niedziela, 21 maja 2017

Psychologia zorientowana na proces

Arnold Mindell, psychologia procesu, psychoterapia, śniące ciało, taoizm a rozwój duchowy


Psychologia zorientowana na proces, nazywana również psychologią procesu, pracą ze śniącym ciałem, pracą z procesem lub określana skrótem POP (z ang. Process Oriented Psychology)... 

Czym jest praca z procesem 


Psychologia zorientowana na proces – inaczej praca z procesem, praca ze śniącym ciałem, psychologia procesu (Process Oriented Psychology, Process Work, Dreambody Work) – kierunek psychoterapeutyczny, zapoczątkowany w latach siedemdziesiątych XX wieku przez Arnolda Mindella i rozwijany przez grupę skupionych wokół niego osób. Arnold Mindell zainspirował się przede wszystkim psychologią Junga i jego teleologiczną koncepcją osobowości mówiącą o tym, że zdarzenia naszego życia popychają nas w określonym kierunku jakim jest pełnia = rozwój. Kolejnym ważnym fundamentem Psychologii Procesu jest filozofia taoistyczna, a ściślej pewne tylko wybrane z niej punkty. Terapeuta pracując z procesem, podobnie jak taoista, podąża za naturalnym biegiem wydarzeń, co pozwala na zajęcie się tym co naprawdę jest teraz ważne oraz na pracę w takim stylu, który jest odpowiedni dla klienta czy pacjenta.


Krótko mówiąc, twórcą czy raczej kompilatorem psychologii procesu jest dr Arnold Mindell. Metodę swoją zaczął, jak sam podaje, rozwijać już w 1970 roku w Szwajcarii, gdzie pracował tam wtedy jako analityk jungowski. Wprowadził wówczas do swojej praktyki pojęcie “śniącego ciała”, stosowane dotąd głównie w królewskiej jodze oraz taoistycznych metodach pracy z Chi (Qi). Rozszerzył w ten sposób jungowską pracę ze snami na pracę z ciałem, bardzo zalecaną w tradycyjnej jodze, taoizmie i także zachodnim okultyzmie. W kolejnych latach rozwinął kolejne metody pracy z pacjentami/ klientami. Obejmowała ona także pracę z ruchem, z relacjami i ze światem, a wszystko to na bazie ówczesnego stanu psychologii transpersonalnej podpartej modnym wówczas otwarciem na wiedzę o tradycjach wschodnich, takich jak taoizm, zen czy medytacyjna joga. 

Intencją Arnolda Mindella było stworzenie takiego sposobu pracy, który nie wykluczałby żadnego ludzkiego doświadczenia. Praca z procesem pomaga rozwiązywać wewnętrzne i zewnętrzne konflikty. Prowadzi do życia zgodnego z naturą (danej osoby lub związku) i do bycia w pełni sobą. Arnie Mindell mieszka aktualnie w USA w stanie Portland. W Polsce używa się kilku nazw tej metody. Najczęstsza nazwa to psychologia procesu. Występują także: psychologia zorientowana na proces, praca z procesem (process work) oraz POP. Ostatnia nazwa to pierwsze litery angielskiego wyrażania Process Oriented Psychology. 

W pracy ze śniącym ciałem pacjenci uczą się odkrywać w sobie głęboko ukryte obszary, które często nie są mile widziane w ramach ich systemu zachowań i wyznawanych poglądów. Te same ukryte aspekty psychiki rządzą jednak ich życiem, mają wpływ na codzienne czynności, zakłócają zachowanie, zdrowie oraz relacje. Gdy je wydobędziemy i zintegrujemy, odzyskujemy wewnętrzną równowagę i naprawiamy problematyczne aspekty życia. Dzięki pracy ze śniącym ciałem możemy też odzyskać kontakt z przeczuciami, intuicją, z subtelnymi doznaniami cielesnymi. Czy na co dzień jesteście spokojnymi, dobrze ułożonymi osobami? Jeśli często śni wam się wojna, a w codziennym życiu na jawie przydarzają się wam spotkania z osobami przejawiającymi agresję, psychologia procesu mówi na ten temat: „śnicie”, czyli przeżywacie tzw. proces wtórny, w którym wyparte uczucia i potrzeby próbują wydostać się na powierzchnię. 

środa, 10 maja 2017

Kerala - terytorium demona Mahabali

Terytorium demona Mahabali Asura Wairoćana w Kerali


W sanskrycie Keralaka to imię demona, zwykle w postaci kobiecej, demona, który zasiedla ziemie nazwane mianem Kerala. Zarówno Kerala jak i Keralaka to także nazwa ludu zamieszkującego stan Malabara (malabAra). Nazwa Malabhara pochodzi od słowa malAbha znaczącego tych, którzy brzydko wyglądają, którzy są brudni, szczególnie w sensie osób z brudną, mroczną, demoniczną aurą. Słowo Kerala często wywodzone jest od Cherala oznaczającego dawną ludność i dawne królestwo jakie się tam znajdowało, a sama nazwa wywodzi się od słowa Cheral w znaczeniu proto-tamilsko-malajamskiego słowa "jezioro". 

Mahabali - Diaboliczny Król Asurów
Kerala to obszar pomiędzy górami a morzem, na którym od tysięcy lat osiedla się dużo obcych, napływowych imigrantów z wielu innych krajów, co spowodowało zatracenie części dawnej duchowości wedyjskiej, ale dawało sposobność do handlu i wymiany towarowej. 

Kera to także palma kokosowa, a alam to kraj, kraina - razem kraj palm kokosowych. Jest to jednak interpretacja z jezyka malayam jakim mówi ludność Keralam. Kerala w zancznym stopniu jest muzułmańska (25 procent) oraz chrześcijańska (19 procent). Jest to stan o największej procentowej liczebności chrześcijan! Sporo jest także wyznawców judaizmu, którzy osiedlili się tam po zburzeniu Świątyni Jerozolimskiej w 70 roku e.ch. Z tego powodu, zdecydowana większość świątyń wedyjskich i hinduistycznych, w tym śiwaickich, jest w stanie Kerala całkowicie zamknięta i niedostępna dla turystów, a z tego co jest dostępne to są państwowe zabytki które jako miejsca kultu są już martwe. Zatem ludzie poszukujący rozwoju duchowego nie mają w zasadzie czego szukać w stanie Kerala. Mogą trafić tylko na lokalne SPA z masażami udającymi ajurwedę a prowadzonymi przez maoistowską obsługę, gdyż stanem Kerala rządzą indyjscy maoiści którzy robią okropny biznes na turystach zagranicznych poszukujących medytacji, jogi czy terapii ajurwedyjskich. 

Kerala przez wieki przeszła okupację muzułmańską począwszy od 851 roku, potem portugalską od 1498 roku, holenderską od 1603 roku, a od 1791 brytyjską. Od 1957 roku w stanie Kerala rządzi lub współrządzi nieprzerwanie Komunistyczna Partia Indii o profilu maoistowskim, co spowodowało zeświecczenie dawnych tradycji indyjskich i zepchnięcie ich do roli folkloru dla turystów w lokalnych skansenach. W XII wieku z Kerali został wyparty buddyzm, który zastąpił islam. Tak zwany keralski teatr i taniec nie ma już związku z dawną duchowością, jest jedynie elementem etnicznego folkloru tak jak polskie krakowiaczki i kujawiaczki nie są już od dawna tańcami religii i duchowości słowiańskich kultów jakimi kiedyś były.  

sobota, 25 marca 2017

Kwantowe kryształy czasoprzestrzenne Wilczka

O tym, czy kryształy czasowe (czasoprzestrzenne) istnieją naprawdę, fizycy zastanawiają się od 2012 roku, kiedy to noblista Frank Wilczek zaproponował ich istnienie. Te hipotetyczne obiekty dysponują strukturą powtarzalną (jak w klasycznym krysztale), choć nie w przestrzeni, a w czasie. W ostatnich latach, większość fizyków jednogłośnie sugerowała, że istnienie kryształów czasowych jest niemożliwe ze względu na ich dziwne właściwości. Choć kryształy czasowe nie mogłyby być używane do generowania energii użytecznej i nie łamią drugiej zasady termodynamiki, wydaje się, że naruszają fundamentalną symetrię praw fizyki. 

Uczeni z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara (UCSB) i Microsoft Station Q wykazali na przełomie lat 2016/2017, że istnienie kryształów czasu jest możliwe. Kryształy są bowiem zdolne do spontanicznego złamania symetrii translacji czasu. Z klasycznymi kryształami spotkał się każdy z nas. Są nimi ziarenka soli kuchennej, płatki śniegu, grafit w ołówkach albo kamienie szlachetne takie jak diament. Wszystkie one mają wspólną cechę. Gdybyśmy popatrzyli na nie przez bardzo dobry mikroskop, okazałoby się, że atomy są w nich ułożone w regularną sieć i każdy z nich ma swoje dobrze określone miejsce. 

Kryształki lodu i śniegu
Spontaniczne złamanie symetrii to zjawisko fizyczne zachodzące, gdy stan podstawowy układu fizycznego ma niższą symetrię, niż symetria układu fizycznego. Wyobraźmy sobie garść monet zawieszonych w stanie nieważkości. Można odróżnić orła od reszki, ale poza tym monety są symetryczne względem odwracania. Każdą monetę, na której widzimy reszkę, możemy odwrócić o 180 stopni i wtedy zobaczymy na niej orła. Kiedy włączymy grawitację, a monety spadną na jakąś płaszczyznę, niektóre z nich leżą do góry orłem, a inne reszką. Bez podnoszenia monet z płaszczyzny nie możemy zamienić monety z reszką w monetę z orłem. Nie występuje między nimi symetria. Tę można zauważyć dopiero po wprowadzeniu do układu odpowiedniej energii, niezbędnej do podniesienia monety. Dlatego spontaniczne złamanie symetrii jest najlepiej widoczne w wysokich energiach. W fizyce zjawisko złamania symetrii można zaobserwować podczas spontanicznego namagnesowania w ferromagnetykach. Istnieje zasadnicza różnica między bezpośrednim złamaniem symetrii i spontanicznym złamaniem symetrii. Jeżeli symetria zostaje bezpośrednio złamana, to prawa natury nie mają już symetrii. Spontaniczne złamanie symetrii oznacza, że prawa natury mają symetrię, ale natura wybiera stan, w którym jej nie ma - powiedział Dominic Else, fizyk z UCSB, współautor badań. 

wtorek, 14 marca 2017

Roberto Assagioli - Twórca psychosyntezy

Roberto Assagioli - życie i działalność twórcy szkoły psychosyntezy


Roberto Assagioli urodził się 27 luty 1888, zmarły  23 sierpnia 1974 - znamienity psychiatra i psychoterapeuta, twórca specyficznego systemu o nazwie psychosynteza, zaliczanego do szkoły psychologii transpersonalnej i psychoterapii, będącej pomostem między psychologią klasyczną a transpersonalną. Psychosynteza opiera się na psychoanalizie i psychoterapii, ale wnosi dużo więcej, w tym psychologię religii i psychologię duchową. Psychosynteza inspiruje się psychoanalizą i psychoterapią sama będąc ich inspiracyjnym rozwinięciem. 


O czym rzadko się w Polsce wspomina, Roberto Assagioli studiował intensywnie teozofię oraz filozofię wschodnią, w tym filozofię sankhji, wedanty i jogi, skąd nauczył się i intensywnie propagował medytację refleksyjną, receptywną i twórczą. Inspirował się dwoma wielkimi joginami, Swami Wiwekanandą oraz Śri Aurobindo, a potem jeszcze Paramahansą Joganandą. Wniósł wielki wkład do grup i środowisk Przedwiecznej Mądrości (Ageless Wisdom, Perennial Philosophy). Zorganizował i rozpowszechnił w oparciu o nauki i ideały nauczane przez Alicję Bailey dwie grupy praktyk medytacyjnych: Grupę Medytacji Twórczych (The Group for Creative Meditation) oraz Medytacyjną Grupę Nowego Wieku (The Meditation Group for the New Age). Roberto Assagioli jest również współzałożycielem Szkoły Studiów Ezoterycznych (The School for Esoteric Studies) służącej przekazywaniu zaawansowanych nauk Alicji Bailey. 

Dzieciństwo i młodość Assagioli 


Roberto Assagioli urodził się w Wenecji 27 lutego 1888 roku, a jego prawdziwe nazwisko brzmiało Roberto Marco Grego. Gdy miał zaledwie dwa lata stracił ojca, a jego matka poślubiła doktora Emanuele Todesco Assagioli, który usynowił Roberto nadając mu swoje nazwisko. Roberto Assagioli uzyskał klasyczną edukację: 5 lat greki, 8 lat łaciny i naukę innych języków. 

piątek, 24 lutego 2017

Medytacja Jedności Diksza Bogactwo

Przebudzenie do Jedności  - Medytacja Jedności - Diksza - Bogactwo


Celem życia jest życie samo w sobie – doświadczanie rzeczywistości taką, jaka ona jest, doświadczanie naturalnego stanu, w którym zmysły są ożywione, a serce otwarte, stanu, w którym mamy bezpośredni kontakt z Jednością ze wszystkim, co istnieje. Fenomen Energii Jedności (Dikszy) narodził się w Indii wiele tysięcy lat temu w małej himalajskiej szkole, która z czasem przekształciła się w duchowy Uniwersytet Jedności, które pierwszymi mistrzami są Śiwa i Parwati. 

Szkoła czy Uniwersytet Jedności powstał w starożytności by pomóc każdemu z nas powrócić do tego co nazywamy „naturalnym stanem”, stanem jedności ze wszystkim (stan przebudzenia). Nie ma znaczenia z jakiego kręgu kulturowego pochodzisz, jaką wyznajesz religię, czy w ogóle wierzysz w Boga. Ruch jedności duchowej nie jest organizacją ani nową religią, lecz skupia ludzi z całego świata, którym bliska jest wizja jedności przebudzonych dusz. Ważnym narzędziem, które służy przebudzeniu ludzi do życia w jedności, jest Energia Jedności – Diksza/n. Energia ta jest przekazywana przez osoby, które są długotrwale praktykującymi Nauczycielami i Wysłannikami duchowej Szkoły Jedności z siedzibą w Himalajach, poprzez dotknięcie głowy otrzymującego to Wielkie Błogosławieństwo Jedności. 


Przyczyną tego że ludzie nie są szczęśliwymi, spełnionymi istotami (duszami) jest ich percepcja, sposób w jaki postrzegają świat. Całe ludzkie cierpienie wynika z uczucia oddzielenia, które powoduje, że widzi się świat podzielony na "ja" i "nie-ja". Czujemy się lepsi lub gorsi od kogoś, mądrzejsi lub głupsi. Myślimy, że nikt nie cierpi tak jak my, czujemy się wyjątkowi nawet w tym. Jednak jesteśmy tym samym. Na poziomie biologicznym składamy się z takich samych komórek, tkanek, tak samo funkcjonują ciała fizyczne ludzi. Dzielimy takie same myśli i emocje. Może nam się wydawać, że są one wyłącznie nasze, ale tak nie jest, gdyż myśli i emocje przepływają pomiędzy umysłami ludzi, którzy często dziwią się skąd im różne dziwne rzeczy do głowy przychodzą. Strach jest tym samym jednym strachem, często dzielonym przez wszystkich okolicznych mieszkańców. Podobnie jak radość czy smutek. Na poziomie duchowym też jako Dusze/Jaźnie jesteśmy podobni. Wcześniej lub później zaczynamy szukać sensu w tym wszystkim, zadawać pytania, nasza świadomość siebie i świata wzrasta. 

piątek, 3 lutego 2017

Anandamurti Ananda Marga Neohumanizm

Shri Shri Anandamurti - Prabhat Ranjan Sarkar - Ananda Marga, Tantra Joga i Neo-Humanizm 


Prabhat Ranjan Sarkar to jeden z najbardziej znanych filozofów, pisarzy, poetów, pieśniarzy i mistyków XX wieku. Znany jako Anandamurti założył ruch Ananda Marga dla nauki Tantry.

Ananda Marga i jej twórca P.R. Sarkar znany jako Anandamurti są na ostrzu chrześcijańskiej inkwizycji zwalczającej wszelką orientalną duchowość oraz wolną myśl filozoficzną, jogę i tantrę. Ananda Marga jest ruchem rozpowszechniającym klasyczny bengalski styl praktykowania tantry, która na Zachodzie kojarzy się z wolnym seksem, gdy tymczasem jest w rzeczywistości szkołą celibatową polecającą życie mnicha! Spróbujmy zrozumieć czym jest Ananda Marga, kim był Bhagawan Anandamurti Baba, aby pojąć dlaczego rozwiązłym, ciemnym i mrocznym siłom tej planety tak zależy na zniszczeniu dzieła i misji tego wspaniałego Awatara oraz dorobku jego nauczania i poświęcenia. Anandamurti jest znany z tego, że wielokrotnie publicznie pokazywał zdolności siddhi takie jak bilokacja czy lewitacja...

Prabhat Ranjan Sarkar - Shri Shri Anandamurti 
Urodzony: 21 maja 1921, Jamalpur, Indie
Zmarł - 21 października 1990, Kalkuta, Indie
Sarkar to w hindi सरकार, urdu سرکار, tłumaczenie: rząd, władca. 

Prabhat Ranjan Sarkar - ur. 21 maja 1921, zm. 21 października 1990 - indyjski filozof, rewolucjonista społeczny, poeta, lingwistyk. Jednakże znany jest przede wszystkim pod imieniem Shrii Shrii Anandamurti, jako duchowy nauczyciel Tantry i Jogi, założyciel międzynarodowej organizacji Ananda Marga. Od wczesnego dzieciństwa w Biharze w Indiach, gdzie się urodził w 1921 roku, P. R. Sarkar przyciągał wszystkich swoją głęboką miłością i prowadził ścieżką samorealizacji. Dostosowując starożytną naukę Jogi Tantry tak, by zaspokajała potrzeby naszej ery, rozwinął naukową i racjonalną filozofię oraz system praktycznych dyscyplin mających na celu fizyczny, umysłowy i duchowy rozwój. Uznając w Nim duchowego Mistrza, Jego zwolennicy nazwali Go "Shrii Shrii Anandamurti" co oznacza "Ten, który przyciąga innych jako wcielenie błogości" lub po prostu "Baba" (ojciec). Ci, którzy podążyli za Jego naukami, spostrzegli, że ich życie się odmienia, gdyż przezwyciężali swe słabości i negatywne tendencje umysłu i doświadczali stanów głębokiego spokoju i błogości. Zainspirowani jego bezinteresownością, poświęcali własną energię i życie służbie społeczeństwu i pomocy uciskanym. 

Prabhat Ranjan Sarkar rodził się 21 maja 1921 roku w Jamalpurze, w Biharze i już w młodości uważany był za mistyka. Spędzał wówczas wiele czasu praktykując medytację. W 1939 roku rozpoczął studia w Vidyasagar College w Kalkucie. Wtedy też inicjował czy raczej wyświęcił swego pierwszego ucznia w Jodze Tantry - praktyki, których nauczał, są głęboko duchowe i mimo, że wywodzą się z sięgającej kilku tysięcy lat wstecz starożytnej wiedzy Tantry, zostały dostosowane do zmieniających się wciąż potrzeb współczesnego człowieka. Pierwszym inicjowanym był przestępca Kalicharan, który porzucił wówczas swe dotychczasowe życie i wkroczył na ścieżkę duchowości. Zmienił także imię na Kalikananda. W dziedzinie filologii i językoznawstwa P. R. Sarkar napisał podręczniki języków bengalskiego i sanskrytu, do których zrozumienia potrzeba lat intensywnych badań. Te podręczniki śledzą rozwój słów, fraz i kulturowych tradycji, które obejmują delikatną materię współczesnych języków Indii jak również wprowadzają istotne spojrzenie na rodzinę indo - europejskich i innych języków świata.

niedziela, 18 grudnia 2016

Szczodre Gody Saturnalia Czohanija

Przesilenie Zimowe w Znaku Koziorożcu 

Święto Szczodrych Godów, Saturnalia, Kronia, Czohanija, Słońcostanie, Koljada... 

Przesilenie grudniowe, na półkuli północnej zwane przesileniem zimowym, to moment, gdy Słońce znajduje się dokładnie w zenicie nad zwrotnikiem Koziorożca. Stąd najlepiej przesilenie grudniowe nazywać przesileniem Koziorożca. Łacińskie słowo określające przesilenie to „solstitium”, stąd wzięło się angielskie „solstice”. Pochodzi ono od „sol” czyli Słońce oraz „sistere” czyli zatrzymać się. Dzień przesilenia grudniowego czy zimowego w Znaku Koziorożca to najkrótszy dzień w roku, któremu towarzyszy najdłuższa noc. Każdy kolejny dzień od przesilenia grudniowego – aż do przesilenia czerwcowego czy letniego w Znaku Raka – będzie coraz dłuższy. Początkowo zmiany będą niewielkie, a większą prędkość osiągną w kilka dni po przesileniu. 


Właśnie ten moment przełamania władzy nocy i zwycięstwa dnia w wielu kulturach związany był z ważnymi świętami duchowymi. W Rzymie obchodzono Saturnalia, w Persji narodziny Mitry, u Słowian – Gody czy Koljada (Kolęda), a w tantrycznej jodze indyjskiej rozpoczyna się Ćohanya (Święto Siedmiu Ćohan). Gdy chrześcijaństwo podbijało nowe obszary wypierając poprzednie wierzenia, narodziny Jezusa ustalono tak, by podmienić stare święta. Ponieważ na początku ery chrześcijańskiej, gdy ustalano kalendarz grudniowe przesilenie zimowe oraz Dzień Narodzin Mitry przypadało na 25 grudnia, do dziś właśnie tego dnia obchodzimy Boże Narodzenie, chociaż pierwotnie miało ono miejsce w dniu grudniowego przesilenia zimowego na półkuli północnej. W najdawniejszych czasach rzymskich, Saturnalia uważano za wielkie święto ludzkości pochodzące z czasów legendarnego Złotego Wieku. W Grecji święto znano jako Kronia (Święto Kronium), tyle, że dawni Grecy celebrowali je dwa razy w roku, w czasie obu przesileń. 

Tradycja celebrowania święta w czasie około zimowego przesilenia w Koziorożcu może być uważana za starą misteryjną formę ezoteryzmu i hermetyzmu kultur indoeuropejskich, jako że spotykana jest nie tylko w Rzymie, Grecji, wśród Słowian, Skandynawów, ale także w Indii i Persji, co wskazuje na wspólne dziedzictwo Indo-Aryan czy Indo-Europy. Przesilenie zimowe zmienia się w zależności od tego czy jest rok przestępny czy zwyczajny. Od około 21/22 czerwca dzień jest coraz krótszy, a noc z sekundy na sekundę coraz dłuższa. Finał, czyli w naszym przypadku najkrótszy dzień w roku aktualnie wypada zwykle około 21/22 grudnia. Najkrótszy dzień w roku w Polsce trwa około 7 godzin i 10 minut na Przylądku Rozewie, a na południu kraju - we Wrocławiu około 8 godzin i 13 minut. Najkrótsze dni w Łodzi w czasie grudniowego przesilenia trwają około 7 godzin 47 minut, a najdłuższe noce 16 godzin i 13 minut, co czasem przyjmuje się jako średnią dla Polski, gdyż środek Polski wypada w pobliżu Łodzi. 

środa, 14 grudnia 2016

Komitet Obrony Demokracji - KOD

Walka o wolności i demokrację w Polsce - Komitet Obrony Demokracji - KOD


Komitet Obrony Demokracji (KOD) – polski ruch społeczny i stowarzyszenie, którego powstanie zostało zainspirowane artykułem Krzysztofa Łozińskiego ogłoszonym 18 listopada 2015 na portalu internetowym „Studio Opinii”. 

Krzysztof Łoziński w swoim artykule, nawiązując do terminu siła bezsilnych, ukutego przez Václava Havla oraz tradycji Komitetu Obrony Robotników, którego był współpracownikiem, postawił tezę, że w jego ocenie wobec zjawisk występujących w życiu publicznym po wyborach parlamentarnych i przejęciu władzy w państwie przez skrajnie prawicowe Prawo i Sprawiedliwość w listopadzie 2015, należy powołać Komitet Obrony Demokracji. Inicjatywa spotkała się z odzewem działacza społecznego Mateusza Kijowskiego, który dzień po publikacji artykułu z 18 listopada 2015 założył na portalu społecznościowym Facebook grupę o nazwie Komitet Obrony Demokracji. Po trzech dniach w grupie znajdowało się trzydzieści tysięcy uczestników. 

Mateusz Kijowski
W dniu 23 listopada 2015 grupa założycielska, znająca się do tej pory jedynie wirtualnie, spotkała się w Warszawie i podjęła rozmowy na temat przyszłości ruchu KOD. Równocześnie powstał serwis internetowy KOD. Na jednej z jego stron został opublikowany manifest, w którym KOD zaprosił do współdziałania wszystkich, dla których ważne są wartości demokratyczne, bez względu na poglądy i wyznanie. Powstanie KOD spotkało się z odzewem w Internecie oraz mediach (nie tylko polskich). Reakcje były skrajne – od przyjaznych, po ostrą krytykę i nienawistne ataki na czołowe postacie tego prodemokratycznego ruchu społecznego. Zainteresowanie KOD w Internecie spowodowało, że w grudniu 2015 #KOD okazał się najpopularniejszym hasztagiem na polskim Twitterze. 

Działania KOD poprzez udział w demonstracjach bądź w inny sposób poparli artyści, intelektualiści, społecznicy i inne osoby publiczne, m.in. Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Marek Kondrat, Krystyna Janda, Daniel Olbrychski, Maja Ostaszewska, Robert Więckiewicz, Andrzej Blikle, Maja Komorowska, Krystyna Kofta, Dorota Warakomska, Tomasz Lis, Aleksander Gleichgewicht, Aleksander Labuda, Bronisław Maj, Ewa Lipska, Jan Woleński, Karol Modzelewski, Jerzy Zdrada, Jerzy Vetulani, Jan Hartman, Roman Kotliński, Ryszard Matuszewski "Mohan'. Do niektórych manifestacji zapraszani byli również politycy wszystkich partii, łącznie z rządzącą, jednak wzięli w nich udział wyłącznie liderzy partii opozycyjnych. 

Na pierwsze publiczne spotkanie sympatyków KOD, które odbyło się w Warszawie 26 listopada 2015 w sali Sceny Przodownik Teatru Dramatycznego, przyszło ponad dwieście osób. Podczas spotkania podjęto decyzje o powołaniu stowarzyszenia oraz utworzono robocze sekcje m.in. akcji, mediów, prawa, edukacji, programu, promocji i zagranicy. 

Dnia 2 grudnia 2015 w Warszawie odbyło się spotkanie założycielskie Stowarzyszenia Komitet Obrony Demokracji. Uchwalony został statut i powołano tymczasowy zarząd Stowarzyszenia KOD. Wśród dwudziestu jeden założycieli znaleźli się między innymi Krzysztof Łoziński, Walter Chełstowski, Andrzej Miszk oraz Paweł Wimmer. Wybrano Zarząd Stowarzyszenia w składzie: Piotr Cykowski, Dorota Guenter, Mateusz Kijowski, Jarosław Marciniak, Jacek Parol, Joanna Roqueblave, Radomir Szumełda. Dnia 5 grudnia 2015 ukonstytuowały się nieformalne struktury regionalne, między innymi w Olsztynie, Katowicach, Poznaniu i Wrocławiu. Autoryzowana z początkiem grudnia przez tymczasowe władze stowarzyszenia, podjęta przez społeczny „Komitet Obrony Demokracji” zbiórka funduszy na działalność bieżącą KOD w organizacji osiągnęła założony cel dwudziestu tysięcy złotych w ciągu doby od jej ogłoszenia. 

czwartek, 1 grudnia 2016

Schizofrenia duchowość i kundalini

O schizofrenii, przeżyciach mistycznych i kundalini 


Wiele osób eksperymentując z channelingami, budzeniem kundalini, medytacjami wedle własnego wyboru oraz rozmaitymi psychodelikami popada w niekorzystne stany schizofreniczne, które na swoje nieszczęście bierze za oznaki budzenia się kundalini lub za oznaki oczyszczania duszy. Jednakże owe przeżycia, doznania i wrażenia bardzo często okazują się być urojeniami, a rzekomy stan mistyczny okazuje się być ślepą uliczką choroby. Na Zachodzie brak jest tradycji w medycynie naturalnej, takiej jak w Chinach czy Indiach, która nauczyłaby dobrze rozeznawać pomiędzy doświadczeniem mistycznym i wizją, a stanami choroby psychicznej o obrazie urojeniowym. Sprawę pogarszają eksperymenty ze środkami psychoaktywnymi o działaniu halucynacyjnym... 

Walka duchowa w chorobie psychicznej


Wątki religijne i metafizyczne pojawiają się często w doświadczeniach osób cierpiących psychicznie. Ich zmagania i problemy wyglądają jednak inaczej w przypadku na przykład dylematów egzystencjalnych czy kryzysów światopoglądowych, inaczej zaś w przypadku chorób, a raczej wypadałoby mówić - zaburzeń psychicznych. Z urojeniami o treści religijnej, eschatologicznej czy charyzmatycznej, spotykamy się w schizofrenii, w depresji endogennej mamy do czynienia z urojeniami potępienia, winy i kary, a z myślami obsesyjnymi o treści religijnej - w nerwicy natręctw. Swoistym przypadkiem granicznym jest tzw. opętanie: z punktu widzenia klasyfikacji psychiatrycznej rozumiane jako zespół psychopatologiczny z kategorii zaburzeń dysocjacyjnych, z punktu widzenia teologicznego oraz mistycznego - stan zniewolenia przez szatany, demony lub inne złe duchy. 


Zainteresowanie problematyką związku (lub jego braku) między doświadczeniami psychotycznymi a przeżyciami mistycznymi, rozwojem duchowym, religijnością jako „narzędziem” radzenia sobie (coping) z chorobą psychiczną lub źródłem jej powstania i podtrzymywania, wśród psychiatrów, psychologów i psychoterapeutów było bardzo duże. Odzwierciedla ono „tęsknotę” za programami kształcenia psychiatrycznego i psychologicznego, w ramach których będą omawiane kwestie związane z duchowością, wiarą i religią czyli za kształceniem z dziedziny psychologii i psychiatrii transpersonalnej. Okazuje się bowiem, że mimo znaczącej liczby pacjentów cierpiących z powodu różnych (w tym mających postać urojeniową) problemów religijnych czy metafizycznych, tylko niewiele programów szkoleniowych dla psychiatrów omawia zagadnienia religijności i mistyki w życiu pacjenta psychicznego. Postulowanie istnienia takich programów wydaje się sensowne i konieczne nie tylko na Zachodzie, ale — co widać po przebiegu polskich konferencji i dylematach ich uczestników — bardzo potrzebne także jest w naszym kraju. Zagadnienia takie poruszane są od wieków i tysiącleci w ramach tradycyjnych systemów medycyny jak indyjska ajurweda czy chińska medycyna tradycyjna. 

wtorek, 29 listopada 2016

Opium morfina dermorfina heroina metadon

Opium, morfina, dermorfina i heroina - powolne samobójstwo narkomanów opiatowych  


Opium to stary znany narkotyk, a morfina, dermorfina, metylomorfina (kodeina) i heroina (zwana też brown i kompotem) to środki będące pochodnymi opium. Mają działanie przeciwbólowe i uspokajające, ale mogą być podawane tylko w ostateczności, w przypadku bólów o krańcowo silnym nasileniu. Do grupy tej należy również metadon – doustny, syntetyczny narkotyk, używany od lat 60-tych XX wieku jako substytut heroiny, stosowany w lecznictwie w leczeniu narkomanów przyjmujących narkotyki drogą iniekcji (zastrzyków). 

Mak i opium - biznes afgańskich terrorystów
Ludzie zwykle nie wiele wiedzą w temacie czym grozi uzależnienie się od opium, morfiny, dermorfiny czy  heroiny, o tym jak łatwo się uzależnić i zniszczyć sobie życie nałogiem, a obłąkana nowomoda na nowe opiaty z drugiego końca świata sprzyja zagubieniu i szybkiemu uzależnieniu się od dostawców nowego w kraju narkotyku, takiego jak dermorfina czy deltorfina w tak zwanym żabim jadzie amazońskim. Zgubnym jest także to, że promuje się wyniszczające nowe narkotyki pod szyldem szamańskiej medycyny naturalnej, a nie ma się pojęcia o tym, że zgubne narkomańskie nałogi z użyciem toksycznych substancji występowały i występują na całym świecie w historii ludzkości, także popularne były wśród Indian - i nie mają nic wpólnego z szamanizmem. 

Czym jest opium? 


Opium jest substancją otrzymywaną przez wysuszenie soku mlecznego pozyskiwanego z niedojrzałych makówek maku lekarskiego (Papaver somniferum). Opium zawiera alkaloidy: pochodne fenantrenu (morfina, kodeina) oraz pochodne izochinoliny (papaweryna). Makowiny, czyli suche, dojrzałe, opróżnione makówki oraz łodygi kwiatów również zawierają substancje czynne. Dawniej opium stosowane było jako środek przeciwbólowy, nasenny, uspokajający i odurzający – najczęściej w formie laudanum, czyli nalewki alkoholowej. Stosowanie jednakże opium w celach medycznych zwykle kończy się uzależnieniem od opium, czyli popadnięciem w narkomanię. 

Opium zawiera około 40 alkaloidów, do głównych zaś należą: morfina 3–23%, narkotyna 5%, kodeina 0,2–6%, papaweryna 1% i tebaina. Obecnie największa ilość produkowanego opium pochodzi z Afganistanu - 85% produkcji na Europę i 90% produkcji światowej. Produkcja i handel opium i jego pochodnych to biznes utrzymujący zbrodnicze organizacje terrorystyczne, takie jak al-Qaida (al-Kaida), ISIL/Daesh czyli tak zwane Państwo Islamskie oraz podobne bojówki zajmujące się ludobójstwem. Uzaleznieni od opiatów narkomani często w zamian za zdobycie kolejnej "działki" narkotyku podejmują się dokonania najbardziej szkaradnych zbrodni. 

środa, 9 listopada 2016

Mistrz A G Mohan i Hatha Joga

A.G. Mohan - współczesny mistrz hatha jogi, uczeń słynnego Guru Tirumalai Krishnamacharya 


A. G. Mohan, Mohanji (ur. 1945 w Tamil Nadu w Indii) - współczesny mistrz hathajogi, podobnie jak B.K.S. Iyengar, uczeń Tirumalai Krishnamacharya. Przez 18-cie lat, od 1971 do 1989 roku uczył się od mistrza Krishnamacharya. Autor książki "Yoga for Body, Breath and Mind" (Joga dla ciała, oddechu i umysłu, 1993) oraz współautor, wspólnie z żoną i synem "Yoga Therapy" (Terapia jogą, 2004). Współzałożyciel organizacji Svastha. Przetłumaczył na angielski traktat "Yoga Yajnavalkya" - jedno z najważniejszych dzieł indyjskich o jodze. Podobnie jak Iyengar podaje tylko swoją gotrę (klan) jako imię, zatem jest to mistrz z klanu Mohana, z gotry Mohanów. 

Indra Mohan oraz A. G. Mohan - Nauczyciele Hatha Jogi
A.G. Mohan-Ji jest mistrzem hatha jogi, naucza razem z żoną Indrą Mohan, synem Ganeshem oraz córką Nityą. Prowadzi warsztaty hatha jogi i ajurwedy na całym świecie. W 2009 roku był w Czechach, Niemczech, Holandii i Norwegii. Jeden warsztat skupia się na zagadnieniach psychologii indyjskiej, a drugi na ajurwedzie i terapii jogą. Żona Indra, syn Ganesh oraz córka Nitya także prowadzą warsztaty, a każdy z nich zawiera tylko drobny komponent praktyki asan. Dla wielu ludzi ćwiczących jogę kontakt z Mohanami stał się ostatecznym przełomem w procesie pozbywania się starych uwarunkowań i błędów w schemacie nauczania jogi w Europie. 

A. G. Mohan to bliski uczeń mistrza Tirumalai Krishnamacharya (1888-1989) który przekonał go, by pozwalał nagrywać swoje klasy hatha jogi z intonacji wedyjskiej na dyktafon. Dzięki temu istnieje sporo nagrań głosu mistrza Krishnamacharya. Mohan-Ji był bliskim studentem Krishnamacharya-Ji przez 18 lat, aż do śmierci tego indyjskiego Guru-Ji - mistrza hatha jogi. Prawdziwy uczeń pozostaje przy mistrzu az do jego śmierci, gdyż od mistrza ciągle trzeba się uczyć - nie ma końca nauki, jeśli podąża się za mistrzem jogi, za Śri Guruh. Mistrz polecał nawet w swojej książce naukę u swoich dwóch głównych uczniów: u swojego syna Venkata Desikachar oraz u Mohanasarma, jak nazywa A.G. Mohana. Obaj otrzymali tytuły: Amarasimha - Lew Nieśmiertelności oraz Sathirthya - Tych, którzy poznali prawdę od Guru. 

A.G. Mohan jest nauczycielem o bardzo surowych zasadach, a uczeń doskonale wie, gdzie są granice, i jednocześnie pełnym łagodności oraz zrozumienia. W nauczaniu A.G. Mohan Ji najbardziej widoczny jest kontekst. Mohan-Ji zaznacza, że joga jest „zatrzymaniem poruszeń umysłu” czy „poszukiwaniem stabilności i spokoju umysłu”, a zatem poszukiwanie praktyk utrwalających samskarę spokoju umysłu wyznacza kontekst całej praktyki - także praktykę asany. 

Srivasta Ramaswami (ur. 1939), inny znany uczeń Krishnamacharya w 1971 roku, kiedy A.G. Mohan miał zaledwie 26 lat, zachęcił go do uczestnictwa z praktyce jogi u swojego mistrza Tirumalai Krishnamacharya, który miał wówczas 82 lata. Po wykładzie, młody A.G. Mohan, podjął lekcje jogi pod kierunkiem Desikachar'a - syna Krishnamacharya Ji (Dźi), a także uczestniczył w regularnych spotkaniach z samym Mistrzem, gdy ten nauczał jogi, rozumianej w jej właściwym sensie, jako cały system przekazywany od tysiącleci, od jej założycieli, Mistrza Śiwa i Parvati. 

poniedziałek, 7 listopada 2016

FAST największy radioteleskop niebiańskie oko

Chiński radioteleskop Niebiańskie Oko - największy na świecie


Chiny w lipcu 2016 roku zakończyły budowę największego na świecie radioteleskopu. Prace trwały pięć lat, a koszt przedsięwzięcia wyniósł 180 milionów dolarów. Pierwsze plany powstały już w 1994 roku. Radioteleskop nazwano FAST. To skrót od „Five-hundred-meter Aperture Spherical Telescope”, czyli tłumacząc: teleskopu sferycznego o aperturze wielkości 500 metrów. Czasza radioteleskopu ma zatem, jak można się domyślić, 500 metrów średnicy. Do tej pory największym radioteleskopem czaszowym było Obserwatorium Arecibo, którego czasza ma średnicę 305 metrów. Nowy radioteleskop składa się z 4450 trójkątnych paneli wykonanych z aluminium. Czasza zajmuje powierzchnię porównywalną do 30 boisk piłkarskich. Do jego zadań będą należały poszukiwania informacji na temat początków wszechświata oraz obcych nam cywilizacji. 

Niebiańskie Oko - Największy czaszowy radioteleskop - Chiny
Największy radioteleskop świata — chiński 500-metrowy FAST — już działa, podały Chiny we wrześniu 2016 roku. Oficjalnie uruchomiono go w niedzielę, 25 września 2016 roku. I już odebrał sygnał z pulsara odległego od Ziemi o 1351 lat świetlnych. FAST zbudowano 2000 km na południowy zachód od Pekinu, w naturalnej depresji między górami, w rejonie dość słabo zaludnionym. Gigant będzie poszukiwał śladów neutralnego wodoru w naszej Drodze Mlecznej oraz sąsiednich galaktykach, obserwował pulsary, a także nasłuchiwał sygnałów mogących pochodzić od pozaziemskich cywilizacji. Na razie, po próbnym rozruchu, przechodzi fazę testów. Kalibracja potrwa aż trzy lata — dopiero później rozpoczną się prawdziwe obserwacje astronomiczne. - Głównym zadaniem FAST jest obserwacja i odkrywanie nieznanych praw rządzących Wszechświatem — zapewnia Qian Lei z Chińskiej Akademii Nauk w rozmowie z telewizją CCTV. 

Wielka czasza radioteleskopu umiejscowiona jest w naturalnym zagłębieniu krasowego terenu w prowincji Kuejczou w południowej części kraju. Składa się z prawie 4,5 tysiąca oddzielnych aluminiowych paneli, które tworzą „miskę" o średnicy 500 metrów. Stąd oficjalna nawza — Five hundred meter Aperture Spherical Telescope (FAST). Nieoficjalna to Tianyan — Niebiańskie Oko - choć bardziej pasowałoby Niebiańskie ucho. Chińska konstrukcja jest znacznie większa i trzy razy wydajniejsza od amerykańskiego Obserwatorium Arecibo (305 metrów). Wielkością ustępuje wprawdzie rosyjskiemu RATAN-600 o średnicy 576 metrów, ale ta konstrukcja nie jest jednolita — składa się z rozrzuconych w terenie reflektorów. FAST, dzięki siłownikom wyginającym panele, można do pewnego stopnia sterować — dzięki temu obejmuje obserwacjami większą część nieba niż konkurent w Arecibo. Czasza FAST umieszczona jest w naturalnym zagłębieniu terenu. 

niedziela, 6 listopada 2016

Stop segregowaniu śmieci za darmo

Ekologia: Stop niewolniczemu segregowaniu śmieci i odpadków za darmo...


Kapitalistyczny biznes zarabia miliardy rocznie na tym, że głupi i naiwni ludzie segregują śmieci dla miliarderów będących w skali Unii Europejskiej właścicielami firm znanych jako "mafia śmieciowa". Miliarderzy zarabiający na śmieciach uroili sobie, że pod sztandarem szczytnych haseł ekologicznych zmuszą miliony gospodarstw domowych w każdym państwie do segregowania śmieci: osobno szkło, osobno papier, szmaty, plastyk, elektronika etc. I w skali Unii Europejskiej mafia śmieciowa wymuszająca rozbójnoczo darmowe selekcjonowanie śmieci zarabia sobie około 100 miliardów euro, tak 400 miliardów złotych rocznie. Szacuje się, że w obrocie biznes śmieciowy w Unii Europejskiej to około 600 miliardów euro, takimi zatem pieniędzmi rocznie obraca mafia śmieciowa aby generować swoje zyski. Wszystko z darmowej pracy głupich i naiwnych ludzi, którzy tej mafii za darmo segregują swoje śmieci. Mafia śmieciowa zlikwidowała lub uczyniła nieopłacalnymi punkty skupu butelek, zlikwidowała punkty skupu makulatury, punkty skupu szmat, pozbawiła społeczeństwa Europy milionów miejsc pracy, chociaż w Polsce jakimś cudem pozostały jeszcze punkty skupu złomu. 

Mafia śmieciowa zarabia miliardy na darmowej segregacji śmieci i odpadków
Wyobraź sobie, trochę dla uproszczenia, że około 10 milionów gospodarstw domowych w Polsce wynosi worek śmieci dziennie na śmietnik (chociaż część rodzin wynosi raz czy dwa na tydzień po kilka worków na raz). Jeśli jeden pracownik da radę posegregować przykładowo 100 takich wyniesionych worków śmieci dziennie, zatem potrzeba zatrudnić 100 tysięcy ludzi, aby dziennie segregowali odpady wyniesione na śmietnik z około 10 milionów gospodarstw domowych (rodzin). Polska zatem wprowadzając absurdalny i społecznie szkodliwy nakaz segregowania śmieci na rzecz prywatnych kapitalistycznych firm żyjących z obrotu twoimi śmieciami - pozbawiła jakieś 100 tysięcy ludzi miejsc pracy przy segregacji śmieci. W praktyce może to będzie trochę mniej, a może trochę więcej, chodzi o orientację w skali zjawiska, gdyż są firmy co wymuszają segregację 300 worków na dniówkę, która trwa i 16 godzin pracy. 

Tylko z powodu tej totalnej głupoty unijnej segregacji śmieci, jakieś 100 tysięcy ludzi w Polsce nie ma pracy ani dochodu, ani ubezpieczenia, a kapitalistyczni złodzieje z mafii śmieciowej, żyjący bogato acz kłamliwie pod sztandarem rzekomej ekologii, nie muszą płacić około 100 tysiącom ludzi ich miesięcznych wypłat. Oszczędzają, licząc minimalnie jakieś 1500 złotych na miesięczną wypłatę, płaconych przez rok czyli 12 miesięcy, dobre 1,8 miliarda złotych. A do tego nie płacą ZUS ani podatków za 100 tysięcy pracowników, to wyjdzie już około 2,7 miliarda złotych, bo koszta zatrudniania pracownika istnieją, a koszta zatrudnienia jednego sortowacza z jego płacą liczy się na około 2300 zł brutto (na 2015 rok). Można sobie łatwo przeliczyć ile dodatkowo będzie oszczędności, gdy co dziesiąty taki pracownik dostawałby wypłatę na poziomie średniej krajowej, etc. 

sobota, 5 listopada 2016

Joga u dominikanów afera Rzeszów

Groźne sekty zwalczają Jogę u dominikanów w Rzeszowie 


Niebezpieczni sekciarze protestują przeciwko zajęciom jogi u dominikanów. Zajęcia jogi w auli klasztoru oo. Dominikanów w Rzeszowie odbywają się od 2013 roku. Mimo to nadal nie brakuje głosów, że rzekomo sprzyjają opętaniu przez złego ducha. Słychać je zwłaszcza w Internecie, chociaż praktykowanie jogi Iyengara w kościele popierają katoliccy księża pracujący w Indii, gdyż joga jest generalnie silnie uniwersalistyczna i można jej podstawowy trening dopasować do praktycznie każdej religii, z wyjątkiem takich, które radykalnie zakazują dbać o zdrowie wiernych. 

Joga u dominikanów - Rzeszów
"Wielebny Ojcze Przeorze, uprzejmie prosimy o odwołanie zajęć "W zdrowym ciele zdrowy duch," odbywających się w auli klasztoru dominikanów w Rzeszowie" - od takich słów rozpoczyna się internetowa petycja adresowana do o. Romualda Jędrejko, przeora rzeszowskich dominikanów, który w auli klasztornej organizuje zajęcia z jogi Lyengara, tai-chi, a także kursy tańca, gimnastykę dla seniorów. Petycję podpisało 1533 osoby, które uważają, że “aula klasztoru nie jest salą gimnastyczną", a propagowanie jogi i tai-chi budzi zamęt, bo "wiele świadectw zniewolonych osób, jak i doświadczenie wielu egzorcystów wskazuje na te techniki jako na zagrożenie duchowe". Choć zajęcia z jogi odbywają się w klasztorze dominikanów od dwóch lat, temat skrzętnie podłapało konserwatywne pismo "Fronda", które nazywa jogę filozofią "pogańsko-demoniczną" i pyta, czy dominikanie już kompletnie oszaleli. 

"Wystarczy przypomnieć wiele świadectw ludzi opętanych przez złego poprzez kontakt z New Age. Joga jest jednym z elementów tej pseudo-duchowości. Kościół ma walczyć z takimi praktykami, a nie pomagać je szerzyć w murach świątyni Pańskiej - czytamy w tekście niebezpiecznej sekty "Fronda". 

Sami dominikanie na temat tej sprawy w mediach się nie wypowiadają. Prowadząca zajęcia również odmówiła dziennikarzom komentarza twierdząc, że to sprawa ojców Dominikanów, komu salę wynajmują, a komu nie. - Joga nie jest religią - ucięła krótko pytania dziennikarzy o wpływ asanów na postawy religijne. Przed świętami wielkanocnymi w 2015, kiedy to ataki się nasiliły, niedostępny był też prowincjał dominikanów w Polsce, o. Paweł Kozacki. Udało się dziennikarzom jednak skontaktować z byłym przeorem rzeszowskiego klasztoru, który przyznał, że z podobnymi protestami spotkał się, kiedy 6 lat wcześniej, w 2009 roku, wprowadzał zajęcia tai-chi, a które to protesty wynikają jedynie z niewiedzy i małej świadomości na temat elementów tradycji innych systemów mistycznych i medytacyjnych. Ponieważ wtedy dyskusje skończyły się tak szybko jak się zaczęły, nie chciał komentować sytuacji, żeby nie rozdmuchiwać sprawy. Udało nam się jednak dowiedzieć, że zajęcia jogi w wydaniu, jakie proponują dominikanie są w całości chrześcijańskie. To znaczy prowadzą je wierzący i praktykujący chrześcijanie. Sam ksiądz Joseph Pereira, nauczyciel jogi z Indii, który gościł w dominikańskim klasztorze jest doradcą indyjskiego Episkopatu katolickiego, a proponowane przez niego zajęcia jogi mają jedynie pomóc kontrolować ciało i oddech. To przydaje się np. podczas modlitwy medytacyjnej i kontemplacyjnej. 

wtorek, 16 sierpnia 2016

Rosja i rubel potęgą gospodarczą świata

Zachodnia propaganda państw NATO i środowisk chorobliwie rusofobicznych, szczególnie Polska, od kilku lat podaje fałszywe informacje o stanie rosyjskiej gospodarki oraz potędze militarnej Federacji Rosyjskiej. Wychodząc naprzeciwko czytelnikom poważnie zainteresowanym jak faktycznie żyje się w Rosji po NATO-wskiej agresji ekonomicznej z pomocą tak zwanych sankcji gospodarczych w połowie 2014 roku oraz możliwościami militarnymi i zdolnościami bojowymi Rosji udostępniamy wybór informacji o stanie rosyjskiej gospodarki, taką jaka ona w rzeczywistości jest i jakie ma perspektywy. Najwięcej informacji pochodzi z końca roku 2015 oraz z roku 2016 do połowy sierpnia 2016. Rosja ciągle pozostaje drugą potęgą militarną świata, a do tego intensywnie modernizuje sprzęt oraz dozbraja armię w nowoczesne technologie, w tym rozwija armię dronów. Rosja jest drugim eksporterem broni w skali światowej, a zaopatruje w broń i amunicję ponad 50 państw na całej kuli ziemskiej. Umacnia się i nabiera znaczenia rosyjski rubel. USA nie mają nawet silników do rakiet kosmicznych, które muszą kupować od Rosji pomimo swoich absurdalnych sankcji. Rusofobia to choroba psychiczna silnie zniekształcająca postrzeganie rzeczywistości. 

Federacja Rosyjska - Rosja

Jak Rosja wychodzi z krótkiej recesji i terroru zachodnich sankcji państw NATO-wskich


Z danych za pierwsze półrocze 2016 roku oraz więcej Rosjan woli oszczędzać w rublach. Udział posiadaczy oszczędności w walucie narodowej osiągnął maksimum w skali roku – 60%. Ponadto tylko 36% Rosjan nie odkłada pieniędzy – wynika z sondażu Wszechrosyjskiego Ośrodka Badania Opinii Publicznej (WCIOM). Analitycy WCIOM twierdzą: stabilnie rośnie liczba Rosjan, którzy zaufali walucie narodowej od początku roku. Tych, którzy przechowują oszczędności w obcych walutach, było znacznie mniej – 2% Rosjan oszczędza w dolarach, 1- w euro i 1% — w innych walutach. Autorzy badania wskazują na fakt, że zainteresowanie wahaniami kursu dolara amerykańskiego znacznie zmalało. Dziś monitoruje je jedynie 45% Rosjan, czyli o 11% mniej niż w roku ubiegłym. 55% respondentów twierdzi, że jest im to obojętne (37% w 2015 r.). 

O czym świadczy rosnące zainteresowanie Rosjan gromadzeniem kapitału w rublach? Być może o bezprecedensowym zaufaniu walucie narodowej? Jest to możliwe, przecież od początku roku rubel rosyjski wykazuje dobrą dynamikę. Jeśli w styczniu-lutym za jednego dolara trzeba było zapłacić 80 rubli, to w okresie letnim kurs obniżył się do 65-67. — Jest to powód do tego, by oszczędności obywateli odprowadzić na krótkoterminowe depozyty. Ponadto zimowe inwestycje w rubla pozwoliły ulokować pieniądze w jedną z najsilniejszych walut bieżącego roku. Taki status rublowi zapewniła ropa naftowe, której cena wzrosła z 27,1 dol. w lutym do 45-46 dol. obecnie – wyjaśnił analityk firmy maklerskiej Otwarcie Broker Andriej Koczetkow. Ponadto Bank Centralny Rosji zachoruje wysokie stopy procentowe – 10,5% przy inflacji na początku sierpnia 7,2%. Powoduje to, że rubel staje się jedną z najbardziej korzystnych walut na świecie, gdzie powszechne są ujemne stopy. — Oczywiście rynki nie są stabilne i mogą przynieść wiele nieprzyjemnych niespodzianek, ale minione lata kryzysu nauczyły rubel przeciwstawiać się temu, a gospodarkę – stabilności – ocenił Koczetkow.

Teraz na świecie obserwuje się napływ środków z krajów rozwijających się. Rubel umacnia się też z tego powodu. — Sytuacja wokół ropy naftowej również jest stabilna. Przed wyborami 18 września władze nie pozwalają na ostre oświadczenia, które mogłyby destabilizować sytuację na rynku rubla. Dlatego zaufanie obywateli do rosyjskiego rubla zwiększa się – wyjaśnił zastępca dyrektora generalnego ds. analiz inwestycyjnych Zurich Capital Management Andriej Wernikow. Ekonomista sugeruje, że zainteresowanie obcymi walutami poważnie nasiliły duże wahania kursu rubla w grudniu 2014 roku. Teraz nie ma to miejsca, a opinie ekspertów co do dynamiki dolara amerykańskiego są podzielone. W takiej niejednoznacznej sytuacji Rosjanie oszczędzają w rublach. Tak czy inaczej, sytuacja nadal zależy od ceny ropy naftowej. I przejście obywateli do wzorców zachowań oszczędnościowych – ograniczenie wydatków i zwiększenie wysokości lokat – jest negatywnym zjawiskiem dla gospodarki. — Przy modelu zachowań oszczędnościowych gospodarka traci potężny bodziec w postaci konsumpcji sektora prywatnego, bo ludzie zaczynają oszczędzać na najpotrzebniejszym i producenci tracą siłę wytwórczą – powiedział  Wernikow. 

To, że zwykli konsumenci zaczęli oszczędzać na benzynie lub na zabiegach kosmetycznych świadczy o tym, że ostrożnie podchodzą do sytuacji w rosyjskiej gospodarce i nie oczekują szybkiego jej uzdrowienia, podkreślił ekonomista. Międzynarodowi eksperci ostrzegają: nie należy tracić czujności. – Jeszcze daleko do tego, by Rosja pokonała trudności i minął stan krytyczny – ocenił szef departamentu ds. analizy rynków rozwijających się kanadyjskiego Toronto Dominion Bank Christian Maggio. Podstawowe ryzyko widzi on w długotrwałym okresie stagnacji, gdy wzrost gospodarczy pozostanie blisko wartości zerowych. 

piątek, 29 lipca 2016

Zasiedlanie Syberii w Rosji Putina

Osiedlanie na Syberii w XXI wieku - Pionierzy Dalekiego Wschodu za Putina 


Rosjanie pytani o to, gdzie znajduje się środek ich kraju, automatycznie odpowiadają: w Moskwie. Jednak z perspektywy geograficznej ich wielka i wspaniała stolica leży na zachodnich obrzeżach Rosji, historycznie niebezpiecznie blisko agresywnych dyktatorów takich jak Napoleon czy Hitler. Dystans z miasta do granicy białoruskiej to zaledwie 334 km, a do Krasnojarska, który leży mniej więcej właśnie w środku słowiańskiego kraju zwanego Rosją lub Matką Słowian, jest z Moskwy 4130 km. Za "Kamieniem", jak Rosjanie nazywają dzielące Europę od Azji góry Uralu, znajduje się 70 procent obszaru Federacji Rosyjskiej. Tu wydobywa się 100 procent rosyjskiego niklu i platyny, 98 procent diamentów, 85 procent złota, 90 procent gazu i 70 procent ropy, a więc prawie wszystko to, z czego ten wielki słowiański kraj się utrzymuje. Jednakże, od końca XX wieku, ta nie tyle wyspa, ile cały ogromny kontynent skarbów się wyludnia. Sytuacja demograficzna bezpośrednio za Uralem i na Syberii Zachodniej jest mniej więcej stabilna. Jednak dalej na wschodzie wielkie połacie kraju pustoszeją. 

Rosja - Krajobrazy Syberii - Daleki Wschód
Władza na Kremlu planuje, że wiek XXI ma być dla Rosji czasem intensywnego zasiedlania Syberii i pogranicza z Chinami. Pomysł niewątpliwie działa na wyobraźnię, lecz jego wykonanie zdaje się karkołomne. Rosyjski rząd chciałby udowodnić, że jest inaczej, wprowadzając w czyn zalecenie prezydenta Władimira Putina z 2013 roku, zgodnie z którym rozwój Syberii i Dalekiego Wschodu winien stać się "naszym narodowym priorytetem na cały XXI wiek". Od upadku ZSRR do dziś liczba mieszkańców okręgów federalnych syberyjskiego i dalekowschodniego - terytorium 36 razy większego od Polski - zmniejszyła się z 21 do niespełna 18,5 mln. Uciekają stamtąd przede wszystkim młodzi, w efekcie ludność się bardzo postarzała. Bogaty w zasoby naturalne wschód, u którego bram stoją przeludnione Chiny - w samych tylko przygranicznych prowincjach chińskich mieszka 110 mln ludzi - trzeba na nowo kolonizować. W Moskwie intensywnie myślą, jak tego dokonać i kim można zaludnić opustoszały kontynent syberyjski. 

Federacja Rosyjska musi się uporać z około 1,5-2 milionami uchodźców ze Wschodniej Ukrainy, którzy w latach 2014-2016 musieli uciekać ze swojej Ojczyzny z powodu gestapowskich represji ludności Noworosji czy Donbasu dokonywanych przez żądny etnicznych czystek neobanderowski reżim Poroszenki i Jaceniuka. Z radykalnym pomysłem wystąpił bliski Władimirowi Putinowi magnat aluminiowy - miliarder Deripaska. Według niego czas najwyższy, by nad Jenisej, Lenę i Kołymę przesiedlić moskwian. Deripaska uważa, że w 15-milionowej Moskwie "zebrała się kolosalna liczba ludzi, którzy nie wiadomo czym się zajmują". Biznesmen twierdzi, że Moskwa "tyła, bogaciła się i przyciągała ludzi" w czasach boomu surowcowego, który jego zdaniem już się skończył. Teraz, w czasach kryzysu, tak wielu ludzi nie będzie miało się z czego utrzymać. Jednak miliarder nie ma pomysłu, jak skłonić moskwian, by porzucili ulubione miasto. A to nie będzie proste. Według oficjalnej statystyki średnia płaca w stolicy to 61 tysięcy rubli (3,3 tys. zł), czyli ponad trzy razy więcej niż w syberyjskim kraju ałtajskim. Wbrew słowom Deripaski w Moskwie wciąż można znaleźć nieźle płatną pracę.

Stojąc po kostki w błocie na zabagnionej łące ponad 4000 mil od rodzinnego domu Jurij Bugajew lustrował wzrokiem rojące się od komarów pustkowie, które rosyjski rząd postanowił sprezentować pionierom na podstawie współczesnej wersji amerykańskiego Homestead Act (z 1862 roku, ustawa o gospodarstwach rolnych przekazująca ziemię Indian Amerykanom na bardzo korzystnych warunkach – przyp. Onet). – To nie do końca to, czego się spodziewałem – przyznaje mężczyzna, który by przyjechać tutaj z Sankt Petersburga przebył siedem stref czasowych. Bugajewa zainteresowały możliwości stwarzane osadnikom na rosyjskim Dalekim Wschodzie, terytorium o rozmiarach 2/3 Stanów Zjednoczonych. Dziewięć regionów rosyjskiego Dalekiego Wschodu objętych programem rozdawnictwa ziemi zapoczątkowanym 1 czerwca 2016 roku, zajmuje ponad trzecią część Rosji, lecz w tej chwili zasiedla je tylko 6,1 mln ludzi. To ledwie 4 procent populacji kraju, niewiele w porównaniu z 110 milionami Chińczyków zamieszkujących prowincje składające się na Mandżurię. 

Bugajew należy do Kozaków, starego bractwa słowiańskich wojowników, rabusiów i kochających wolność buntowników. Kiedyś Kozacy strzegli granic rosyjskiego imperium, teraz mieliby jechać na wschód chronić przed Chinami wyludnione rubieże Federacji Rosyjskiej. Od lat Bugajew marzył o tym, że pewnego dnia Rosja nabierze bądź raczej odzyska ducha pionierów, dlatego z radością przyjął program zgodny z koncepcją "boskiego przeznaczenia" – dotyczącego poszerzania wpływów na kontynencie. Z drugiej strony Kozak zdaje sobie sprawę z tego, że niewielu Rosjan z europejskiej części kraju, marzących raczej o domu w Paryżu czy Londynie niż o chacie na zabagnionych terenach przy chińskiej granicy, podziela jego zapał do nowego życia w dzikich wschodnich regionach kojarzących się z zesłańcami i obozami pracy. – Obecnie większość ludzi wcale nie tęskni za przygodą – ubolewa. 

piątek, 1 lipca 2016

Odkrycie nowej Ziemi w Kosmosie

Nowe planety: Odkrycie nowej Ziemi w Kosmosie


Na przełomie listopada i grudnia 2011 astronomowie odkryli planetę bardzo podobną do Ziemi. Panują na niej warunki sprzyjające życiu. Planeta nosi oficjalną nazwę Kepler 22-b, ma już jednak nieoficjalny przydomek: Ziemia 2.0 lub Namek. Oddalona jest od nas o około 600 lat świetlnych, jest 2,4 razy większa od Ziemi. Jej rok, czyli czas potrzebny na okrążenie macierzystej gwiazdy, to 290 dni. Temperatura wynosi 22 stopnie Celsjusza, co oznacza, że może znajdować się na niej płynna woda. Na razie nie wiadomo jednak, czy planeta składa się w większości ze skał, cieczy czy gazów. Jej istnienie potwierdzono podczas konferencji NASA w Moffett Field w Kalifornii. Zdaniem amerykańskich astronomów, już zaobserwowano wstępnie ponad dwieście podobnych do Ziemi planet. Ich istnienie muszą potwierdzić jednak szczegółowe obserwacje. 

Kepler 22b - Namek
Poszukiwania drugiej Ziemi weszły w najbardziej dynamiczny etap w historii ludzkości. Od ich wyniku będzie zależała przyszłość rasy ludzkiej. Czy uda się nam znaleźć następcę Niebieskiej Planety, drugą ziemię? Z końcem roku 2011 proces znajdowania Nowej Planety Ziemia znacząco przyśpieszył. Naukowcy z amerykańskiej agencji kosmicznej NASA potwierdzili odkrycie planety w "strefie warunków sprzyjających powstaniu życia". Planetę odkryto dzięki teleskopowi Keplera - poinformowała agencja na swojej stronie internetowej. 

Czy dane będzie nam osiedlenie się na planecie lub nadającym się do zamieszkania księżycu, posiadającym warunki środowiskowe, podobne do tych z Pandory - egzotycznego świata przedstawionego w filmie Jamesa Camerona "Avatar"? Za kilkaset lat powinniśmy dysponować technologią, tak zaawansowaną, że transformacja egzoplanet podobnych do Marsa w kopie Ziemi nie powinna być specjalnie trudnym zadaniem. W ciągu najbliższych 30-100 lat powinniśmy rozpocząć już zabiegi, które wpłyną znacząco na zmianę klimatu "Czerwonej Planety". Zadanie to, pod względem inżynieryjnym wydaje się jak najbardziej możliwe do zrealizowania i w przypadku Marsa jest niemal pewne, że prędzej czy później nastąpi. Założenie podziemnych baz na naszym Księżycu jak i na Marsie są w zasięgu możliwości, jednak ludzkość musi się zjednoczyć w jedno duże multinarodowe superpaństwo z budżetem na poważniejszą eksplorację najbliższego Kosmosu. 

czwartek, 30 czerwca 2016

Bozon Higgsa - Wielki przełom w nauce

Bozon Higgsa - Wielka rewolucja w nauce fizyki


Bozon Higgsa, a potocznie boska cząstka nie bez powodu nazywa się boska, chociaż nie wszyscy fizycy są zadowoleni z takiej jej potocznej nazwy. To bozon Higgsa wedle Modelu Standardowego nadaje masę wszystkim znanym nam cząstkom, sprawia, że materia istnieje. Tak brzmi naukowa teoria, którą prawie na pewno udało się potwierdzić dzięki największej maszynie świata - Wielkiemu Zderzaczowi Hadronów w Szwajcarii.

Bozon Higgsa (higgson) – hipotetyczna cząstka elementarna, której istnienie jest postulowane przez Model Standardowy, nazwana nazwiskiem Petera Higgsa. W dniu 4 lipca 2012 ogłoszone zostało ostatecznie odkrycie nowej cząstki elementarnej przez eksperymenty ATLAS i CMS, pracujące przy Wielkim Zderzaczu Hadronów w CERN-ie w Szwajcarii. Masa odkrytej cząstki, jak i wykrycie jej w oczekiwanych kanałach rozpadu wskazuje, że może to być długo poszukiwany bozon Higgsa. 

W czerwcu 2012 roku naukowcy odkryli kolejne ślady jednej z najbardziej tajemniczych cząstek we wszechświecie. Danych o tej tzw. cząstce Higgsa dostarczył amerykański akcelerator Tevatron. Jeśli jej istnienie zostanie potwierdzone, będzie to jeden z największych przełomów w fizyce od 50 lat. Cząstka Higgsa istnieje na razie tylko w teorii, w praktyce nikt jej jeszcze nigdy nie widział; naukowcy szukają jej już od pół wieku. Chcą ją znaleźć za wszelką cenę, bo jest ona ostatnim elementem popularnej teorii zwanej Modelem Standardowym, czyli opisu cząstek, z których zbudowany jest wszechświat. 

Peter Higgs
Boska cząstka nie bez powodu nazywa się boska, chociaż nie wszyscy fizycy są zadowoleni z takiej jej potocznej nazwy. To ona nadaje masę wszystkim znanym nam cząstkom. Ona sprawia, że materia istnieje. Tak brzmi naukowa teoria, którą prawie udało się potwierdzić dzięki największej maszynie świata - Wielkiemu Zderzaczowi Hadronów w Szwajcarii. Amerykańscy naukowcy pracujący przy praktycznie nieczynnym już akceleratorze Tevatron zanalizowali ostatnie informacje, jakich dostarczyło to urządzenie. Mówią, że natrafili na bardzo wyraźne ślady istnienia cząstki Higgsa, choć nie jest to jeszcze ostateczny dowód. - Na ten moment to najlepsza odpowiedź, jaka istnieje - mówił fizyk Rob Roser z Fermilab. - Dane z Tevatronu bardzo mocno wskazują, że cząstka Higgsa istnieje. Potrzeba jeszcze jednak potwierdzenia od naukowców z Europy - dodaje. 

Kolejne sensacyjne informacje pojawiły się kilka dni później, gdy europejscy naukowcy z akceleratora LHC w Szwajcarii przedstawili własny raport dotyczący poszukiwań cząstki Higgsa. "To niezwykła chwila dla wszystkich naukowców" - Jestem naprawdę podekscytowany. Przez dwie godziny oglądałem konferencję w internecie. Nie mogłem się uspokoić nawet na moment. Powiedziałbym, że to naprawdę niezwykła chwila dla wszystkich naukowców - mówi Martin Archer, który jest fizykiem z Imperial College w Londynie. 

Naukowcy twierdzili już około 2010 roku, że są prawie pewni, że udało się udowodnić istnienie bozonu Higgsa. Są to cząstki, które nigdy dotąd nie były odkryte, a które uważane są za podstawowy budulec wszechświata. Naukowcy z CERN przedstawili swoje ostatnie doniesienia na temat "boskiej cząstki". Odbyło się to przy ogromnym zniecierpliwieniu podczas seminarium w laboratorium fizyki w Genewie.

Naukowcy z CERN wstępnie potwierdzili odkrycie tzw. boskiej cząstki, czyli bozonu Higgsa. Jest ona ostatnim elementem teorii zwanej Modelem Standardowym, czyli opisu cząstek, z których zbudowany jest wszechświat. To największy przełom w fizyce od 50 lat, a Model Standardowy jest bodaj najprostszym modelem teoretycznym cząstek elementarnych, który jako tako sprawdza się w praktyce. - Mogę potwierdzić, że cząstka została odkryta - powiedział John Womersley z UK's Science & Technology Facilities Council na konferencji prasowej w Londynie. Joe Incandela, rzecznik jednego z zespołów zajmujących się badaniem nad cząstką Higgsa wystąpił z kolei w Genewie, gdzie swą siedzibę ma Europejska Organizacja Badań Jądrowych. - To jest wstępny rezultat badań, jednak jest na tyle solidny, że możemy na nim polegać - powiedział. 

Bozon Higgsa to nie „jeszcze jedna cząstka elementarna". To cząstka wyjątkowo ważna, szczególna, ponieważ jest pierwszym zaobserwowanym przejawem istnienia w naturze pewnego pola kwantowego, dotychczas nieznanego, które jest obecne w każdym punkcie przestrzeni i odpowiada za to, że cząstki elementarne mają masę. Krótko mówiąc, odkrycie bozonu Higgsa to dowód, że pole nadające cząstkom elementarnym masę nie jest wymysłem teoretyków. Ono naprawdę istnieje. - mówi prof. dr. hab. Leszek Roszkowski. 

Sławny fizyk ateista prof. Stephen Hawking stracił 100 dolarów, bo założył się, że bozon Higgsa nie zostanie odkryty - opisuje "Daily Telegraph".  

piątek, 10 czerwca 2016

Siddhartha Gautama Buddha Śakyamuni

Siddhartha Śakyamuni Gautama Buddha - Mistrz Oświecony 


Buddha Śakjamuni, w sanskrycie Siddhartha Gautama, a po palijsku: Siddhatta Gotama - jest postacią w pełni historyczną, żył na przełomie VI i V wieku pech, urodził się jako syn króla z rodu Śakjów (Śakya), którego niewielkie królestwo leżało przy Himalajach, na terenie dzisiejszego Nepalu, w nepalskim regionie Teraj. Nazywał się wtedy Siddhartha Gautama i był Arją (Arya) czyli Aryjczykiem. Przyszły Buddha był żonaty i miały syna Rahulę, który został później członkiem buddyjskiego zakonu. Decydujący wpływ na młodego Siddharta Gautamę miało jego bezpośrednie zetknięcie ze starością, chorobą i śmiercią, przed którymi chroniono go w pałacu. Zostawiając w królewskim pałacu za sobą żonę, syna i sam pałac, Siddhartha Gautama rozpoczął duchowo-mistyczną Drogę (Marga) poszukiwań prawdy (Satya). Działało wówczas w tamtejszym rejonie północno-wschodnich Indii sześćdziesiąt dwa rodzaje wspólnot i tradycji mistyczno-ascetycznego treningu od którego Siddhartha Gautama rozpoczął swój oczyszczający i przebudzający trening duchowego rozwoju w tym ziemskim wcieleniu. Idea, że Siddhartha Gautama Buddha nie był zwykłym człowiekiem, lecz ponadludzką istotą, która zstąpiła na Ziemię w ludzkie ciało, wywarła wielki wpływ na ukształtowanie się obrazu Buddy w mahajanie i pojawienie się całego orszaku tzw. 'transcendentalnych' buddów, a dawnych dewów (bóstw) jak Awalokiteśwara, Amitabha czy Mańdziuśri (Brahma). 

Siddhartha Gautama Buddha Śakyamuni
Buddha Śakyamuni żył około 563-483 pech (źródła greckie 566/65-486/85), chociaż tradycja ze Sri Lanki podaje lata 624-544 pech, właściwe imiona to Siddhartha (imię od rodziców i klanu joginów) Gautama (przydomek) z rodu (klanu) Śakjów – mędrzec (ryszi, roszi), uważany za założyciela jednej z wedyjskich religii powszechnych – buddyzmu. Założycielem buddyzmu był Siddhartha Gautama VI/V wiek pech, który urodził się w rodzinie panującej nad królestwem Śakjów w północnych Indiach, w imperium Maghada. W wieku 28/29 lat, żyjący dotąd w luksusie książę opuścił dom czy raczej pałac i chcąc znaleźć ucieczkę od cierpienia (duhkha) oddawał się przez sześć lat różnym dostępnym praktykom medytacyjnym oraz skrajnej mistycznej ascezie (tapas jogiczny). Po porzuceniu skrajnej mistycznej ascezy i zastosowaniu medytacji (dhjana, zen, chan) polegającej na obserwacji ciała i umysłu Siddhartha Gautama spostrzegł Cztery Szlachetne Prawdy, które stały się rdzeniem aryjsko-wedyjskiego nauczania duchowego przez resztę życia Buddhy. Owe Prawdy są jednym z podstawowych elementów doktrynalnych łączących wszelkie szkoły buddyjskie. Samo imię Buddha jest w języku sanskryckim i pokazuje bardzo silny związek postaci z duchowością i mistyką wedyjską oraz jogiczną, z kulturą bramińskich ryszich. 

Imiona Buddy:

* Gautama - imię rodowe po macosze.
* Siddhartha - ten który osiągnął cel - imię uczniów i adeptów jogicznego zakonu siddhów zwanych Siddhartha (Siddha Artha).
* Śakyamuni (Śākyamuni; Śakjamuni) - mędrzec-asceta (muni), bądź mędrzec-asceta z rodu Śakjów. 
* Buddha - od słowa bodhi tj. oświecenie, przebudzenie, iluminacja. 
* Arhata - doskonały, wzniosły, święty, wyzwolony, zbawiony za życia. 

Dodatkowe określenia z jakimi najczęściej można się spotkać, to właśnie Budda, Mahapurusza (Wielka Istota, Wielka Dusza) i Tathagata (ten, który urzeczywistnił drogę do wyzwolenia). Co ciekawe, wszystkie tradycje buddyjskie zgadzają się pod jednym istotnym względem, że Buddha żył 80 lat, tak jakby było to oczywiste, że 80 lat to długość życia Oświeconego. Najstarszym źródłem do badania biografii Buddy jest tekst „Khandhaka”, będący drugą z trzech części winaja-pitaki. Wszystkie biografie Buddy opierają się przede wszystkim właśnie na nim, jak również na paru innych rozproszonych fragmentach. Powstał on około 100-160 lat po parinirwanie Buddy. Buddha był duchowym człowiekiem niezwykłej osobowości, emanował z niego szczególny blask, aureola oświecenia. Nauczał królów i chłopów, nędzarzy i bandytów, nie robiąc najmniejszej różnicy między nimi. Był zawsze łagodny i uśmiechnięty, pełen dobrego humoru - każdy posąg Buddy jest uśmiechnięty. Jego uczniowie bawili się i śpiewali, wprawiając w zdumienie przywykłych do ponurej wówczas ascezy i wyrzeczeń brahminów. Mówiono, że „Buddha to ktoś, kto obrażany nigdy się nie obraża”. 

sobota, 23 kwietnia 2016

Sułtanka Kösem - wspaniałe stulecie

Sułtanka Mâh-Peyker Kösem - Cesarzowa Regenta Imperium Osmanów

Kösem Sułtan, Mahpeyker Kösem pisana także jako Kesem (ur. 1589, zm. 3 września 1651) – niewolnica haremowa greckiego pochodzenia, urodzona w Tinos, Morea Eyalet, w dzisiejszej Grecji, prawowita małżonka osmańskiego sułtana Ahmeda I. Matka sułtanów Murada IV i Ibrahima I. Mahpeyker Kösem Valide Sultan Aliyyetü'ş-San Hazretleri, znana również jako Mahpeyker Sultan lub Kösem (Ambitna, Przewodniczka, Liderka) była jedną z najbardziej wpływowych kobiet w historii Imperium Osmańskiego. Ulubiona nałożnica, a później żona osmańskiego sułtana Ahmeda I, któremu urodziła łącznie 13 dzieci. 


Sułtanka Mahpeyker Kosem urodziła się na terenie dzisiejszej Grecji jako córka prawosławnego popa, a jej imię brzmiało Anastazja. Nie wiadomo, jak dokładnie wyglądała jej droga do Stambułu, ale w 1604 roku gdy miała 15 lat została sprzedana do haremu na dwór osmańskiego sułtana Ahmeda I, gdzie została jego nałożnicą, a potem drugą żoną. Po przejściu na islam otrzymała imię Mahpeyker (tur. Mâh-Peyker: w kształcie księżyca, księżycokształtna), które później zostało zmienione przez sułtana na Kösem. Wydała na świat co najmniej trzynaście dzieci, w tym dwóch przyszłych sułtanów, padyszachów, a znanych jest jej siedmiu synów czyli szehzade i sześć córek. Wczesna śmierć teściowej czyli matki sułtana Ahmeda I znanej jako sułtanka Handan (zmarła w 1605 roku) oraz wygnanie jego babki sułtanki Safiye do Starego Pałacu utorowało drogę sułtanki Kosem do zdobycia wpływów i władzy w haremie sułtańskim. 

Ahmed I (ur. 18 kwietnia 1590, zm. 22 listopada 1617) był praprawnukiem bardziej znanego sułtana Sulejmana - urodził się w 1590 roku. Miał 13 lat, kiedy w 1603 roku wstąpił na tron jako 14-ty sułtan z dynastii osmańskiej. Panował 14 lat, a kiedy w 1617 roku zmarł na tyfus miał zaledwie 27 lat. Zarzuca mu się tolerowanie korupcji i brak dyscypliny w armii z której podporządkowaniem sobie nie radził. Za jego panowania nasiliły się bunty janczarów i tzw. bunty celali, czyli protesty ludu przeciwko władcy, co nie dziwi, jeśli wiemy, że panował jako dziecko.

Ahmed I zaniechał dotychczasowego bratobójstwa w walce o władzę i wprowadził zasadę, że sułtanem zostaje najstarszy z rodu. Młodszych braci skazywano odtąd na "kafes" (złotą klatkę). Zamknięci w osobnej części pałacu żyli wygodnie, ale bez kontaktu ze światem, aby nie spiskowali. Cesarz Ahmed I był zdolnym poetą, pisał pod pseudonimem Bahti i pozostawił ogromną ilość poezji politycznej oraz lirycznej. Na Wschodzie panował zwyczaj, że władca imperium musi być dobrym i twórczym poetą, zatem Ahmed I kontynuował pisarski obyczaj kultywowany także wśród Osmanów.

W dawnym Konstantynopolu, a dzisiejszym Stambule, dnia 21 kwietnia 1603 roku, na dziedzińcu pałacu Top Kapi szyk formują janczarzy - zawodowi żołnierze i wojownicy imperium osmańskiego. Bejowie i inni dostojnicy państwowi czekają na sułtana Ahmeda I, który właśnie objął tron po śmierci ojca, Mehmeda III. Już dawno powinien się pojawić, ale drzwi pałacu ciągle pozostają zamknięte. Napięcie rośnie, w końcu wrota się otwierają, ale młody padyszach Ahmed się cofa, blady i przerażony nie może złapać tchu. W końcu wychodzi do poddanych, bardzo się stara, ale to raczej zagubione dziecko niż władca potężnego kraju. Nic dziwnego, ma tylko 13 lat i jest jednym z najmłodszych sułtanów imperium osmańskiego, padyszachem, władcą świata sunnickiego oraz kalifem muzułmańskich sunnitów. 

piątek, 8 kwietnia 2016

Iaido i iaijutsu - tradycyjna szermierka japońska

Tradycyjna japońska szermierka Iai-Jutsu oraz Iaido 

Iaido to sztuka walki japońską szablą kataną. Metody tej sztuki używał Mistrz Aikido Morihei Ueshiba do ćwiczeń z Bokuto - drewnianą imitacją szabli. Na ideach miecza I-ai zasadzają się praktyki w szkołach Jujutsu, Yawara, Aikido oraz Aiki-Jutsu. Dobrze poznać podstawy Iai, jako spuścizny tradycji dawnych samurajów i bushi - mnichów wojowników z gór.


Iaidoka - Mistrz Iaido siedzi w Seiza
Iaidō (jap. 居合道 iaidō) - sztuka dobywania szabli (katana), japońska odmiana szermierki. Jest to zarazem jedna z japońskich sztuk walki określanych wspólnym mianem budo. Słowo iaidō składa się z trzech znaków oznaczających w uproszczeniu: "i" – być; "ai" - pasować, nadawać się, być właściwym; "dō" - droga, sposób, metoda. Początki Iaijutsu, znanej też pod nazwą battojutsu, jako realnej sztuki walki zaistniały wraz z wysubtelnieniem się sztuki wytwarzania mieczy, co stworzyło przesłanki rozwoju nowych błyskawicznych technik dobywania broni.

Tradycja sztuki iaido, przekazywana z pokolenia na pokolenie szermierzy, swój największy rozwój zawdzięcza twórczym dokonaniom wielkiego Mistrza Hayashizaki Jinsuke Shigenobu, który około 400 lat temu stworzył pierwszą znaną usystematyzowaną szkołę iaijutsu, co pozwoliło na uznanie jej za samodzielną sztukę walki. W późniejszym czasie rozwinęło się wiele różnych szkół, spośród których 25 przetrwało do dzisiaj.

Trzy elementy były podstawą dawnego systemu walki samurajów zwanego bujutsu: techniki szkoły iaido, kenjutsu i starej samurajskiej walki wręcz – jujutsu. Szkolne miecze do trenowania iaido są tępe i nazywają się iaito. W okresie Edo (1603-1867) charakteryzującym się pokojowymi rządami i rozkwitem arystokratycznej grupy - samurajów, iaido przybrało formę ćwiczeń duchowych i metapsychicznych. 

Iaijutsu (居合術)to starojapońska sztuka walki szablą samurajską, kataną. Poprzez treningi kata (formy, układy wykonywane indywidualnie), kumitachi (formy walki w parach), suburi (ćwiczenia wzmacniające), tameshigiri (cięcie bambusowych mat) ćwiczący uczą się kontroli nad własnym ciałem i mieczem. Iaijutsu to również poznawanie kultury Japonii, zwyczajów, etykiety tego kraju. To nauka szacunku do innych ludzi oraz szansa na zagłębienie się w świat samurajów. Ćwiczący zgłębiają również tajniki innych sztuk walk jak naginatajutsu, karate, aikido, tantōjutsu. Iaidoka zajmują się wykuwaniem japońskich mieczy oraz tworzeniem ćwiczebnej broni z drewna, poznają ceremonię herbaty, sztukę układania kwiatów, przygotowują oryginalne japońskie potrawy jak i poznają język japoński.

Tajniki systemu walki samurajów były w Japonii zawsze pilnie strzeżone i nawet dzisiaj są niechętnie udostępniane obcym. Samuraje to arystokracja, ich tradycję kultywują rodziny o bardzo konserwatywnych poglądach, po wojnie te środowiska nie były pokazywane i nie dążyły do kontaktów ze światem Zachodu. Od wprowadzenia cesarskiego zakazu fechtunek praktykowano m.in. w japońskim wojsku, a na bazie tych ćwiczeń powstały współczesne battodo i kendo. W czasie II wojny światowej katana dała się bardzo we znaki aliantom, których raziły miecze noszone przez oficerów. Potem japońską szermierką za sprawą m.in. filmów Akiry Kurosawy zafascynował się świat Zachodu. 

Sztuka Iaijutsu to sztuka władania mieczem przejawiająca się w przewidywaniu zachowania przeciwnika, błyskawicznym dobywaniu miecza z pochwy i oczywiście zadawaniu śmiertelnych cięć. Uprawia się ją tępym mieczem zwanym iaito. Sztuka Kenjutsu to fechtunek drewnianą bądź bambusową atrapą miecza – trening w parach i nauka układów kroków i cięć, czyli tzw. kata. Koryu Kenjutsu oznacza starą szkołę walki mieczem samurajskim. 

środa, 6 kwietnia 2016

Sułtanka Mihrimah - córka Hurrem i Sulejmana

Sułtanka Mihrimah córka cesarzowej Hurrem i padyszacha cesarza Sulejmana Wspaniałego


Sułtanka Mihrimah (ur. 21 marca 1522, zm. 25 stycznia 1578) — córka Sułtana Sulejmana i Sułtanki Hürrem, żona Rüstema Paszy (Rüstem Pasha Opuković) ze Skradiny, na początku gubernatora Dıyarbakır potem wezyra i wielkiego wezyra. Była ukochaną córką Sułtana Sulejmana (Süleyman, Salomon), dlatego Hürrem i sama Mihrimah często to wykorzystywały do własnych celów, w tym w walce z agresywną i knującą nieustannie kolejne spiski sułtanką Mahidevran. Po śmierci rodziców Mihrimah została Valide Sultan (Cesarzową Matką) haremu swojego młodszego brata - Sułtana Selima II Pijaka (Mest). Jej następczynią została szwagierka - Nurbanu (Cecylia) także jako Valide Sultan i regentka. Mihrimah była bardzo podobna do swojej matki Sułtanki Hurrem - nie bała się mówić co myśli i zawsze stała murem za swoją matką Sułtanką Hurrem, Roksolaną, która powtarzała jej, żeby nie ufać nikomu poza swoją rodziną. 

Sułtanka Mihrimah
Sułtanka Mihrimah urodziła się w Konstantynopolu, dzisiejszym Stambule - ówczesnej stolicy Imperium Osmanów. Sułtanka Mihrimah wiele podróżowała po Imperium Osmańskim razem z ojcem Sulejmanem Wspaniałym, kiedy podbijali nowe ziemie dla Imperium. Jest napisane w literaturze perskiej, że podróżowała na kolejne wojny z ojcem na arabskim ogierze zwanym Batal na którym jeździła w bitwie pod Gizą w północnym Egipcie w pobliżu Aleksandrii. W Konstantynopolu w dniu 26 listopada 1539, w wieku siedemnastu lat, Sułtanka Mihrimah wyszła za mąż za Damata Rüstema Paszę (ur. 1500 – zm. 10 lipca 1561), z pochodzenia Chorwata z Bośni. Choć związek od strony miłosnej nie był szczęśliwy lecz polityczny, Sułtanka Mihrimah rozkwitła jako patronki sztuki i kontynuowała podróże wojenne z ojcem aż do śmierci jej męża. Małżeństwo Mihrimah z Rustemem Paszą trwało 21 lat, aż do śmierci Rustema Paszy. 

Sułtanka Mihrimah urodziła się z punktu widzenia dzisiejszego kalendarza w wiosenną równonoc, jednak z uwagi na zmiany w kalendarzu i przesunięcia punktu równonocy wiosennej (1582/1583), pierwszy dzień wiosny w tamtych latach przypadał na około 11 marzec, zatem urodziła się faktycznie w dziesiątym dniu trwania wiosny po równonocy. Słońce w koniunkcji z Merkurym w Znaku Barana, ale w gwiazdozbiorze Ryby. Dzień później dolne przejście koniunkcyjne Merkurego pod tarczą Słońca. Jowisz, Saturn, Wenus, Mars i Merkury ułożone w jednej linii wzdłuż ekliptyki poprzedzały wschód Słońca w czasie narodzin sułtanki Mihrimah. Księżyc w czasie ostatniej kwadry w koniunkcji z Jowiszem. Księżyc i Jowisz były oczywiście w kwadraturze do Marsa, a także do Słońca, Merkurego i Wenus. Uran był w koniunkcji z Plejadami, zapewne w pobliżu Ascendentu lub nad Ascendentem. Bardzo charakterystyczna jest kwadratura Marsa i Jowisza oraz sekstyl Jowisza i Wenus. Węzeł wstępujący Rahu w pobliżu Merkurego, w koniunkcji z Merkurym i Słońcem.