Małżeństwo z celi śmierci
Para która łącznie, licząc oboje ma za sobą 32 lata w celi śmierci. Oboje skazani niewinnie, jak to często bywa w sądach chrześcijańskich Europy i USA. Petera policja wrobiła w zabójstwo którego nie popełnił, a Sunny skazał debilny sąd, który zawarł ugodę z prawdziwym mordercą, którego po okrutnym straceniu pierwszej ofiary ruszyło sumienie. Sunny Jacobs opisała swoją historię w książce "Skradzione życie"...
Wymiar sprawiedliwości zwany sądownictwem stosunkowo często popełnia fatalne pomyłki, więzi zupełnie niewinnych ludzi. Polska nie jest tutaj wyjątkiem, gdzie księża pedofile żyją dostatnio i pod państwowym parasolem ochronnym, a ich ofiary skazywane są na biedę i poniewierkę. Niewinny człowiek z Gdańska przesiedział 12 lat w areszcie, nawet jak się okazało, że faktyczny zabójca został już skazany! Nie pomogło dostarczenie dowodów i skazanie faktycznego mordercy, prokuratura upierała się dalej, że niewinnie podejrzanego trzeba trzymać w areszcie. Peter Pringle i Sunny Jacobs są typowym obrazkiem zbrodniczości i kumoterstwa sądownictwa, prokuratury i policji oraz ciągłej niewydolności adwokatury i obrony praw człowieka, która ma zbyt małe możliwości natychmiastowego zwalniania osób, co do których istnieją dowody niewinności.
Podobnie jak większość kochających się par, Peter Pringle i Sunny Jacobs mają ze sobą wiele wspólnego. Obydwoje uwielbiają praktykować jogę, medytacje i pływanie, wegetariańskie jedzenie i życie na wsi. Jednakże, parę tę, która ostatecznie pobrała się w 2012 roku w Nowym Jorku, łączy jeszcze coś zupełnie wyjątkowego. Zanim się poznali, zarówno Sunny jak i Petera czekała kara śmierci za odrębne, acz niesamowicie podobne zbrodnie, których nie popełnili. W 1976 Sunny trafiła do celi śmierci na Florydzie za nie popełnione zabójstwo dwóch policjantów. Cztery lata później w Dublinie Peter usłyszał wyrok śmierci za morderstwo dwóch funkcjonariuszy Garda Síochána, irlandzkiej policji, z którym nie miał nic wspólnego.
