niedziela, 26 października 2014

Karman - los i przeznaczenie

Prawo karmana - odpłata, przeznaczenie, los, fatum, odpłata 


Karman lub karma, sanskr. कर्म, pali. kamma, chiń. 業 yè, kor. 업 ǒp; jap. gō; wiet. nghiệp – w tradycjach wedyjskich, w braminizmie, buddyzmie, dżainizmie, w hinduizmie i innych szkołach duchowości dharmicznej jest to przyczyna - rozumiana w sensie prawa przyczyny i skutku, prawa odpłaty, nagrody i kary. W dosłownym tłumaczeniu karma/n jest to "praca" lub "działanie". Filozoficzne wyjaśnienie karmy różni się trochę pomiędzy tradycjami, jednak główna idea głosi, że czyny (włącznie z emocjami i myślami) tworzą przyszłe doświadczenia (zdarzenia) i przez to każdy jest odpowiedzialny za własne życie, cierpienie i szczęście jakie sprowadza na siebie i innych. Warto wyjaśnić, że pojęcie karman lub karma to to samo słowo sanskryckie, tylko mianownik w sanskrycie ma dwie różne formy, a dorabianie im dziwnych teorii oraz pochodzenie z rzekomo palijskiego jest absurdem zupełnie nie na miejscu (i wynika z totalnej nieznajomości sanskrytu). Termin palijski pojawił się w czasach Gautama Buddy i jest jedynie zniekształceniem sanskryckiego oryginału. W języku polskim możemy używać zamiennie karman lub karma, tak czy owak to samo znaczy, jedynie polska odmiana gramatyczna słowa będzie inna. 

Karma, karman, prawo karmy
W tradycjach duchowości i mistyki wedyjskiej, w tym w hinduizmie (od czasów Adi Śankara) według niektórych koncepcji karma może być ściśle związana z postacią Boga (Bóstwa), podczas gdy według innych jest bardziej niezależna działając jak prawo czy zasada wszechświata. Wyznawcy wedanty uważają, że Iśwara, czyli Bóg (Władca, Król, Doskonały) pełni pewną rolę w dostarczaniu karmy. Teistyczne szkoły hinduizmu takie, jak wedanta nie zgadzają się z poglądami buddystów i dźinistów na temat karmana. Inne szkoły hinduistyczne twierdzą, że karma jest jedynie prawem przyczyny i skutku, chociaż jest też zależna od woli najwyższego Boga oraz często Bóstw i Awatarów. Przykładami najwyższych bóstw są tu Śiwa w śiwaizmie i Wisznu w wisznuizmie. Dobre podsumowanie takich teistycznych poglądów jest wyrażone przez następujący wiersz: "Bóg nie sprawia, że ktoś cierpi bez powodu ani nie czyni nikogo szczęśliwym bez przyczyny. Bóg jest bardzo sprawiedliwy i daje ci to, na co zasługujesz." Bóg ogólnie rozumiany jest pod pojęciem Brahman i do tej idei odnosi się wszelkie działanie prawa karmy, prawa przyczyny i skutku. 

Karman znaczy: czyn (włącznie z myśleniem) i nasze wewnętrzne ustosunkowanie się do niego. Swojej karmy doświadczać możemy w życiu na wielu płaszczyznach. Nazywamy przypadkiem wydarzenie którego przyczyn nie pojmujemy, ale nie ma przypadków. Na jedno wydarzenie może się złożyć wiele przyczyn, pochodzących od naszych czynów dokonanych w tym lub wcześniejszych żywotach, lecz nic nie wymknie się temu prawu. Poznanie swoich poprzednich wcieleń poszerza naszą świadomość tej zasady. W kwestiach Universum dobrze jest brać pod uwagę wypowiedzi osób oświeconych, przez których stale przemawia Wyższa Jaźń. Jeśli przyczyną dzisiejszego stanu są zdarzenia językiem religijnym określane jako grzechy, to oczywiście cały z tego wyrosły karman jest jak najbardziej skutkiem owego grzechu. Pisanie przez niektórych ludzi w internecie, że karma/n nie ma nic wspólnego z grzechem czy grzechami jest absurdem wynikającym z kompletnego niezrozumienia tematyki czyli z braku pojęcia o prawie karmana. Wszystkie religie obiecują nagrodę za czynienie dobra, ale także wszystkie odraczają „wypłatę nagrody” na później, czarując rajskim ogrodem, życiem wiecznym czy „lepszym” życiem w przyszłym wcieleniu, jednakże cały bieg aktualnego życia trzeba rozpatrywać w świetle prawa karmicznego, a nie tylko to, co być może nastąpi w przyszłym, bardziej odległym życiu, także piekielnym lub niebiańskim. 


Słowo karman pochodzi od rdzenia "kri", a właściwie kr przez "r" samogłoskowe często zapisywane jako "ri", tego samego co pojęcie kriya, a oznacza działanie, aktywność. "Ma" w karma to "księżyc", "yama" jako bóstwo śmierci, "czas" oraz "trucizna". Razem mamy wytwarzanie tego co księżycowe czyli przynależne do świata śmierci Yamadeva, to, co wymaga czasu aby to spłacić, wyrównać, co nas w czasie czyli kołowrocie czasu wcieleń trzyma, a także to, co nas zatruwa przyćmiewając świadomość. Od rdzenia "kri" pochodzi także pojęcie "krija" (kriya) bardzo zbliżone do karmana. Najstarsze i najlepsze nauki o karmanie zawierają doktryny szkół siwaizmu i śaktyzmu oraz stare szkoły wedyjskie oparte na sukcesji Śri Guruh. 

Pisma hinduistyczne dzielą karmę na trzy rodzaje: 

- Sanćita (nagromadzoną),
- Prarabdha (przynoszącą owoc) i
- Kriyamana (krijamana, obecną).

Każda krijamana karma staje się sanćita karmą, gdy dane działanie zostaje dokonane. Z nagromadzenia sanćita karma jedynie garść służy jednemu życiu a te działania, które przynoszą owoc i przez to wygasają są nazywane prarabdha karma. Tak długo, jak wciąż trwa nagromadzenie sanćita karma część ich będzie się zamieniać w prarabdha karma, które będą konsumowane, jednak część będzie pozostawać prowadząc do kolejnych narodzin i śmierci. Istota (sanskryt: dźiwa), a właściwie odradzająca się dusza (sanskryt: atman) nie może osiągnąć wyzwolenia (sanskryt: moksza) tak długo, jak nagromadzona już sanćita karma nie zostanie całkowicie wyczerpana.

Wykluczeni poza system ortodoksyjnego hinduizmu, na przykład w następstwie zaniechania obowiązków religijnych i społecznych wynikających z warny i dźati, postrzegani są jako istoty nie podlegające prawu karmy, czyli nie posiadający potencjału dla reinkarnowania w kolejnym ciele po śmierci. Ludzie wyznający hinduizm również często mówią, że karma jest zrobieniem złego uczynku, który trzeba odpracować albo zrobić coś dobrego w zamian. Czyli czasami karma jest traktowana jako kara. 

Karma działa w ten sposób: wyobraź sobie, że napisałeś firmowe pismo i dajesz je do korekty szefowi. Jeśli jest on dobrym szefem, zwróci Ci uwagę na błędy, które będziesz musiał poprawić. Prawo karmy nie działa inaczej, ale za nagminnie popełniane błędy Szef może ostrzej karcić. Popełniasz błędy i otrzymujesz w tym życiu, albo w jednym z przyszłych żywotów, takie wskazania na owe błędy, że będziesz mógł się z nich czegoś nauczyć. Karma nie jest żadnym "strasznym urządzeniem" jak niektórzy sądzą, chociaż za pewne błędy wygląda jak straszliwa kara. Jest ona cudem precyzji, którego cały sens i cel polega na tym, abyś zmienił swoje poglądy. Masz się nauczyć, że trzeba czynić dobro, gdyż Wszechświat jest przetkany dobrem jak wzorzysty dywan i z całego serca przyjaźnie do Ciebie usposobiony. 

Wczesna koncepcja karmana pojawia się już w najstarszych Upaniszadach – w Brihadaranjace (Bṛhadāraṇyaka) oraz Chandogji (Chāndogya). W tej pierwszej znajdujemy opis umierającego człowieka oraz wskazanie elementów mentalnych (psychicznych), które przechodzą do następnego życia. Jak czytamy, człowieka nigdy nie opuszcza wiedza, wcześniejsze doświadczenia oraz uczynki (karman). One zawsze wiernie towarzyszą duszy (jīva, niekiedy ātman) w jej podróżach poprzez kolejne odrodzenia w kołowrocie wcieleń (saṁsāra). 

Działanie jak czyn fizyczny jest tylko zewnętrzną formą, materializacją intencji i postawy wewnętrznej, jaką człowiek w sobie wytwarza i poprzez kolejne myśli, uczucia, postawy wobec otaczającego go świata, utrwala. Każdy czyn, każdy karman ma swoje źródło w ludzkim sercu (Hrit, Anahata), w intencji, z jaką działamy. Bazuje na myślach, uczuciach oraz swej subtelnej materializacji – mowie (Vać). Tym wszystkim jest karman. I oczyszczanie naszych czynów nie tylko powinno skupiać się na podejmowaniu jak najbardziej prawych i dobrych czynności, ale także na pielęgnowaniu w sobie uczuć czystych i pozytywnych względem każdej czującej istoty, jak powie buddyzm. W przeciwnym bowiem razie wewnętrzne światło (nasza dusza) zostaje niemalże materialnie oblepione ciemną masą karmana – tak naucza dżinizm.  

W Bhagawadgicie (Bhagavadgītā) działanie właściwe ma zawsze jeden cel, acz nie jest nim dobre prosperowanie w przemijalnym świecie, zdobywanie zasług, nie są nim nawet najwyżej cenione cnoty społeczne i międzyludzkie. To wszystko bowiem nadal sytuuje człowieka w obrębie świata sansary, nie daje mu ostatecznej i niewyczerpanej radości, wyzwolenia. Właściwie spełniony karman ma za zadanie wydostać człowieka poza obręb świata dwójni, bezustannego następowania po sobie dobra i zła, piękna i brzydoty, radości i smutku, ciepła i zimna, poza obręb wpływów walki między dwiema siłami: dobra (anielską sura) i zła (demoniczna asura). Mędrcem, Ryszim, jest ten, kto istnieje poza dobrem i złem – kto nie przywiązuje się do żadnej z tych sił sansarycznych. Istnienie, świadomość ponad i poza dobrem oraz złem nie oznacza prawa do popełniania złych uczynków. Właściwym i dobrze wykonanym jest ten czyn, który podejmowany jest bez pragnienia swego owocu – bez chęci osiągnięcia swego rezultatu, czyn  podejmowany jedynie ze względu na powinność wykonania pracy (w sanskrycie także termin karman). 

Powiedzenie obrazujące prawo karmana: 

yathākārī yathācārī tathā bhavati || 
– jak [człowiek] czyni, jak się zachowuje, takim się staje! 

Bhagawad Gita naucza: 

Joginem, tym, kto porzucił czyn,
nie jest ten, kto nie podtrzymuje ognia
i nie podejmuje swego obowiązku,
lecz ten, kto spełnia czyn należny,
ale nie lgnie ku owocom czynu (VI.1). (2)

Oddaj się w służbę czynu,
ale nigdy – jego owoców.
Niech nie kieruje tobą owoc czynu!
Nie pogrążaj się jednak w bezczynności (II.47). (4) 

Dróg wyzwalania od świadomości sansarycznej uwikłanej w karman jest klika, wzajemnie dopełniających się i nie mogących istnieć bez siebie. Każda jednak dookreślona jest mianem jogi (yoga). I tak mamy: drogę czynu, czyli karma-jogę (1), drogę duchowego oddania, wielbienia i miłości, podzielania Boskiej natury, czyli bhakti-jogę (2), drogę właściwej najświętszej wiedzy, czyli dżniana-jogę (jñāna-yoga) (3), drogę medytacji, ujarzmienia zjawisk świadomościowych, czyli dhjana-jogę (dhyāna-yoga) (4). Karma-joga to wejście na ścieżkę oczyszczania swego wnętrza, lecz mimo bycia jedynie etapem wstępnym, jest niezbędna – bez niej kolejne metody jogiczne nie mogą mieć miejsca. 

Jogasutra Ryszi Patańdżali dzieli karman na cztery rodzaje zależnie od jego jakości ciemnej (mrocznej) lub jasnej (lekkiej). Karman dzieli się na jasny (śukla), ciemny (krishna, kryszna) oraz jasno-ciemny (śukla-krishna). Istnieje także karman jogina czy oświeconego mędrca i jest to karman "ani ciemny ani jasny" - (na śukla na krishna). Na jasny i ciemny karman potocznie mówimy dobra albo zła karma. Pozostałe rodzaje karmana są delikatnie mówiąc rzadko omawiane w głębszym sensie. Osoby i istoty złe, mroczne, niegodziwe - mają z grubsza rzecz ujmując karman ciemny (krishna). Osoby i istoty dobre, światłe i życzliwe - mają karman jasny (śukla). Jednakże wielką przestrzeń pomiędzy tymi biegunowymi skrajnościami zajmuje karmiczna mieszanka znana jako karman jasno-ciemny czyli śukla-krishna karman. 

Tradycje wisznuickie i oparte na Bhagawad Gitam karman jasny nazywają sattwicznym, karman jasno-ciemny nazywają radżasowym, a karman ciemny tamasowym. Karman sattwiczny, inaczej rozjaśniony, rozświetlony, harmonijny, dobry to skutek czynności transcendentalnych i duchowych, skutek przestrzegania dobrych zasad pobożnego i religijnego życia, dobrego serca, karman działania bez przywiązania do owoców czynów, karman działania w wyciszeniu czyli bez produkowania awersji (dwesza) i przywiązań (raga). Karman radżasowy to skutek czynności wykonywanych dla zaspokojenia swego ego (ahankara, Ja) i dla własnej przyjemności, rozkoszy czy pożądliwej namiętności. Osoby silnie emocjonalne, pełne namiętności w relacjach z innymi ludźmi, tak czy owak mają karman radżasowy czyli jasno-ciemny, inaczej karman egotyczny czy egocentryczny (aham-kara-karman). 

Karman tamasowy (mroczny, ciemny, kryszna-karman) to skutki czynności wynikłych z ignorancji i zaślepienia przez osoby tkwiące w złudzeniach i błędnych poglądach, szczególnie na tematy moralne w rozwoju duchowym. Ciemna karma to nie tylko skutki mordowania, kradzenia, oszukiwania czy wampiryzowania, ale także wyznawany przez lata satanizm, jakże modny w wielu kręgach czy uleganie channelingom i ich demonicznym źródłom, niewłaściwe preferencje i orientacje seksualne, a także zboczenia czy fałszywa ideologia-religia, taka jak generalnie katolicyzm czy ateizm. Ciemną karmę robią sobie także często wróżki, doradcy personalni, astrolodzy, psychotronicy, antyseksiarze czy coache (koache), kiedy ludzi wprowadzają w błąd co do rozwoju duchowego, zasad moralnych, religii, magii, duchowości, mistyki, ezoteryki, dharmy czy ogólnie życia wewnętrznego. Bardzo ciemną karmę mają także żołnierze oraz władcy i politycy biorący udział w wojnach najeźdźczych, podbojach militarnych, zniewalaniu innych narodów, w tym politycy niszczący własny kraj gospodarczo, a ludziom narzucający drakońskie prawa. Ciemny karman mają także policjanci, prokuratorzy, sędziowie, którzy przyczynili się do niesprawiedliwego skazania chociażby jednej niewinnej osoby. Stąd dawny Kodeks Hammurabiego nawet instruował, że lepiej puścić wolno stu złoczyńców jeśli ich wina nie jest całkowicie oczywista, niźli skazać jednego niewinnego... 

Karma w buddyzmie 


Karma jest podstawowym i bardzo ważnym pojęciem we wszystkich szkołach buddyzmu i oznacza tu jedynie "zamierzone działanie". Nie oznacza więc rezultatu (określanego jako owoc), efektu czy przeznaczenia. Prawo przyczyny i skutku zwane jest w języku pali kamma-vipaka (działanie-owoc). W buddyzmie jest to prawo uniwersalne i bezosobowe. Czynnikiem, który decyduje o moralnej wartości każdego działania jest towarzysząca mu wola lub zamiar. Wola mająca szkodliwe korzenie: 

(1) Kama (kaama) - pragnienie (lub chciwość), 
(2) Krodha - gniew,  
(3) Avidya - niewiedzę , 
i przynosi szkodliwe owoce. Niewiedza oznacza tu wrodzoną nieznajomość prawdy: na przykład Czterech Szlachetnych Prawd, Szlachetnej Ośmiorakiej Ścieżki lub Trzech Cech Istnienia. Wola stowarzyszona z korzystnymi korzeniami czyli z: 
(1) brakiem pragnień, czyli wyrzeczeniem, 
(2) brakiem gniewu, czyli miłującą dobrocią (maitri),  
(3) mądrością przynosi korzystne owoce. 

W buddyjskiej karmie nie ma fatalizmu. Buddyjskie prawo karmy opisuje, że działania, których rezultaty "zaowocowałyby" cierpieniem w następnym odrodzeniu, mogą być wyparte przez nowe działania jeszcze przed śmiercią, których rezultaty "zaowocują" szczęściem w następnym odrodzeniu. Prawo owej karmy wykazuje również, że te rezultaty doświadczane są tylko przez istotę, która nagromadziła ich przyczyny i nikt nie może zbawić tego "z zewnątrz" lub tym bardziej potępić. W buddyzmie jest nauczane, że jeżeli usunie się niewiedzę realizując brak stan pustki podlegającego jakiejkolwiek karmie to nastąpi wyzwolenie od wszelkich uwarunkowanych stanów szczęśliwości i cierpień, inaczej zwane wyzwoleniem od dukkha, od niepewności wszelkich uwarunkowanych zjawisk. Prawdziwe i ostateczne zrozumienie buddyjskiej karmy jest możliwe jedynie dzięki głębokiemu wglądowi w Bezosobowość (anattā) i Przyczynowość (paticca-samuppāda) wszelkich zjawisk istnienia. 

Tradycje słowiańskie 


Dola – w mitologii słowiańskiej personifikacja losu i przeznaczenia, duch opiekuńczy (bóstwo, anioł) sprawujący pieczę nad domem, dobytkiem i potomstwem, zapewniający szczęście i powodzenie. Była darem Bogów, siłą daną przez nich człowiekowi do pokonywania trudności życiowych. Zawiązanie doli następowało w chwili narodzin i towarzyszyła ona człowiekowi aż do śmierci, w znacznym stopniu determinując jego życie i osobowość. Każdy miał swoją indywidualną dolę, chociaż można było dziedziczyć ją po ojcu (przy czym jednak rodzeni bracia mieli różne dole). 

Dola była niewidoczna, czasem mogła się jednak objawić pod postacią kobiety lub mężczyzny, a także psa, kota lub myszy (zwierzę wtedy staje naprzeciwko nas i głęboko oraz znacząco patrzy nam w oczy). Życzliwość Doli zapewniała powodzenie w życiu. Mogła nawet czuwać nad człowiekiem niedbałym i rozrzutnym, a z drugiej strony rujnować człowieka ostrożnego i zapobiegliwego. Przypuszczalnie obok Doli występował także jej negatywny wariant (pojęcie niedoli). Przychylność Doli (odwrócenie jej kierunku w przypadku niedoli) można było zapewnić sobie ofiarną wieczerzą.  

Przeznaczenie, los, karman 


Przeznaczenie – los, dola, fatum, fortuna; predestynacja; to co powiedziane, przepowiedziane, zarządzone przez bogów czy archaniołów; nieuchronna przyszłość. Z definicji jest tylko jedno przeznaczenie (przyszłość) i nie może być ono zmienione. Według koncepcji przeznaczenia losy człowieka są z góry określone (zobacz: predeterminizm, kismet). Takie postawienie sprawy działa jednak deprymująco. Dlatego próbowano poznać przyszłość (zobacz: wróżby, astrologia, horoskop, jasnowidzenie, prorokowanie, Yijing), a następnie na nią wpływać: poprzez uczynki podporządkowane regułom uznawanym za sposób polepszenia losu lub za pomocą magii. Idea przeznaczenia nie sprzeciwia się w ogólności decydowaniu o własnej przyszłości, gdyż nie wyklucza przyczynowości (obecne decyzje mogą więc być przyczyną przyszłych zdarzeń, udanych osiągnięć). Przeznaczeniem lub losem nazywa się też napotkane przypadki i zrządzenia, które nie zależą od woli ani starań. Bóstwa związane z przeznaczeniem: Rod, Fatum, Fortuna, Tyche, Parki, Mojry, Ananke, Saturn (Kronos). Niektóre odłamy islamu także przyjmują istnienie reinkarnacji, jednak siły fundamentalistycznie bardzo zwalczają takie mniejszości wśród muzułmanów. 

Wiara w reinkarnację nie sprowadza się do Azji, lecz obejmuje naprawdę sporo kultur i w Ameryce. Chyba równie rozpowszechnione są wierzenia, że uczynki, czy to co nas spotkało w jednym życiu, ma jakiś wpływ na życie przyszłe, czy też na przebieg procesu reinkarnacyjnego. Andyjczycy z Peru wierzą w reinkarnację. Człowiek wedle dawnych Peruwiańczyków zanim narodzi się na nowo, przez pewien czas może trwać jako ludzka  esencja - i wtedy można póki co kontaktować się z nim jako esencją we śnie oraz stanach nadświadomych. Nieodłącznie z reinkarnacją powiązany zdaje się być wpływ tego jak żyje dana istota (w tym człowiek) na jego przyszłe losy w przyszłych wcieleniach. Wiara w reinkarnację i wpływ uczynków za życia na wygląd przyszłego życia tak samo pojawia się u plemion amazońskich, choć wierzenia bardzo się różnią od plemienia do plemienia. W prawie karmana istotnym jest, że nie tylko sami sobie robimy karmę, ale także innym stworzeniom, w tym ludziom robimy karman. 

Prawem karmy możemy określić prawo przyczyn i skutków. Jest to zasada rządząca wszechświatem, a przynajmniej losem żywych stworzeń we Wszechświecie (Brahmanda), która stanowi inteligentny system, regulujący ład i porządek, do którego musimy się przystosować. Zasada karmy uznaje, że za wszelkie przewinienia w poprzednich wcieleniach będziemy musieli odpokutować, a dobre uczynki zostaną nam wynagrodzone. System ten nie tylko może wpłynąć na nasze kolejne życie, ale pozwala również przenieść na nie pewne nawyki z poprzednich wcieleń. Prawo jej działania dobrze określa znane przysłowie „każdy jest kowalem swojego losu”, dlatego chcąc, czy nie chcąc – będziemy musieli wziąć odpowiedzialność za swoje czyny oraz chronić się przed wpływami tych, którzy chcą uprzykrzać nam los. Przed prawem karmy nie da się uciec, dlatego, kiedy człowiek myśli, że samobójstwo pomoże mu uciec od odpowiedzialności jest błędem. Jeżeli ktoś nie będzie mógł odpokutować czegoś w obecnym życiu – w przyszłym wcieleniu może nie tylko dojść do ponownej okazji zmierzenia się z tym samym problemem, ale również dojdą do tego kolejne, czasem trudne wyzwania.  

Zwykle mamy do czynienia z karmą indywidualną i myślimy o indywidualnej własnej karmie, dotyczącej każdego z nas osobiście. Istnieje jednak również karma grupowa – np. rodzinna, przyjacielska, narodowa, a nawet całej planety. Karma grupowa tworzy się przez działanie całej grupy ludzi – rodziny, przyjaciół, partii politycznej, narodu itp. W karmie grupowej jest wszystko to dobre czy złe co zrobili nam inni, jaki zgotowali nam los. Istnieje zatem prawdopodobieństwo, że osoby tworzące taką karmę, będą musiały spotkać się za życia, aby wspólnie rozwiązać pewne problemy i pozostałości z przeszłości. Dodatkowo, sędzia, który skazał niewinnego człowieka na więzienie, w kolejnym wcieleniu będzie musiał odsiedzieć każdy taki wyrok albo zginąć skazany, jeśli skazał kogoś na śmierć. Jeśli sędzia dużo niewinnych osób skazał na więzienie, to spłacać będzie swój zły karman przez tyle wcieleń, aż całe to nagromadzenie się wyczerpie. Musi też odcierpieć wszystkie cierpienia i krzywdy jakie spowodował. 

Karman wytwarzamy sami, owszem, ale wiele osób myśli, że to jest cała karma, co jest błędem myślenia. Inni ludzie czy inne stworzenia także robią karman na nas. To znaczy, że to, co wyrządzają ci inni może nie mieć przyczyny w twojej uprzedniej karmie, może być zupełnie nowym wytworem kogoś z otoczenia. Nie tylko ludzie wytwarzają karman, ale także zwierzęta, przyroda, demony i duchy mogą wytwarzać karman. Jeśli zły duch upatrzy sobie ciebie, nie musi to mieć żadnej uprzedniej przyczyny sprawczej. Może cię zaatakować i szkodzić, podobnie jak jakiś przestępca. Podobnie może też powstać dobra karma. Myślenie, że tylko ja jestem sprawcą karmana jest błędem niektórych skrajnie nieodpowiedzialnych szkół buddyjskich i hinduskich, których nauczyciele nie pojęli należycie praw karmicznych. Tymczasem, karman powstaje w relacjach pomiędzy ludźmi i bywa skutkiem tego jak wzajem na siebie reagujemy, co o sobie myślimy. Możemy zaczepki innych ignorować, a możemy na takie brutalnie odpowiedzieć i wtedy relacyjna karma będzie zupełnie inna. Jeśli ktoś zmusi nas do udziału w gwałcie, to prowodyr, inicjator poniesie najsroższą odpowiedzialność, ale nasza karma nie jest nasza, tylko spowodowana przez prowodyra, któremu musieliśmy ulec czy nie mieliśmy siły się przeciwstawić. 

Według prawa karmy i reinkarnacji, jednym z głównych celów naszego ludzkiego życia jest wzięcie odpowiedzialności za czyny (włącznie z emocjami i myśleniem) z poprzednich wcieleń i obecnego życia. Czasem musimy odrabiać swoje poważne czyny przeszłości nawet w bardzo wielu wcieleniach. Tutaj rządzi pewien system, przed którym nie ma ucieczki, dlatego najlepszą drogą jest pokuta (ekspiacja), którą nieświadomie odrabiamy w trakcie życia. Karma potrafi przenieść z przeszłych żyć wiele nałogów, nawyków, skłonności, a nawet przysięgi i wyrzeczenia, z którymi musimy się zmagać. Praktycznie obecne wcielenie człowieka jest skutkiem wszystkich poprzednich żyć, łącząc wszystkie zdobyte doświadczenia, także dawne wpływy i manipulacje innych, którym się poddaliśmy lub które były na nas wymuszone (wmówione). Czasem silne blokady, które nałożyliśmy sobie w poprzednich życiach, mogą nam blokować osiągnięcie niektórych celów. Przykładowo, jeżeli ktoś z nas ślubował w przeszłości celibat idąc do klasztoru, może mieć trudności ze znalezieniem swojej drugiej połówki w tym wcieleniu. W niektórych przypadkach musimy się pozbyć się tych blokad, aby móc zacząć nowe życie, nie zważając na fakty z przeszłości. Prawo karmy działa zawsze – obojętne, czy wierzymy w jej istnieje, czy też nie. Każdy reprezentuje sobą działania tej karmy – jest ona skrupulatną odpłatą za przebieg całego życia. 

Generalnie, najskuteczniejszą drogą do zrzucenia blokad jest podjęcie walki w obecnym życiu z wszystkimi problemami, jakie pojawią się nam na drodze. Praktycznie każdemu pojawi się w życiu szansa, która pozwoli mu pozbyć się karmana całkowicie lub częściowo. Czasem karma może być rozłożona na wiele żyć – niczym w ratach. Czasem może to być zmaganie się z ubóstwem, długiem finansowym, samotnym wychowywaniem dzieci, przewlekłą chorobą czy nawet przezwyciężenie swoich wewnętrznych słabości jak np. nieśmiałość, nałóg czy strach. W skrajnych przypadkach, pokutą może być nawet czasowe odizolowanie się od społeczeństwa dla intensywnej praktyki, poczynając od jogicznych odosobnień trwających 10 dni lub trzy tygodnie. Dużą rolę odgrywa również niesienie szacunku do ludzi, chociaż nie we wszystkich przypadkach jest to właściwe. Nawet, kiedy mamy wrażenie, że życie sypie się jak domek z kart, to wbrew pozorom pojawia się okazja do znacznego zrzucenia karmy, o ile zachowamy w tym czasie spokój, pogodę ducha i podejmiemy odpowiednie kroki (w tym praktyki medytacji jogicznych), mierząc się z tymi trudnościami. Niektóre blokady możemy zrzucić tylko poprzez czyn – stawiając im czoło, jednak istnieją również takie, które są samowolnie narzuconymi przez nas ograniczeniami, które czasem nie pozwalają nam rozwinąć skrzydła w nowym życiu – mowa tutaj o dawnych przysięgach, celibatach, wyrzeczeniach, zboczeniach, nałogach czy nawykach. Mimo, że mogło od nich minąć bardzo wiele wcieleń, to ciągle mogą dać o sobie w obecnym życiu, nawet jak kiedyś były tylko silnymi fantazjami, rojeniami czy obsesjami. 

Ostre i radykalne działania czasem nie rodzą skutków karmicznych, jakich spodziewają się domorośli "znawcy" swoich wydumanych interpretacji karmana, gdyż nie biorą pod uwagę czwartego rodzaju karmana, karmy ani jasnej ani ciemnej. Przykładowo, zdarzają się ludzie, którzy mają w swej adhikara karmie (karman przeznaczenia, celu życia) obowiązki takie jak ganienie osób czyniących zło czy rozsiewających błędne poglądy. Jeśli taka karma adhikary jest dobrze rozpoznana, to taka mowa prorocka, na gruncie chrześcijańskim zwana "mową Izajasza", ostra, stanowcza, represyjnie piętnująca grzechy, błędy czy złe poglądy - nie daje złych skutków karmicznych osobom z charyzmatem upominania "niewiernych", a wręcz przeciwnie, daje bardzo dobry zwrot czy raczej zasługę wypełnienia przeznaczonego obowiązku. Za to osoby upomniane, które nie słuchają i nie stosują się do wskazówek z upomnień "prorockiej mowy" mogą szybko doświadczyć rozmaitych przykrych skutków ignorowania tego "głosu z nieba", skutków przeciwstawiania się czy krytykowania i podważania "upomnień" osoby z takim charyzmatem czy duchowym darem. Co ciekawe, osoby mające taki dar nie są zawsze akurat wybitnie wielkimi mistrzami czy jasnowidzami. Mogą być zwyczajnymi pobożnymi ludźmi o jasnej, sattwicznej karmie lub najczęściej o jogicznej karmie "ani jasnej ani ciemnej", a ich charyzmat działa spontanicznie w szczególnych warunkach, gdy w ciszy ducha rozpoznają jakiś rodzaj okropnego zła czy szkodliwej ideologii pochodzącej od demonów i ich ludzkich przedstawicieli, jakiej w tandetnej zwykle amerykańskiej pseudo duchowości new age i rozmaitych satanizmach czy lucyferyzmach i autorskich kursach rozwoju jest wiele. 

Bezpieczną, a zarazem prostszą metodą są specjalne ćwiczenia oddechowe połączone z procesem typu pratyahara – a polegają one na wykonywaniu powolnych oddechów (20 lub 50 razy, 2-5 razy dziennie), podczas których wyobrażamy sobie, że z każdym wdechem pobieramy przez usta świetlistą, uzdrawiającą siłę, a następnie wydychamy powietrze i zużytą energię myśląc przy tym, że wyrzucamy także wszystkie blokady karmiczne, obsesje, traumy, urazy, wizualizując sobie ulatniający się z ust dym, który wychodzi przez nasze usta. Musimy jednak pamiętać, że wdech, jak i wydech wykonujemy bardzo wolno, jak również ciągle skupiając się na wyobrażeniu, że wyrzucamy z siebie wszelkie blokady, które siedzą głęboko w nas. Oczywiście, wszystko najlepiej siedząc w odpowiedniej asanie jogicznej jak wadźrasana czy padmasana. 

Kościół katolicki i inne odnogi chrześcijaństwa zwykle potępiają prawo karmy, jak również przekonania czy wiarę w reinkarnacje. Wielu badaczy jest zgodnych, że reinkarnacja została złośliwie i prostacko wykreślona z Biblii w VI wieku przez cesarza Justyniana, uznając teorię posiadania wielu żyć za herezję. Istnieje jednak bardzo duża zbieżność faktu istnienia „nieba i piekła” z prawem karmy, gdzie „niebem” może się okazać przyszłe życie pełne dostatku i szczęścia, a „piekłem” odrabiana pokuta, będąca skutkiem przewinień z poprzedniego życia. Część wiedzy o prawie karmicznym pozostała jednak w chrześcijaństwie, także w Biblii, jak chociażby wiedza o prawie odpłaty, karze i nagrodzie, a także o czyśćcu i karach w piekle, dręczeniu przez demony i szatany, chociaż jest to niestety wiedza bardzo częściowa i uproszczona w porównaniu z głębokimi i dokładnymi naukami Wschodu o karmie i reinkarnacji. Także Adwent, ponowne przyjście Jezusa Chrystusa jest niczym więcej tylko wiedzą o kolejnej inkarnacji jego duszy w ludzkim ciele. 

Pojęcie karmy, podobnie jak pojęcie reinkarnacji, pojawia się spontanicznie w naszym kręgu kulturowym, acz istniało za czasów Słowiaństwa i zaczyna wywierać coraz silniejszy wpływ na myślenie oraz postrzeganie Rzeczywistości. Modyfikuje, na przykład, zapędy terapeutów do wnioskowania o problemach pacjenta na podstawie historii tylko jego obecnego życia, gdyż okazuje się, że część naszych zachowań jest zupełnie niezrozumiała i zaskakująca. W wielu dobrych terapiach mówi się zatem o złogach karmicznych - pewnej puli modeli zachowań przyniesionych ze sobą na świat nie wiadomo skąd, czasem po przodkach, a czasem z poprzednich wcieleń lub od wpływu niewidzialnych złośliwych demonów. Zgodnie z intuicją nowoczesnych szkół psychologii, karma/n to zespół nie rozwiązanych problemów wewnątrzpsychicznych. Pojęcie karmy, karmana, w dużym stopniu łagodzi prostackie pojęcie grzechu i łagodzi nadmierne poczucie winy, gdyż zwraca uwagę na niezamierzony, nieświadomy, niejako przymusowy charakter naszych działań - i wobec tego zachęca do poznania własnego umysłu (jaźni) i zwiększenia udziału świadomości i intuicji w naszym życiu oraz do praktykowania jogi jako metody radzenia sobie z karmanem. 

Karmanem i prawem karmana szczegółowo zajmuje się praktyczna metoda jogi znana jako karmajoga, w tradycji dharmicznej Indii, pierwszy stopień czy pierwszy krąg nauczania u Ryszich - oświeconych mistrzów mądrości. Praktyką karmajogi w tradycjach dharmicznych jest kultywowanie zasad Jama i Nijama czyli zasad etyczno-moralnych pomyślanych dla zredukowania złego karmana oraz dla rozwijania duchowego życia.

Kilka historii, które miały miejsce w terapii


Pewna kobieta miała dwóch synów. W jej życiu nastał prawdziwy dramat, kiedy okazało się, że jej starszy syn popełnił samobójstwo. Nie mogła się z tym pogodzić przez wiele tygodni, mając ciągłe wyrzuty sumienia, że śmierć jej syna jest skutkiem zaniedbania rodzicielskiego. Pewnego razu, kiedy płakała w pokoju, podszedł do niej jej młodszy kilkuletni syn pytając ją, dlaczego płacze. Odpowiedziała mu, że jej syn, a jego brat odszedł z tego świata i już tutaj nie wróci. Dziecko po krótkiej chwili odpowiedziało jej – „Czy nie pamiętasz, jak kiedyś opuściłaś nas z tego świata, a my płakaliśmy za tobą? Teraz już wiesz, jak to jest przeżywać czyjąś śmierć”, po czym wróciło do swojej zabawy, jakby nigdy nic. W dodatku stwierdziła również, że posiada wstręt do noszenia szali, czy nawet łańcuszków na szyi, co jest przyczynkiem do określenia sposobu jej samobójstwa. 

Inna kobieta nie mogła sobie poradzić z ciągłym obżarstwem i dość znaczną nadwagą. Nie pomagała jej żadna dieta, a nawet uprawianie sportu, czy wizyty u lekarzy. Ciągle próbowała powstrzymać się od jedzenia nadmiernych posiłków, ale w dalszym ciągu pojawiał się w niej niepohamowany głód. W końcu udała się do hipnoterapeuty, który podczas zabiegu próbował dotrzeć do podświadomości pacjentki. Przy pomocy hipnozy, udało mu się ją cofnąć do pamięci poprzedniego wcielenia. Okazało się, że kobieta wiele lat temu żyła w pewnej wiosce, gdzie dopuściła się sporego przestępstwa. Została z niej wygnana w góry, gdzie umarła śmiercią głodową. 

Nauki o karmie ze skarbnicy nauk himalajskich mistrzów jogi (*) 


Zadziwiający są ludzie, którzy uznają się za specjalistów od rozwiązywania skutków karmicznych albo za znawców poprzednich wcieleń innych, którzy jednak nie akceptują ani Jogi ani duchowej tradycji Wschodu z której wszelka wiedza o reinkarnacji i prawie karmana pochodzi. Sporo takich dziwnych i cudacznych ludzików można spotkać w rozmaitych nurtach znanych jako New Age, acz ich wyjątkowy wysyp nastąpił już na początku XXI wieku. Zamiast uczyć się pilnie Jogi jako duchowej wiedzy i filozofii, osobnicy tacy głoszą różne pomylone historie jakoby Joga była nieprzydatna do rozeznawania karmicznych przyczyn dzisiejszych skutków albo uważają, że zła karma dzisiaj nie może być skutkiem złych uczynków własnych przodków, kiedy tak akurat dokładnie jest. Nawiedzenie w znacznym stopniu wynaturzoną ideologią New Age widocznie zaczyna przybierać postać choroby umysłowej, gdzie każdy pomylony głosi sobie własne wymysły jako duchowe teorie zamiast podjąć autentyczną ścieżkę duchowego Uczniostwa, zadbać o przyswojenie wiedzy duchowej z dobrych źródeł na wysokim poziomie, podjąć poważną praktykę Jogi czy Tantry. Jeśli ktoś myśli, że po przeczytaniu kilku tandetnych książek z cudzymi przemyśleniami o reinkarnacji i karmie napisanych przez zachodnich badaczy nie mających praktyki duchowej ani oświecenia daje wgląd w prawo karmiczne i relacje osoby z jej przodkami może się okazać, że zawędruje na manowce ułudy i błędnej wiedzy, której skutkiem będzie jedynie pomylenie umysłowe w tej dziedzinie. Zaskakującym jest jak trudno osobom uważającym się za posiadających wiedzę na temat reinkarnacji i karmana przyswoić do wiadomości nader oczywisty fakt, że ludzie popełniają czyny, których skutki obejmują także ich krewnych, dzieci, a nawet wnuki czy prawnuki. Niektóre zdarzenia, jak tragiczna przedwczesna śmierć czy brutalny gwałt mogą dawać skutki nawet przez 7-10 wcieleń, nie tylko nam samym, ale i naszemu potomstwu czy naszym krewnym i przyjaciołom. 

Weźmy konkretny przykład, gdzie dziadek i pradziadek wielopokoleniowej rodziny z jakiejś przyczyny postanowił okrutnie zabić całą swoją rodzinę i w tym celu podpalił własny dom, razem z dziećmi, wnukami i prawnukami, które wszystkie zginęły w okrutnych płomieniach. Jednym ze skutków będzie chociażby lęk przed ogniem i śmiercią w płomieniach, który może pojawiać się nie tylko w bezpośrednio kolejnym wcieleniu tego potomstwa i krewnych, ale i w kilku następnych życiach. Jeśli te spalone dzieci, wnuki i prawnuki, w kolejnym życiu swój lęk przed śmiercią w ogniu nie rozwikłają, a wzmogą czy dodatkowo znowu powielą ginąc w pożarze, wtedy w kolejnych wcieleniach, fobia będzie się wzmagać tak, że sam widok czy wspomnienie ognia może przerażać, a złe zdarzenia z ogniem będą się nasilać. Nie jest trudno pojąć takie szkolne historie i chyba trzeba być osobą bez rozumu i wyobraźni, a nie liderem czy liderką ezoteryki i jasnowidzenia, żeby opowiadać, że karman kończy się z kolejnym życiem i każdy ma czystą kartę gdy się rodzi, bo wtedy człowiek nie dziedziczyłby karmana ani relacji karmicznych ani własnych ani po przodkach. Osoby, które płonąc żywcem wiedziały kto je spalił będą miały uraz i złe wspomnienia oraz złe skojarzenia z osobą, która je spaliła. To bardzo naturalne zjawiska, które nie wymagają nawet nadprzyrodzonych zdolności aby je zrozumieć. Trzeba tylko rzetelnie uczęszczać na zajęcia Jogi do dobrych, autentycznych nauczycieli, a nie słuchać złych duchów w lucyferycznych czannelingach, jak ma to wielu wyznawców New Age w zwyczaju. W tej historii każda spalona osoba ma karman śmierci w płomieniach i lęk przed spaleniem się żywcem odziedziczony dokładnie jako karman po własnym przodku, tu po ojcu, dziadku i pradziadku który spalił swoją rodzinę. Nie jest to karman własny wytworzony przez samego siebie, tylko karman odziedziczony po przodku, karman z rodzaju zdarzeń, o których nie chce słyszeć wielu żerujących na duchowości ezoterycznych hochsztaplerów rodem z coraz bardziej chorego ideowo New Age, hochsztaplerów udających jasnowidzów, terapeutów karmicznych i specjalistów duchowych, którzy nimi nie są. Rzecz jasna znacznie częściej w ten sposób dziedziczymy skłonności do chorób czy nawyków, w tym do alkoholizmu i innych nałogów po naszych rodzicach, dziadkach czy pradziadkach niźli fobie jakie mogą być wynikiem spalenia nas przez przodka, który pod jakimś złym impulsem zabił rodzinę.

Kiedy rodzice okaleczają własne dzieci, aby więcej pieniędzy zebrały wykonując zawód żebraka i te dzieci wdrożą się w taki pasożytniczy styl życia, wtedy w następnych wcieleniach rodzą się już okaleczone musząc żebrać, a także kaleczą swoje dzieci, żeby żebrały. Takie uwarunkowanie zwie się karmanem przodków i jest to rzeczywiście zły karman odziedziczony po przodkach. Jeśli czegoś dokonujemy z własnego li tylko wyboru, skutkiem tego będzie własny karman w przyszłych wcieleniach. Jednak, jeśli zostajemy do czegoś przymuszeni lub przystosowani, wtedy skutki tego będą naszą karmą odziedziczoną po przodkach. Pasożytniczy tryb życia w charakterze żebraka lub oszusta albo złodzieja często rozpoczyna się poprzez wyuczenie przez rodziców lub opiekunów jacy wychowywali nas od dziecka w poprzednich wcieleniach. A w kolejnych wcieleniach całkiem uczciwi kolejni rodzice mogą się dziwić, że wychowali dziecko, które ma karman złodzieja i zaczyna kraść oraz pasożytować jako oszust w społeczeństwie. Taka karma może nie tylko trwać przez wiele wcieleń ale i nasilać się oraz tworzyć przykładowo złodziejsko-pasożytniczą karmę całego rodu, a nawet spokrewnionego ze sobą przez wieki plemienia czy rodowego klanu. Ludzi z takim złym karmanem dziedziczonym po przodkach jest tak wiele na tym świecie i w innych światach podobnych do naszego, że ktoś, kto twierdzi, że ma wgląd w prawa karmana, a tego nie widzi ani nie rozumie zapewne sam ma karmę, ale złego oszusta czy oszustki żerujących na naiwnych ludziach spragnionych mistyki i ezoteryki oraz wiedzy duchowej!

Kiedy adepci wiedzy duchowej rozpoczynają naukę o prawie karmicznym i reinkarnacjach, jedną z podstawowych rzeczy jakiej trzeba się nauczyć jest rozeznawanie czy reakcja, skutek karmiczny pochodzi z powodu własnych uczynków (w tym myśli i słów) osoby w jej dawnych życiach, czy też owa karma jest skutkiem czynów ( w tym myśli i słów) przodków danej osoby. Inne bowiem będzie podejście terapeutyczne w wypadku, gdy przyczyny karmiczne są z tego życia osoby, inne, gdy przyczyny karmiczne tkwią w poprzednich wcieleniach człowieka, acz jeszcze inne, gdy karma jest skutkiem złych czynów popełnionych przez naszych przodków w dawnych ich życiach! Rozeznanie czy karman pochodzi z czynów własnych czy z powodu działań cudzych, w tym własnych przodków, jest bardzo istotną podstawą dla podjęcia właściwych działań praktycznych, które karmę ową rozpuszczą, oczyszczą i zneutralizują. To prawda, że część naszej karmy to produkty naszych własnych czynów, myśli i słów z tego jak i z poprzednich wcieleń, jednakże spora część karmana to skutek silnego wpływu otoczenia, w tym rodziców i krewnych oraz przyjaciół z dawnych wcieleń. Bywa, że osoby są na tyle bierne i bezwolne, że wszystko prawie co robią wynika z rad i wpływów ich rodziny czy znajomych, a nie z powodu ich własnej woli postępowania. Tacy ludzie mają bardzo niewiele karmana wytworzonego samodzielnie z powodu własnego wyboru, ale za to mają dużo karmana powstałego pod wpływem innych osób i zwykle są to osoby, którym najtrudniej pojąć prawo karmana i odpowiedzialność za czyny, których de facto nie są twórcami. Same warunki społeczne, które przykładowo wymuszały przez wieki udział i zbrodnie w bezsensownych i nikomu niepotrzebnych wojnach pomiędzy plemionami i narodami, to już karman jaki wytworzyli głupi władcy i ich moralnie zdeprawowane dwory czy pałace prezydenckie lub kanclerskie. Taki karman, który wynika z tego, że braliśmy udział w morderczych i pełnych okrucieństwa wojnach pomiędzy narodami w dawnych życiach, chociaż sami nie wypowiadaliśmy nikomu wojny ani nawet może nie mieliśmy nawet ochoty do brania udziału w rzeziach bitewnych jest karmanem społecznym, zwykle nazywanym karmą narodu. Jest to część karmana, która w sumie nie jest praktycznie naszym własnym wytworem, ale jednak nas dotyka personalnie, a nawet może być bardzo przykra. Jeśli w dawnym życiu braliśmy udział w najeździe na Rosjan czy Niemców, a w tym życiu spotkamy kogoś, kogo w takim dawnym wcieleniu zamordowaliśmy, wtedy może się zdarzyć, że taka osoba, jeśli działa bardziej podświadomie, zaatakuje nas bez powodu i zabije wiedziona karmicznym impulsem pomsty i zadośćuczynienia. Karman taki wynika jednak nie z własnych uczynków ale z przymusu udziału w wojnie na którą mogliśmy nie mieć ochoty, ale byliśmy zmuszeni z powodu panujących warunków społecznych w kraju, charakteru władcy czy ustroju. 

Problemy z rozeznaniem i kwalifikowaniem karmana znane są dobrze autentycznym uczniom duchowym Jogi czy Tantry, tych tradycji ezoterycznych z których cała wiedza o reinkarnacji i prawie karmana pochodzi, jednak dziwi u wyznawców New Age jakieś opętanie czy ściemnienie umysłowe, które pcha tych ludzi na manowce czannelingowych przekazów od jakiś wątpliwej jakości astralnych złych duchów oraz demonów zamiast do poważnych szkół ducha z dobrą wiedzą i sprawdzoną tradycją ezoteryczną. Każda z dawnych szkół wiedzy tajemnej uczy wyraziście o złych duchach i demonach zasiedlających plan astralny, jednak widać młode i niedoświadczone dusze, które ulegają pokusom jedzenia zakazanych owoców w ramach New Age nie wiele sobie robią z licznych przestróg przed kontaktami z kimkolwiek, kto próbuje coś przekazywać z zaświatów, nawet jak robi to w szczytnym rzekomo celu. Za tymi kanałowaniami kryje się kanał sił zła, kanał demonizmu, którego cechą jest sianie umysłowego pomylenia i otumanienia pod pozorem światłej i wzniosłej działalności duchowej. O astralnych, niewidzialnych oszustach i mamiących głosach z zaświatów przestrzegano już tysiące lat temu, nie tylko w Indii czy Chinach, ale także w tradycjach Orfickich czy w szkole ezoterycznej Pitagorejczyków. Jak widać z licznych zupełnie fałszywych nauk na temat ludzkiego losu, karmana i reinkarnacji wśród osób podających się za znawców tematu w środowisku New Age, owe złe duchy wykonały silnie mamiącą pracę, gdyż w ezoteryzmie normą jest, że to nie ludzie mają słuchać duchów z zaświatów, ale duchy z zaświatów i demony mają być podległe ludziom i spełniać ich polecenia. Złym demonom i astralnym duchom jakoś udało się zaciemnić i odwrócić te role, a to duchy z zaświatów miały usługiwać ludziom duchowo rozwiniętym, w tym uczyć się od nich. Ezogłupota widać nie zna umiaru, a osoby nie mające pojęcia w temacie duchowości, zaczęły robić wszystko odwrotnie niż być powinno. 

 (*) Rozdziała cytowany z Nauk Mistrzów Mądrości Dalekiego Wschodu - Mahâtma Himâlaya 

Linki: 


Dużo więcej o karmie, prawie przyczyny i skutku, prawie odpłaty, dowiesz się z artykułu: 


Om Namah Śivaya! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz