środa, 16 października 2013

Polskie miasta w toksycznym smogu

W połowie października 2013 amerykański gazeta New York Times, powołując się na badania Europejskiej Agencji Ochrony Środowiska, wskazuje, że do najbardziej zanieczyszczonych miast w Unii Europejskiej należy sześć polskich miast. 

Dane, które przedstawia New York Times, pochodzą z 2011 roku i dotyczą ilości dni, w których stężenie pyłów przekroczyło unijne normy. W Gliwicach i Zabrzu, normy były przekraczane przez 125 dni. W Sosnowcu było to 124 dni, a w Katowicach 123. Spośród polskich miast, najbardziej zanieczyszczone powietrze jest w Krakowie. Tutaj unijne normy były przekraczane przed ponad 150 dni.



Większość mieszkańców miast w Unii Europejskiej ma kontakt ze szkodliwym dla zdrowia pyłem zawieszonym i ozonem troposferycznym - wynika z raportu na temat jakości powietrza, opublikowanego przez Europejską Agencję Środowiska. Gliwice osiągnęły w nim szokująco zły wynik, co spowodowane jest wedle ekologów zniszczeniem linii tramwajowych i paleniem w piecach węglowych plastikami oraz rozmaitymi śmieciami. Gliwice nie realizują także polityki wymiany starych pieców na opalane węglem pierwszej kategorii, który daje  90 % mniej pyłu. 

Pernik, Płowdiw, Kraków, Plewen, Dobricz, Nowy Sącz i Gliwice - to mieszkańcy tych polskich i bułgarskich miast oddychają najgorszym powietrzem, pełnym smogu, pyłu i rozmaitych zanieczyszczeń. Bezpośrednio za naszym miastem znalazły się Zabrze, Sosnowiec i Katowice. Ten szokująco zły wynik Gliwice osiągnęły w ogłoszonym we wtorek rankingu 386 miast UE wg badań Europejskiej Agencji Środowiska. 


- Zanieczyszczenia powietrza są szkodliwe dla zdrowia człowieka i ekosystemów. Znaczna część ludności nie mieszka w środowisku uznanym za przyjazne dla zdrowia zgodnie z obowiązującymi normami. Aby wejść na ścieżkę zrównoważonego rozwoju, Europa będzie musiała podjąć ambitne działania wykraczające poza ramy obowiązującego prawodawstwa - powiedział dyrektor wykonawczy EEA Hans Bruyninckx przy okazji publikacji raportu. 

Najbardziej zanieczyszczone miasta w Unii Europejskiej: 

1. Pernik, Bulgaria 
2. Plovdiv, Bulgaria 
3. Krakow, Poland 
4. Pleven, Bulgaria 
5. Dobrich, Bulgaria 
6. Nowy Sacz, Poland 
7. Gliwice, Poland 
8. Zabrze, Poland 
9. Sosnowiec, Poland 
10. Katowice, Poland 

Gliwice zanotowały zawstydzający wynik aż 125 dni w roku przekraczających normy UE dotyczące stężenia pyłów w powietrzu. Tymczasem unijne dyrektywy dopuszczają tylko 35 dni w roku. Zwycięzca rankingu - 80-tysięczny Pernik w Bułgarii - zanotował wynik aż 180 dni w roku przekraczających te normy. To miasto zatrute wyziewami z licznych fabryk (m.in. maszyn, gumy, szkła), wielu kopalni węgla brunatnego, hut żelaza i stali oraz ogromnej elektrowni cieplnej opalanej węglem brunatnym. Na przeciwległym biegunie znalazł się Madryt (7 dni), Paryż (14 dni), Birmingham (18 dni) oraz Amsterdam (20 dni).

Co ma wpływ na tak fatalny stan powietrza w Krakowie, Gliwicach, Nowym Sączu,  Zabrzu, Sosnowcu, Katowicach? Czy wszyscy są świadomi, że są one pełne smogu, pyłu i rozmaitych zanieczyszczeń? Jakoś zatrucie powietrza zbiega się z zawłaszczeniem miast takich jak Kraków Gliwice czy Nowy Sącz przez klerykalne mafie z sekty Opus Dei, które nie dbają o dobro mieszkańców ani o czyste powietrze, a jedynie dbają o wyprowadzanie wielkiej ilości pieniędzy z budżetów miast, gmin oraz powiatów do przepastnych kieszeni kleru. Kościoły podświetlane, elektryczne dzwony ryczą aż bębenki w uszach pękają, a krzyże do każdej klasy w szkołach i do każdej sali w urzędach kosztują. Na ulotki ekologiczne zniechęcające do palenia plastikowymi butelkami i foliowymi woreczkami w piecach jakoś miasta nie mają pieniędzy. 

Według EEA najgorzej w rankingu wypadają niestety miasta Bułgarii i Polski. W pierwszej dziesiątce znalazły się miasta wyłącznie z tych dwóch krajów. Oprócz Krakowa Polskę reprezentują jeszcze Gliwice, Zabrze, Sosnowiec i Katowice (odpowiednio miejsca 7., 8., 9. i 10.), ale zaskakująca jest również obecność w zestawieniu borykającego się z problemem korków i spalin Nowego Sącza (miejsce 5).

Do zanieczyszczeń w Nowym Sączu przyczyniają się szczególne lokalne warunki rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń, niekorzystne warunki klimatyczne, a w okresie grzewczym oddziaływanie emisji związanej z indywidualnym ogrzewaniem budynków. - Dane nie zmieniły się w znaczny sposób od czasu publikowanych badań. Badania za rok 2012 odnotowały niewielki spadek zanieczyszczenia – mówi Andrzej Szczygieł, Naczelnik Wydziału Monitoringu Środowiska w Wojewódzkim Inspektoracie Ochrony Środowiska w Katowicach. – Zmiany na lepsze zależą od tempa wprowadzania w życie programów ochrony środowiska. Założenia przewidują poprawę do 2020 roku – dodaje.  

Zimą 2012/2013 eksperci ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) zbadali 65 polskich miast pod kątem smogu. Najgorzej jest w Krakowie, Rybniku, Katowicach, Zabrzu i Nowym Sączu. Astma i alergie to jeszcze nic. Smog może przyczyniać się do paraliżu układu krwionośnego i do powstawania chorób nowotworowych. Przez dziesięciolecia truły nas dymy z kominów kopalni i hut. Teraz spaliny samochodowe i pyły z domowych pieców centralnego ogrzewania, bo palimy w nich plastikami, oponami, śmieciami, mułem węglowym. Niezdrowe powietrze w naszych miastach zatrwożyło nawet ekspertów z działającej przy ONZ Światowej Organizacji Zdrowia. Zbadali oni 65 polskich miast. 

Zaledwie 6 z nich mieści się w normach. Najbardziej zanieczyszczone powietrze jest w Krakowie, Rybniku, Katowicach, Zabrzu i Nowym Sączu. Norma dla pyłu zawieszonego to 50 mikrogramów na metr sześcienny. W Rybniku 8 grudnia 2012 roku to stężenie osiągnęło wynik 737. 

Wiosną 2013 w Rybniku naukowcy i samorządowcy zastanawiali się, co można zrobić, żeby powietrze było czystsze. Proponowali na przykład, by zakazać sprzedaży mułu albo czasowo wstrzymywać ruch samochodowy w centrach najbardziej zagrożonych smogiem miast. Oczywiście najlepiej byłoby zamienić piece węglowe na gazowe. Ale kogo na to stać? No właśnie, chodzi o pieniądze. 

Jedyna dobra informacja to taka, że w tym roku na poprawę jakości powietrza w Polsce jest 400 mln zł unijnego wsparcia. Część trafi do nas. Miasta już zaczęły się o nie bić. - Przekazujemy 400 mln zł do dyspozycji wojewódzkich funduszy. One też będą brały udział we współfinansowaniu tego programu. Myślę więc, że też wyłożą kilkaset milionów - mówi Małgorzata Skucha, prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. 

Może nie chodzi tylko o pieniądze, ale o zmianę mentalności ludzi w Polsce, którzy lubią samozatruwanie z uporem osła, tak samo jak trwają przy swoich księżach pedofilach jako przy największej świętości? Jak mówią strażnicy miejscy, spalanie śmieci w domowych piecach to "rozrywka" także bogatych ludzi, nie tylko biedoty, która dogrzewa się tak z zimna. Po prostu nie mają pojęcia, jak bardzo ten proceder wpływa na jakość powietrza i nasze zdrowie. 

To wcale nie tylko kominy elektrowni, elektrociepłowni, hut i innych zakładów przemysłowych powodują, że nad naszymi miastami wisi smog. Pył zawieszony i inne szkodliwe dla naszego zdrowia zanieczyszczenia biorą się z naszych domowych kominów. To dlatego, że palimy w piecach byle czym. - Spalamy nie tylko śmieci, ale przede wszystkim paliwa bardzo słabej jakości, w tym muły i miały węglowe - podkreśla Anna Wrześniak, śląska inspektor ochrony środowiska. Dodaje, że to nie jest tylko problem naszego regionu. Smog to bolączka większości polskich miast. 

- Smog zdarza się zwłaszcza przy niskich temperaturach i bezwietrznej pogodzie, kiedy powietrze dosłownie stoi w miejscu. W ostatnich dniach mamy nieco lepszą sytuację, bo padał deszcz i mocno wiało. Najgorzej było w listopadzie, kiedy dym po prostu płożył się nam tuż nad głowami - tłumaczy Anna Wrześniak. Czasami, jak w Żywcu, wpływ na stan powietrza ma także położenie geologiczne. To miasto leży w niecce (podobnie jak Kraków). W bezwietrzne dni zanieczyszczenia z domowych kominów i spaliny samochodów wiszą tuż nad ziemią. 

W wielu polskich miastach wzrasta ilość przekroczeń i tak zbyt niskich norma dla emisji toksycznych pyłów, a takim szkodnikiem jest chociażby Częstochowa, gdzie przy ul. Baczyńskiego od 2011 roku ilość przekroczeń wzrosła. W 2011 roku było ich 87, o 17 więcej niż rok wcześniej. Gorzej było także w Dąbrowie Górniczej, Gliwicach, Sosnowcu, Zabrzu i Żywcu.

Warto zmieniać ogrzewanie na piece z węglem I kategorii, na ogrzewanie gazowe, warto zakładać panele słoneczne. Trzeba porządnie ocieplić wiele budynków aby zmniejszać straty ciepła, trzeba eliminować najbardziej trujące powietrze samochody zwyczajnie wyłączając je z ruchu na stałe. Potrzebne są dopłaty gmin i miast do kolektorów słonecznych, pomp ciepła, ogrzewania olejowego, gazowego, elektrycznego, przyłączenia do sieci c.o., ekologicznych kotłów na paliwo stałe. Potrzeba także znaczną część miast wyłączyć z ruchu pojazdów ciężarowych, a tiry puszczać obwodnicami lub jeszcze lepiej transport tirami wysłać na platformy kolejowe tak jak w cywilizowanych zielonych krajach. 

Czas zacząć przestać finansowania z publicznych pieniędzy kościoła katolickiego i jego wątpliwych moralnie podmiotów! Czas zacząć finansować zmiany na lepsze w systemie ogrzewania, zielonej energii słonecznej, a nawet palenie węglem najwyższej jakości w wydajnych piecach zamiast mułem i syfem węglowym. Można także pomyśleć o stosowaniu nowoczesnych ogniw jądrowych, bezpiecznych i wydajnych, dających prąd elektryczny dla kilkutysięcznych osiedli. 

Poważne ograniczenie zatrucia powietrza w największych europejskich miastach zapobiegłoby śmierci 19 tysięczny osób rocznie. Każdemu z żyjących mieszkańców dodałoby także dwa lata życia. W 10 najbardziej zatrutych miast już co trzeci przypadek astmy zanotowany u dzieci jest wywołany skażonym powietrzem. Polska sama zabija swoich obywateli nie dbając o ich zdrowie, nie zajmując się ochroną środowiska ani ekologią. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz