe, że nie są to te samoloty, które wzniosły się w powietrze w 1959 roku. To samo można teraz powiedzieć również o Ił-38N budowanych w nowych i lepiej wyposażonych wersjach, chociaż na bazie starej i dobrze sprawdzonej konstrukcji.

Rosja przetestowała pierwszy wojskowy system monitorowania kosmosu 


Najnowszy lądowy system rosyjskiego kompleksu wojskowego rozpoznawania obiektów kosmicznych, znajdujący się na terytorium Kraju Ałtajskiego, pomyślnie przeszedł testy państwowe - poinformował  w dniu 1 grudnia 2014 roku dziennikarzy dowódca Wojsk Obrony Lotniczo-Kosmicznej Rosji Aleksander Gołowko. Gołowko wyjaśnił, że w 2014 roku Wojska Obrony Powietrzno-Kosmicznej zaczęły tworzyć sieć wyspecjalizowanych lądowych laserowo-optycznych i radiotechnicznych systemów rozpoznawania obiektów kosmicznych, które pozwolą istotnie rozszerzyć możliwości informacyjne rosyjskiego systemu kontroli nad przestrzenią kosmiczną. Wojska Obrony Powietrzno-Komicznej Rosji na pewno rozpoznają każdy obiekt kosmiczny, a także ćwiczenia wojskowe przeprowadzane w przestrzeni kosmicznej – powiedział 29 listopada 2014 zastępca dowódcy Wojsk Obrony Powietrzno-Kosmicznej Anatolij Niestieczuk. Wyjaśnił on, że specjaliści wykrywają i rozpoznają każdy obiekt kosmiczny w ciągu doby. Niestieczuk powiedział również, że rosyjski kosmiczny system ostrzegania przed atakami rakietowymi w 2014 roku wykrył wszystkie starty pocisków balistycznych z obcego terytorium.

Rosja wniosła w doktrynę wojenną punkt o niejądrowym powstrzymywaniu


W zaktualizowaną wersję doktryny wojennej Rosji wniesiono punkt o niejądrowym powstrzymywaniu – poinformowało źródło, które uczestniczyło w opracowywaniu dokumentu. Zgodnie z jego słowami, broń jądrowa obecnie nie może być absolutnym narzędziem powstrzymywania agresji obcego mocarstwa. Nowe zagrożenia o charakterze militarnym, na przykład wojna hybrydowa, wymagają reakcji i skuteczny system niejądrowego powstrzymywania jest jednym z takich narzędzi. Pojęcie „niejądrowe powstrzymywanie” opisano w artykule 8 doktryny wojennej. Podano pełną listę politycznych, dyplomatycznych i wojenno-technicznych środków nakierowanych na niedopuszczenie do agresji przeciwko Rosji oraz Federacji Rosyjskiej. We wrześniu 2014 roku Władimir Putin polecił zaktualizowanie rosyjskiej doktryny wojennej do końca roku 2014, włącznie ze sprawdzeniem gotowości bojowej armii w każdej części Federacji Rosyjskiej.

Rosja zajmuje drugie miejsce w rankingu potęgi wojskowej


Rosja, a ściślej Federacja Rosyjska pod względem swojego potencjału wojskowego, w tym nowoczesnych technologii militarnych, znajduje się na drugim miejscu po USA - wynika z tabeli, sporządzonej przez amerykański portal informacyjny Business Insider na podstawie rankingu Global Firepower Index za 2014 rok. Przy sporządzeniu rankingu wzięto pod uwagę 50 czynników, w tym liczbę sprzętu wojskowego, zasoby ludzkie i wydatki na obronę. Pierwsze miejsce w rankingu mocarstw militarnych USA przede wszystkim zawdzięczają ogromnemu budżetowi obronnemu - ponad 612 mld dolarów rocznie, jednak trzeba pamiętać, że w Rosji zbudowanie czegokolwiek jest nawet 8-10 razy tańsze niż w bardzo drogim technologicznie USA. Na trzecim miejscu pod względem łącznego potencjału wojskowego znajdują się Chiny - Chińska Republika Ludowa. Rosja nie ustępuje Stanom Zjednoczonym w sferze opracowywania precyzyjnej broni taktycznej dalekiego zasięgu, co więcej, w niektórych aspektach nawet uzyskała przewagę – powiedział w listopadzie 2014 roku Borys Obnosow, dyrektor generalny korporacji Taktyczne Uzbrojenie Rakietowe (OAO KTRW) – wiodącego konstruktora i producenta precyzyjnej broni w Rosji. Obnosow dodał, że w sferze konstruowania nowego uzbrojenia prowadzone są „dość napięta, intensywne prace”. Powiedział on również, że w ciągu ostatnich dwóch-trzech lat korporacja opracowała „kilkanaście nowych produktów”.


Niestety wszystkiego napisać się w krótkim zarysie tematu nie uda, zatem do zobaczenia w jakimś następnym artykule o postępach Rosji w zbrojeniu wojska i specsłużb.





4 komentarze:

  1. To wszystko prowadzi do samozagłady człowieka. Nic dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rosyjski sprzet najlepszy na swiecie - bynajmniej wedlug ruskich.

    OdpowiedzUsuń
  3. rosja najlepsza,najsilniejsza .zsrr się odbuduje.

    OdpowiedzUsuń
  4. taa a Amerykanie mają tylko maczugi,ha!,nikt nie kwestionuje osiągnięć Rosji ale biorąc pod uwagę broń konwencjonalną przewaga, Ameryki jest miażdżąca!poza tym oba kraje dysponują podobną ilością rakiet balistycznych z tym,że Amerykanie mają znacznie większą ilość sprawnYch i gotowYch do użycia.to oczywiste,że Rosjanie mają produkty na bardzo wysokim poziomie i bardzo zaawansowane w końcu są drugą potęgą militarną świata ale całościowo dużo Im brakuje żeby dorównać Stanom.Amerykanie przecież też nie są głupi i o wszystkim nie kraczą co posiadają.wystarczy zauważyć jakiej broni używają w różnych konfliktach.większość to broń z lat 80 -tych xx wieku.pomimo tego naprawdę nie chciałbym być świadkiem starcia tych militarnych gigantów..tak na marginesie Rosjanie to też Słowianie i fajny zdolny naród.powinniśmy wszyscy żyć w zgodzie i się rozwijać.wojen nie wywołują zwykli obywatele tylko politycy,a teraz nimi rządzą korporacje ,które wywierają na nich naciski.kasa za wszelką cenę!!nikt nie chce pierwszy wyciągnąć ręki do zgody bo lobby zbrojeniowe itp.nie widzi w tym interesu.nic nie zostawimy tym ,którzy teraz mają kilka lat jeśli się wielcy tego świata nie dogadają.powinni wiedzieć ,że jak się coś zacznie to wielkich już nie będzie.czwarta wojna będzie na kamienie.bo do takiej epoki ludzkość się cofnie.TO nie moje, kiedyś tak powiedział Einstein i nie ma nic trafniejszego.

    OdpowiedzUsuń