środa, 1 kwietnia 2015

Armata T-14 najnowszy czołg rosyjski

Rosyjski czołg nowej generacji - T-14 Armata 


Wkrótce, 9 maja 2015 roku, Rosjanie oficjalnie i uroczyście zaprezentują swój nowy czołg. Będzie to pierwsza rosyjska konstrukcja pancerna od lat osiemdziesiątych XX wieku. Pojazd powstawał na bazie podwozia zwanego pod technicznym oznaczeniem T-14. Rosyjskie czołgi słyną przede wszystkim z tego, że jest ich dużo i pokonały hitlerowskie Niemcy w II wojnie światowej. Konstrukcje znane jako T-64, T-72, T-80 czy T-90 zostały wyprodukowane w dziesiątkach tysięcy egzemplarzy w wielu krajach świata. Każdy z tych modeli powstawał oczywiście w wielu wersjach, ale wszystkie te pojazdy miały jedną wspólną cechę - wybuchające wieżyczki. Widzieliśmy to wielokrotnie zarówno podczas wojny w Syrii czy na Ukrainie. Nowa konstrukcja ma pozwolić wyeliminować ten problem. Nowa platforma gąsienicowa, na której zbudowany zostanie między innymi 50 tonowy czołg, powstała w ramach programu zbrojeniowego o nazwie Armata. Czołg T-14 został skonstruowany i zbudowany w zakładach UralWagonZawod w Niżnym Tagilu. To tam powstała miedzy innymi całkiem udana konstrukcja jaką jest czołg T-72. To samo podwozie co w T-14 ma być też wykorzystane przy opracowaniu ciężkiego wozu bojowego piechoty, obiektu 149, który ma otrzymać nazwę T-15. Kryptonim T-14, bo taką nazwę już nosi nowy czołg, pochodzi od roku produkcji pierwszych wozów - czyli od roku 2014. 

Czołg nowej generacji Armata T-14
Rosja prowadzi bardzo ambitny i jednocześnie skryty, program zbrojeniowy, który ma zrewolucjonizować rosyjskie wojska pancerne. Jednocześnie tworzony jest czołg nowej generacji i dwa nowe transportery opancerzone. Święto 9 maja - Dzień Zwycięstwa ZSRR, Rosji i Aliantów nad zbrodniczymi hitlerowskimi Niemcami - pod murami Kremla jak co roku przemaszeruje 14 tysięcy żołnierzy. W niebo wzbije się 140 myśliwców, bombowców i śmigłowców. Po placu Czerwonym przejedzie blisko 200 czołgów, pojazdów opancerzonych, systemów rakietowych i mobilnych wyrzutni rakiet z głowicami jądrowymi. Tegoroczna parada zwycięstwa ma być największą w najnowszej historii Rosji. - Tego dnia zobaczymy najnowszy i najbardziej zaawansowany sprzęt będący w wyposażeniu rosyjskiego wojska - już zapowiada telewizja Russia Today. Największymi gwiazdami parady - oczywiście oprócz prezydenta Władimira Putina, przywódców około 150 państw świata, w tym Chin czy nawet przywódcy Korei Północnej Kim Dżong Una - mają być najmłodsze dzieci rosyjskiej zbrojeniówki: czołg T-14 i ciężki wóz bojowy T-15. Im bliżej parady, tym pojazdy coraz bardziej rozpalają wyobraźnię ekspertów obronności i internautów. Głównie dlatego, że na razie wiadomo o nich niewiele i mało kto je widział. Na początku roku 2015 pierwsze przedseryjne egzemplarze trafiły do jednostek, gdzie mają być testowane do końca 2015 roku. 

Nowa konstrukcja będzie posiadała zrobotyzowaną wieżę z automatem ładującym i armatą kalibru 125 mm typu 2A82-1M. Czołg T-14 może być też wyposażany w większą armatę kalibru 152 mm. Kadłub czołgu wygląda bardzo futurystycznie, chociaż niektórym może przypominać nieco izraelską Merkavę. Czołgi tej generacji są jednak zwykle do siebie podobne. Stają się niższe, szybsze i posiadają elektroniczne udogodnienia przy prowadzeniu ognia. Rosjanie zrezygnowali ostatecznie z zawodnych silników turbinowych stosowanych w T-80 i T-90 i w T-14 planują zastosowanie silnika typu diesel o mocy 1200 koni mechanicznych. Ma być też w pełni elektroniczne sterowanie układami tak, że nowy czołg wymaga do obsługi jedynie dwóch żołnierzy. Według doniesień rosyjskich mediów obecnie powstało 20 sztuk supernowoczesnych czołgów, które są testowane w różnych wojskach pancernych Federacji Rosyjskiej. Do 2020 roku w rosyjskich siłach zbrojnych ma się znaleźć około 2300 czołgów tego typu. Maszyny zostaną pokazane po raz pierwszy publicznie 9 maja 2015 roku podczas defilady na Placu Czerwonym w Moskwie. 


Parada na dzień zwycięstwa od czasów ZSRR jest dla Moskwy okazją do pochwalenia się nowymi wynalazkami swojej zbrojeniówki. Plotki o tym, że 9 maja 2015 roku pokazana zostanie Armata pojawiały się w rosyjskich mediach już dawno i był potwierdzane m.in. przez przedstawicieli ministerstwa obrony i producenta, zakład Uralwagonzawod. Teraz pojawił się twardy dowód na ambitne plany Ministerstwa Obrony – resort ogłosił zamówienie na specjalne gumowe pokrowce dla nowej konstrukcji, które zakładane na gąsienice czołgów pozwalają na ich poruszenie się po asfalcie bez rujnowania dróg. Określenie czołg nie jest do końca precyzyjne. Armata T-14 to cała platforma bojowa najnowszej generacji – w zależności od potrzeb na bazie podstawowej, poruszającej się na gąsienicach jednostki, będzie mógł powstać zarówno czołg, jak i transporter opancerzony, bojowy wóz piechoty, pojazd inżynieryjny albo działo samobieżne. Co więcej, według niektórych źródeł prasowych poszczególne elementy są  stosunkowo proste do wymiany – zamiana Armaty np. z czołgu w transporter nie będzie wymagała budowy pojazdu od podstaw, a jedynie wymiany niektórych elementów. 

Podstawową wersją Armaty jest T-14a, czyli ciężki czołg bojowy. Armata T-14a jest wyposażona w umieszczone na elektronicznie sterowanej wieżyczce 125-milimetrowe działo o wzmocnionym zasięgu. Strzelec kieruje nim z przedziału załogi, który jest całkowicie oddzielony od wieżyczki. Dzięki temu żołnierze są lepiej chronieni – nawet w przypadku zniszczenia wieżyczki kabina załogi pozostaje nienaruszona. Oprócz nowego pancerza, według dotychczasowych informacji zdobytych przez media, Armata jest chroniona także przez aktywny system obrony. Jego centrum jest specjalny nowoczesne radar, który będzie przekazywał informacje o nadlatujących pociskach. Następnie inne urządzenia mogą zakłócać działanie systemów naprowadzania wrogich pocisków lub po prostu niszczyć je w locie. 


T-14a jest pierwszym całkowicie nowym czołgiem najnowszej generacji, który zaprezentują Rosjanie od lat 90-tych XX wieku. Wówczas na służbę wprowadzono T–90, który był głęboką modernizacją zbudowanego jeszcze w latach 70-tych XX wieku czołgu T-72. T–90, choć jest udaną konstrukcją, możliwościami bojowymi rzekomo lekko ustępuje najnowszym wersjom niemieckich Leopardów i amerykańskich Abramsów. Według oficjalnej wersji prace nad Armatą zaczęły się w 2010 roku, ale prawdopodobnie to nie do końca prawda. Wiele źródeł twierdzi, że to powrót do wcześniejszych, pochodzących jeszcze z ostatnich lat istnienia ZSRR koncepcji „składanego czołgu”. Bardzo wiele nowatorskich rozwiązań i technologii zostało bowiem obmyślonych jeszcze przed 1991 rokiem, ale zabrakło środków na ich realizację. Armata może być także dokończeniem realizacji projektu Obiekt 195, który również miał na celu stworzenie nowego czołgu dla sił zbrojnych Federacji. 

Przydatność bojową Armat na razie trudno ocenić, ale pojawiają się też pierwsze kontrowersje związane z wprowadzeniem na służbę nowej konstrukcji. Według doniesień gazety „Wzgliad”, rosyjski rząd kręcił trochę nosem na cenę Armaty, która jeśli wierzyć doniesieniom rosyjskich mediów może wynosić kilkaset milionów rubli za egzemplarz. Producent Armat, przedsiębiorstwo Uralwagonzawod tłumaczy jednak, że to całkowicie nowa i najnowocześniejsza konstrukcja, więc cena musi być wysoka. – Poza tym produkty naszej konkurencji i tak są dwa razy droższe – powiedział Aleksiej Żaricz, wiceszef producenta Armaty. Według zapowiedzi rosyjskich wojskowych zbudowany na bazie Armaty czołg będzie przewyższał swoimi charakterystykami zachodnie konstrukcje o przynajmniej 25-30 procent. Obecnie produkowany w Rosji T-90 kosztuje od 70 do 118 mln rubli (według obecnego kursu rosyjskiej waluty – od 4,4 do 7,4 mln zł). Dla porównania zakupione w 2014 roku przez Polskę używane, jednak już niezbyt nowoczesne bo najstarszego typu niemieckie czołgi Leopard kosztowały 6,24 mln zł za sztukę i nie mogą konkurować nawet z rosyjskim T-90. 

Tymczasem każdy T-14a będzie według doniesień prasowych kosztował rosyjskie wojsko równowartość nawet 25 mln zł. Biorąc pod uwagę, że do 2020 roku Ministerstwo Obrony FR planuje wprowadzić na wyposażenie armii przynajmniej 2,3 tysięcy czołgów na bazie Armaty, cena wydaje się astronomiczna. Konstruktorzy przekonują, że wiele elementów trzeba było zaprojektować zupełnie od nowa, co wiąże się także z koniecznością stworzenia nowych linii produkcyjnych, a czasami nawet opracowaniem zupełnie nowej techniki tworzenia pewnych elementów. Tak było m.in. w przypadku nowoczesnej superodpornej stali na pancerz. Moskiewski Ośrodek Badawczo–Naukowy Stali stworzył specjalny stop specjalnie dla Armaty. Od nowa zaprojektowano także nowoczesny i wydajny pocisk dla czołgowej wersji Armaty. Według Uralwagonzawodu samo opracowanie linii produkcyjnej to koszt 54 mld rubli (ok. 3,2 mld zł), z których 15 mld zostało już wydanych. Rosyjscy wojskowi nalegają jednak na rząd i producenta, aby najnowocześniejszy czołg był w wersjach jeszcze bardziej udoskonalonych niż dotychczas proponowane, zatem prace ciągle trwają. 

Do 2020 roku Rosja chce wyprodukować 2,3 tysiąca czołgów T-14. Tyle że w 2014 roku rosyjskie media donosiły, że program jest trochę opóźniony, jednak z powodu wydarzeń wywrotowych i amerykańskiej agresji na Ukrainie, Kreml nakazał znacząco przyspieszyć prace nad nowoczesna platformą T-14. „Parada zwycięstwa ma pokazać, że problemy są już przeszłością i do rosyjskich wojsk wreszcie trafił »najnowocześniejszy czołg na świecie «” - komentuje polski serwis o obronności Defence24. Kilkanaście T-14 i T-15 trenuje od stycznia 2015 na poligonie w Alabino pod Moskwą. Żołnierze przygotowują się do parady, jeżdżąc po poligonie pojazdami przykrytymi plandekami, aby ich dokładny wygląd i możliwości były niespodzianką dla żądnych sensacji mediów. Tak też sfotografowano czołgi T-14 na platformach kolejowych po drodze do jednostki. - Żadne europejskie państwo ani nawet USA nie mają czegoś podobnego. Nasza Armata to absolutny przełom technologiczny. Stworzyliśmy wozy bojowe XXI w. - mówi wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin. - Plandeki założono na deformujące kształt wieży nakładki. Dlatego nie można poznać ani geometrii, ani uzbrojenia, ani wyposażenia zewnętrznego. Wyraźnie widać jedynie siedmiokołowe podwozie gąsienicowe - zauważają dziennikarze serwisu o obronności Altair. 

"T-15 i T-14 mają ten sam wielowarstwowy, stalowo-ceramiczny pancerz. Wóz bojowy zaprojektowano tak, aby na polu bitwy mógł dotrzeć tam, gdzie czołgi, a nie musiał się trzymać za nimi. Dzięki temu będzie w stanie dostarczyć żołnierzy w sam środek walki" - opisuje Russia Today. Eksperci wojskowości zastanawiają się, dlaczego pojazdy są przykryte plandekami. Nawet rosyjscy analitycy podejrzewają, że w czasie oficjalnej parady T-14 nie zostaną całkowicie odsłonięte. Najpewniej jak już to bywało, Rosjanie dość starannie ukrywają sprzęt, który da im przewagę w możliwym w najbliższym czasie konflikcie. Najważniejsze to jest to co potrafią komputery i środki radarowe tego czołgu, a także systemy łączności, itp. To nie II wojna światowa, współcześnie ten kto cel wykryje pierwszy, ten wygrywa starcie. Jak podaje portal IHS Jane's, powołując się na dowódcę rosyjskich wojsk lądowych gen. Olega Salijukowa, w roku 2015 podległe mu formacje mają otrzymać pierwszą partię 32 czołgów Armata.  Maszyny najnowszej generacji, które do końca 2014 roku zaprezentowano tylko przedstawicielom najwyższych władz państwowych podczas zamkniętego pokazu, stanowią jedną z najściślej strzeżonych tajemnic rosyjskiego przemysłu zbrojeniowego. Do końca 2014 roku pojawiły się informacje o trzech wykorzystywanych podczas testów prototypach. Niektóre źródła spekulują, że nowoczesny prototyp T-14 wypróbowano w warunkach bojowych przeciwko armii ukraińskiej w Donbasie, a rosyjska generalicja bardzo jest z niego zadowolona. 


Pierwsza prawdziwa innowacja w rosyjskich siłach zbrojnych od czasu upadku Związku Radzieckiego pozwala mówić o tym, że armia Rosji pod względem swojego wyposażenia gwałtownie wyrywa się naprzód, pisze na początku 2015 roku niemiecki Stern. „Całkowicie nowy podstawowy czołg bojowy to rzadkość dla większości armii świata. Czołg Leopard-2 Bundeswehry został stworzony ponad 35 lat temu, amerykański M1 Abrams mniej więcej w tym samym czasie. W istniejących modelach zachodnich wozów bojowych istnieje szereg usprawnień, ale ich podstawowa konstrukcja pozostaje taka jak wcześniej”, — zauważa czasopismo. „Armata” jest pierwszą główną innowacją w rosyjskim przemyśle obronnym po rozpadzie ZSRR. Główną zaletą T-14 jest płaska zrobotyzowana wieża wyposażona w 125-milimetrowe działo gładkolufowe, które pod względem swoich właściwości przewyższa najlepszą na świecie armatę czołgową zamontowaną na niemieckim czołgu Leopard-2. Najprawdopodobniej konstrukcja pozwoli działu razem z wieżą obracać się we wszystkich kierunkach, przewiduje tygodnik Stern na podstawie własnych źródeł informacji. 

Najważniejszą podstawową różnicą nowego czołgu jest to, że żaden z członków załogi nie zostanie umieszczony na wieży, a zatem nie będzie narażony na zwiększone ryzyko. Według różnych doniesień, dwóch lub trzech członków załogi będzie znajdować się w specjalnej kapsule ochronnej w przedniej części maszyny. Zespół będzie lepiej chroniony niż we wszystkich innych czołgach na świecie, pisze "Stern". Prowadzenie czołgu odbywa się w całości w trybie zdalnym. W tym celu na jego korpusie będzie zamontowanych kilka kamer o wysokiej rozdzielczości. „Armata” wykorzystuje klasyczne osiągnięcia rosyjskiej technologii budowy czołgów”, — czołg jest bardzo zwrotny i szybki, podkreśla publikacja. Według "Sterna" „Uralwagonzawod” jest w stanie wyprodukować maksymalnie około 500 takich czołgów rocznie. 

Jednym z najważniejszych elementów nowego czołgu ma być element aktywnej obrony Afganit - podaje "Bussines Insider". Jest to system, który wykrywa zbliżające się do czołgu obiekty - np. rakiety, pociski czy granaty, a następnie wystrzela w ich stronę pocisk, który niszczy je w trakcie lotu. Zdaniem "Rossijskiej Gaziety" takie rozwiązanie mogłoby ochronić rosyjski pojazd np. przed atakiem amerykańskich śmigłowców typu Apache. W taki scenariusz wątpią jednak przedstawiciele amerykańskiego wojska - ich zdaniem system będzie mógł ochronić T-14 jedynie przed ostrzałem z broni automatycznej, granatami, pociskami przeciwpancernymi i podkalibrowymi. W innym wypadku rosyjski czołg byłby rzeczywiście znacznie bardziej rewolucyjny niźli można się spodziewać po wstępnych informacjach i przeciekach o nim. "Business Insider" dodaje, że Armata ma być wyposażona także w zestaw kamer wideo o wysokiej rozdzielczości - dzięki nim operatorzy będą mieć pełną wiedzę o tym, co dzieje się wokół pojazdu. By obniżyć koszty, podwozie armaty zostało zaprojektowane tak, by mogło obsługiwać również inne pojazdy wojskowe - wojsko rozważa ponoć wykorzystanie go jako elementu miotaczy ognia z napędem rakietowym czy samobieżnej artylerii. Według agencji Interfax pierwsze Armaty trafiły do rosyjskiej armii w lutym i marcu 2015 tak, by wojskowi mogli odbyć z nimi pierwsze solidne ćwiczenia. Największe dostawy T-14 dla armii mają być natomiast realizowane między 2017 a 2018 rokiem. 

Czołg Armata T-14, chociaż dopiero rusza jego seryjna produkcja, jest unikalny w skali światowej i daje de facto początek czwartej generacji czołgów podstawowych, a  pojazdy takie jak M1 Abrams, Leopard 2 czy T-90, chociaż modernizowane, to generacja trzecia. Podstawą do takich twierdzeń jest znaczący postęp we wszystkich trzech podstawowych kategoriach określających czołg, czyli opancerzeniu, sile ognia i mobilności. Nowatorskim rozwiązaniem jest bezzałogowa wieża z nowym działem kalibru 125 mm i dodatkowo działkiem 30 mm, gdzie amunicja jest ładowana automatycznie. Z działa będą mogły być odpalane rakiety przeciwpancerne. Cała dwu lub trzyosobowa załoga jest skupiona w silnie opancerzonej "cytadeli" pod przednią częścią wieży. Przód czołgu został lepiej ukształtowany niż w starszych maszynach, co daje lepszą ochronę żołnierzy. Dodatkowo zostały zastosowane systemy ochrony aktywnej, czyli takie które "oślepiają" nadlatujące rakiety lub niszczą je przed uderzeniem w czołg. Źródłem napędu jest zupełnie nowy silnik o mocy maksymalnie niemal 1,4 tysiąca koni mechanicznych (zależnie od testowanej wersji od 1,2 do 1,5 tysiąca KM), co przy zakładanej masie około 55 ton czyni rosyjską Armatę znacznie zwinniejszą od czołgu T-90. Na koniec wszystko zostało okraszone najnowocześniejszą elektroniką i sprzętem obserwacyjnym, najprawdopodobniej wyprodukowanym z pomocą zaawansowanych technologii chińskich.  Żadne inne mocarstwo nie prowadzi obecnie prac nad zupełnie nowym typem czołgu. 

Prędkość pojazdu czołgowego: 60-75 km/h 
Załoga: 3 osoby, w tym 2 obsługujące wieżę
Ciężar: 48-57 ton 
Działo główne: 125 mm lub 152 mm 
Karabin maszynowy na wieży: kaliber 7,62 
Drugi karabin maszynowy: kaliber 12,7 mm 
Działko przeciwlotnicze i wyrzutnik granatów: kaliber 30 mm 
Moc silnika: 1200 - 1500 KM 

Koncept nowego czołgu  T-14 Armata na filmie 

https://www.youtube.com/watch?v=PsAePLKmBfY 



Wóz bojowy piechoty T-15 - Тяжелая БМП Т-15 "Армата"

https://www.youtube.com/watch?v=4Bk-wgWOTiA



ARMATA T-14 zaprezentowana - Indie i Chiny kupują nowy czołg! 


Czołg nowej generacji T-14 na platformie „Armata” przejechał 9 maja 2015 po Placu Czerwonym z okazji defilady na cześć 70-tej rocznicy zakończenia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Czołg nowej generacji „Armata”, który wziął udział w Defiladzie Zwycięstwa na Placu Czerwonym w Moskwie w przyszłości zostanie wyposażony w 152-mm działo z potężną amunicją, powiedział gazecie „Izwiestia” wicepremier Rosji Dmitrij Rogozin. „Mamy dla tego czołgu pocisk, który przepala metr stali, będziemy stawiać na „Armatę” - powiedział Rogozin. Defilada w Moskwie z okazji 70-lecia Zwycięstwa w wojnie nad Niemcami hitlerowskimi była największą w historii współczesnej Rosji. W defiladzie w maju 2015 roku brało udział 16,5 tysiąca żołnierzy, czołgi, wozy opancerzone, artyleria i pociski rakietowe. Na niebie 143 samoloty i helikoptery – najwięcej w najnowszej historii Rosji.

Jednocześnie kilka krajów zainteresowało się nabyciem nowoczesnych rosyjskich pojazdów opancerzonych, które zostały zademonstrowane 9 maja 2015 na Defiladzie Zwycięstwa w Moskwie, piszą „Izwiestia” powołując się na doradcę prezydenta ds. współpracy wojskowo-technicznej Władimira Kożyna. Szczególną uwagę przykuł czołg „Armata” i pojazd bojowy piechoty. Nowe zbrojenie chcą kupić Chiny, Indie i kraje Azji Południowo-Wschodniej. W pierwszej kolejności, według Kożyna, nowa technologia trafi na zbrojenie rosyjskiej armii. W przyszłości zaś nie można wykluczyć eksportu. Obecnie zagraniczni klienci otrzymują sprzęt wojskowy z Rosji w ramach obowiązujących kontraktów. Niektórzy eksperci uważają, że Rosja będzie dostarczać nowy sprzęt za granicę nie wcześniej niż za trzy lata czyli około 2017-2018. Znane są jednak przypadki, gdy wojskowe nowinki trafiały do armii innych krajów wcześniej niż do sił zbrojnych kraju producenta. Tak Iran zaczął wykorzystywać amerykańskie samoloty F-14 przed siłami powietrznymi USA.

Indie, Chiny i cała Azja Południowo-Wschodnia (Indochiny) wyraziły zainteresowanie nowymi rosyjskimi pojazdami opancerzonymi, zwłaszcza czołgiem „Armata”, który 9 maja 2015 roku został pokazany na Defiladzie Zwycięstwa w Moskwie. O tym poinformował doradca prezydenta Rosji ds. współpracy wojskowo-technicznej Władimir Kożyn. Zainteresowanie Indii najnowszym rosyjskim uzbrojeniem nie jest zaskakujące, powiedział w wywiadzie ze „Sputnikiem” ekspert indyjskiego centrum analitycznego Gateway House - Sameer Patil: „Indie mają plany opracowania własnego czołgu - Future Infantry Combat Vehicle - FICV. I myślę, że jeśli budżet pozwoli, Indie mogą kupić Armatę, albo przynajmniej niektóre z jej elementów do badania i późniejszego wykorzystania w tworzeniu własnego czołgu. Ponadto o korzyści z nabycia czołgu Armata mówi to, że jest to platforma do tworzenia całego szeregu pojazdów wojskowych. I myślę, że Indie będą zainteresowane nabyciem takiej platformy bojowej dla swojej armii.” Platforma „Armata” nie jest całkiem skończonym opracowaniem maszyny bojowej. Jednak to, zdaniem samej Rosji, umożliwia przeprowadzenie rozwoju nowych technologii wraz z państwem, które je kupi. Sameer Patil również nie wyklucza możliwości wspólnego z Rosją opracowania niezbędnego dla Indii czołgu przyszłości:

Rosja jest jedynym krajem, z którym Indie prowadzą wspólne opracowania broni. Są to projekty samolotu bojowego nowej generacji - FGFA (Future Generation Fighting Aircraft) oraz samolotu transportowego. Myślę, że Indie zainteresuje możliwość stworzenia wspólnego przedsięwzięcia w celu opracowania nowego czołgu również dlatego, że odpowiada to inicjatywie premiera Narendra Modi „Rób w Indiach”. Program ten ma na celu poszukiwanie zagranicznych partnerów do wspólnych opracowań i produkcji.” Główną cechą nowej generacji czołgu T-14 „Armata” jest jego układ. Cała załoga czołgu znajduje się w korpusie i jest niezawodnie chroniona w pancernej kapsule. Czołg wyposażony jest w system aktywnej obrony, który zapewnia zniszczenie nadlatującej amunicji przeciwpancernej automatycznie, bez udziału człowieka. Poziom robotyzacji platformy „Armata” przewiduje, że przy pojawieniu się dodatkowych elementów specjalnych można będzie tworzyć maszyny bojowe działające bez obecności człowieka na pokładzie.

Nowy rosyjski czołg T-14 na platformie „Armata” może być wyposażony w zdalne sterowanie. Poinformowali o tym pracownicy „Uralwagonzawodu”, gdzie została opracowana ta nowinka rosyjskiego zbrojenia. Projektanci nowego rosyjskiego czołgu T-14 na platformie „Armata” powiedzieli, że w przyszłości maszyna bojowa może być wyposażona w zdalne sterowanie, informuje „Kommiersant” powołując się na magazyn Technowars wydawany przez korporację „Uralwagonzawod”. Twórcy zaznaczyli również, że przy opracowywaniu „Armaty” uwzględniono, że w przyszłości może być potrzebna możliwość robotyzacji. „Instalacja „Armaty” pozwala na zautomatyzowanie wielu procesów, które wcześniej ręcznie musiała robić załoga, w tym także sterowanie ruchem maszyny. Nie wykluczone, że przyszłe wojny będą prowadzone bez udziału człowieka, dlatego przewidzieliśmy w „Armacie” możliwość robotyzacji. Dziś stawiamy na „Armatę” i myślę, że będzie ona nam służyć przez cały XXI wiek” - przytacza wydanie słowa zastępcy dyrektora generalnego „Uralwagonzawodu” Wiaczesława Chalitowa.

Poinformowano również, że zmiany w układzie wewnętrznym związane z robotyzacją zwolnią miejsce dla dodatkowego paliwa i amunicji zwiększając je niemal dwukrotnie. Czołg nowej generacji T-14 na platformie „Armata” przeszedł 9 maja 2015 po Placu Czerwonym podczas defilady na cześć 70-tej rocznicy zakończenia Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, które to obchody złośliwie zostały zignorowane przez Polskę i Niemcy. Główną cechą, która wyróżnia czołg na platformie „Armata”, jest pancerna kapsuła dla załogi, która jest oddzielona od części bojowej. Takie rozwiązanie zwiększa szanse czołgistów na przeżycie nawet przy wybuchu amunicji.

Najnowsze technologie zastosowane w konstrukcji czołgu sprawiają, że jest on liderem na tle zachodnich modeli pojazdów opancerzonych, pisze Associated Press oraz CNN po defiladzie zwycięstwa w Moskwie. Rosyjski czołg „Armata”, który dzień przed publikacjami AP i CNN został pokazany podczas próby do Defilady Zwycięstwa w Moskwie, przewyższa pod względem taktycznym i technicznym wszystkie zachodnie odpowiedniki, twierdzi Associated Press oraz CNN. W ramach wielkoskalowego programu przezbrajania do 2020 roku rosyjskie wojsko powinno otrzymać 2300 czołgów T-14 - zauważa AP. Najlepszy niemiecki czołg Leopard 2 nie posiada amunicji bojowej, która potrafiłaby zwalczyć rosyjskie czołgi - pisze w artykule dla Die Welt były szef departamentu planowania Ministerstwa Obrony RFN Hans Rühle. Według niego, jeszcze w połowie lat 80-tych XX wieku Bundeswehra i niemiecki wywiad wewnętrzny wyciągnęły niepocieszający wniosek, że pociski „najlepszego na świecie czołgu" Leopard 2 są bezsilne nawet przeciwko pancerzowi radzieckiemu T-80. Problem polega na tym, że przy produkcji amunicji dla niemieckiego czołgu wykorzystywany jest węglik wolframu, a nie zubożony uran, ponieważ niemieckie władze postanowiły „unikać wszystkiego, co zawiera słowo „uran", aczkolwiek kraje sojusznicze w NATO: Francja, Wielka Brytania i USA nadal go wykorzystują. Obecnie niemiecka Bundeswehra wykorzystuje amunicję przeciwpancerną DM63, której odporność praktycznie się zrównała z amerykańskimi pociskami z lat 80-tych XX wieku. „Jednak tego nie wystarczy do zniszczenia nowych modyfikacji czołgów T-80 i T-90 i tym bardziej rosyjskiego czołgu Armata" - powiedział Rühle. Te informacje potwierdziło także Ministerstwo Obrony Niemiec.



Więcej o nowoczesnej broni produkowanej w Rosji poczytasz tutaj: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz