środa, 7 lutego 2018

Wielka Macierz - Bogini Matka

Wielka Macierz - Wielka Bogini Matka - Pramacierz - Magna Mater 


Szczególne miejsce w niemal każdej mitologii i religii misteryjnej zajmuje postać, określana jako Wielka Macierz, Magna Mater, Wielka Bogini, Bogini Matka, Wielka Bogini, w sanskrycie Mahadevi (Mahaadewi). Wszystkie te miana odnoszą się do prabogini, której domeną jest macierzyństwo, płodność, miłość, akt stworzenia, Ziemia, Moc, Magia. Wszechpotężna, władająca światem, obdarzona nieograniczoną wręcz płodnością, opromieniająca wszystkie stworzenia boska rodzicielka. Wiele było takich bogiń w historii ludzkości jednak zapoznawczo wymieniamy zwykle zaledwie kilka najbardziej znanych Imion Świętej Matki, Wielkiej Macierzy. Bogini to żeńska personifikacja Absolutu lub różnych jego aspektów, boska istota nadprzyrodzona w formie żeńskiej postaci antropomorficznej. W zależności od danej kultury, boginie były pojmowane jako byty niezależne, wszechogarniające, określane przez religioznawców jako Bogini Matka, Wielka Bogini, Matka Bogów, Matka Boska, Macierz lub też jako jedno z wielu bóstw o określonych funkcjach i atrybutach w systemach politeistycznych. 

Bogini Matka Ziemia

Kult Bogini Matki (sanskr. Devi Maa lub Śri Devi) istniał już w neolicie, lecz jest również obecnie silny zwłaszcza w hinduizmie, gdzie jest ona czczona pod wieloma postaciami i imionami. Występuje tam ona zarówno w postaci Wielkiej Matki (Kali, Durga, Ćandi, Dewi), w formach bóstw występujących w starożytnych mitach (np. Lakszmi lub Parwati), jak i w postaci pierwotnych wiejskich bóstw ochronnych (np. Manasa). Obecna również w niektórych odłamach chrześcijaństwa (np. Kolyrydianie, czczący Marię z Nazaretu jako boginię, chociaż Maria jest tylko co najwyżej deifikowaną ludzką istotą lub nosicielka semickiej Aszery). W wierzeniach starosemickich (ugaryckich, kananejskich) główną boginią była Aszirat (Aszera, Ellat, Allat, Isztar), żona boga El, później utożsamionego z Jahwe, JHWH. Funkcję dawnej aramejskiej bogini Aszery przeszły z czasem na kabalistyczne i gnostyckie pojęcie Szechiny (Szekina, arab. Sakina). 


Najbardziej znaną w europejskiej kulturze odgreckiej jest prawdopodobnie grecka Bogini Gaja (gr. Gaia; łac. Tellus, Terra), Matka Ziemia, która wyłoniła się z pierwotnego Chaosu i dała początek całemu panteonowi bogów i bogiń, bóstw nieba. Mimo że wraz z powstawaniem kolejnych pokoleń bóstw nieba, bogów i bogiń, została zepchnięta na dalszy plan przez młodsze i bardziej przedsiębiorcze boginie, nigdy nie utraciła istotnego wpływu na losy wszechświata czy może raczej planety Ziemi i jej łańcucha globów oraz subtelniejszych sfer. Gaja to jedna z najstarszych bogiń greckiego panteonu, uosabiała płodność i macierzyństwo, małżonka Uranosa - boga nieba i kosmosu. Sama z siebie zrodziła Góry (Ourosi), z miłości jej i Eteru rodzi się Morze (Pontos). W każdym okresie mitologii jest ona obecna w przeróżnych postaciach, szczególnie u pradziejów, gdy u boku swego stworzonego aktem kreacji syna, a jednocześnie później poślubionego męża, Uranosa, panuje nad światem i rodzi kolejnych bogów. 


Kolejne miejsce zajmuje Kybele czy Kubala, frygijska bogini płodności, wiosny i urodzaju, strzegąca miast obronnych i zmarłych. Czczona była przez tysiąclecia w całej Azji Mniejszej, by wreszcie stać się opiekunką Rzymu, gdzie jej kult przetrwał do V wieku ery chrześcijańskiej równolegle z kultem bóstwa Mitra. W III wieku p.e.ch., najważniejsze sanktuarium Kybele znajdowało się we Frygii, w Pessinunte (Pessinus, Pesynunt), nad rzeką Sangarius (obecnie Sakarya), u stóp góry Didymus, która była jej świętą górą (dlatego nosiła przydomek Meter Didymene). W sanktuarium znajdował się czarny kamień (taki jak w Mekkce, gdzie czczono trzy boginie, w tym Al-Lat), nie będący tradycyjnym posągiem wyobrażającym bóstwo, lecz raczej jego archaicznym symbolem. Według podania czarny kamień spadł z nieba – najprawdopodobniej był to oprawiony w srebro meteoryt w kształcie figury kobiecej. W Rzymie kult znany jest z ekstatycznych tańców przypominających wirowanie derwiszów oraz wieszczenia i przepowiadania. 

Al-Lat, Allat, Alilat, Ellat, Allāt - bogini słońca i matka bóstw niebiańskich w mitach arabskich, personifikacja lata, będąca też jednocześnie królową otchłani wedle Babilończyków. Jej symbolem był biały kamień ozdobiony klejnotami. Jedna z trzech głównych bogiń czczonych przez dawnych Arabów w Mekkce (oprócz Manat i al-'Uzza) oraz w sanktuarium at-Ta'if w pobliżu Mekki. Przez mistyków Bliskiego Wschodu od tysiącleci uważana za małżonkę czy żeński odpowiednik Wielkiego Boga, Allah - aktualnie czczonego monoteistycznie przez muzułmanów. Allat bardzo jest podobne do Ellat, bogini będącej małżonką dawnego semickiego bóstwa Aramejczyków, biblijnego Boga El. Razem, trzy arabskie boginie: al-Lat, Manat i al-'Uzza są trójcą magicznych i mistycznych bogiń dawnej arabskiej magii będąc natchnieniem dla troistej bogini Grecji i Rzymu (Trivia). 

Astarte, Asztarte, Aszera - fenicko-kananejska bogini związana z ludzkimi namiętnościami i uczuciami: miłością, płodnością i wojną. Aszera albo Asztarte to imię najważniejszej bogini czczonej w starożytnej Syrii, Fenicji i Kanaanie. Fenicjanie nazywali ją Asztarte, Asyryjczycy czcili ją jako Isztar, a Fenicjanie mieli świątynie Asztarty (1 Ks. Samuela 31,10). Ponieważ Izraelici nie podbili całkowicie ziemi Kanaan, kult Aszery przetrwał i przedostał się do religijności Izraela, zaraz jak tylko zmarł Jozue (Ks. Sędziów 2,13). Przedstawiano ją jako nagą kobietę z kwiatami lotosu w dłoniach, czasem zasiadającą na grzbiecie lwa lub konia. Utożsamiana z Isztar, zwaną także Inanną, mezopotamską boginią miłości cielesnej i wojny (pole bitwy zwano „placem zabaw bogini Isztar”). Cześć Asztarte oddawano paląc ogień i kadzidła, składając w ofierze produkty spożywcze, a także zwierzęta. Astarte czczono także w Egipcie, gdzie jej kult wprowadzili Hyksosi. Inwokację do bogini Asztarte zawierają odnalezione w 1964 roku Blaszki z Pyrgi napisane w językach fenickim i etruskim. Kult Astarte – nazywanej też Królową Niebios (oraz Baala, Pana) – bardzo rozpowszechnił się także wśród Izraelitów, o czym niejednokrotnie wspomina Biblia, a część tradycji judejskiej i kabalistycznej uważa Asztarte za małżonkę bóstwa JHWH (Jahwe, także zwanego Baalem, Panem). Kult Asztarte przypuszczalnie istniał w Kanaanie przynajmniej już w czasach Abrahama, gdyż jedno z tamtejszych miast nazywało się Aszterot-Karnaim (Rdz 14:5) i było centrum kultu Wielkiej Bogini. 

Szekina, Szekinah, Szechina, Shekhina - kabalistyczna i gnostycka Bogini Matka. Gnostycyzm jest mistycznym kultem zakorzenionym w religiach Abrahama i judejskiej kabale. Rozkwita na Bliskim Wschodzie i w Egipcie 2000 lat temu wśród Żydów i pierwszych chrześcijan. Gnostycy podobnie jak kabaliści wierzą w żeńską boską istotę – Szekinę, Panią Mądrości, która zajmuje miejsce u boku JHWH (Jahwe, Jehowy), Wszechmocnego Ojca Niebiańskiego. Jako grecka Sofia służy za pośrednika między człowiekiem a Bogiem. Ukazuje się tylko wybrańcom, którzy przestrzegają boskich przykazań, pełnią wolę niebios na Ziemi. Według przekazów żydowskich Szekina jest także uzdrowicielką i pocieszycielką. Powiedziano, że Szekina odwróciła się od człowieka, który ulegał coraz większemu zepsuciu. Wciąż istnieje jako anioł łaski, gotowy pomóc człowiekowi odzyskać względy Boga, JHWH. Szechina lub Szekina w Talmudzie, to żeńska manifestacja Boga w człowieku, boskie zamieszkiwanie, Obecność Boża; także "oblubienica Pana", porównywana z indyjską boginią Śakti (hin. शक्टि, en. Shakti) czyli Mocą. Wyrażenie "Szechina jest obecna" znaczy: "Bóg zamieszkuje". Określenia tego (Szechina) często używa się po prostu jako synonimu Boga, lecz niektórzy filozofowie żydowscy postrzegali ją jako odrębny, powołany do życia byt, istotę świetlistą, z którą człowiek może nawiązać kontakt. Arabska mistyka i duchowość muzułmańska, szczególnie sufizm, przejmuje ideał Szechiny jako mistyczną Sakinę, gdzie Sakina ma wszystkie te same walory duchowe Wielkiej Bogini w pojęciu kabalistów i gnostyków, jednakże nie posiada antropomorficznych wyobrażeń, zgodnie z zasadami powstałego w VI wieku islamu. 

Izis, Izyda, Isis, egip. Iset, Iszet, Aset, Aszet - egipska bogini płodności, opiekunka rodzin, siostra i żona bóstwa Ozyrysa. Gwiazdę Syriusz uważano za jej duszę. Symbolem bogini była róża, a korona z tych kwiatów zwana „świętymi różami abisyńskimi” stanowiła nieodzowny element wyposażenia zmarłych na ich ostatnią podróż. Przypisywanym jej niekiedy zwierzęciem kultowym jest  krowa, podobnie jak u bogini Hathor. W mitach egipskich występuje jako córka bogini Nut i boga Geba, siostra Neftydy, Seta i Ozyrysa, a zarazem małżonka tego ostatniego. Kiedy Set zabił Ozyrysa, Izyda odnalazła jego poćwiartowane ciało i wraz z Neftydą przywróciła męża do życia. Była matką Horusa. Zaopiekowała się małym Anubisem (synem Seta i Neftydy), gdy Neftyda (żona Seta) porzuciła synka ze strachu przed mężem. Wszędzie jest ukazywana jako najlepsza Matka, wcielenie dobroci. Wraz z bratem i synem należała do naczelnej triady bóstw Egiptu. Egipcjanie nierzadko utożsamiali ją z Hathor, którą w późniejszej kosmogonii wyparła i zastąpiła w roli matki Horusa. W świecie klasycznym była identyfikowana z innymi licznymi boginiami, m.in. z Demeter, Ateną, Selene, Persefoną, Tetydą. Za jej duszę i zarazem niebiański symbol uważano gwiazdę Sothis – Syriusz, a astralny kult Syriusza jest w istocie kultem bogini Iszet, której lud pochodzi z planet w układzie Syriusza. Wielu badaczy uważa, że wyobrażenie Izydy z małym Horusem wywarło wpływ na ukształtowanie obrazu Madonny z Dzieciątkiem w ikonografii chrześcijańskiej, tak, że Madonna z dzieciątkiem na wizerunkach jest faktycznie boginią Izydą z synem Horusem. Głównym świętem Izydy w Rzymie były jesienne Isia, odbywające się między 28 października a 4 listopada. Jego treścią był odtwarzany mit o Izydzie i Ozyrysie. Kolegium sakralne składało się z dożywotnich duchownych, ubierających się w olśniewająco białe szaty. Na ich czele stał najwyższy kapłan, propheta, czyli prorok. Obok kultu publicznego pod koniec okresu hellenistycznego powstały misteria na cześć Izydy z których później wyrosły tajne organizacje okultystyczne i loże masońskie. Kult misteryjny Wielkiej Bogini Iszet zarezerwowany był dla wtajemniczonych, miał charakter ezoteryczny i hermetyczny, opierał się na wierze w zmartwychwstanie po śmierci (tak jak zmartwychwstał dzięki Izydzie Ozyrys) i poszukiwaniu eliksiru nieśmiertelności. 

Mokosz, Mokosza, Mokusza, Makosza - słowiańska bogini deszczu i burzy, żona gromowładnego Peruna i uosobienie bogini Matki Ziemi. Jej kult na niektórych terenach przeszedł pod naciskiem barbarzyńskich chrześcijan rzymskich w kult maryjny, choć przetrwał w folklorze wschodniosłowiańskim – Mokosz jest tam duchem domowym, ukazującym się pod postacią kobiety z dużą głową, przędącej nocą wełnę i strzygącej owce. Jej pojawienie się poprzedza warkot kołowrotka. Bogini Mokosz czy Mokosza stanowi jedno z najważniejszych bóstw panteonu słowiańskiego i odgrywała rolę partnerki bóstwa niebiańskiego. Jako ślady kultu Mokoszy, stanowiącej relikt wspólnego dla wszystkich ludów indoeuropejskich kultu Matki-Ziemi, wskazywano szereg przetrwałych w obrzędowości ludowej elementów związanych z głęboką czcią dla „matki ziemi wilgotnej” (mat’ syraja zemlja), jak kładzenie na ziemi nowo narodzonych dzieci, chorych i umierających, chowanie w ziemi zmarłych dzieci w przeciwieństwie do ciałopalnych pochówków dorosłych, symboliczne pojmowanie orki jako aktu seksualnego z ziemią czy w wersji schrystianizowanej wyznawanie grzechów wprost do ziemi (zakopywanie grzechów). Czeski Mokošín podobnie jak polska Mokoszowa był jednym z wielu miejsc kultowych bogini Mokoszy na słowiańszczyźnie. 

Freja, Freya - skandynawska złotowłosa bogini Freja jest umiłowaną boginią każdego Wikinga. Ma ona w swej pieczy ziarno, złoto, klejnoty oraz miłość i szczęście małżeńskie. Jej towarzystwa szuka każdy bóg, gnom i olbrzym, bowiem gdziekolwiek jest Freja, jest też pomyślność. Bogini mieszka w Asgardzie, mieście bogów. Olbrzymy, którzy mieszkają poza murami miasta, raz po raz ją porywają. Kiedy im się to udaje, na ziemię zstępuje zima, a kiedy ratuje ją bóg Thor, najważniejszy z bogów niebios, i zwraca ją Asgardowi, przychodzi wiosna. Freja pisana także jako Freyja, Freya, Frøya, po staronord. Pani, to bogini nordycka należąca do wanów asgardzkich, bliźniacza siostra boga Frejra. Była bóstwem wegetacji, miłości, płodności i boskiej magii. Ponadto patronowała wojnie, połowa poległych wojowników podlegała jej władzy na polach Fólkvangr (reszta należała do Odyna – w Walhalli). Jej mężem był Od (letnie słońce), córkami Hnoss ("skarb") i Gersimi ("klejnot"). Ona, jej brat Frejr, ojciec Njörðr i matka są członkami Vaniru. Według mistycznych legend skandynawskich uważana za najpiękniejszą z bogiń. Jej obecność na Asgardzie gwarantowała innym bóstwom szczęśliwe życie (podobnie jak w przypadku Hestii czy Westy). Jej atrybutem był złoty naszyjnik Brisingamen. Bogini Freja posiadała też drugi naszyjnik, Hildiswin, wykuty przez dwóch braci — Daina i Nabbiego, krasnoludzkich złotników. Często towarzyszyły jej małe białe koty, które powoziły jej rydwanem, oraz dzik Hildisvíni. Wyobrażano ją często jako postać otoczoną okrągłym pierścieniem, który przedstawiał jej naszyjnik i symbolizował płodność. Jest boginią, której poświęcono najwięcej mitów, zazwyczaj jednak stanowi w nich przedmiot pożądania olbrzymów, bogów i ludzi. Jej kult utrzymywał się do XIII wieku, a wiele jej atrybutów przypisano później w Skandynawii żydowskiej postaci Maryi. Od imienia bogini Frei w wielu językach germańskich pochodzi nazwa piątego dnia tygodnia: Friday (w języku angielskim), Freitag (w języku niemieckim) – dzień Frei), co oznacza, że jest skandynawską planetą Wenus. Bogini Freja często przybierała postać sokoła. Ma swój pałac Folkwang w Asgardzie. U stołu wojowników Walhalli zajmuje miejsce równe Odynowi. Posiadała moc zmieniania ludzi w dziki (także w świnie i wieprze). Atrybuty Frei to: złoty naszyjnik Brisingamen, Hildisvin – dzik będący jej wierzchowcem, szata z sokolich piór, powóz zaprzężony w uskrzydlone koty. 

Saule – bogini Słońce. Jedna z głównych postaci bałtyjskich mitów nieba. Suwerenna bogini wyobrażana jako Słoneczna Panna (Saules meita) lub Matka Słońce. O jej rękę zabiegają synowie boga nieba oraz bóg burzy Perkun (Perkuno) i księżyc – Meness (Menu). Jej łzami były czerwone jagody na wzgórzach. Bałtowie uważali słońce za dzban lub czerpak, z którego wylewał się drobny płyn – światło. Jej kult przybrał formę hodowania nieszkodliwego zielonego węża. Złoty płyn, którym obficie obdarzała świat był źródłem życia, ciepłem, tak wyczekiwanym po ciężkiej północnej zimie. Mistyczna legenda o Saule mówi o tym, jak została ona uratowana przez bliźniaków o nieznanych imionach z morza, mieli oni wybudować jej szopę, w której bogini mogła odpocząć. Według Łotyszów gwiazdy były dziećmi Menu i Saule. Jedynie Gwiazda Zaranna, Wenus, miała być dzieckiem związku Saule i Perkuno, boga grzmotu. Z tego powodu bóg księżyca, pełen wstydu i gniewu unikał swej żony i pojawiał się jedynie nocą, natomiast boginię Słońca można było oglądać przez cały dzień. Saule znana jest w nadbałtyckich krainach historycznych: Jaćwieży, Pogezani, Pomezani, Bartii, Natangii, Warmii, Mazurach, Auksztoty (Litwy właściwej), Żmudzi, Dzuki, Litwy Pruskiej, Nadrowowii, Skalowii, Sambii, Galindii, Kurlandii, Semgalii i Łatgalii, zamieszkiwanych przez indoeuropejski lud Bałtów, a także na słowiańskiej Białorusi na wskutek panowania Litewskiego i kontaktami między kulturowymi. 

Westa (łac. Vesta) – w mitologii rzymskiej bogini ogniska domowego i państwowego, rzymski odpowiednik bogini Hestii z mitologii greckiej. Jedno z najważniejszych mistycznych bóstw rzymskich, bogini ziemi, domu i rodziny. Misteryjny kult Westy ma rodowód praindoeuropejski. Jest to jedno z najstarszych bóstw europejskich i italskich zarazem. Tradycja przypisuje wprowadzenie kultu Westy do Rzymu królowi Numie Pompiliuszowi (panował w latach 715 – 673 p.e.ch.). Jednak dokonał on prawdopodobnie tylko wprowadzenia italskiego kultu Westy do Rzymu jako bogini ogniska państwowego i wybudował odpowiednią świątynię. Sam kult ogniska domowego jest przedhistoryczny i przed Numą był uprawiany prywatnie przez poszczególne rodziny (familiae) i szczepy (gentes) italskie. Świątynia bogini Westy, pierwotnie umiejscowiona była (wraz z gajem) na stoku Palatynu, a obecnie znajduje się na Forum Romanum w Rzymie. Płonął w niej wieczny, reprezentujący samą boginię Westę święty ogień, którym opiekowały się kapłanki-dziewice zwane westalkami. Jego zgaśnięcie uznawano za zły zwiastun dla państwa, zwiastun porażki i upadku państwa. Palenisko było czyszczone raz do roku, dnia 1 marca (który to dzień był początkiem roku w kalendarzu rzymskim) po czym odbywała się uroczysta ceremonia odnowienia ognia. Rozpalania dokonywano przez pocieranie dwóch kawałków drewna, pochodzącego z pnia drzewa owocującego. Zamknięcie świątyni nastąpiło w 391 roku e.ch., a wygaszenie świętego ognia w Rzymie nastąpiło w 394 roku e.ch., na polecenie barbarzyńskiego chrześcijańskiego cesarza Teodozjusza Wielkiego, co zainicjowało epokę średniowiecznej ciemnoty na przełomie IV i V wieku e.ch. Świątynia bogini Westy miała nieco inny charakter niż reszta rzymskich świątyń. W szczególności nie była inaugurowana (konsekrowana przez augurów) i w związku z tym − ściślej rzecz biorąc − formalnie nie była świątynią a raczej czymś w rodzaju świętego miejsca dla westalek. W konsekwencji, na przykład, nie mógł się tam zbierać i obradować Senat. Główne święto bogini, Vestalia obchodzono od 7 do 15 czerwca. Mistyczno-magiczne tradycje westalek przeniesione zostały do podziemi i lasów dając początek pod przyszły rozwój okultystycznych i magicznych kultów misteryjnych oraz rozwój nurtów magicznych opartych na magicznym okrągłym kociołku czarownicy. Zakony westalek miały swoje sanktuaria także w Bovillae, Lavinium oraz w Tibur w środkowych Włoszech. 

Hestia - stgr. Ἑστία Hestía ‘ognisko domowe’, łac. Vesta – w mitologii greckiej córka Kronosa i Rei, siostra Zeusa, Demeter i Hery oraz Posejdona i Hadesa. Ślubowała wieczyste dziewictwo, jak bogini Artemida. Opiekunka ogniska domowego, podróżnych, nowożeńców i sierot, bogini paleniska domowego oraz architektury, rodziny, domu i państwa. Bogini Hestia reprezentuje moralną ideę czystości i trwałości rodzinnego życia, narodu i państwa. Każde nowo narodzone dziecko, piątego dnia po urodzeniu, obnosi się dookoła ogniska oddając je bogini Hestii w opiekę. Matka panny młodej rozpala pierwszy raz ogień w nowym domu płomieniem pochodzącym z jej domowej świątyni. Gość przychodząc do domu, w którym nie był mile widziany, musiał złapać się krawędzi ogniska domowego, a odtąd gospodarze nie mogli mu nic zrobić. Kult Hestii ma rodowód praindoeuropejski i jest to jedno z najstarszych znanych bóstw europejskich. Odpowiednikiem Hestii w mitologii rzymskiej jest bogini Westa. Hestia także według wielu źródeł należała do bogów olimpijskich. Jest ona najłagodniejszym z bóstw i nigdy nie bierze udziału w ich sporach. Nigdy nie schodzi także na Ziemię (cały czas pozostaje na Olimpie), a jej ducha trzeba przywoływać poprzez wieczny ogień rytualny (im dłużej się pali tym lepszy ogień). Jest najstarszą z córek i to ją, jako pierwszą, połknął Kronos. Według niektórych źródeł oddała swoje miejsce na Olimpie Dionizosowi, ponieważ chciała opiekować się świętym ogniem na Ziemi. Jej atrybutami są pochodnia i ognisko, jak to u bogiń mistyczno-magicznych. Na początku w Grecji nie miała specjalnie jej dedykowanych świątyni ponieważ każde ognisko domowe jest jej ołtarzem. W dawnej Grecji każda wioska, miasto, osada, miała swoje pierwotne czy główne palenisko, miejsce na święty ogień podtrzymujący życie społeczności, w Prytaneum (starostwach, lokalnych urzędach). W takich miejscach podtrzymuje się także święte lampy, nie tylko wieczny ogień, jaki po dzisiejsze czasy można znaleźć głównie wśród irańskich i indyjskich zaratusztrian i w niektórych tradycjach okultystycznych czy magicznych. W Grecji kapłanki świętego ognia nazywano imieniem bogini, zatem wszędzie była lokalna Hestia podtrzymująca święty płomień, także w świątyniach innych bóstw. Bogini Hestia podtrzymuje święty ogień bogów na Olimpie (w niebiańskim Empireum), a kto chce mieć u siebie w domu ośrodek mistyki, gnozy czy magii - powinien zadbać o palenisko ze świętym ogniem. 

Amaterasu - japońska bogini Słońca i Światłości. Cesarze Japonii głoszą, iż są duchowymi spadkobiercami Amaterasu, bogini słońca w religii shinto (droga bóstw nieba). Amaterasu jest córką pierwotnej pary w stworzeniu – Izanami i Izanagi. Ukrywała się ona w jaskini, po tym, jak jej brat Susan-o, bóg burz, skalał jej świętą siedzibę. Nieobecność Amaterasu sprowadziła na ziemski świat ciemności. Dlatego bogowie chcieli w jakiś sposób skłonić ją do wyjścia z ukrycia. Najpierw umieścili w wejściu do jaskini miedziane lustro. Następnie poprosili boginię radości – No-Uzume, by zabawiała ich pieśnią, tańcem i żartami. No-Uzume występowała, a bogowie oklaskiwali ją i śmiali się. Bogini Amaterasu wychyliła się z jaskini, chcąc odkryć przyczynę wesołości. I wtedy ujrzała swe odbicie w lustrze. Zachwycona własnym blaskiem, wróciła na ziemię, przynosząc światu ciepło i światło. 

Nüwa, Nuwa, także Nügua, kultowe ezoteryczne imię Wahuang (cesarzowa Wa) – starożytna chińska bogini uważana za stwórczynię ludzkości. Nüwa była siostrą i małżonką Fuxi. Podobnie jak mąż była przedstawiana z ciałem węża lub z rybim ogonem (ludzkość od istot gadzich lub wężowych, smokowęży). Podczas walki między bogami i demonami, gdy pękł jeden ze słupów podtrzymujących świat, góra Buzhou, Nüwa roztopiła kamienie i naprawiła go. Odtąd jednak jest on krótszy od pozostałych i świat jest przechylony w kierunku południowo-wschodnim, dlatego wszystkie rzeki w Chinach płyną w tym właśnie kierunku. Wierzono, że stworzyła ludzi, których wypalała w piecu z glinianych figurek. Ludzie wypalani w zbyt wysokiej temperaturze stali się czarnoskórzy, a w zbyt niskiej biali. Najbardziej udanymi byli ostatni ludzie o żółtej skórze, czyli Chińczycy. Uważano, że Nüwa wynalazła organki ustne i flet, a także wprowadziła porządek pięciu nut żywiołów do chińskiej muzyki. 

Hathor, Het-heret, Het-Heru – egip. Pałac i Dom Horusa – egipska bogini nieba, uosobienie Wielkiej Macierzy, a także patronka nekropolii tebańskiej, Oko Ra (Rae, Rama). Pierwotnie stanowiła personifikację pałacu faraona (stąd jej imię; podobnie Izyda była personifikacją tronu). Z czasem stała się bóstwem miłości, radości, uciech, muzyki i tańca, a także opiekunką kobiet. Nosiła przydomki „Oka Horusa”, „Złotej Bogini”, „Bogini Niebios”, „Pani Czerwonej Góry” i „Turkusowej Pani”. Grecy identyfikowali ją z Afrodytą, a Rzymianie z Wenus. Czczona była od najdawniejszych czasów jako niebiańska krowa, jej główna świątynia znajdowała się w Denderze (Ta-Netjer), w Górnym Egipcie, z mieszczącą się w niej wyrocznią, gdzie wróżono ze snów,  skąd jej kult rozprzestrzenił się na cały dawny Egipt. Przedstawiano ją początkowo pod postacią krowy, później jako kobietę z głową krowy i dyskiem słonecznym pomiędzy rogami. W ostatnim okresie jako kobietę z krowimi uszami, rogami i dyskiem słonecznym. Te atrybuty przejęła od niej bogini Izyda. Hathor występowała także jako protektorka żon faraona. Święta jej obchodzono: 7 sierpnia, 17 września i 2 listopada. Jej atrybutami są: lustro, menat (rytualny naszyjnik) i sistrum. W świątyni Nefertari, w Abu Simbel i w Księdze umarłych Hathor jest opisana jako siedem niebiańskich krów, stąd powstał kult siedmiu form Hathor czczonych w Tebach, Heliopolis, Afrodytopolis, na Synaju, w Memfis, Herakleopolis i Keset, stąd pojawiło się siedem mistyczno-magicznych stopni wtajemniczenia misteryjnego czy ezoterycznego. W tej postaci bogini decydowała o przeznaczeniu nowo narodzonych dzieci. W Tebach bogini Hathor była czczona jako bogini zmarłych. Na Półwyspie Synajskim przy kopalniach miedzi i turkusu znajduje się świątynia, w której czczono ją jako patronkę kopalń. Kult bogini Hathor wykroczył poza granice Egiptu, pod imieniem „Pani Byblos” oddawano jej cześć w Byblos, gdzie także miała swoją świątynię. Jej osobowość była przedstawiona w dwóch postaciach: dobrej Hathor i gniewnej Sechmet. Często była utożsamiana z innymi boginiami-matkami, np. Izydą, Nut, czy Tefnut.

Hathor - Bogini Domu Horusa - Święta Krowa - Bogini Matka

Ninhursag (zwana także Ki oraz Ninki), sumeryjska bogini symbolizująca życie i płodność ziemi, akuszerka zarówno bogów, jak i ludzi. Jej imię znaczy tyle co „Pani Gór”. Wierzono, że Ninhursag karmi ziemskich władców swym mlekiem, przekazując im tym samym boską naturę. Bogini miała związek z narodzinami; nadawała formę życiu w łonie matki i była boską akuszerką bogów i ludzi. Była jednocześnie panią kamienistego pustkowia na obrzeżach Półwyspu Arabskiego. Ośrodkiem kultu Ninhursag było Kesz, miasto powiązane z Adabem, lub wręcz stanowiąc wydzielony okręg kultowy w jego obrębie. Była jej poświęcona świątynia E-mah w Adabie. W micie sumeryjskim Enki i Ninki żyli na wyspie Dilmun, w rajskiej krainie. Boska para miała kilkoro dzieci i w istocie tego związku powstała cała ludność kraju. Bogini Ninhursag surowo karze za związki kazirodcze, a nawet za same pragnienia kazirodcze szczególnie za złe żądze ojca do córki czy matki do syna, a tradycyjną karą za kazirodztwo jest śmierć ciała i duszy, podwójna śmierć. 

Tiamat jest kolejną sumeryjską boginią-matką która wywodzi się z pierwotnego chaosu, uosabiająca słone wody mórz i oceanów, żona Apsu, bóstwa wód słodkich. Z jej przepołowionego ciała powstały Niebo i Ziemia. Tiamat była matką młodszej generacji bogów, zabita przez Marduka, który z jej przepołowionego ciała utworzył Ziemię i sklepienie nieba. Z jej głowy i piersi zostały stworzone góry, natomiast z jej oczu wypłynęły Tygrys i Eufrat. Jej walka z Mardukiem została opisana w eposie o stworzeniu świata Enuma elisz. 

Cihuacoatl lub Chihucoatl, często utożsamiana z Tlazolteotl lub Coatlicue, nah. "kobieta wąż" - kobieta-wąż, aztecka bogini płodności i ziemi. Opiekuje się rodzącymi kobietami i zmarłymi niemowlętami. Podarowała ludziom narzędzia – pas tragarski i motykę. Cihuacoatl przedstawiana była zwykle jako młoda kobieta z dzieckiem na ręku, choć czasami wyobrażano ją jako kobietę-wojownika w zbroi i ze strzałami w ręku – narodziny dziecka u Indian środkowoamerykańskich czasami porównywano z walką, dlatego zdarzało się iż kobiecie zmarłej w czasie porodu oddawano cześć jak poległemu w walce wojownikowi. Tytuł Cihuacoatl w państwie Azteków przysługiwał także najwyższemu kapłanowi, który był pod względem hierarchii drugą osobą po królu. Mitologiczny przekaz głosi iż Cihuacoatl pomogła Quetzalcoatlowi w stworzeniu pierwszych ludzi macehuales, po powstaniu Słońca Ruchu (Nahui Ollin), czyli piątej epoki świata. Quetzalcoatl sprowadził z krainy podziemi Mictlanu kości ludzi i gdy Cihuacoatl zmełła je na proch, ofiarował własną krew aby powołać ich do życia. Opisuje to zdarzenie indiański dokument Annales de Cuauhtitlan, spisywany w języku nahuatl w latach 1519-1570 e.ch. 

Siwa (Ziwa, Żywia, Šiwa, Siebe, Razivia, Siva) to wymieniana przez Helmolda z Bozowa bogini Słowian połabskich, jako Siwa może być indoeuropejską boginią znaną w Indii jako Śiwaa (rodzaj żeński od Śiwa, z przegłosem Ś na Ź lub Ż). Opisując najwyższe bóstwa plemion słowiańskich, niemiecki kronikarz Helmold w Kronice Słowian wymienia prócz Prowego i Radegasta boginię imieniem Siwa, określając tę trójkę mianem bóstw "najpierwszych i najstarszych": "Prócz bowiem gajów i bogów domowych, najpierwszą i szczególną cześć odbierali Prowe, bóg ziemi Aldenburgskiej, Ziwa bogini Połabian i Radigast, bóg Obodrytów. Na służbę im poświęceni byli kapłani, przynoszono im różne ofiary i rozmaitą cześć religijną im wyrządzano. Kapłan podług wskazania losów przeznaczał uroczystości, jakie na cześć tych bogów odprawiać miano, i wtedy schodzili się ludzie z żonami i dziećmi i bogom swym składali ofiary z wołów i owiec (...). Po przyniesieniu ofiary według zwyczaju, lud oddaje się ucztom i weselu." Imię bóstwa próbuje tłumaczyć się jako Żywa, Żywia. W Kronice Długosza pojawia się męskie bóstwo o imieniu Żywie, określony jako bóg życia i sił witalnych. Generalnie chodzi o jedno i to samo bóstwo (analogicznie jak w zestawieniu Podaga–Pogoda). Lokalna legenda powstania nazwy miasta Żywiec głosi, że wywodzi się ona od imienia bogini Żywi, leśnej nimfy z góry Grojec. Cytuje ją Jan Nepomucen Gąntkowski w swojej książce „Rys dziejów księstwa oświęcimskiego i zatorskiego” wydanej we Lwowie w 1867 roku. Podaje, że nazwa pochodzi „(...) od wyrazu Żywie (Szywa) bożyszcza pogańskiego z głową tura – czyli woła, jaka jest w herbie miasta. Mieszkaniec bowiem jeden z tej okolicy był tak silny, iż złapawszy tura przebił mu nozdrze gałęzią i przyprowadził go jak cielę na pierścionku do gminy”. Siwa czy Żywia to bogini, której kult był w dawnych czasach sprawowany w wielu miejscach, w tym na Wawelu. Żywia to bogini czarodziejskiej żywej wody - panuje nad okresem wiosennych roztopów, obdarza magicznym urokiem i zdolnościami ekstrasensorycznymi czy parapsychicznymi jak zdolności lecznicze czy jasnowidzenie. Święto bogini Siwa (Żywi) obchodzone są około początku maja, w pierwszych dniach maja. Żywie (Sziwa, Żywia) to bogini życia, mądrości i matka-twórczyni ludzi, bogini sił witalnych. Jest najpotężniejszą boginią ze wszystkich bogiń słowiańskich, często z sierpem w dłoni, z kłosami pszenicy lub owocami w dłoniach, co daje skojarzenie z boginią Virgo czyli Panną Niebios pośród zodiakalnych gwiazdozbiorów. Przez skromność nigdy nie pretendowała do tronu Kniaziny (Księżnej).  Zasiada w Sądzie zaraz przy Światowidzie. Dwudziestoletnia złotowłosa kobieta, ubrana w zielone i niebieskie szaty. Nie nosi biżuterii. Przedstawiana z dwoma glinianymi figurkami: kobiety i mężczyzny. Ma dwie córki: Marzannę i Jessę. Poświęcone jej zostały: biały puchacz, wierzba, a jej święto przypada na 6 stycznia. Na wyspie Bledzkiej, w Bledzkim Otoku, w jednym z najpiękniejszych miejsc w całej Słowenii, jeszcze w 744 roku był Chram Żiwiej gdzie Słowianie wznosili modły do bogini Żywiej (Siwej, Siwa) - bogini pierwszej miłości, ogrodów i domostw. 

Lajla, Lejla, Dziedzilela, Dzidzilaila, Dzidzileyla, Lela (Leyla) - niebiańska bogini Polan, Lechitów, Sarmatów, bogini czarodziejskich pieśni, śpiewanych rytmicznych zaklęć i magicznych działań. Bałtyjska Laima. Wielu badaczy mitologii słowiańskiej od dawna uznaje jej kult za pewny, a wyniki poszukiwań okazują się tu nadspodziewanie owocne. Staropolskie imię bogini - Dzidzilela / Dzydzilejla - poprzez znaczenie staropolskiego pojęcia dziedziczka jako władczyni, rosyjską rozdzielną formę Didi-Łada, bałtyjskiego boga Dzidzis Lado (czyli Wielki Łado w dialekcie dzukijskim) i wreszcie chorwackiej i serbskiej Królowej Ljelji należałoby współcześnie - w języku polskim - rozumieć rozdzielnie jako Pani Lela, Królowa Lela lub Wielka Lela (kojarzyć z tańcami Lajkonika). Kult bogini Leli czy Lejli posiada szerokie poświadczenie w folklorze ludów słowiańskich. Ślady kultu bogini Leli czy Lejli ujawniają szerokie powiązania indoeuropejskie. Świadczy to - jak wskazują badacze tematu - o niezwykłej pierwotności imienia naszej rodzimej słowiańskiej bogini. Przedstawiając obraz Lejli czy Lajli jako bogini wenusjańskiej należy pamiętać o szerokim spektrum rozmaitych czarów miłosnych i zabiegów jakie miały zapewnić życzliwość bogini Dzidzileyla. Dotyczy to zarówno związków krótkotrwałych jak i stałych, znalezienia partnera, uwodzenia, obrzędów weselnych, łagodzenia konfliktów w powstałym związku (por. ziele lubczyka), powodzenia i zdrowia w czasie ciąży jak i wychowania dziecka, opieki nad rodziną i domostwem (por. znak ochronny rozeta, leluja), a nawet zapewnienia opieki nad zmarłymi przodkami (por. polskie porzekadło "pójść do Leli/Lalii") co pozostaje w ścisłym związku z fazami i cyklami planety Wenus - Gwiazdy Lelowej. Za święte rośliny bogini Leli uznać można w pierwszym rzędzie drzewo - lipę i kwiat - lilię złotogłów, zwaną u ludu leliwą - identycznie jak stary polski herb szlachecki - Leliwa czy Leliwita, następnie określenie pięknej dziewczyny - leliwka czy lelija i wreszcie samej planety Wenus - Leliwa czyli Gwiazda Lelowa. Z kolei święte zwierzęta lub zoomorficzna postać bogini to biedronka "boża krówka" i kukułka "zaklęta królewna", obie zwane u ludu zazulą czy zieziulą, niemal identycznie jak późne imiona bogini - Zizilia i Zezylia oraz przypisywane obu właściwości (por. kukułka jako berło greckiej bogini Hery). Pozwala to wysnuć przypuszczenie iż spisujący relacje kronikarze staropolscy posiadali dobrze weryfikowaną wiedzę na temat ówczesnych wierzeń ludowych Słowian (Lechitów, Sarmatów). 

Hekate, stgr. Hekátē, łac. Hecate, egipska Heqet - w mitologii greckiej bogini opiekunka kobiet, czarów, magii, księżyca, rozdroży (miejsc sprzyjających czarom), podziemi, panowania nad ciemnością i widmami (cieniami). Hekate jest boginią pokuty i zemsty (słusznej pomsty) wzywana przez pokrzywdzonych dla słusznej pomsty. Często jej posągi stoją na rozstajach dróg i stąd Rzymianie nadali jej przydomek Hekate Trivia. Z czasem wizerunek bogini bardzo się zmienił, gdyż magia to głównie biała magia, święta magia. Umiłowana przez bogów i boginie Hekate, ulubienica Zeusa, któremu piastowała dzieci, jest łaskawa dla ludzi: zsyła bogactwo, siłę i sławę, osłania żołnierzy w bitwach i żeglarzy na morzu, czuwa nad sprawiedliwością w sądach i prowadzi zawodników olimpijskich do mety. Przedstawiana ze zwierzęcymi głowami, np. wilka, węża i konia; w innych wyobrażeniach – krowy i dzika. Jej atrybutami najczęściej są miecz i pochodnia, wąż mądrości, jak również bicz i sznur (lasso). Kult bogini Hekate pochodzi prawdopodobnie z Karii w Azji Mniejszej; główne miejsce jej czci to polis Lagina, leżące dzisiaj w południowo-zachodniej Turcji. Innymi ważnymi ośrodkami jej kultu była Samotraka oraz Eleusis. W Grecji miała mniej ważną rolę i była bardziej ezoteryczna niż boginie, których kult zawędrował tam wcześniej - Artemida czy Selene. W rzeźbie klasycznej przedstawiano ją na dwa sposoby: pojedyncza kobieta trzymająca pochodnię albo trzy kobiety ustawione plecami do siebie i skierowane w trzy kierunki (Trójkąt, Triada). Drugi ze stylów to tzw. Triformis. Według Pauzaniasza pierwszym z rzeźbiarzy, który tak przedstawił Hekate był Alkamenes. Uczyła wiele czarodziejek i czarodziejów starożytności, a podczas tytanomachii popierała boga Zeusa przeciwko złym tytanom (demonom, olbrzymom, nefilim), dlatego nie została w żaden sposób wygnana, chociaż pochodziła z rodu tytanicznego jako jedyna córka tytanidy Asterii i tytana Persesa. 

Kali, w trl. Kālī, dosł. rodzaj żeński pojęcia "czas", trl. kālā - straszliwa hinduska bogini czasu, przemiany, śmierci, także Śri Devi (Śri Dewi), Durga, Ćandika, Ćamunda. Jednocześnie uważana za zbawicielkę wyzwalającą dusze z uwikłań, poskramiającą demony i władającą całym cyklem reinkarnacyjnym (łańcuchem wcieleń). Bogini pogromczyni demonów i sił zła. Jedna z głównych postaci Śakti (Moc), żony Śiwa Boga. Bywa też rozumiana jako "Pani Kosmosu" lub Absolut, źródło zasad kosmicznych i wszelkich archetypów (bóstw, cech). Odziana w tygrysią skórę i naszyjnik z czaszek symbolizujący wcielenia duszy; pojawia się najczęściej na polach bitewnych lub na miejscach kremacji (cmentarzyskach). Czasami przedstawiana z wężami wplecionymi we włosy. Często pojawia się z wystającym zwykle nieprzeciętnie długim językiem (symbolizuje zarówno twórczą jak i destrukcyjną moc), odciętą głową demona (asura) w ręce oraz pasem z uciętych rąk. Jako troista bogini posiada ucieleśnienie Mahakali (trl. Mahākālī), Kali oraz Kalika - odpowiednio Wielką Boginię Babcię, Wielką Boginię Matkę i Wielką Boginię Córkę. Bogini Kali szczególnym poważaniem cieszy się w północnych Indiach i Himalajach, szczególnie w rejonie Bengalu oraz innych ziemiach w obrębie Himalajów, skąd pochodzi. Kiedy w legendach i misteriach Bogini Kali jest małżonką Śiwa Boga, wtedy jej matka jest Boginią Mahakali - Wielką Boginią Himalajów znaną jako Królową Himalajów, Himaćala Rajeśvari lub Śri Himavanti Devi, Królową Dewów w Himalajach. Mahakali jako matka Śri Kali ma wyższy aspekt Mahadevi, Wielkiej Bogini pilnującej kosmicznego czy niebiańskiego porządku (daiwa ryta). Ezoteryczne i misteryjne wspólnoty kultu bogini Kali czy Durgi w różnych formach, zwykle kojarzone są z śaktyzmem, tantrą, magią oraz trzema postaciami bogini (triada, trivia, trójca).

Durgaa Maa - Wielka Bogini Durga Dewi - Dziewięć Form Bogini

Taledźu, także z ang. Taleju - w dewanagari: तलेजु – bogini hinduistyczna (tantryczna), uważana za nepalski 'odpowiednik' indyjskiej bogini Durgi (Durga Kali). Jest bóstwem opiekuńczym dynastii Malla, rządzącej niegdyś Doliną Katmandu. Poświęcone są jej świątynie w Katmandu, Patanie i Bhaktapurze. Słynna "żyjąca bogini" Kumari Dewi jest manifestacją bogini Taledźu, a pełni podobną rytualnie rolę wehikułu czy nosicielki Bogini, jak westalki żyjące w świadomości płomiennej Westy czy Hestii. Kumari to kilkuletnie dziewczęta, w które wciela się bogini Taledźu Bhawani, by chronić Nepal przed wszelkim złem (od drugiego roku życia dziewczynka z odpowiedniego rodu może stać się Kumari). Do niedawna nieletnie boginie co roku błogosławiły nepalskich królów, teraz błogosławią najważniejsze osoby w państwie. Nepalczycy wierzą, że Kumari to żywe wcielenie bogini Taledźu, nepalskiej Durgi. Strzeże ich, Nepal i nepalskich władców przed złymi mocami, zapewnia zaś pomyślność i święty spokój. 

Bogini, w sanskrycie Devi lub Dewi to w devanagari: देवी Bogini, Śri Devi, to imię, którym nazywane są często wszystkie bóstwa żeńskie panteonu wedyjskiego i hinduistycznego, jako różne aspekty tej samej bogini. Dewi często uważana jest za główne bóstwo na równi z bóstwami Wisznu i Śiwą. Jest bóstwem dobrotliwym jako Parwati, lub traktowana jest całkowicie niezależnie, a wówczas górę biorą jej groźniejsze aspekty w postaci Durgi i Kali. Dewi (i jej różne postacie) czczona jest w odłamie hinduizmu zwanym śaktyzmem (tantrą), który jest najlepiej zachowanym misteryjnym kultem Bogini Matki. Szczyt kultu Dewi czy Śri Dewi w Indiach przypadł na średniowiecze, co wiązało się z rozkwitem tantryzmu (śaktyzmu). Później jednak jej kult zaczął coraz bardziej tracić popularność na rzecz wisznuizmu. Jednak, razem z geograficznym rozprzestrzenianiem się tantryzmu z Indii na północny wschód różne przedstawienia Śri Dewi (ale w zmienionej postaci) trafiły do Tybetu, Chin, a nawet do Japonii, a także do państw Azji Południowo-Wschodniej. Obecnie w Indiach śaktyjski kult Śri Dewi najbardziej żywy jest głównie w Indiach wschodnich – Asam i Bengal, na wsiach (na ogół każda wieś czci swą ulubioną formę Dewi czyli Bogini). Jednym z najstarszych symboli bogini jest trójkąt. Bogini ogólnie zwana Śakti lub Dewi stanowi podstawę zarówno ludowej jak i intelektualistycznej religijności indyjskiej. W obrębie hinduizmu istnieją trzy główne nurty religijno-duchowe, a śaktyzm jest drugim z nich, słusznie kojarzonym z tantrą - która jest misteryjnym i magicznym kultem Bogini. Pisma i traktaty znane jako tantry stanowią podstawę nauczania i idei prezentowanych przez śaktyzm, uznawany też za nurt bardzo mistyczny, ezoteryczny czy magiczny. 

Istnieje dobrze znany panteon trzech Bogiń, żeńskiej trójcy, która w hinduizmie łączy i zespala trzy największe nurty religijne. Śri Saraswati to małżonka Boga Brahmy, Śri Lakszmi jest małżonką Boga Wisznu, a Śri Parwati to małżonka Boga Śiwa. Bogini jest ciepło i dobrotliwie nazywana Matką (Maa, Amma, Amba) lub Mateczką (Ambika) i reprezentowana przez linię Świętych Kobiet pełniących rolę Guru Maa - mistrzyń i przewodniczek życia duchowego o wielkiej osobistej charyzmie, wiedzy i umiejętności. Każda z form kultowych Bogini Matki posiada kilkanaście ważniejszych odmian nazywanych osobnym imieniem i bardzo dokładnie opisywanych. Najbardziej znane imiona Bogini Śakti-Kundalini to Dewi, Kali, Durga, Parwati, Uma, Sati, Annapurna, Lalita, Kamala, Śriwidja, Ćandi, Ćandika, Ćamunda, Layadevi, Mena, Himavanti. Kultywuje się codzienne praktyki wielbienia 108, 300 lub 1008 świętych imion czy magicznych właściwości przynależnych do Bogini Matki, które człowiek powinien rozwijać w swej drodze udoskonalania i rozwoju wewnętrznego. Najbardziej popularnym zbiorem takich cech - imion jest Lalita-Sahasra-Nama (Tysiąc imion Bogini Śri Lalita Dewi). 

Ogólne indyjskie nazewnictwo bogini zawiera się w pojęciach Śri Devi oraz Śri Śakti, gdzie Devi oznacza Świetlistą Boginię, Światłość, a Śakti oznacza Moc, Moc Duchową, Moc Bożą, Moc Magii. Tradycje Wielkiej Bogini doskonale wpisują się w nurty kultów Mocy, Świetlistej Mocy, Światłej Mocy. Prawdopodobnie najstarsze określenie Wielkiej Macierzy to sanskryckie Aditi – w Rygwedzie matka bogów (Devamata), w mitologii indyjskiej nieskończoność, nie posiadająca ograniczeń, bezgraniczna, pierwotna przestrzeń kosmologiczna, niebo bez granic, pierwotna substancja (mulaprakriti), bogini wolności. W kanonicznych pismach wedyjskich zwana też "podporą nieba, utrzymującą ziemię, władczynią świata". W Bryhadajranjakopaniszad (1.2.5) określenie dla oznaczenia bytu absolutnego. Aditi jest Matką Aditjów - głównych solarnych bóstw znanych z Rygwedy w tym matką boga Słońca (Surya, Sawitar, Mitra). Bóstwa Waruna, Mitra, Arjaman, Daksza, Bhaga, Amśa, Indra, Wisznu należą wraz z imionami Słońca do najczęściej wspominanych niebiańskich synów stworzonych przez Boginię Aditi. Rygweda wspomina także trzy mistyczno-magiczne boginie najbardziej starożytne: Ila, Bharati oraz Saraswati. 

Liczne wcielenia Wielkiej Macierzy świadczą o nabożnej czci, z jaką ludzkość od zarania swego istnienia odnosiła się do kobiecej roli w przekazywania życia. Kult Bogini-Matki nie tylko występował bez mała we wszystkich kulturach, lecz także odgrywał w wielu z nich kluczową rolę. O szczególnym znaczeniu macierzyństwa świadczy na przykład fakt, że Indianie Środkowo-amerykańscy oddawali zmarłym w połogu kobietom dokładnie taką samą cześć, jak poległym w bitwach wojownikom. Deifikacja kobiet-matek to jedno z ważniejszych zjawisk w kształtowaniu się większości mitologii. 

Kapłanki Wielkiej Bogini 


Na przykładzie italskich westalek (łac. virgo Vestalis) – kapłanek rzymskiej bogini domowego ogniska, Westy, można przyjrzeć się duchowym zasadom sprawowania kultu misteryjnego przez żeńskie zakony podtrzymujące misteria Wielkiej Bogini. Do służby w świątyniach bogini Westy były wybierane dziewczynki już w wieku 6 do 10 lat, z rodów patrycjuszowskich (z dobrych rodów, arystokratycznych) wyłącznie takie, których oboje rodzice żyli (nie mogła być sierota). W zespole mistyczno-magicznym jest ich sześć (nie licząc przysposabianych uczennic), a w schyłkowej historii Rzymu siedem westalek. Przełożoną westalek jest Virgo Vestalis Maxima, najstarsza westalka i kapłanka, zaś opiekę religijną nad nimi w Rzymie sprawuje Pontifex Maximus. On też dokonuje wyboru dziewczynek przeznaczonych do służby na podstawie omenów i znaków. Dla wybranej oznacza to wyjście spod władzy ojcowskiej i stanie się uczennicą misteryjnej tradycji kultowej. Westalka musi pozostawać na służbie 30 lat (przez pierwsze 10 lat poznaje zasady i praktyki misteryjne, przez następne 10 osobiście pełniła właściwe obowiązki i wypełnia misteria wobec Bogini, w trzeciej dekadzie służby duchowej opiekuje się także nowicjuszkami) i zachowuje w tym czasie dziewictwo mając niebiański gwiazdozbiór Virgo - Pannę z Kłosem za patronkę. Utrata dziewictwa w czasie trwania przez westalkę na służbie stanowi jedno z największych przestępstw jakich może się dopuścić, co w starożytnym Rzymie nazywało się z łac. incestum (skalanie, pohańbienie), czyli było aktem niemoralnym i wręcz bezbożnym. Brak reakcji na hańbiące zachowanie mógł ściągnąć epidemię, głód, klęskę wojenną, wyższą umieralność noworodków i inne ciężkie plagi. Utrata dziewictwa przez westalkę była, dla odwrócenia gniewu Westy i niebiańskich dziewic, karana bardzo surowo. Historycy rzymscy opisali kilka przypadków ukarania westalek, a w ciągu 1000 lat, tylko 10 westalek otrzymało tę karę; delikwentkę chowano żywcem do grobu w Ziemi, zostawiając jej tam nieco pożywienia ofiarnego i wody oraz lampkę; następnie pozostawiano ją na śmierć i nie interesowano się nią więcej. Po zakończeniu służby duchowej westalka może wyjść za mąż i mieć dzieci, chociaż ma już 36 do 40 lat życia za sobą. 

Aby zostać wybraną do grona westalek dziewczynka musiała być zdrowa na ciele i umyśle, a także posiadać korzytny horoskop. Zadaniem westalek jest podtrzymywanie wiecznego ognia w świątyni bogini Westy (który to ogień reprezentował samą Westę) oraz dokonywanie okresowych, rytualnych oczyszczeń całego miasta. Westalki rzymskie mieszkały w klasztorze, Atrium Vestae (za którym rozciągał się gaj Westalek, Lucus Virginum Vestalium), obok świątyni Westy, na stoku Palatynu, w pobliżu "Świętej Drogi" (Via Sacra), którą kroczyły pochody przy ważnych uroczystościach. Za dopuszczenie do wygaśnięcia ognia odpowiedzialnej za to westalce wymierzano karę śmiertelnej chłosty. Westalki cieszyły się znacznym poważaniem, a misteryjnych kapłańskich grup kobiet mniej znanych niźli te w samym Rzymie lokalnie były tysiące. Za obrazę lub pohańbienie westalki grozi surowa kara śmierci. Jej kapłańskie słowo miało moc przysięgi, gdyż były wychowane w bezwzględnej prawdomówności, szczerości i uczciwości. Do ich przywilejów należały między innymi honorowe miejsca w teatrze, towarzystwo liktorów i prawo łaski wobec skazanych. Strojem kapłanki była słoneczna biała szata i magiczna przepaska na czole. W czasie składania ofiar i rozpalania świętego ognia każda westalka zakrywa twarz welonem. Biały strój z białym welonem to tradycyjny strój kapłanek bogini Westy ślubujących dziewictwo na 30 lat, zatem zupełnie absurdalnym jest sugerowanie takiego samego stroju dla kobiet wychodzących za mąż. Obowiązki westalek to zarówno pilnowanie, by święty ogień nie wygasł (za co groziła chłosta na śmierć), przynoszenie wody ze świętego źródła, przygotowywanie potraw ofiarnych oraz mieszaniny soli, mąki i pszenicy zwanej mola salsa, która służyła do posypywania zwierząt ofiarnych i opieka nad świętymi przedmiotami takimi jak palladium/palladion, drewniany posąg Pallas Ateny, który według legendy Eneasz wyniósł z płonącej Troi, palladium było symbolem miasta i jego cywilizacji). Westalki w Italii cieszyły się takim poważaniem, że powierzano im czuwanie nad wykonaniem postanowień testamentu (tak postąpili m.in. Juliusz Cezar i Marek Antoniusz). 

Westalki rozpoznawano po świetlistym ubiorze, oprócz zwyczajowej tuniki i stoli nosiły białą wełnianą opaskę na głowę nazywaną infula, noszony podczas rytuałów i uroczystości biały, wełniany welon nazywany suffibulum, czerwone i białe wstążki symbolizujące ogień Westy oraz śluby czystości, a także długi szal zwany palla udrapowany w lewym ramieniu. Karą za złamanie ślubów czystości było zamurowanie żywcem w grobie na Campus Sceleratus (Polu Nikczemników) z zapasem jedzenia i wody tylko na kilka dni. Kara ta wynikała z tego, że nie wolno było rozlewać krwi westalki ani grzebać nikogo w obrębie miasta. Przez ponad  tysiąc lat istnienia kultu ognia Westy w Rzymie, zanotowano tylko kilkanaście takich przypadków, szczególnie ciekawy jest ten z 114 roku p.e.ch., kiedy aż trzy westalki Emilia, Marcia i Licynia zostały skazane na śmierć za ‘wielokrotne wiarołomstwo’; najprawdopodobniej ich procesy były sfingowane, a one same stały się kozłami ofiarnymi (dowodami miały być m.in. księgi sybillińskie, świadkowie opisywali, że w domu Westy odbywały się wręcz orgie, a samo wydarzenie zostało sprowokowane przez wypadek, gdzie podróżującą dziewczynę trafił piorun, przesądni rzymianie natychmiast odebrali to jako gniew bogów i zaczęli szukać przyczyny). Takiego samego losu według mitu o założeniu Rzymu doświadczyła Rhea Sylwia, córka króla Numitora, którego brat odsunął od władzy; stryj zmusił ją aby została westalką i przez to nie mogła wydać na świat potomstwa, które z kolei jego pozbawiłoby władzy. Jednak Mars bóg wojny wykorzystał Rheę Sylwię i urodziła ona bliźnięta Remusa oraz Romulusa. Dzieci nakazano wynieść na pewną śmierć w lesie, jednak ich boski ojciec zesłał wilczycę, która ich wykarmiła. Jakoś nie wykazał się podobną troską w stosunku do ich matki i nie uratował przed konsekwencjami, które dotknęły ją z jego przyczyny, a przecież taki zwrot akcji często pojawia się w historiach o bogach helleńskich i uwiedzionych przez nich śmiertelniczkach. 

Westalki cieszyły się niezależnością i szacunkiem społecznym, miały prawo głosować, posiadać majątek i nim rozporządzać, w sądzie nie składały przysięgi, bo wierzono im na słowo. Mogły się swobodnie poruszać po mieście w powozie przed którym podążał liktor, brały udział w uroczystościach gdzie miały zapewnione miejsca w loży honorowej i posiadały prawo łaski wobec skazańców (okazywały je poprzez dotknięcie go, a jeżeli ktoś skazany na karę śmierci zobaczył westalkę w trakcie drogi na egzekucję, kara była mu automatycznie darowana). Ze względu na nieskazitelną reputację powierzano im przechowywanie szczególnie ważnych dokumentów państwowych takich jak traktaty, a atak na westalkę był traktowany jako zamach na państwo i karany śmiercią jako zdrada stanu. Główna Westalka (Virgo Vestalis Maxima albo Vestalium Maxima – największa, najstarsza z westalek) jako jedyna kobieta należała do Kolegium Kapłanów, rady zrzeszającej kapłanów najważniejszych rdzennie rzymskich kultów. Po upływie trzydziestu lat westalka miała prawo opuścić świątynię, wyjść za mąż i urodzić dzieci, przysługiwała jej też dożywotnia pensja, a poślubienie byłej westalki było uważane za wielki zaszczyt i przynoszące pomyślność. Cesarz Heliogabal zrobił coś więcej i poślubił urzędującą westalkę Akwilię Sewerę, co z jego punktu widzenia jako wyznawcy wschodnich religii było jak najbardziej logiczne, vide post o Isztar i instytucji świętego małżeństwa między królem a arcykapłanką, tyle że rzymianie wręcz przeciwnie odebrali to jako świętokradztwo.

Co roku w dniu 1 marca odnawiano ogień, a między 7 a 15 czerwca na cześć Westy obchodzono Vestalia. W pierwszy dzień Westaliów kapłanki otwierają w świątyni najświętsze miejsce, które przez cały rok było zasłonięte, aby mogły tam złożyć ofiarę pokarmową Rzymianki ze wszystkich znamienitych rodów. Ogień bogini Westy palił się w Rzymie przez około dziesięć wieków aż barbarzyńskiego wygaszenia go w 391/394 roku ery chrześcijańskiej, gdy prymitywny i mroczny cesarz Teodozjusz zakazał innych kultów niż barbarzyńskie chrześcijaństwo. Według jednego z przekazów Serena, adoptowana córka cesarza i nawiedzona chrześcijanka, wkroczyła do świątyni bogini Westy, zabrała naszyjnik z posągu Rhei Sylwii i sama go założyła. Na taki akt świętokradztwa oburzyła się stara kobieta, ostatnia westalka jaka pozostała w sanktuarium, i przepowiedziała surową karę za to bestialskie chrześcijańskie świętokradztwo. Istotnie Serenę dręczyły potem koszmarne sny i zjawy, w których widziała własną śmierć (a zginęła podczas oblężenia Rzymu oskarżona o knowania z wrogiem i zdradę stanu). Nie tylko staruszka westwalska była oburzona tym co wyprawiał barbarzyński cesarz Teodozjusz, gdyż wielu Rzymian głośno mówiło o tym, że zajęcie Wiecznego Miasta przez Wizygotów pod wodzą Alaryka w 410 roku e.ch., i następujący po nim upadek realnej potęgi Imperium Romanum był surową karą za unicestwienie przez zbrodniczych chrześcijan kultów bóstw, które opiekowały się Rzymem przez ponad tysiąc lat. 

W Grecji zachowały się posągi bogini Hestii (greckiej Westy) z diademem i welonem na głowie i trzymającej w ręku kij lub laskę, ale wyobrażało ją przede wszystkim samo palenisko i ogień na nim płonący. Przynajmniej dwie kobiety dziewice kultywujące kult misteryjny mogą zainicjować święty ogień Westy (Hestii), jeśli nauczą się wszystkiego przez dziesięć lat, a potem przez 10 lat będą podtrzymywać święty ogień, mogą zacząć przyuczać dziewicze nowicjuszki, aż grupa będzie mieć cztery westalki (Hestie), a w końcu sześć lub nawet siedem (siódma zwykle najstarsza, taka matrona, która jak Hestia poświęca się bogini na zawsze i nie zakłada rodziny). Wszystkie świątynie bogini Westy są okrągłe, w formie rotundy, z wejściem na wschód, co wiąże święty ogień bogini ze energią wschodzącego Słońca. Hestia to helleńska bogini domu, ogniska domowego i rodziny, a także porządku i organizacji. Najstarsza córka Kronosa i Rhei, siostra Demeter, Hery, Zeusa, Posejdona i Hadesa, sama nigdy nie wyszła za mąż ani nie miała dzieci. W każdym domu, wiosce czy mieście znajdowało się poświęcone jej ognisko, a pierwsza ofiara zawsze poświęcona była Hestii. Jej imię oznacza Ognisko, Miejsce na Ogień. W Rzymie czczona pod imieniem Westy i zajmowała czołowe miejsce w panteonie. Bogini Hestia jest szanowana za swą nieskazitelną naturę. Nie godzi się na bezmyślny rozlew krwi, nie uczestniczy w wojnach i w intrygach, nie plotkuje ani nie wyzłośliwiała się. Ceni spokój i najwyraźniej mierzi ją cały olimpijski światek, bo gdy na Olimpie pojawił się Dionizos, ustąpiła mu miejsce w radzie bogów olimpijskich, która nie mogła liczyć więcej niż dwanaście bóstw. Mimo zalotów Posejdona i Apolla, zdecydowała się pozostać dziewicą, wieczną dziewicą panną symbolizowaną przez gwiazdozbiór Virgo - Dziewicy, Panny z Kłosem. 

Hestia przypomina trochę egipską boginię Maat w tym, że nie pojawia się w wielu mitach ani nie ma zwykle w Grecji swoich własnych świątyń, ale stanowi podstawę porządku niebiańskiego, a jej kult przejawia się w rytuałach ogniowych. W domach helleńskich ognisko znajduje się w centrum domu, dając mieszkańcom ciepło, jest miejscem gdzie zarówno przygotowywano jedzenie, składa się ofiary jak i skupia się przy nim po zmroku. Kiedy rodzi się dziecko, obnosi się je dookoła ogniska prosząc boginię Hestię o błogosławieństwo, a potem kładzie się dziecko na wystygniętym popiele aby przedstawić niebu i ziemi. Od bogini Hestii zawsze rozpoczyna się modlitwy, przed podróżą zwraca się do niej aby pomogła bezpiecznie powrócić do domu, kobiety proszą ją o opiekę nad dziećmi i wnukami. Po dymie unoszącym się po podpaleniu zwłok zwierząt ofiarnych wnioskuje się, czy bogowie i boginie przyjmują ofiarę, czy też nie: jeżeli dym unosi się prosto do góry to oznacza, że została ona zaakceptowana, jeżeli dym nie chce się unosić tylko snuje się dookoła ołtarzy jest to widoczny znak, iż bogowie cofnęli swoją łaskę. W każdej osadzie helleńskiej płonął święty ogień bogini Hestii, bacznie pilnowano, aby nie wygasł, bo to groziło niełaską bogów (a z praktycznego punktu widzenia niełatwo było go rozpalić w czasach, kiedy nie istniały jeszcze zapałki). Wygaszano płomień tylko po to aby go rytualnie odnowić, czemu towarzyszyły obrzędy oczyszczenia. Kiedy z Hellady odpływały statki aby założyć nową kolonię, znajdował się na nich ogień z miasta, z którego wyruszały, aby płonął on w nowym miejscu, symbolizował on wówczas łączność kolonii z ich rodzinnymi miastami. Również banici i ci, którzy uciekali przed zemstą lub pościgiem, chronili się przy ognisku, od tego momentu nie wolno ich było skrzywdzić, bo opiekę nad nimi sprawowała bogini. 

Imię: „Hestia” to grecka nazwa ogniska. Hestia, rodzona siostra Zeusa, to bogini pradawna, wielka, czysta, dziewicza. Odbiera cześć w każdym domu prywatnym i w świątyni każdego bóstwa, a nawet w siedzibach władz miejskich i państwowych, czyli wszędzie tam, gdzie płoną ogniska, choćby tylko symboliczne (lampki, świeczki). Albowiem, powiada grecki poeta, właśnie taki dar przyznał jej Zeus w nagrodę za to, że nie wyszła za mąż: ma miejsce pośrodku każdego domu i przyjmuje ofiary. Sama wszakże nigdy nie opuszczała Olimpu, gdzie mieszkania niebian. I choć należała do bóstw najbardziej znanych i szanowanych, często też przyzywanych, nie sławiły jej żadne mity, w żadnych opowieściach nie odgrywała szczególnej roli. Rzadko również wyobrażały jej postać rzeźby i malowidła. Jest więc bliska i obecna, a zarazem jakby bezosobowa, nieuchwytna, daleka; czcigodna i niemal przemilczana. Ona symbolizuje, uosabia to wszystko, co łączy się wtedy i wciąż jeszcze łączy w naszym odczuciu z owym wyrazem: ciepło i światło, bezpieczeństwo i swojskość, dom i więź rodzinna. Religijny kult ognia i ogniska domowego był bardzo rozpowszechniony i głęboko zakorzeniony wśród ludów indoeuropejskich, a więc tych, do których zaliczali się i Grecy, i Rzymianie, i Scytowie, i Ariowie indyjscy, a także oczywiście Słowianie. Polski wyraz „ogień”, łaciński „ignis”, sanskrycki „agni” z jednego pnia się wywodzą, świadczą o pradawnym pokrewieństwie językowym i kulturowym. Podobnie spokrewniona jest grecka Hestia z łacińską Westą, językowo i rzeczowo.  

Niezwykle rzadko zdarzało się, by ktoś odważył się sprzeciwić woli bogini Westy czy Hestii. Jak pisała Wanda Markowska, kochali ją przecież wszyscy, tak jak się kocha dom rodzinny i ojczystą ziemię. I chociaż Hestii nie stawiano wspaniałych świątyń i posągów, każdy czcił ją w swym sercu i patrząc na jasny, oczyszczający wszystko płomień unoszący się w górę do nieba, widział dobrą i przyjazną ludziom boginię. Obok bogini Westy, by tak rzec, prywatnej, istniał ogólno plemienny kult bogini Westy, opiekunki narodu rzymskiego, strażniczki ogniska symbolizującego całe państwo. Płonęło ono od wieków na zboczu Palatynu, jednego ze sławnych siedmiu wzgórz Rzymu, tam gdzie stok jego skłania się ku Forum Romanum. Zielenił się tam gaj święty poświęcony bogini Weście i jak wieść dawna niesie, już od czasów Numy stała tam jej świątynia, początkowo uboga i niepozorna, zbudowana na kształt krągłej szopy przykrytej dachem, chroniącym płomień ogniska przed deszczem i wichrem. Dopiero później doczekała się bogini świetniejszych przybytków, wspartych na marmurowych kolumnach, przystrojonych rzeźbami, pełnych drogocennych wotów i darów. W głębi świątyni za zasłoną kryło się najtajniejsze sanktuarium Rzymu, do którego wstęp miały tylko dziewicze kapłanki bogini Westy. Spoczywać tam miały pradawne świętości narodowe, Penaty ocalone z płonącej Troi i palladium przywiezione przed wiekami przez legendarnego przodka Rzymu, Eneasza. Dopóki boskie te relikwie znajdowały się pod czujną strażą wielkiej bogini Westy, miastu i państwu rzymskiemu nic nie mogło zagrażać, była to niejako rękojmia jego wielkości i wiecznego trwania, co stanowi doskonały wzór dla każdego państwa i narodu. Dlatego ani na chwilę nie mógł osłabnąć płomień na ołtarzu bogini Westy. Strzegły go dniem i nocą westalki, dziewicze kapłanki, wybrane spośród córek najdostojniejszych rzymskich rodów. Bez przerwy musiały czuwać trzymając straże przy ognisku, dokładając świeżych szczap drzewa i oczyszczając święte palenisko z popiołu. 

W misteryjnej świątyni rozjaśnionej poblaskiem płomienia świętego ognia odprawiają modły, błagając boginię Westę o szczęście i wielkość ojczyzny. W Rzymie najpierw było ich dwie, potem cztery, wreszcie sześć. Noszą długie, białe szaty, na skroniach kapłańską przepaskę, a gdy składają ofiarę lub podsycają wieczny płomień, osłaniają twarze gęstym welonem, nie wolno jest bowiem śmiertelnym spoglądać w oblicze bóstwa. Mieszkały nie opodal świątyni, w atrium Westy, niedaleko pałacu króla, a potem arcykapłana, zwanym Regia. Jedynie najwyższy kapłan sprawował nad ich zakonem zwierzchnictwo. On wybierał przyszłe strażniczki świętego ognia spośród Rzymianek wysokiego rodu, przy czym wedle starodawnego zwyczaju oboje rodzice kandydatki na westalkę musieli być jeszcze przy życiu, ojciec zaś winien dobrowolnie oddać córkę na służbę świętej bogini. Gdy wybranki Westy miały lat nie mniej niż 6 i nie więcej niż 10, zabierał je pontifex maximus rodzinom i umieszczał w atrium Westy. Tutaj wiodły odtąd przez lat trzydzieści surowy klasztorny i misteryjny żywot poświęcony bez reszty pobożnym praktykom w służbie najświętszej bogini. Dopiero gdy minął okres trzydziestoletni, mogła westalka powrócić, gdy zechciała, do życia świeckiego, a nawet wolno jej było wstąpić w związek małżeński. Jeśli jednak mamy wierzyć starożytnym, podobno niewiele tylko kapłanek decydowało się po latach misteryjnej służby duchowej opuścić święty ołtarz, większość z nich do końca życia pozostawała w murach świątynnych, po których pełgał blask świętego ognia. Do obowiązków westalek należało również przygotowywanie świętej ofiary ze specjalnie przyrządzonego zboża. W tym celu brały ziarna orkiszu z nowego zbioru, suszyły je, tłukły i mełły, a potem mieszały z solą. Tak przyrządzoną mąką posypywano czoła zwierzętom, składanym bóstwom na ofiarę. Wodę do ofiar musiały westalki czerpać własnoręcznie ze źródła nimfy Egerii, boskiej przyjaciółki króla Numy. Biada miastu, wiosce czy państwu, gdyby choć na chwilę święty ogień zagasnął na ołtarzu bogini Westy (Hestii). Święty płomień Westy podobnie i Hestii trawił wszystko, co ziemskie i nieczyste, wznosząc się ku górze, strzelając w niebo, tam gdzie mają swą siedzibę nieśmiertelni. Dlatego od swych kapłanek żądała bogini zachowania dziewiczej czystości. 

W dniu 9 czerwca trwało w Rzymie powszechnie święto ku czci bogini Westy, zwane od jej imienia Westalia. Pielgrzymowały wówczas tłumnie do jej świątyni kobiety rzymskie i zdjąwszy sandały ze stóp, bose, znosiły swej bogini w dzbanuszkach i miseczkach potrawy spożywane w tym dniu przez swe rodziny. Składano jej wówczas również ofiarę uroczystą z osła, świętego jej zwierzęcia, a młynarze i piekarze wieńczyli swe wierne kłapouchy i zawieszali im na szyjach wianuszki ze słodkich bułeczek. 

Misteryjny kult bogini Izydy (Aset, Eset, Iset) rozpoczął się prawdopodobnie w Sebennytos co najmniej 3100 p.e.ch., i szybko rozpowszechnił się w całym Dolnym i Górnym Egipcie, ale szczególnie czczona była w delcie Nilu w sanktuarium Behbeit El-Hagar oraz na wyspie Philae/File (znajdującej się kiedyś w okolicach pierwszej katarakty na Nilu, obecnie po wybudowaniu tamy w Asuanie kompleks świątynny przeniesiono do Jeziora Nassera powstałego po zalaniu terenów w okolicach tamy). Kapłani i kapłanki Izydy byli uważani za uzdrawiaczy i cudotwórców, potrafili wytłumaczyć znaczenie snu albo wręcz kontrolować pogodę poprzez splatanie i rozplatanie włosów (stąd węzeł Izis uważany był za magiczny). Kult na wyspie Philae przetrwał aż do 6 wieku ery chrześcijańskiej, do czasów Justyniana, było to ostatnie starożytne sanktuarium w historii, które zostało zniszczone przez chrześcijańskich barbarzyńców. Wieniec z kwiatów róż pozostawiano w grobowcach zmarłych jako symbol bogini Isis. Izyda uważana była za panią życia oraz opiekunkę rodziny i boskiej magii. Ta ostatnia funkcja jest związana z mitem o tajemnym imieniu Re: bogini zdobyła je w zamian za pozbawienie boga uprzednio przygotowanej dla niego trucizny. 

Z Izydą związany jest także węzeł zwany Tiet, Tyet lub Tet (albo po prostu węzłem Izydy). Jego nazwę tłumaczy się jako dobrobyt lub życie i jest jak widać jest on związany z symbolem ANKH. Węzeł ten przedstawiany jest jako element ubrania bogów i prawdopodobnie nosiły go do szat także kapłanki bogini. Inną nazwą jest krew Izydy, w tym przypadku jest on amuletem pogrzebowym wykonanym na czerwonym drewnie, szkle lub kamieniu i prawdopodobnie reprezentuje magiczną krew bogini Izydy. Od czasów hellenistycznych poprzez całą epokę Imperium Rzymskiego kult Izydy rozpowszechnił się daleko poza Egipt, a ona sama stała się jednym z głównych bóstw świata starożytnego. W Rzymie 5 marca obchodzono na jej cześć misteria nazywane Navigium Isidis (dosłownie: Naczynie Izis), gdzie w procesjach niesiono ofiary z mleka i przypraw, a także święte przedmioty jej przypisywane, kwiaty i pochodnie oraz latarnie, towarzyszyły temu obowiązkowo śpiew i muzyka. Popularnym rzymskim świętem były także Isia, które miały miejsce między 28 października a 3/4 listopada. Ich treścią był mit o wskrzeszeniu Ozyrysa, a uczestniczyli w nich zarówno kapłani jak i wyznawcy bogini zrzeszeni w bractwach, które spełniały różne funkcje: pastoforowie nieśli kapliczki bogini w czasie procesji, melaneforowie ubierali czarne szaty, przypominając o bólu Izydy po śmierci Ozyrysa. 

Kumari - Żywa Bogini Dziewica 


W dalekim Nepalu, w pięknym pałacu, mieszka żywa bogini – Kumari. To kilkuletnia dziewczynka, która posiada wielką moc będąc czasowym wehikułem Wielkiej Bogini. Ludzie wierzą, że jej błogosławieństwo da im szczęście i dostatek. Bogini, siedzi na tronie w swoim pałacu i przyjmuje interesantów. Błogosławi wiernych i wysłuchuje ich skarg. Nepalski kult Kumari nie jest bardzo dawny – pochodzi z XVII wieku – kumaripudźa jednakże, tradycyjny kult boskich dziewic, jest prastary. Istnieją dowody, że istniał on w Indiach od tysięcy lat – wydaje się, że dotarł on do Nepalu w VI wieku e.ch.. Istnieją także źródła pisane mówiące o selekcji, kulcie i specjalnym makijażu i stroju Kumari pochodzące z XIII wieku. Można się na przykładzie nepalskich Kumari podobnie jak na przykładzie westalek wiele nauczyć o tym jak znaleźć odpowiednie kandydatki na dziewicze kapłanki kultu Wielkiej Bogini Matki. 

Kumari lub Kumari Dewi to nepalska żyjąca bogini (dewi). Słowo „kumari” w języku nepalskim oznacza „dziewica”. Kumari to dziewczynka, która nie weszła jeszcze okres dojrzewania, pochodząca z kasty śaków (śakjów) nepalskiego ludu Newarów, specjalnie wybrana i uznawana za inkarnację bogini Taledźu. Kumari jest czczona przez nepalskich hinduistów i znaczną część buddystów, lecz nie przez sekciarskich buddystów tybetańskich znanych w Polsce. Wyznawcy wierzą, że Kumari jest wcieleniem bogini Taledźu aż do pierwszej miesiączki (menarche), kiedy bogini opuszcza jej ciało. Wierzy się także, że poważna choroba dziewczynki lub strata dużej ilości krwi także jest znakiem, że bogini ją opuściła. Nie każda dziewczynka może zostać Kumari, bowiem kandydatka musi spełniać bardzo surowe wymagania. 

* Bogini-dziewica musi być wiecznie młoda. Gdy tylko jej ciało zaczyna się starzeć, musi przenieść się do nowego. To samo zachodzi w przypadku ciężkiej choroby. Znakiem, że bogini opuściła ciało dziewczynki, jest także pierwsza menstruacja (menarche). Dlatego mniej więcej co dziesięć lat do pałacu Kumari Ghar wprowadza się nowa dziewczynka, wybierana w przedziale wiekowym 4-5 lat. 
* Przyszła Kumari nie może mieć żadnych skaz ani defektów, musi być urodziwa i zdrowa, dobrze wychowana, a także odważna, męzna i bohaterska. 
* Musi posiadać tzw. 32 doskonałości m.in. odpowiedni kształt paznokci, długie palce, płaskie stopy, pierś „podobna do lwiej”, szyja „jak muszla morska”, mały język, czysty i poważny głos, długie rzęsy, połyskująca skóra, sztywne włosy kierujące się na prawo i wiele innych. 
* Bardzo istotną cechą jest odwaga, bowiem każda z kilkuletnich dziewczynek musi bez płaczu i bez wydania głosu przejść przez ciemną komnatę, w której ulokowano wiele rzeczy wywołujących grozę – ludzi wydających przeraźliwe okrzyki, okrwawione bawole łby czy pojawiających się nagle ludzi boleśnie smagających dziewczynkę. 

Po dokonaniu wyboru odbywa się uroczyste przejście królewskiej Kumari w lektyce do jej pałacu Kumari Ghar (Kumari Bahal) na placu Basantupur. Przez cały okres mieszkania w pałacu nad Kumari czuwa specjalna piastunka pilnująca, by Kumari nie skaleczyła się – krwawienie spowodowałoby, że dziewczynka musiałaby powrócić do grona śmiertelników. Kumari nie pobiera w tym czasie żadnej nauki (gdyż jako bogini jest wszechwiedząca), nie ma też opieki lekarskiej (jako że bogowie nie chorują), nie może bawić się z innymi dziećmi, a posiłki spożywa samotnie. Dziewczynka opuszcza pałac zaledwie 13 razy w roku z okazji najważniejszych uroczystości religijnych, zdarza się, że pokazuje się wtedy turystom. Ubierana jest wówczas w specjalne szaty, a na czole maluje się jej tzw. „trzecie oko”. Ludzie składają jej dary w zamian za błogosławieństwo, którego Kumari udziela im siedząc w lektyce. Jako że bogowie nie mogą dotknąć stopami ziemi, zawsze jest noszona. Od wieków zadaniem Kumari była ochrona rodziny królewskiej w Nepalu, natomiast obecnie, kiedy zamiast króla jest prezydent, otacza opieką cały naród. 

Kumari są przez Newarów otaczane boską czcią. Według wierzeń potrafią przewidywać przyszłość i leczyć choroby (zwłaszcza choroby krwi), a także spełniać życzenia i udzielać błogosławieństw chroniących przed złym losem i zapewniających powodzenie. Ponadto umożliwiają bezpośrednią łączność między światem doczesnym a światem boskim, wzbudzają też w swoich wyznawcach ducha „maitri bhavana”, czyli czułą życzliwość do bliźnich. Święty kult Kumari sięga korzeniami X wieku. Wówczas to w południowej Azji zaczęto w obrzędach hinduistycznych i buddyjskich traktować wybrane młode dziewczęta i chłopców jako wieszczów, pośredników między światem boskim a ziemskim. Te ich cudowne wieszcze zdolności szczególnie interesowały azjatyckich władców. Setki lat później tradycję podjęły ludy żyjące na obrzeżach subkontynentu indyjskiego – w Kaszmirze, Assamie, Bengalu Zachodnim, Tamilnadu i Nepalu. Wyznają one nieortodoksyjne religie przypisujące duże znaczenie żeńskiemu boskiemu pierwiastkowi, czyli Śakti, Mocy, a także ekstazie tantrycznej, czyli stanowi, w którym według wierzeń człowiek za pomocą magicznych zaklęć  i obrzędów może zamienić się w bóstwo rozporządzające nadnaturalnymi mocami, ale tylko w izolowanych zakątkach Nepalu praktyka otaczania dziewiczej dziewczynki kultem przez wiele lat (po nepalsku „Kumari” oznacza „dziewicę”) stała się żywą tradycją powszechną i ściśle przestrzeganą do dzisiaj. Według buddyjskich Newarów Kumari Dewi jest wcieleniem najwyższego żeńskiego bóstwa, Wadźra Dewi, czyli Wielkiej Bogini, Diamentowej Bogini, Gromowładną Boginią. Według wyznawców hinduizmu jest inkarnacją wielkiej bogini Taledźu, odpowiedniczki bogini Durga Kali. 

Nepalczycy wierzą, że dziewicza Kumari posiada cudowną moc, dlatego proszą ją o błogosławieństwo, które ma przynieść im szczęście. Ponieważ dziewczynka nie może mówić, dotyka ich czół, co sprawia, że będą wieść oni szczęśliwe i pomyślne życie.  Od 2009 żywą królewską boginią była  Matina Shakya – dziewięcioletnia dziewczynka, która została wybrana jako Kumari w 2008 roku. Podobnie jak jej poprzedniczki, wywodzi się z kasty śaków czy śakjów – nepalskiego ludu Newarów. Została wybrana przez najwyższych  kapłanów, którzy co kilka lat przeprowadzają selekcję wśród nepalskich dzieci. Rodzice Matiny poddali się woli kapłanów i oddali swoje dziecko na duchową służbę, by błogosławiło i uzdrawiało ludzi. 

Tak jak inne Kumari Dangol od święta nosi specjalny makijaż, ale to coś więcej niż pomalowana twarz. Byłe Kumari twierdzą, że wraz z dekoracją oblicza wstępowało w nie poczucie siły i wielkości; powiadają, że czuły ciepło promieniujące z czoła. Unika Vajracharya (Wadźraćarja lub Bajracharya) od 2014 roku jest o krok od świętości, bo za chwilę może się stać jedną z najbardziej czczonych postaci Nepalu. Ma na rok 2014 sześć lat i na razie jest zwykłą uczennicą szkolną. Mimo wrodzonej nieśmiałości w jej oczach widać ciekawość. Nie zwykła przyjmować obcych ludzi. W jej policzkach pojawiają się dołeczki, gdy uśmiecha się na moje pytanie, co zrobi, jeśli dziś zostanie wybrana Kumari, żyjącą boginią, przed którą ludzie padają na kolana.

Unika Vajracharya (Yumika Bajracharya) - Kumari Patanu od 2014

– Będę milczała – odpowiada. – Nie pozwolą mi już chodzić do szkoły. Będę się uczyła w domu i codziennie przyjmowała hołdy.

Unika jest Nepalką z grupy etnicznej Newarów. Mieszka w Patanie, którego oficjalna nazwa brzmi Lalitpur - Gród Bogini Lalita. Miasto liczy 230 tysięcy mieszkańców, głównie buddystów, i położone jest w żyznej Kotlinie Katmandu, u podnóża Himalajów. Newarowie uważają się z dumą za strażników tradycyjnej kultury w Kotlinie, a podwaliną ich tradycji jest oddawanie czci wybranym małym dziewczynkom uważanym za żyjące boginie. Procedura wyboru opiera się na tajemnych rytuałach, do których nawet rodzice Uniki nie będą mieli dostępu. Czy się boi? – Nie – odpowiada pogodnie. – Jestem tylko zaciekawiona.

Wychodzimy z jej domu – starego, niskiego, ceglano-drewnianego budynku w dzielnicy Thabu. Unika rusza w podskokach wąskimi uliczkami, ciągnąc za ręce matkę Sabitę i starszą siostrę Biphasę. Do Hakha Bahal – otoczonego budowlami dziedzińca ze świątynią, na którym cała rozgałęziona rodzina Uniki zbiera się w czasie świąt i religijnych obrzędów – jest niedaleko. To tutaj odbędzie się pierwszy etap wyboru nowej Kumari - żyjącej Bogini. Unika jest ubrana w dresową bluzę z kapturem, z wizerunkiem Snoopy’ego na plecach. Jeśli zostanie wybrana, będzie ją miała na sobie ostatni raz. Żyjąca Bogini może się ubierać wyłącznie na czerwono. Czerwień to kolor twórczej energii, zazwyczaj noszą go tylko mężatki. Przechodząca sąsiadka głaszcze Unikę po policzku. – Zostaniesz Kumari, maleńka? – pyta. 

W XXI wieku w Nepalu czci się zaledwie 10 świętych Kumari; dziewięć z nich w Kotlinie Katmandu. Tak jak dawniej wybiera się je z rodzin powiązanych z niektórymi bahalami, rodowymi świątynnymi dziedzińcami. Wszyscy przodkowie wybranych muszą pochodzić z wysokiej kasty. Przyznanie godności Kumari uważane jest za wielki zaszczyt sprowadzający na rodzinę dziewczynki niezliczone błogosławieństwa, chociaż wiąże się to z dużymi kosztami, zarówno finansowymi, jak i osobistymi. Żyjąca Bogini musi być przecież utrzymana we współczesnym świecie na wysokiej stopie, a potem, gdy osiągnie dojrzałość i straci boski status, trzeba ją ponownie wprowadzić w zwykłe życie, co nie dzieje się bez perturbacji. Mimo to uduchowione rodziny nadal są gotowe wystawić dziewczęta na proces wyboru do godności Kumari. 

Unika (Yumika) kandyduje już drugi raz. Za pierwszym miała zaledwie dwa lata. Nie pamięta nic z obrzędów, którym ją wówczas poddano. Na decyzję rodziny, żeby wystawić jej kandydaturę ponownie, wpłynęła postawa samej Uniki. Dziewczynka pragnie ubierać się jak Kumari, wiązać włosy w węzeł na czubku głowy, malować czarne linie wokół oczu przedłużane ku skroniom, a w dni świąteczne mieć namalowany na czole czerwony symbol ze srebrnym „trzecim okiem” pośrodku. Takie szczególne pragnienie noszenia ozdób Kumari uważane jest za znak, że los – karma – jej sprzyja. Dziewczynka mogła być Kumari w poprzednim wcieleniu.  

Babka Uniki, Masinu, martwi się, że dziewczynka przeżyje rozczarowanie, jeśli i tym razem nie zostanie wybrana. – Mam nadzieję, że jej się uda. Nie chciałabym, żeby się zasmuciła. Ojciec Uniki, Ramesh, właściciel sklepiku z butami, ma inne troski. – To wszystko kosztuje – martwi się. – I rodzina musi znosić wiele ograniczeń związanych z wymogiem czystości. 

Kumari to uciążliwe obowiązki dla całej rodziny, a największy ciężar spadnie na barki Ramesha, głównego żywiciela. Dziewczynka musi mieć specjalną odzież i makijaż na co dzień, a od święta, co najmniej dwa razy w roku, ubierać się w kosztowne ceremonialne stroje. W domu trzeba wygospodarować oddzielne pomieszczenie (a o to w zatłoczonym mieście niełatwo), które będzie użytkowane wyłącznie jako miejsce na „pudźa”, czyli składanie przez wyznawców hołdów małej bogini. Rodzina musi co rano odprawiać przed dziewczynką nabożeństwa „nitja pudźa”. Kumari nie może wychodzić na zewnątrz, z wyjątkiem świąt, a wtedy trzeba ją nosić na rękach albo w lektyce, bo jej stopy nie mogą dotykać ziemi. Może jeść tylko niektóre pokarmy; wielu jej nie wolno, np. jajek czy kurcząt. Cały dom podlega rygorom misteryjnej rytualnej czystości. Nikt, kto się z Kumari kontaktuje, nie może nosić niczego skórzanego, a przede wszystkim Kumari nie wolno utracić ani kropli krwi. Według wierzeń duch bogini, czyli Śakti, który wstąpił w ciało dziewczynki, gdy stała się Kumari, opuści ją, jeśli zacznie krwawić. Najdrobniejsze draśnięcie może zakończyć jej panowanie. Oczywiście pierwsza miesiączka także.

Ramesh martwi się też o przyszłość córki, jeśli zostanie wybrana jako Kumari. Przecież kiedyś będzie musiała wrócić do zwykłego życia. Po latach izolacji i rozpieszczania zmiana statusu z bogini na zwykłą śmiertelniczkę nie będzie łatwa. Perspektywy małżeńskie byłej bogini też mogą być mniejsze. – Mężczyźni czasem są przesądni i wolą się nie żenić z byłymi Kumari – twierdzi Ramesh. – Uważają, że może się im przytrafić jakiś tragiczny wypadek. – Powiadają też, że u dawnej Kumari silny pozostaje duch bogini, mimo rytuałów uwalniających, którym podlega po detronizacji. Są też tacy, co wierzą, że jeśli mężczyzna odważy się i spróbuje odbyć stosunek z byłą Kumari, z jej waginy wypełzną węże i pożrą biedaka. W Patanie kandydatkami na Kumari mogą być tylko dziewczęta z buddyjskiego rodu związanego z Hakha Bahal. W końcu siła przekonywania rodowej starszyzny i chęć podtrzymania tradycji przezwycięża wahania rodziny.

– Musimy pielęgnować obyczaje przodków. Mamy obowiązek dać naszej społeczności żyjącą boginię – tłumaczy mi Sabita. W Kotlinie Katmandu ludzie żywią wielki szacunek dla przeszłości. Mają też poczucie, że w dawnych czasach więź z bogami i boginiami była silniejsza, dlatego tradycję należy utrzymywać, nawet jeśli dziś, w XXI wieku, nie do końca się ją rozumie. 

W starożytności niemal każde miasteczko w Kotlinie Katmandu miało własną Kumari, Dziewicę Pannę, a w dużych miastach, jak Katmandu, Bhaktapur i Patan kumari była w każdej dzielnicy. Czczono też wyjątkową „królewską” Kumari, którą szczególnym kultem otaczali hinduistyczni królowie. Do dziś wiele elementów tradycji zanikło; niektóre dopiero w ostatnich dziesięcioleciach. W społeczności związanej z dziedzińcem i świątynią Mu Bahal, położonymi pięć minut drogi pieszo na północ od głównego placu (Durbar Square) Katmandu, wierni – odkąd ostatnia Kumari opuściła stanowisko w 1972 roku – oddają cześć pustemu tronowi po Żywej Bogini. Kumari w Patanie jest „królewską” Kumari, czyli reprezentuje jedną z tradycji żyjących bogiń w Kotlinie.

W początkowych latach XXI wieku obyczaj powoływania Kumari był krytykowany przez zboczonych aktywistów maoistowskich pseudo ruchów na rzecz praw człowieka, którzy twierdzą, iż jest to jedna z form znęcania się nad dziećmi. Łączy się bowiem z ograniczaniem wolności dziewczynek i ich szans edukacyjnych. Ich zdaniem szczególnie szkodliwe są praktyki dotyczące Kumari z Katmandu i Patanu, które muszą przestrzegać najściślejszych reguł czystości i izolacji (odosobnienia). Na szczęście Sąd Najwyższy Nepalu w 2008 roku odrzucił prymitywny wniosek pewnej maoistowskiej kobiety o delegalizację obyczaju, wyrokując, że ma on wielkie znaczenie dla tożsamości kulturowej i religijnej ludności. Cztery Kumari – w Katmandu, Patanie, Bhaktapurze i Nuwakot (warowni na szlaku kupieckim z Kotliny do Tybetu) – otrzymują od rządu miesięczne stypendium oraz dożywotnią rentę po odejściu w stan spoczynku. Niestety wsparcie z trudem wystarcza na pokrycie kosztów strojów i niezbędnych do obrzędów materiałów. 

Świątynny dziedziniec Hakha Bahal z jego wysoką pagodą, drewnianymi platformami, spiżową kaplicą z posągiem Buddy Nieporuszonego jest już nabity ludźmi, gdy pojawia się tam Uniką wraz z Sabitą i Biphasą. Wśród tłumu ciekawskich i sympatyków jest trzyletnia Anjila Vajracharya. To jedyna spośród kandydatek, która na tę okazję ubrała się (chyba trochę na wyrost) w czerwień, jakby już była Kumari. Na dziedzińcu czeka Ananta Jwalananda Rajopadhyaya, główny kapłan świątyni Taledźu przylegającej do starego pałacu, w którym królowie Patanu czcili królewską Kumari jako boginię ich rodu, Taledźu. 77-letni kapłan zwierza mi się z żalem w głosie, że po raz pierwszy w życiu ma zaledwie dwie kandydatki do ostatecznego wyboru. Twierdzi, że winne jest chorobliwe maoistowskie planowanie rodziny. Narzeka też na rodziców, że zgłaszają córki nie tak chętnie jak kiedyś. – Ludzie dziś odwykli od przestrzegania religijnej dyscypliny. Rozpraszają ich inne rzeczy. 

Rajopadhyaya żałuje, że niewiele osób umie jeszcze określić 32 „lakshina”, czyli oznaki czy też wymagania ideału żyjącej bogini. Zgodnie z tradycją kapłani sprawdzą, czy kandydatki spełniają te wymogi: mają mieć uda jak jeleń, pierś jak lew, szyję jak morska muszla, ciało jak figowiec, złocistą cerę, głos łagodny niczym kaczka i tak dalej. Wszystko to są oznaki istoty oświeconej, bodhisattwy. – Dzisiaj – ciągnie kapłan – po prostu prosimy rodziców, by upewnili się, że ich córki są zdrowe, nie mają znamion czy skaz. Potem sprawdzamy ich wedyjskie horoskopy. Każdemu Newarowi zaraz po urodzeniu wedyjski astrolog stawia horoskop. Zwój z ręcznie rysowanymi skomplikowanymi tablicami i wykresami każda rodzina trzyma w zamknięciu w domowej kaplicy. Horoskop podpisany jest imieniem danej osoby i znakiem astrologicznym, który według wierzeń ma wpływać na jej los. Horoskop kandydatki na Kumari nie może zawierać żadnych niekorzystnych wskazań. Najlepszym znakiem dla Kumari jest paw, symbol bogini. 

Rajopadhyaya zabiera obie kandydujące dziewczynki w narożnik dziedzińca, do zamkniętego pomieszczenia, w którym odbędzie się pierwszy etap selekcji. Ma on na celu zmniejszenie liczby kandydatek do trzech. Ponieważ jednak dziewczynki są tylko dwie, jest to tylko formalnością i trwa parę minut. Ostatecznego wyboru dokona małżonka kapłana, Maiya, w ich betonowym, niewykończonym domu przy Pim Bahal, na północ od Hakha Bahal. Orszak 40 mniej więcej zainteresowanych osób, podążający za kapłanem, kandydatkami i ich rodzinami, dociera tam po 10 minutach. Po drodze trzeba przejść przez ruchliwą główną arterię Patanu. Maiya, wprowadzona w odpowiedni stan przez długą medytację, czeka w pomieszczeniu na piętrze z lampą, dzbanem z wodą, girlandami kwiatów, tacami ofiarniczymi, miseczkami zsiadłego mleka, gotowanych płatków ryżowych na tackach z liści oraz innymi niezbędnymi do obrzędów przyborami ułożonymi na podłodze. Cementowa posadzka pociągnięta jest oczyszczającą warstwą masy z czerwonej glinki i krowiego nawozu. Dziewczęta, już bez matek, siadają przed nią na czerwonych poduszkach. Mała Anjila jest podniecona, przeskakuje ze swojej poduszki do Uniki i z powrotem. Unika siedzi nieruchomo, ale strzela spojrzeniami po pomieszczeniu. Wszyscy obserwatorzy, w tym matki kandydatek, są proszeni o opuszczenie sali. Zostają tylko Maiya i jej synowa pełniąca funkcję asystentki. 

Czekamy w zapadającym zmierzchu stłoczeni na schodach, nasłuchując mamrotania zaklęć, odgłosów dzwoneczka i wdychając dochodzący z pokoju aromat kadzideł. Po chwili słyszymy głośny płacz Anjili. Drzwi się otwierają i dziewczynka we łzach pędzi do matki. Unika siedzi nieporuszona. Po niespokojnym oczekiwaniu uczucie ulgi jest powszechne. Z rosnącą pewnością siebie nowo wybrana Kumari przyjmuje dary od sympatyków; ofiarodawcy jeden po drugim klękają przed nią i dotykają czołem jej stóp. Od tej chwili nie jest już Uniką, stała się Dya Maiju – Dziewczynką Boginią. Nie tylko niewzruszony spokój kandydatki świadczył na korzyść domniemania, że wstąpiła w nią bogini. Ku zadowoleniu kapłana jej horoskop, przeanalizowany skrupulatnie, nim zaczęły się obrzędy, zawierał brzemienny w skutki znak pawia. 

Samita Vajracharya, ustępująca w 2014 roku z urzędu Kumari, była nieobecna na zgromadzeniu w Hakha Bahal. Wprawdzie jej dom stoi tuż przy dziedzińcu świątynnym, ale ona sama była tak wstrząśnięta koniecznością ustąpienia (z powodu miesiączki), że nie była w stanie pokazać się publicznie. Dopiero po kilku tygodniach spotkała się z 12-letnią Samitą w domu jej przyjaciółki Chaniry Vajracharya, położonym tuż obok Hakha Bahal. Chanira była Kumari w Patanie jeszcze przed Samitą. Ich rodziny znają się i trzymają razem, a wspólne doświadczenie bycia żyjącą boginią dodatkowo zbliżyło obie dziewczynki.  

Usiadły na podłodze, na płaskich poduszkach, a ze ścian patrzyły zdjęcia poprzednich Kumari. Samita jest ubrana w czarne legginsy i pomarańczowy top z wizerunkiem puszystego misia koala. Właśnie wróciła z lekcji muzyki – gra na sarodzie, czymś w rodzaju lutni. Towarzyszy jej – jak zwykle – matka, bo tłum, ruch samochodowy, transport publiczny, hałas, nierówne chodniki – to wszystko jest dla dziewczynki trudne do zniesienia. Obcy ludzie napawają ją niepokojem. Wprawdzie uśmiecha się, gdy zadaję pytania, ale wargi ma zaciśnięte. 

– Będąc Kumari, nigdy nie mówi się z obcymi – wyjaśnia Chanira, a Samita nie podnosi wzroku. – Minął rok, nim zdobyłam się na rozmowę z kimś, kogo nie znam. Nawet teraz, na studiach, ciężko mi stanąć przed grupą i wygłosić referat.

Chanira ma 19 lat i studiuje administrację i zarządzanie na Uniwersytecie Katmandu. Kiedy była Kumari, uczyła się w domu, pod kierunkiem nauczycieli, którzy bezpłatnie poświęcali jej swój czas. Chanira uzyskała eksternistycznie dyplom ukończenia szkoły, z wyróżnieniem. Jest inteligentna, wygadana, jej angielski jest świetny. Trudno sobie wyobrazić, że kiedyś miała kłopoty z nawiązaniem rozmowy, pozostawała w milczącym odosobnieniu mistyczno-ascetycznym. 

– Miałam 15 lat, gdy dostałam pierwszej miesiączki, i oczekiwałam tego, ale Samita miała zaledwie 12 lat, więc dla niej to był szok. To naprawdę czas emocji. Gdy trzeba oddać ozdoby i tron bogini innej osobie, ma się takie poczucie, jakby ktoś umarł. Jest się w żałobie. 

- A co czuła Samita, gdy musiała ustąpić? - Chanira półgłosem powtarza pytanie w języku newarskim, a potem przekłada jej wypowiadaną szeptem odpowiedź.  

Dla Samity najboleśniejsze były tygodnie tuż po wybraniu jej następczyni. Kumari powinna mieszkać bezpośrednio przy świątynnym dziedzińcu. Rodzina Uniki mieszkała z rodziną Samity przez miesiąc, póki nie przygotowano im lokum obok. Samita musiała dzień w dzień patrzeć na wiernych, jak ustawiają się w kolejce w jej własnym salonie, do innej dziewczynki, która zasiadła na tronie w jej własnym dawnym pomieszczeniu do oddawania hołdów w czasie pudźa.

Dziś Unika i jej rodzina, a także tron Kumari, są po przeprowadzce do domu obok. Samita poszła do szkoły i nadrabia zaległości, ma koleżanki, ale czasami nadal śni się jej, że jest boginią; z tych snów budzi się z bolesnym ukłuciem żalu.

– Kim chce zostać, gdy skończy szkołę? Chanira tłumaczy stłumioną odpowiedź Samity. – Chce zostać muzykiem. – A co z małżeństwem? Czy to wchodzi w grę? Pamiętam, co mówił Ramesh o przesądzie, że mężów byłych kumari spotykają groźne wypadki.

– Plotki o tym, że mężowie byłych Kumari umierają, to nieprawda – wyjaśnia Chanira.

– To mit podgrzewany przez media. W rzeczywistości niemal wszystkie byłe Kumari w wieku odpowiednim do małżeństwa są zamężne.

Czy byłybyście zadowolone, gdyby wasze córki stały się żyjącymi boginiami? – Nie możemy zawierać związków małżeńskich wewnątrz naszych rodów, więc żadna z nas raczej nie może mieć córki spełniającej warunki – tłumaczy mi Chanira. Ale gdyby któraś z nas wyszła za mężczyznę z naszej kasty z Katmandu, to córka mogłaby zostać Kumari w Katmandu. – Rozmawiają ze sobą chwilę, chichocząc na wzmiankę o mężu. – Tak, owszem, obie byłybyśmy szczęśliwe, gdyby bogini wybrała nasze córki.

Być Kumari to dar. Czułam się zaszczycona, że zostałam wybrana – dodaje Chanira. – Ale pewne sprawy powinno się dla dobra Kumari poprawić. Potrzebne jest większe wsparcie finansowe ze strony władz, zarówno na pokrycie kosztów obrzędowych, jak i kosztów wykształcenia bogini. I przydałoby się doradztwo, swego rodzaju terapia przygotowująca do życia po zakończeniu pełnienia godności Kumari. Dobrze byłoby, gdyby powstała sieć wsparcia złożona z byłych Kumari pomagająca przechodzić do zwykłego życia. Martwię się, że jeśli nie nastąpią takie zmiany, tradycja całkiem zaniknie.

Chanira idzie później na spotkanie z nową żyjącą boginią Patanu. Oczy aktualnej Kumari rozbłyskują, gdy Chandira wchodzi do pokoju pudźa. Siedzi na złotym tronie, po bokach ma srebrne laski, oznaki godności, a nad jej głową rozpościera się baldachim z kapturów złotych kobr, które chronią ją tak samo, jak chroniły przedtem Samitę, Chanirę i niezliczone inne dawne Kumari. Twarz bogini jest znajoma, przypomina twarz Uniki, ale trudno jest uwierzyć, że to ta sama dziewczynka, którą widziano w drodze na wybory kilka miesięcy wcześniej. Napotykamy spojrzenie tak władcze, że zaczynamy czuć się jak mała dziewczynka. Na szyi Kumari wisi mistyczno-magiczny amulet. Jej stopy, udekorowane bransoletkami ze srebrnych dzwoneczków i pomalowane cynobrem, spoczywają na spiżowej tacy ofiarniczej pełnej ryżu i płatków kwiatów. Klęka przed nią na macie i ofiarowuje  książeczkę do kolorowania, kredki i skromną kwotę w nepalskich rupiach. Kumari zręcznie zanurza palce w stojącej z boku czarce z pastą cynobrową, a Chanira wyciąga szyję, podsuwając jej czoło do błogosławieństwa. W nowej Kumari aktywna jest niebiańska Bogini - Dziewica Panna, a Kumari to taka nepalska westalka. 

W stolicy Nepalu Katmandu w końcu września 2017 roku wybrano nową królewską żyjącą boginię Kumari. Trzyletnia Trishna Shakya jest następczynią dwunastoletniej Matiny. Ostatni raz Matina Shakya odwiedziła dom rodzinny na wiosnę. Teraz jako ustępująca żyjąca bogini Kumari wraca już na dobre. Jej miejsce zajmie teraz nowa nepalska bogini, trzyletnia Trishna Shakya. - Nie jest tylko naszą córką, ale żyjącą boginią całego kraju - powiedział dziennikowi "Himalayan Times" Bijaya Ratna Shakya, ojciec Trishny. - Jestem szczęśliwy, ale jednocześnie chce mi się płakać - dodał.

Trishna Shakya - Kumari Katmandu od 2017 roku (ma 3 lata)

Dziewczynka w religijnej ceremonii została wprowadzona do znajdującej się w sercu Katmandu świątyni, w której będzie mieszkać aż do uzyskania wieku dojrzewania. Niedługo potem jej poprzedniczka, Matina opuściła pałac Kumari zniesiona na rękach swoich opiekunów, tym razem boczną bramą, a nie głównym wejściem. Wszystko inne odbywało się jednak tak samo, jak podczas jednej z 13 procesji w roku, kiedy Kumari opuszcza pałac. Trishna była jedną z czterech kandydatek z klanu Śakya do przyjęcia tytułu żyjącej bogini nazywanej "Kumari". - Dziewczynka jest buddystką, ale służy wszystkim, hinduistom i buddystom - tłumaczy w rozmowie z Polską Agencją Prasową Alok Tuladhar, ekspert zajmujący się kulturą rdzennych mieszkańców doliny Katmandu, Newarów. - Specjalnie tak pomyślano. Kumari jest przede wszystkim boginią hinduistyczną, a jej pochodzenie ma zapewnić harmonijną koegzystencję obu grup. W Katmandu buddyzm i hinduizm doskonale się przenikają - wyjaśnił. 

Studiując dogłębnie wiedzę o życiu i działalności westalek rzymskich oraz kumaris nepalskich można wiele nauczyć się o tym jak wybierać dziewczęta do pełnienia funkcji w misteryjnych kultach Wielkiej Bogini. Wielką rolę odgrywa astrologia i dobrze wykonana predykcja odczytująca kwalifikacje duchowe. Zdolność utrzymywania dziewiczej czystości oraz pełne poświęcenie się dawnym rytuałom mistyczno-magicznym czy misteryjnym przez dłuższy okres czasu to kolejny ważny punkt. Kapłanki Wielkiej Bogini na pewno nie mogą być satanistycznymi puszczalskimi jak to ma miejsce w pseudokultowych grupach amerykańskich dewiantek satanistycznych uważających się za wikkanki, poganki czy czarownice, gdy o północy w pełnię Księżyca kopulują pod lipą z każdym chętnym w świetle pochodni. Takie seksualne "dupodajne coś tam" na pewno nie ma związku z pradawnymi misteryjnymi kultami Wielkiej Bogini, a jest jedynie współczesnym amerykańskim zboczeniem i deprawacją, obrazą i bluźnierstwem wobec Wielkiej Bogini Matki i niczym więcej już raczej nie będzie. Aby odbudować mistyczno-magiczne tradycje westalek trzeba zapewne sięgnąć do żywych tradycji takich jak nepalskie Kumari...  


LINKI 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz