Kodeks Karny służy popełnianiu tysięcy zbrodni rocznie. Tysięcy zbrodni w imieniu prawa i Rzeczpospolitej Polskiej - tysięcy sądowych zbrodni łamania praw człowieka, wolności słowa, prawa do prawdy i godnego życia, prawa do twórczości artystycznej oraz zbrodni łamania Konstytucji.
Polacy to generalnie chora część społeczeństwa w którym panuje paranoiczne obrażalstwo. Paranoikom chorym na obrażalstwo i wszelkie odmiany pieniactwa Kodeks Karny gwarantuje wszelkie możliwe sposoby znęcania się nad upatrzonymi ofiarami, zwykle innowiercami i mniejszościami albo zwyczajnymi ofiarami przestępstw. Wygląda to od strony prawnej tak, jakby Polska była państwem w którym każdy paranoik i bandyta katolicki ma prawo paragrafami terroryzować swoje ofiary, a te mają milczeć i cierpieć terroryzowane przez sługusów reżimu i zwykłych bandytów dokonujących zbrodni penalizacji. Nic dziwnego, że ilość zabójstw w afekcie jest w Polsce duża, bo czasami Ofiara musi, inaczej się udusi. Odreagować się na paranoikach ją dręczących Kodeksem Karnym musi...
Apele o usunięcie z Kodeksu Karnego kilkunastu artykułów karnych będących polem do tysięcy zbrodni rocznie, w tym szczególnie osławionego, inkwizycyjnego artykułu 196 jakoś nic nie dają. Sejm RP jest tak samo ślepy i bezrozumny jak prokuratury, policja oraz sądownictwo.
Prawnej ochronie paranoicznego obrażalstwa i uraźliwości służy artykuł 133 Kodeksu Karnego, gdzie prawnej ochronie podlega abstrakcyjny twór o nazwie Naród lub Rzeczpospolita Polska. Zabrakło tylko informacji, że potrzebne jest REFERENDUM celem ustalenia czy ów Naród lub Rzeczpospolita Polska czują się obrażeni. Za Naród i Rzeczpospolitą Polską decyduje pojedynczy prokurator, który może być nieleczonym paranoikiem pieniaczym i nie można go ani zbadać psychiatrycznie ani leczyć bo ma immunitet. Tymczasem bez stosownych wyników Referendum nie ma możliwości ustalenia czy Naród czuje się obrażony z powodu swoich zaburzeń paranoicznych, których obrażalstwo jest objawem.
