Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rolnictwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rolnictwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 sierpnia 2016

Rosja i rubel potęgą gospodarczą świata

Zachodnia propaganda państw NATO i środowisk chorobliwie rusofobicznych, szczególnie Polska, od kilku lat podaje fałszywe informacje o stanie rosyjskiej gospodarki oraz potędze militarnej Federacji Rosyjskiej. Wychodząc naprzeciwko czytelnikom poważnie zainteresowanym jak faktycznie żyje się w Rosji po NATO-wskiej agresji ekonomicznej z pomocą tak zwanych sankcji gospodarczych w połowie 2014 roku oraz możliwościami militarnymi i zdolnościami bojowymi Rosji udostępniamy wybór informacji o stanie rosyjskiej gospodarki, taką jaka ona w rzeczywistości jest i jakie ma perspektywy. Najwięcej informacji pochodzi z końca roku 2015 oraz z roku 2016 do połowy sierpnia 2016. Rosja ciągle pozostaje drugą potęgą militarną świata, a do tego intensywnie modernizuje sprzęt oraz dozbraja armię w nowoczesne technologie, w tym rozwija armię dronów. Rosja jest drugim eksporterem broni w skali światowej, a zaopatruje w broń i amunicję ponad 50 państw na całej kuli ziemskiej. Umacnia się i nabiera znaczenia rosyjski rubel. USA nie mają nawet silników do rakiet kosmicznych, które muszą kupować od Rosji pomimo swoich absurdalnych sankcji. Rusofobia to choroba psychiczna silnie zniekształcająca postrzeganie rzeczywistości. 

Federacja Rosyjska - Rosja

Jak Rosja wychodzi z krótkiej recesji i terroru zachodnich sankcji państw NATO-wskich


Z danych za pierwsze półrocze 2016 roku oraz więcej Rosjan woli oszczędzać w rublach. Udział posiadaczy oszczędności w walucie narodowej osiągnął maksimum w skali roku – 60%. Ponadto tylko 36% Rosjan nie odkłada pieniędzy – wynika z sondażu Wszechrosyjskiego Ośrodka Badania Opinii Publicznej (WCIOM). Analitycy WCIOM twierdzą: stabilnie rośnie liczba Rosjan, którzy zaufali walucie narodowej od początku roku. Tych, którzy przechowują oszczędności w obcych walutach, było znacznie mniej – 2% Rosjan oszczędza w dolarach, 1- w euro i 1% — w innych walutach. Autorzy badania wskazują na fakt, że zainteresowanie wahaniami kursu dolara amerykańskiego znacznie zmalało. Dziś monitoruje je jedynie 45% Rosjan, czyli o 11% mniej niż w roku ubiegłym. 55% respondentów twierdzi, że jest im to obojętne (37% w 2015 r.). 

O czym świadczy rosnące zainteresowanie Rosjan gromadzeniem kapitału w rublach? Być może o bezprecedensowym zaufaniu walucie narodowej? Jest to możliwe, przecież od początku roku rubel rosyjski wykazuje dobrą dynamikę. Jeśli w styczniu-lutym za jednego dolara trzeba było zapłacić 80 rubli, to w okresie letnim kurs obniżył się do 65-67. — Jest to powód do tego, by oszczędności obywateli odprowadzić na krótkoterminowe depozyty. Ponadto zimowe inwestycje w rubla pozwoliły ulokować pieniądze w jedną z najsilniejszych walut bieżącego roku. Taki status rublowi zapewniła ropa naftowe, której cena wzrosła z 27,1 dol. w lutym do 45-46 dol. obecnie – wyjaśnił analityk firmy maklerskiej Otwarcie Broker Andriej Koczetkow. Ponadto Bank Centralny Rosji zachoruje wysokie stopy procentowe – 10,5% przy inflacji na początku sierpnia 7,2%. Powoduje to, że rubel staje się jedną z najbardziej korzystnych walut na świecie, gdzie powszechne są ujemne stopy. — Oczywiście rynki nie są stabilne i mogą przynieść wiele nieprzyjemnych niespodzianek, ale minione lata kryzysu nauczyły rubel przeciwstawiać się temu, a gospodarkę – stabilności – ocenił Koczetkow.

Teraz na świecie obserwuje się napływ środków z krajów rozwijających się. Rubel umacnia się też z tego powodu. — Sytuacja wokół ropy naftowej również jest stabilna. Przed wyborami 18 września władze nie pozwalają na ostre oświadczenia, które mogłyby destabilizować sytuację na rynku rubla. Dlatego zaufanie obywateli do rosyjskiego rubla zwiększa się – wyjaśnił zastępca dyrektora generalnego ds. analiz inwestycyjnych Zurich Capital Management Andriej Wernikow. Ekonomista sugeruje, że zainteresowanie obcymi walutami poważnie nasiliły duże wahania kursu rubla w grudniu 2014 roku. Teraz nie ma to miejsca, a opinie ekspertów co do dynamiki dolara amerykańskiego są podzielone. W takiej niejednoznacznej sytuacji Rosjanie oszczędzają w rublach. Tak czy inaczej, sytuacja nadal zależy od ceny ropy naftowej. I przejście obywateli do wzorców zachowań oszczędnościowych – ograniczenie wydatków i zwiększenie wysokości lokat – jest negatywnym zjawiskiem dla gospodarki. — Przy modelu zachowań oszczędnościowych gospodarka traci potężny bodziec w postaci konsumpcji sektora prywatnego, bo ludzie zaczynają oszczędzać na najpotrzebniejszym i producenci tracą siłę wytwórczą – powiedział  Wernikow. 

To, że zwykli konsumenci zaczęli oszczędzać na benzynie lub na zabiegach kosmetycznych świadczy o tym, że ostrożnie podchodzą do sytuacji w rosyjskiej gospodarce i nie oczekują szybkiego jej uzdrowienia, podkreślił ekonomista. Międzynarodowi eksperci ostrzegają: nie należy tracić czujności. – Jeszcze daleko do tego, by Rosja pokonała trudności i minął stan krytyczny – ocenił szef departamentu ds. analizy rynków rozwijających się kanadyjskiego Toronto Dominion Bank Christian Maggio. Podstawowe ryzyko widzi on w długotrwałym okresie stagnacji, gdy wzrost gospodarczy pozostanie blisko wartości zerowych. 

piątek, 29 lipca 2016

Zasiedlanie Syberii w Rosji Putina

Osiedlanie na Syberii w XXI wieku - Pionierzy Dalekiego Wschodu za Putina 


Rosjanie pytani o to, gdzie znajduje się środek ich kraju, automatycznie odpowiadają: w Moskwie. Jednak z perspektywy geograficznej ich wielka i wspaniała stolica leży na zachodnich obrzeżach Rosji, historycznie niebezpiecznie blisko agresywnych dyktatorów takich jak Napoleon czy Hitler. Dystans z miasta do granicy białoruskiej to zaledwie 334 km, a do Krasnojarska, który leży mniej więcej właśnie w środku słowiańskiego kraju zwanego Rosją lub Matką Słowian, jest z Moskwy 4130 km. Za "Kamieniem", jak Rosjanie nazywają dzielące Europę od Azji góry Uralu, znajduje się 70 procent obszaru Federacji Rosyjskiej. Tu wydobywa się 100 procent rosyjskiego niklu i platyny, 98 procent diamentów, 85 procent złota, 90 procent gazu i 70 procent ropy, a więc prawie wszystko to, z czego ten wielki słowiański kraj się utrzymuje. Jednakże, od końca XX wieku, ta nie tyle wyspa, ile cały ogromny kontynent skarbów się wyludnia. Sytuacja demograficzna bezpośrednio za Uralem i na Syberii Zachodniej jest mniej więcej stabilna. Jednak dalej na wschodzie wielkie połacie kraju pustoszeją. 

Rosja - Krajobrazy Syberii - Daleki Wschód
Władza na Kremlu planuje, że wiek XXI ma być dla Rosji czasem intensywnego zasiedlania Syberii i pogranicza z Chinami. Pomysł niewątpliwie działa na wyobraźnię, lecz jego wykonanie zdaje się karkołomne. Rosyjski rząd chciałby udowodnić, że jest inaczej, wprowadzając w czyn zalecenie prezydenta Władimira Putina z 2013 roku, zgodnie z którym rozwój Syberii i Dalekiego Wschodu winien stać się "naszym narodowym priorytetem na cały XXI wiek". Od upadku ZSRR do dziś liczba mieszkańców okręgów federalnych syberyjskiego i dalekowschodniego - terytorium 36 razy większego od Polski - zmniejszyła się z 21 do niespełna 18,5 mln. Uciekają stamtąd przede wszystkim młodzi, w efekcie ludność się bardzo postarzała. Bogaty w zasoby naturalne wschód, u którego bram stoją przeludnione Chiny - w samych tylko przygranicznych prowincjach chińskich mieszka 110 mln ludzi - trzeba na nowo kolonizować. W Moskwie intensywnie myślą, jak tego dokonać i kim można zaludnić opustoszały kontynent syberyjski. 

Federacja Rosyjska musi się uporać z około 1,5-2 milionami uchodźców ze Wschodniej Ukrainy, którzy w latach 2014-2016 musieli uciekać ze swojej Ojczyzny z powodu gestapowskich represji ludności Noworosji czy Donbasu dokonywanych przez żądny etnicznych czystek neobanderowski reżim Poroszenki i Jaceniuka. Z radykalnym pomysłem wystąpił bliski Władimirowi Putinowi magnat aluminiowy - miliarder Deripaska. Według niego czas najwyższy, by nad Jenisej, Lenę i Kołymę przesiedlić moskwian. Deripaska uważa, że w 15-milionowej Moskwie "zebrała się kolosalna liczba ludzi, którzy nie wiadomo czym się zajmują". Biznesmen twierdzi, że Moskwa "tyła, bogaciła się i przyciągała ludzi" w czasach boomu surowcowego, który jego zdaniem już się skończył. Teraz, w czasach kryzysu, tak wielu ludzi nie będzie miało się z czego utrzymać. Jednak miliarder nie ma pomysłu, jak skłonić moskwian, by porzucili ulubione miasto. A to nie będzie proste. Według oficjalnej statystyki średnia płaca w stolicy to 61 tysięcy rubli (3,3 tys. zł), czyli ponad trzy razy więcej niż w syberyjskim kraju ałtajskim. Wbrew słowom Deripaski w Moskwie wciąż można znaleźć nieźle płatną pracę.

Stojąc po kostki w błocie na zabagnionej łące ponad 4000 mil od rodzinnego domu Jurij Bugajew lustrował wzrokiem rojące się od komarów pustkowie, które rosyjski rząd postanowił sprezentować pionierom na podstawie współczesnej wersji amerykańskiego Homestead Act (z 1862 roku, ustawa o gospodarstwach rolnych przekazująca ziemię Indian Amerykanom na bardzo korzystnych warunkach – przyp. Onet). – To nie do końca to, czego się spodziewałem – przyznaje mężczyzna, który by przyjechać tutaj z Sankt Petersburga przebył siedem stref czasowych. Bugajewa zainteresowały możliwości stwarzane osadnikom na rosyjskim Dalekim Wschodzie, terytorium o rozmiarach 2/3 Stanów Zjednoczonych. Dziewięć regionów rosyjskiego Dalekiego Wschodu objętych programem rozdawnictwa ziemi zapoczątkowanym 1 czerwca 2016 roku, zajmuje ponad trzecią część Rosji, lecz w tej chwili zasiedla je tylko 6,1 mln ludzi. To ledwie 4 procent populacji kraju, niewiele w porównaniu z 110 milionami Chińczyków zamieszkujących prowincje składające się na Mandżurię. 

Bugajew należy do Kozaków, starego bractwa słowiańskich wojowników, rabusiów i kochających wolność buntowników. Kiedyś Kozacy strzegli granic rosyjskiego imperium, teraz mieliby jechać na wschód chronić przed Chinami wyludnione rubieże Federacji Rosyjskiej. Od lat Bugajew marzył o tym, że pewnego dnia Rosja nabierze bądź raczej odzyska ducha pionierów, dlatego z radością przyjął program zgodny z koncepcją "boskiego przeznaczenia" – dotyczącego poszerzania wpływów na kontynencie. Z drugiej strony Kozak zdaje sobie sprawę z tego, że niewielu Rosjan z europejskiej części kraju, marzących raczej o domu w Paryżu czy Londynie niż o chacie na zabagnionych terenach przy chińskiej granicy, podziela jego zapał do nowego życia w dzikich wschodnich regionach kojarzących się z zesłańcami i obozami pracy. – Obecnie większość ludzi wcale nie tęskni za przygodą – ubolewa.